Witam,
Myślałem że ostatnio dużo się nauczyłem i przez życie i przez stronkę, no ale w piątek wszystko wyszło. Taki kolos na glinianych nogach, maska która spadła.
No ale od początku. Na dyskotece ponad miesiąc temu poznałem świetną dziewczynę ( ma na imie Natalia). Podobno na okrągło do kumpla gadała jaki to nie jestem fajny i wgl (pijana była). Coś tam potańczyliśmy i pogadaliśmy. Myślałem że skoro tak się jej spodobałem to się odezwie pierwsza.
Ale jednak nie... Zaprosiłem na fb i od razu się zapytałem czy idziemy razem po szkole bo mamy troche w tym samym kierunku. Bez problemu się zgodziła i fajnie się nam rozmawiało. Jak rozmowa gasła to cały czas dawała nowy temat i generalnie dużo mówiła o mnie, było widać, że jest zainteresowana. W ten sam dzień była na imprezie z moimi znajomymi i podobno się wypytywała czy też pójdę
Za 2 tygodnie znowu napisałem czy idziemy razem i też się zgodziła. Pogadaliśmy jak zwykle i tyle. Jakoś nie miałem okazji do wprowadzenia kina, bo nawet nie siadaliśmy czy coś...
Następnego dnia zapytałem się czy może się spotkać. Odpisała, że na weekendzie nie ma czas. No ok... (Pierwszy raz chciałem się spotkać).
Za jakieś 2 tygodnie napisałem. I tutaj było widać że po przerwie 2 tygodni od razu lepiej się pisało. Jakoś bardziej się angażowała, odpisywała co chwilę. Umówiliśmy się na długi weekend (ten tydzień temu). No i w piątek do niej piszę ( znowu ja ) co ze spotkaniem. No i nie mogła się zdecydować przekładała na sobotę, piątek i ustaliliśmy poniedziałek. A jak napisałem w poniedziałek rano o której godzinie będzie to powiedziała że teraz się dowiedziała że jedzie z rodzicami na jakieś spotkanie rodzinne i generalnie było widać że była bardzo z tego powodu zła. W to wierzę naprawdę.
W sobotę spotkałem Natalię na dyskotece. O ile wcześniej mówiliśmy sobie cześć to w klubie się na mnie rzuciła i chciała się przytulić, było widać że jest ucieszona. Posiedzieliśmy chwilke, pogadaliśmy, troche sie pozaczepialiśmy (tutaj wprowadziłem trochę kina), a zawsze jak z nią rozmawiam to patrzy się mi prosto w oczy ( co raczej rzadko spotykam, ona patrzy się tak długo że aż staje się to krępujące). No i jakoś tak się złożyło że zaczęliśmy sobie patrzeć w oczy tak z jakieś 5 minut. Może tutaj spaliłem bo mogłem już dać KC, a patrzyła mi z oka na oko hmm... Objąłem ją i powiedziałem żebyśmy zatańczyli. A ona poprostu "nie". Potem trochę pogadaliśmy, pośmialiśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Na koniec spotkałem ją jak już chciała wychodzić i zapytałem o taniec. Byłem pewien, że się nie zgodzi (tylko dlaczego ???) i zrobiłem to żeby potem nie żałować. Zastanowiła się i powiedziała że tylko chwilę bo musi iść... Od razu złapała mnie za rękę i poszliśmy na parkiet. I tutaj mieliśmy okazję porozmawiać. Przeprosiła za to że nie mogła się ostatnio spotkać. A jak się zapytałem kiedy może to powiedziała że jutro, ale jeszcze mi napisze. W tym momencie pomyślałem że co ja tak zawsze do niej piszę, niech sama mi napisze jutro co ze spotkaniem.
No i dzisiaj cisza ...
Oczywiście zawsze to ja muszę do niej pisać, sama nigdy nie napisze (podałem przykład jak się zachowywała gdy przez 2 tygodnie nie mieliśmy kontaktu). Tak było od samego początku, więc myślę, że poprostu przeczytała w jakimś babskim gównie o " byciu niedostępną". I teraz nie wiem czy poczekać i zapytać o spotkanie, czy zapytać, czy wracamy razem jak zawsze w środę (obydwoje jesteśmy 2 klasa technikum). Myślę że jakbym poczekał to sama nigdy nie napisze, właśnie w tym problem, bo z rozmową i innymi jest super. No właśnie ale nie ma jak się spotkać...
Jamnik jednak 
Jamni... a nie, skoro wyrwałeś dwie, to zwracam honor.
"Oczywiście zawsze to ja muszę do niej pisać, sama nigdy nie napisze"
- nie musisz... chcesz. I widze, ze baaaaardzo trudno ci z tego zrezygnowac. Masz parcie, no nie?
"A i jakbyście mnie besztali że jamnik to dodam że na tej dyskotece jeszcze wyrwałem 2, zresztą cały czas się rozwijam"
- nie wiem jak inni, ale ja jestem pod wrażeniem... Coś jeszcze?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"No i jakoś tak się złożyło że zaczęliśmy sobie patrzeć w oczy tak z jakieś 5 minut. Może tutaj spaliłem bo mogłem już dać KC, a patrzyła mi z oka na oko hmm... "
Bo ona jest kosmitką i skanowała Twoją siatkówkę...
Babskie gówna - też pocieszne...
A na serio.
i "wgl".
Myślę, że to taki typ, który na początku będzie udawał niedostępną, ale po czasie nie będziesz się mógł opędzić
Błagam - nie pisz "wgl" - tak piszą dziewczyny i to te średnio ogarniające rzeczywistość.
Musisz stać się obiektem innej koleżanki. Kobiety są zazdrosne o siebie. Niech widzi, że w środę idziesz z inną. Niech widzi rywalkę, tylko jakieś realne zagrożenie dla niej. Sama nie wytrzyma i zacznie Cię atakować.
New is alweys better