Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Brak efektów mimo rozwoju, ciągłe blokady.

4 posts / 0 new
Ostatni
Denir
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2014-11-24
Punkty pomocy: 0
Brak efektów mimo rozwoju, ciągłe blokady.

Siema mam 19 lat. Od jakichś 3 lat wychodziłem z dołka po nieszczęśliwej miłości w gimnazjum - sytuacja, która dała mi kopa do zmian, które prowadziłem na wielu płaszczyznach. W wakacje tego roku stwierdziłem, że jest coś mocno nie tak z moimi kontaktami z kobietami i zacząłem działać z większym natężeniem. Na początku było ok, kilka nowych znajomości, był nawet pierwszy seks, dało mi to dużego kopa, zainwestowałem w styl, zacząłem się jeszcze lepiej uczyć, ograniczyłem porno i masturbację. Średnio na miesiąc poznaję 10 nowych kobiet najczęściej na mieście. Wydawało by się sielanka. No niestety nie.

1) Od dziecka mam zaniżoną samoocenę, głównie przez fatalną sytuację, którą miałem w domu, praktycznie nie miałem dzieciństwa, ciągłe nerwy, stres, zawsze słyszałem od ojca, ze jestem kimś gorszym, że trzeba po mnie zawsze poprawiać, nic nie potrafię sam zrobić - dzięki temu moja samoocena w gimnazjum praktycznie nie istniała, każdy mógł po mnie jeździć a ja myślałem, że tak musi być bo jestem kimś gorszym, bo tak po prostu jest. Ciężko pracowałem kilka lat żeby wyprostować samoocenę, nie powiem było cholernie ciężko ale do pewnego stopnia udało mi się dojść. Wciąż jednak nie jestem zadowolony. Nie mam takiego myślenia, że "tak należy mi się piękna kobieta" a raczej "ona jest zbyt ładna dla mnie, nie mam szans" - często są to właśnie sytuacje typu "mnie się nie należy, jestem gorszy" - mimo, że powalczyłem z tym to wciąż to we mnie siedzi może i z małym natężeniem ale jednak. Często na lekcjach mam blokadę żeby się sam z siebie odezwać na forum klasy tak by wszyscy słyszeli - co prawda ostatnio poszedłem z tym do przodu aczkolwiek to nie jest pewność siebie w stylu "wiem, że to co mówię jest wartościowe i nie boję się krytyki innych" - właśnie boję się krytyki innych.

2) Sytuacja z dzisiaj. Zmęczony po WFie idę na przystanek, stoję, bus znowu się spóźnia, przede mną po drugiej stronie ulicy idzie ta fajna dziewucha ze szkoły, co więcej przytula się i całuje z jakimś typem w śmiesznej niebieskiej kurtce i czapeczce na głowie. Frustracja we mnie uderza w takich momentach. Mówię sobie - "dlaczego to nie jesteś Ty?", "co on ma czego ja nie mam?", "kiedy wreszcie będę mógł mieć to co on?". I nie problem jest w tym, że ją idealizowałem czy coś - nie, mam to gdzieś, patrzę na nich i jedyne co mnie uderza to frustracja, że mogłem ją poznać a i tak nic nie zrobiłem a to dlatego, że w szkole po prostu nie czuję się na tyle komfortowo by poznawać kobiety.

3) Często nie mogę się wyluzować. Mam tak od kiedy pamiętam. Kiedy jadę autobusem i stoję, wydaje mi się, że wszyscy wokół się patrzą i jestem spięty. Ogólnie mam wtedy bardzo wredny wyraz twarzy Smile Wszyscy myślą, że ktoś mi zabił matkę. Kiedy jestem w towarzystwie, dobrze się bawię, nie ma z tym problemu, kiedy jestem sam jestem często spięty.

4) Ostatnio dostałem kilka razy zimnym prysznicem po głowie. Usłyszałem (i to nie raz czy dwa), że jestem za grzeczny, za miły itd. Męczy mnie to. Byłem od dziecka wychowywany na tego "grzecznego, kochanego synka" przez same kobiety i teraz trochę mi zostało. Chciałbym być asertywniejszy, wredniejszy kiedy trzeba i nie patyczkować się z innymi. Brakuje mi tego gniewu czasami, złości, agresji (mówił mi to nawet trener).

5) Kolejna rzecz, która mnie dobija - kumpel w klasie, kompletny idiota, wszyscy mają z niego polew, śmierdzi mu z gęby dosłownie, w życiu nie podszedł do żadnej kobiety, można rzec - do ostatnich dwóch miesięcy nie miał kontaktu z płcią przeciwną i co? Kuzynka zapoznała go z wszystkimi kobitami w szkole, co więcej z jedną się zszedł. Dobija mnie to, że zgrywa teraz nie wiadomo kogo, ja w przeciągu ostatnich 3 miesięcy poznałem na mieście jakieś 40 kobiet z czego chyba z żadną nie mam bliższego kontaktu, zebrałem dużo zlewek ale szedłem dalej, typ miał farta bo przyszła kuzynka i pozamiatane.

Najlepsze jest teraz to, że:
- w tym roku uczę się świetnie, nie miałem jeszcze tak dobrych ocen
- mam mnóstwo sukcesów sportowych, medale, pierwsze miejsca w biegach, świetna sprawność fizyczna, 6 na koniec wfu, własna dieta, dobrze wyrzeźbione ciało.
- interesuję się psychologią, rozwojem, mową ciała, relacjami
- na mieście sam ciągnę grę gdy np. jestem z kumplami, czuję się lekko, podchodzę, mówię kompletne pierdoły jako otwieracz, mam świetne reakcje, biorę numery
- moją przemianę widzą wszyscy wokoło, nauczyciele, koledzy, mam sporo respectu w otoczeniu, jestem raczej lubiany
- piję góra dwa piwa na miesiąc, nie palę, nie ćpam ale organizuję jakieś posiadówy, kumple są wniebowzięci, mówią, że jestem świetnym organizatorem, sami pytają się kiedy kolejna impreza.

Więc przecież powinno być świetnie. Moja samoocena i pewność siebie powinny iść w górę z każdym dniem i co? I tak nie jest. Myślę, że problem może być w inner game no bo już nie wiem co jest nie tak. Poza tym widzę, że dobrze, że wziąłem się za panienki gdyż liczba numerów nie przekłada się na liczbę spotkań, jest wręcz tragicznie pod tym względem. Co więcej gdy popatrzę na innych wokoło to stoją w miejscu od kilku lat, nie mają kontaktów z kobitami, nie szukają ich, nie rozwijają się i porównując się z nimi jestem setki mil przed a okazuje się, że to wciąż za mało.

Haversham
Portret użytkownika Haversham
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: -

Dołączył: 2012-10-26
Punkty pomocy: 408

Masz za duże ciśnienie na związek, na to by znaleźć ta jedyna, która Cie pokocha na wieki...
Krótko mówiąc jesteś "needy", brakuje Ci przez to luzu, zadreczasz się i petla sie zamyka.

Kon­cert miał dziw­nie nieskład­ne brzmienie:
wpierw grały zmysły, po­tem sumienie.

Fistaszek
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xxx

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 37

"Co więcej gdy popatrzę na innych wokoło to stoją w miejscu od kilku lat, nie mają kontaktów z kobitami, nie szukają ich, nie rozwijają się i porównując się z nimi jestem setki mil przed a okazuje się, że to wciąż za mało.'- jak to mówią kolego: "Apetyt rośnie w miarę jedzenia". Jesteś sportowce, facetem, zdobywcą - wola walki, rywalizacji, chęć bycia najlepszym, wręcz naczelnym wodzem, jest w Tobie mocno zakorzeniona, musisz tylko ją uwolnić.

Zobacz, co osiągnąłeś - z życiowej łajzy, stałeś się spoko gościem, należy Ci się wielki szacunek, że wyszedłeś z tego syfu. Miałeś trudne dzieciństwo? A może to ono Cię zahartowało? Tak o tym myśl.

Więcej wiary w siebie, mobilizacji do działania i tak jak kolega pisze - mniej parcia na szkło, bo rozjebiesz słoik, hehe ;D

Staraj się czerpać z życia garściami, przy Twoich pasjach nie powinno to być trudne. Masz 19 lat, po co się blokować związkiem, skoro tyle pięknych kobiet czeka?

Powodzenia w dalszej drodze rozwoju!

shlifier
Portret użytkownika shlifier
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wołomin

Dołączył: 2014-11-14
Punkty pomocy: 0

Skok i tak wykonałeś spory, wypisałeś tu parę korzyści jaki dał ci rozwój, ok ciesz się. Przede wszystkim nie myśl tyle o innych bo to nie zdrowe. Chłopie jeszcze osiągniesz wiele, to czuć. Nie trać czasu na takie problemiki bo ci nie wystarczy sił jak zrobi się naprawdę grubo.