Hej, chciałbym napisać bloga, ale nie mogę, bo jestem początkujący. Mam taki dylemat dotyczący zazdrości.
Minusy zazdrości. Uświadomiłem sobie działanie tego głupiego uczucia kilka lat temu. Od tamtej pory miałem kilka dziewczyn, zawsze sobie mówię: ok, idziemy na imprezkę, będzie miała adoratorów, ja nie okażę zazdrości, będzie plus dla mnie. A ostatecznie po piwku czy dwóch mi odwala, widzę jak laska gada długo z jakimś kolesiem i gotuję się w środku, robię rozpierdol, afery.
Najlepsze jest to, że naocznie obserwuję jak laseczki reagują na brak zazdrości - zaczynają doceniać faceta, bardziej się nim interesować i jak w ich oczach jestem frajerem jak okazuję tę zazdrość. Od razu lecą do tego o którego jestem zazdrosny ze zdwojoną siłą. A ja czuję się jak ostatnia cipka, czyli tak jak powinienem.
Plusy zazdrości. Tłukę sobie ten mechanizm do głowy - brak zazdrości = lepsza relacja, większe zainteresowanie, ale jest też druga strona medalu. Zaraz mi nachodzi myśl, że laseczki tak naprawdę trochę kręcą moje akcje zazdrości i nie tylko. Zaznaczę, że od początku każdej relacji taki jestem, a stworzyłem już 2 związki trwające ok 1.5 roku. Jak na mój wiek to nie jest źle, ja kończyłem związki, bo te kobiety ostatecznie mi nie odpowiadały. Podczas momentów zazdrości laski płakały, obrażały się, potem czekały na przeprosiny i ostatecznie godziliśmy się = duża dawka emocji. Były momenty gdzie miały wątpliwości co co mnie (właśnie przez zazdrość) ale te wątpliwości je nakręcały = emocje, emocje, emocje. Raz prawie pobiłem kolesia w akcie zazdrości - wiem, że to żałosne, no ale każdy czasem jest żałosny. Na 2 dzień laska oburzona, zaczęła się z nim po kryjomu spotykać i "przypadkiem" się wydało - koleś jest gejem żeby było śmieszniej, ale ja nie kontroluję zazdrości. Na ten 2 dzień na trzeźwo miałem to w dupie, powiedziałem ok i olałem ją. Wydaje mi się, że taka mieszanka emocji ją nakręciła i przyciągnęła do mnie. Później zerwałem z nią ale wiem, że ciągle mnie wspomina. Jeszcze jednym argumentem na rzecz zazdrości jest to, że moim typem kobiety jest kobieta dominująca, mogę być trochę pantoflem, trochę facetem chodzącym własnymi ścieżkami.
Podsumowując mamy dwie opcje - wiem, że korzystniejsza i stabilniejsza jest ta pierwsza, czyli nieokazywanie zazdrości. Z drugiej strony nie jestem typowym pua facetem - jestem bi, jestem malarzem, ubieram się hipstersko, bywam desperatem, bywam zupełnie niezależny od kobiet. Często na mnie lecą, czasem się zawodzą, uważają za żałosnego, potem znów płaczą żeby wrócić.
Leczyć się z tej zazdrości czy od czasu do czasu nie krępować się ze swoją zazdrością?
ale o co stary Ty jestes zazdrosny? jak laska Cie bedzie miala zdradzić to zrobi to tak ze się nie dowiesz, kobieta to nie jest piesek przy budzie ze bedzie tylko na Twoje 'zawołanie' ...
az sie boje co by sie stalo gdyby laski zdradzały takich facetów jak Ty, przeciez w waszej glowie wtedy to chyba sznur i las?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Jaki tam sznur i las. Jak mnie dziewczyna raz zdradziła i od razu z nią zerwałem i nie było mowy o powrocie. Po prostu lubię czuć, że taka kobieta jest tylko moja, lubię nawet jej to mówić - one wtedy często się bulwersują, że nie są moją własnością, ale z drugiej strony je to kręci. Miałem kiedyś koleżankę, która na każdym spotkaniu jęczała, że musi zerwać z facetem, bo on w ogóle jej zazdrości nie okazuje, że ona nie czuje się kochana, że jak okaże to czuć, że udaje żeby ona była zadowolona, mówi coś żartem i ją to jeszcze bardziej wkurwia. W końcu po wielkich mękach z nim zerwała.
Teoria z nieokazywaniem zazdrości jest słuszna na normalne kobiety, a takich jest niewiele wg moich obserwacji. Raz zerwie z tobą bo jest jej za dobrze, raz dlatego, że jest jej źle.
Jeszcze słowo o mojej zazdrości w odpowiedzi do ciebie Anarky: mam przeświadczenie, że będę wiedział jak coś kręci na boku i to się sprawdza. Jestem zazdrosny, że laska bawi się z innym zamiast zajmować się mną (egocentryzm czy też brak pewności siebie). No ale robię dużo, mam swoje ciekawe życie więc już chyba się tej niepewności siebie nie da opanować - może to taki charakter mój.
to dobrze, są emocje - jakby ciągle cała uwagę skupila tylko na Tobie mialbys za dobrze i by Ci się szybko znudziła
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Niska samoocena, brak wiary w siebie az bije po oczach.
Myslisz, ze inny facet moze zajac Twoje miejsce?
Brawo, wroc do podstaw bo na nich polegles!
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Jakie plusy zazdrosci? Ja nie widze zadnych, na sile chcesz dopasowac jakies pozytywne aspekty do swojego charakteru, ktorego nie udaje Ci sie zmienic.
Napisałem plusy = negatywne emocje w dziewczynie, ale emocje; poza tym nie słyszałeś jak się skarżą na brak zazdrości?
Zlooty, pewnie, że jakiś facet może zająć moje miejsce. Wg mnie ten nowy zawsze ma plus: jest nowy, nieodgadniony itp.
Co kto lubi, ale nazywanie 'negatywnych emocji' plusami to tak trochę kłóci się ze sobą, oksymoron. No chyba, że chcesz kogoś wkurwić, to wtedy jest na plus, ale samo wkurwianie kogoś jest negatywne. Rób jak uważasz za stosowne, dla mnie to bieda jest. Nikomu, podkreślam NIKOMU nie zamierzam sprawiać przykrości, a już na pewno ostatnią osobą, której 'chciałbym' to zrobić jest kobieta z którą się zadaję.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
ja z zazdrosci robie totalna rozpierduche i tyle taki jestem taki bede i tyle
smakosz dziewic
Ty jesteś jakiś rozchwiany emocjonalnie...
Były momenty gdzie miały wątpliwości co co mnie (właśnie przez zazdrość) ale te wątpliwości je nakręcały = emocje, emocje, emocje.
Ty mylisz negatywne emocje z pozytywnymi. Chyba, że myślisz, że kobieta oczekuje tylko negatywnych emocji. Swoją zazdrością pokazujesz właśnie to jak słaby jesteś psychicznie, jak bardzo niepewny siebie.
Panie hipsterze
http://cuantohipster.com/wp-cont...
Nie zrozumcie mnie źle, kobieta dostaje ode mnie dużo pozytywnych emocji np. kilka dni temu zabrałem ją na romantyczny spacer, potem do takiego małego kina, chodziliśmy po parku za rączkę i mówiła, że mnie kocha i że chce żebyśmy się już nigdy nie kłócili. Po tych kłótniach, problemach dobry dzień jest dla niej niczym pierwsza randka. Ogólnie nie robię tego specjalnie, może podświadomie, ale wczoraj wkurwiła mnie pewna rzecz, którą zrobiła i zadzwoniłem do niej jej o tym powiedzieć. Wiem, że wiele osób by to przemilczało, ale ja nie umiem, jestem w gorącej wodzie kąpany. Wywiązała się sprzeczka, ona zaczęła wspominać byłego (zawsze tak robi jak się kłócimy) po czym ją zupełnie olałem. Szczerze to zawsze tak mam, że w pewnym momencie nawet bym chciał żeby sobie poszła do tego byłego, ale im bardziej ja chcę, tym bardziej ona zostaje. Po północy zadzwoniła skruszona i porozmawialiśmy na spokojnie, przeprosiła mnie. A ja gadałem z nią jak jej przyjaciółka czyli cipka:)
Miałem kilka dziewczyn, w tym dwie na dłużej i wszystkie, dosłownie wszystkie uważały mnie za cipę/histeryka/zazdrośnika/idiotę i wszystkie wybaczały mi wszystko (nawet zdrady), wszystkie miały momenty zwątpienia i chęć rzucenia mnie, ale i tak były zakochane.
Uważam, że ta strona jest bardzo przydatna i mądra, ale mamy takiego pua spod sztancy i to facet pewny siebie, zadbany, stabilny, nieokazujący zazdrości, mający swoje pasje. Super wzór tylko ile kobiet rzuciło takich facetów dla pojebów bo nagle im się przypomniało, że jest jej z nim zbyt dobrze, poprawnie, wspaniale?
Jeszcze jeden przykład z mojego życia. Zabujałem się w pięknej, mądrej, stabilnej kobiecie. Ilu z was się taką znudziło? Ok, ci niedojrzali - ale jeśli niedojrzali ludzie stanowią 90% wszystkich ludzi. Zostawiłem taki ideał dla kobiety, która nie przepada za seksem - nagabywanie jej do tego mnie podnieca. Ponadto uwielbia zrzędzić jak moja matka - a ja wprost to kocham.
cooli twój blog jest fajny - u mnie przyczyną będzie fakt, że sobie nie ufam, bo kilkakrotnie zdarzyło mi się kręcić coś tam na boku, a po drugie ten egocentryzm, który powoduje, że chcę by kobieta się na mnie skupiała.
ps. czysteskarpety, słaby ten hipsterek:P