Witam. Z góry przepraszam za tytuł tego pytania na forum, ale nic innego kompletnie mi nie przychodziło do głowy. Stronkę podrywaj.org odwiedzam od przeszło pół roku... Trochę czytam tutaj blogów i forum, i wiem że mój temat ,niestety ale będzie kolejnym lamentem nastolatka nad jego życiem... Nie wiem czemu to pisze, może dlatego że po prostu że nie mam tak naprawdę prawdziwego przyjaciele tylko kumpli, z którymi można wypić ale nie da się poważnie porozmawiać?
Więc tak, mam 19 lat. Ogólnie to czuje jak całe życie przelatuje obok mnie. Co prawda miałem kiedyś dziewczynę (byliśmy razem niemal 2 lata) ale rok temu zerwaliśmy... No właśnie, od roku nie potrafię się z tego otrząsnąć, wiem że już powinienem o tym zapomnieć, dziewczyna ma mnie daleko w dupie a ja zachowuje się jak zrozpaczony idiota, ale tak jest. Nie mogę wyobrazić sobie, że mógłbym poznać inną, tak 'fantastyczną' dziewczynę jak ona. Wiem że to iluzja, przyzwyczajenie do niej, słucham często nawet piosenek, których słuchaliśmy razem gdy byliśmy jeszcze parą. Dziewczyna znalazła chłopaka, ok, postanowiłem wyjebie wszystkie jej zdjęcia, na fejsie mnie i tak usunęła ze znajomych także nie musiałem jej ja usuwać ( i jeżeli myślicie że pisałem do niej po rozstaniu i dlatego mnie usunęła, to nie... usunęła mnie już chyba 4 raz, często mnie usuwała z błahej przyczyny, teraz to już nawet bez powodu). Dlatego chce teraz zacząć żyć. Chce wreszcie wyjść do ludzi, otworzyć się na nowe znajomości, ale coś mnie powstrzymuje. Przeczytałem tak szczerze już setki tematów na forum, blogów ale ani razu, ANI RAZU nie podszedłem do innej dziewczyny. Cały czas mam przed oczami swój wygląd, to że jestem brzydki, noszę okulary, dziewczyna mnie wyśmieje albo po prostu oleje... Bywam czasami w klubach, jednak za każdym razem zachlewam mordę, i przed snem użalam się nad sobą, i zaczynam rozmyślać "czy moja była jeszcze może o mnie czasami myśli"... Wiem, to żałosne. Chciałbym o tym z kimś pogadać, jednak znajomych mam okropnych, w sumie przyjaznie się z nimi chyba tylko dlatego bo tak naprawdę znam ich od dziecka, i jakoś trudno mi się teraz zaprzyjaźnić z kimś innym bardziej. Wiem że czas na zmiany, nie chce tak żyć, chcę dostać porządnego kopa w dupe albo strzał w ryj, bo inaczej będe chyba cały czas żył w swoim świecie, komfortu, zamknięty w sobie...
Pozdrawiam.
Hmm...Może zacznij od prostych zmian swojej osoby.
Jak palisz fajki do rzuć
)
Jak często zachlewasz mordę to ogranicz to
Zacznij uprawiać jakiś sport zapisz się na siłkę, na basen, biegaj (albo kup sobie drążek do podciągania i rób pompki, brzuszki)
Zmień nawyki żywieniowe
Znajdź jakieś hobby (proponuję te powyżej)
Zajmij się ogólnie sobą, jak ci twoi znajomi są okropni to ich olej lepiej być samemu niż się męczyć (na siłce można fajnych ludzi poznać i nie mówię tu o koksach
Znam takie przypadki gdzie ludzie zmienili właśnie te rzeczy które podałem ci powyżej, zaczęli być pewniejsi siebie może nie wyrywali lasek na lewo i prawo, natomiast ich wewnętrzne samopoczucie się polepszyło przestali zaglądać do przeszłości i wracać do swoich porażek, bo wewnętrznie wiedzieli że jak by nie patrzeć zmienili się na lepsze, a myślę że od tego warto by było zacząć
stary, uszy do góry.
Nie podoba ci się coś? To to zmień, a nie marudzisz. Wiem, że są chwile słabości, też je mam, też mam problemy, które czasem wyłażą, ale ja je zmieniam (albo się staram).
masz dopiero 19 lat jak taki sam tekst napiszesz za 10 lat to ci pomożemy a tak na serio może spróbuj małymi kroczkami dzisiaj zrobisz to jutro tamto a na koniec jak już bedzie dobrze dopierdolisz swojej byłej i git
smakosz dziewic
Dobrze, że napisał wprost co go martwi.
Zobaczcie co napisał w tytule, COŚ GO BLOKUJE.
Odpowiem Ci na to - dziwnie to zabrzmi, ale blokujesz się TY sam. A właściwie blokuje Cię podsadomość.
Testuj się - idź na siłkę, może Ci się spodoba. Testuj różne sposoby spędzania czasu.
Dobrze, że napisał wprost co go martwi.
Zobaczcie co napisał w tytule, COŚ GO BLOKUJE.
Odpowiem Ci na to - dziwnie to zabrzmi, ale blokujesz się TY sam. A właściwie blokuje Cię podsadomość.
Testuj się - idź na siłkę, może Ci się spodoba. Testuj różne sposoby spędzania czasu.
Dobrze, że napisał wprost co go martwi.
Zobaczcie co napisał w tytule, COŚ GO BLOKUJE.
Odpowiem Ci na to - dziwnie to zabrzmi, ale blokujesz się TY sam. A właściwie blokuje Cię podsadomość.
Testuj się - idź na siłkę, może Ci się spodoba. Testuj różne sposoby spędzania czasu.
Też się boję... częściej niż innym by się wydawało. Mimo to idę do przodu. Kiedy jest ciężko pytam świat: 'czy to wszystko na co Cię stać!?' i idę dalej. Na tym polega odwaga. Polecę książkę 'Obudź w sobie olbrzyma' Anthony'ego Robbinsa. I zacznij działać po tym jak już coś przeczytasz. Działanie to klucz do sukcesu.
Powodzenia
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Przeszkadza Ci twój wygląd ? Nie jest to tylko problem, żeby wmówić sobie jestem piękny i już nie ma problemu bo jednak wygląd ma znaczenie niestety ( nie myląc przystojności a schludności no i poprawy swojego wizerunku w miare możliwości)
=Kup sobie jakieś fajne ciuchy zainwestuj troche siana żeby wyglądać spoko
= Jeśli masz lamerskie okulary które myślisz, że odstraszają dziewczyny to zainwestuj w soczewki, ew. kup takie okulary z grubymi oprawkami(hipsterskie) takie nawet spoko wyglądają
= zainwestuj w ładnie pachnące perfumy
= fryzurka- koniecznie wizyta u fryzjera i zadbana głowa
= popraw cerę jesli masz syfy coś - poszukaj jakiś specyfików- jest ich teraz od groma i popraw mordę
Po tym wszystkim twoja pewność siebie powinna wzrosnąć a i problem z wyglądem powinien się ograniczyć, niestety budowa pewności siebie to nie jest jeden dzień tylko dłuższy proces ale ważne, żeby iść do przodu bo siedząc nie nauczymy się nigdy chodzić.
Przed Tobą dużo pracy i długa droga do zmiany. Najważniejsze jest to, że chcesz się zmienić i trafiłeś tu bo chcesz być lepszy. Na początek zmień myślenie o samym sobie. Bądź zdrowym egoistą i uświadom sobie, że jesteś najważniejszy , a reszta jest jedynie dodatkiem do Twojego życia. Realizuj i wyrażaj siebie, nie uzależniaj swojego bycia od innych osób. Ufaj samemu sobie.
Witam, dzięki za porady, nie sądziłem że tyle osób zechce mnie wesprzeć dobrym słowem !
Sport...to trochę trudne, bo za bardzo nie wiem czym mam się zająć, siłownia raczej odpada, bo ze względów zdrowotnych niestety nie mogę obciążać swego organizmu, a jedyne co mam ze sportem wspólnego to jazda na rowerze i wędkarstwo, o ile można to nazwać sportem, a nie formą wypoczynku 
)
Postanowiłem zacząć zmiany, wiem że z dnia na dzień nic nie zmienie, ale chcę zacząć robić to małymi krokami... Najpierw rzucam te cholerne papierosy, dwa lata zatruwania płuc i wydawania kasy w błoto ... Po raz pierwszy od nie wiem kiedy nie palę papierosa cały dzień. Nie wiem czemu niektórzy tak narzekają, ale nie jest aż tak źle (w sumie 2 lata palenia to nie tak dużo, ale jednak chęć zapalenia jest). W sprawie wyglądu, wybieram się do optyka, oprawek nie zmieniałem od ..2009 roku, a moda poszła trochę naprzód
Zmiany w sobie... Powoli będe zaczynał ze zmianami, nie od razu się zmienię, chcę zmieniać się krokami, bo wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano
Po kolei:
Książka, którą wcześniej Ci poleciłem
'Łatwy Sposób Na Rzucenie Palenia' Allen'a Carr'a. Oczywiście to na rzucenie fajek, mnie pomogło po 9 latach, jeśli masz naprawdę chęci, to dzięki temu bezboleśnie przez to przejdziesz
Po trzecie - kalistenika. Powoli dostosujesz swoje ciało (głównie chodzi o stawy) do coraz większych obciążeń, minimalizujesz ryzyko urazów i nie będziesz miał od razu morderczych treningów. Oczywiście i tutaj polecam kolejną książkę 'Skazany na trening', gdzie masz opisane o co w tym chodzi (plus marketingowy bełkot
) no i bardzo dobry, rzekłbym, idealny plan treningowy dla laika. Sam tak zaczynałem, chwalę. Na necie jest też forum kalisteniczne, gdzie są ludzie obeznani w temacie (w tym ja, hihi), którzy też pomogą.
Jak widzisz - literatura to potęga.
Powodzenia
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
W jaki sposób nie możesz obciążać organizmu? Masz na myśli ciężary? Jeżeli nie to może spróbuj poćwiczyć na ergometrze wioślarskim. Jest naprawdę super sprawa
Ja akurat stosuję to jako rozgrzewkę przed siłownią, ale ćwiczyć na tym też możesz....na pewno się na tym zmęczysz 
Bardzo dobrze, że rzuciłeś szlugi. Sam paliłem kiedyś również dwa lata i to chyba tylko dla towarzystwa. Kiedyś było tak, że kto nie pali ten traci mnóstwo okazji do zawiązywania znajomości etc. Na szczęście teraz coraz mniej ludzi jara i już nie jest to takie denerwujące jak kiedyś. Przynajmniej teraz Ci nie będzie dupa odmarzała gdy będziesz jarał przed klubem w nocy
Sic Luceat Lux