Panowie, jak jest wiadomo. Ludzie przychodzą tu z problemami, wiele niezbyt pięknych, ale potrzebnych prawd jest przekazywanych...ale wiadomo iż przez to na stronie tworzy się obraz że w sumie to "Każda kobieta to k***a poza matką i siostrą", bo albo została zdobyta zanim się dobrze papieros wypalił (łatwa). Albo pogrywa na wszystkie strony a ktoś i tak ją bolcuje.
A ja chciałbym dla odmiany usłyszeć tu tych, którym się udała największa sztuka - związek z wierną, piękną kobietą, taką z którą naprawdę chcieliście być i to właśnie osiągnęliście. Nie na miesiąć, dwa, ale przynajmniej te chrzanione 2 lata.
Chciałbym dla odmiany usłyszeć że istnieją kobiety które nie są jak tłumaczenie - albo piękne albo wierne. Czy są tu tacy zwycięzcy?
Jak sie zakocha jesteś ok i kobieta jest ok to niema problemu... Są takie kobiety ale to towar deficytowy...
Z dumą muszę przyznać że mam taką kobietę ! Staż prawie 2 lata, tylko jedna większa kłótnia reszta drobnych nieporozumień to kwestia 2 dni. Seksu nie odmawia choć jest czasem leniwa.
W dzisiejszych czasach bycie prawdziwym mężczyzną to sztuka, którą pragnę zgłębiać.
Progressman, winszuje;) Jest pierwsze światełko w tunelu:)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Leonardo to nie jest tak (przynajmniej nie powinno) że poznajesz kobietę tworzycie związek i nagle zapominasz o całym PUA bo przecież cel osiągnięty. Z tego co pamiętam Tantos napisał blog o tym "nie spuszczaj wiedzy bo zatkasz kibel" czy jakoś tak, polecam przeczytać.
W dzisiejszych czasach bycie prawdziwym mężczyzną to sztuka, którą pragnę zgłębiać.
Progresman, o tym mówiłeś
http://www.podrywaj.org/blog/nie...
Byłem w 3.5 letnim związku, bardzo udanym
Skończył się, a teraz jestem w kolejnym związku - jest jeszcze lepiej. Nie będzie w przyjemnym związku ten, który nie jest szczery z sobą i partnerką przez PUA zasady. Trzeba nauczyć się powiedzieć: "Nie zgadzam się żebyś to robiła" i naprawdę mieć wyjebane na to czy wyjdziesz na zazdrosnego, czy może tyrana. W związku trzeba dominować i kontrolować, a do tego, potrzebne są jaja. Te prawdziwe.
Otwarcie mówić czego się chce, a czego się nie chce.. to jest klucz.
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Za kilka dni wybiją trzy lata, bez żadnych gierek i podchodów. Związek z wierną, inteligentną , dla mnie piękną kobietą. Większość problemów w związkach userów wynika z braku umiejętności bycia swego rodzaju autorytetem dla swej dziewczyny. Gdy takim się staniesz, zyskasz siłę wpływu na jej przekonania i zbudujesz związek wedle swych zasad, które będą też jej zasadami, a więc oboje będziecie ze sobą spójni.
Ja swoją kobietę znam od 3,5 roku. Od niedawna jesteśmy małżeństwem. Czy miałem szczęście ? Pewnie i tak, wcześniej odrzuciłem sporo innych lasek. Pamiętaj żeby mieć swoje standardy i o tym że kobiety nie poznaje się po tym jak rusza dupą w łóżku. Mi pomogło wyobraźnie sobie że związek to druga firma którą kieruje. Jedną prowadziłem normalnie a druga zaczynała się kiedy spotkałem się ze swoją kobietą, miałem kontrole nad tym związkiem od początku i dlatego on się pomyślnie dla mnie rozwinął. Na tej stronie jest takie przekonanie że "tego kwiatu jest pół światu" i "inne też mają". Cipe pewnie mają, ale tylko o to nam chodzi ? Powiedzmy to wprost znaleźć porządną kobietę jest ultra ciężko.
Lubię spuszczać się do buzi!
Wy to jesteście jacyś dziwni.
Niby najbardziej ogarnięci w Polsce, a z związkiem nawet sobie rady nie dawają.
Związki są biologicznie i kulturowo opłacalne dla kobiety a nie faceta, nie wyobrażam sobie sytuacji w której ja starałbym się bardziej o swoją dziewczynę niż ona o mnie. A wy? Wielbicie, jakby to był Święty Graal relacji damsko-męskiej.
W ogóle, związki do 30 osobom, które co tydzień podobno ruchają inne w swoich klubach... myślę że nie są potrzebne, tylko zawadzają. A wy? Niby jeździcie po związkach, niby piszecie że po co wam ale potem powstają posty w stylu "Chciałbym dla odmiany usłyszeć że istnieją kobiety które nie są jak tłumaczenie - albo piękne albo wierne. Czy są tu tacy zwycięzcy?". Jacy kurwa zwycięzcy? To kobiety powinny się cieszyć że z nimi jesteście, nigdy na odwrót.
Ja z moją mam już 9 miesięcy i uważam, że ten związek jest dużo bardziej ogarnięty niż większość małżeństw w Polsce. Ale według autora tematu to nie jest "prawdziwy związek" bo nie ma dwóch lat. Pierdolenie.
PS Tak sobie teraz myślę - gdyby ludzkość cofnęła się o parę setek lat i faceci od tego momentu zamiast ubłagalnie biegnąć za jedną, starali sie stworzyć osobiste 3-10 kobietowe "haremy"... Coś mi się zdaje że odsetek "zjebanych kobiet" zmniejszyłby się tak samo jak liczba złych zwiazków. Ewolucja poszła nie tak.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
"Związki nie są opłacalne tylko dla przystojnych i ogarniętych gości. Gdyby te haremy były, 90% facetów przez całe życie nie zobaczyłoby cipki. Związki pozwalają im na to. Co prawda zobaczą jedną, dwie... no może trzy cipki, ale przynajmniej zobaczą. Tylko przystojniacy zaliczają przez życie trzycyfrowe liczby kobiet.
Tak przynajmniej więcej facetów ma szansę poruchać a nie patrzeć jak ruchają inni."
Jesteśmy na forum o podrywaniu. Zakładam z góry, że ludzie z tego portalu dbają o swoją atrakcyjność i poziom swojego życia tak, że są dużo ciekawsi i atrakcyjniejsi od Typowego Janusza.
Gdyby typowy facet nie patrzył na to, jak sprawić by ona zaakceptowała jego zaloty, tylko jak podrasować swoje życie, by ona sama lgnęła do niego... Świat byłby dużo piękniejszy
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
mgk, jedz dziennie roladę przez 3 lata, nie przez tydzień. To zrozumiesz o co chodzi autorowi. Chociaż się nie zgadzam.
Na obecnym etapie życia związkom stanowcze ---> nie. Choć przerabiałęm parę i miałem naprawdę dziewczyny, które mnie kochały, i to przez parę lat, ani w gramie mnie to nie rozwijało.
Obawiam się, że im firemka lepiej będzie się rozwijać, tym mniej związki będą mnie interesować. Mam 2 randki w tygodniu z różnymi pannami + weekend klub z ogarniętym kolegą i rwiemy jak grzyby w olesku.
Lubie budzić się sam i wyprowadzać psa : ) zwyczajnie irytuje mnie fakt, iż tyyyyle rzeczy mógłbym zrobić, zamiast jechać do tej swojej dziuni i oglądać film : )
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
"Każda kobieta to k***a poza matką i siostrą"
Ci którzy to rozpowszechniają to wg mnie skrzywdzone miękkie pałki, które na okrągło poszukują kobiety, z którą chcą stworzyć związek. Kiedy ona to odrzuca łażą i pieprzą jakie kobiety są złe... Chociaż główna zasada brzmi ciągle tak samo: TY chcesz ją przelecieć, ONA chce Ciebie zatrzymać. Ze względu na to, że większość notorycznie robi to na odwrót, ponoszą porażki i zwalają winę na wszystki(e)ch innych tylko nie na siebie.
Może być tak również, że szukasz kobiety "ogarniętej" w złym miejscu. Mam kumpla, który narzeka na kobiety, które poznaje tylko w klubie. Więc mówię mu żeby to zmienił, bo robiąc to co zazwyczaj nie przynosi oczekiwanych rezultatów, to bez sensu. Niechby spróbował poszukać gdzie indziej.
Aby zatrzymać kobietę, mężczyzna powinien mieć własne życie, zasady, musi być twardy, a decyzję czy kobieta będzie chciała go zatrzymać pozostawia dla niej i akceptuje to lub nie.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Witaj na wyższym poziomie.
Zrozumienie właśnie tego punktu "Kultura vs Biologia", a mianowicie "Chociaż główna zasada brzmi ciągle tak samo: TY chcesz ją przelecieć, ONA chce Ciebie zatrzymać." podwyższa standardy uwodzenai i relacji damsko-męskich na całkiem inny poziom.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Czytam komentarze i mam wrażenie, że większość nie ma pojęcia co znaczy związek między kobietą, a mężczyzną. Związek to nie zaliczanie cipek albo nawet harem. "Harem", jako związek może być uznany w krajach arabskich gdzie jest to uznawane i wręcz wielbione. Im więcej arab ma kobiet w swoim haremie tym ma większe "floł na dzielni". Pytanie tylko czy taki harem nie jest przypadkiem piskiem bezbronnego szczeniaka wołającego "Hej, zobaczcie ile mam cipek! Jestem alfą w chuj!".
Niektóre komentarze wywołały na mojej gębie uśmiech, jak w przypadku kiedy słyszę, że para licealnych nastolatków tworzy emocjonalny "związek". Kurwa co za żarty.
Aby kogokolwiek wziąć z Was na poważnie stawiam wyzwanie. Niech każdy napisze czym dla nich jest termin "ogarnięty" związek. Dopiero wtedy można wyciągnąć wnioski z Waszych wypowiedzi.
I skąd te minusy u mgk, jako jedyny załapał o co mi chodzi. Zamiast minusować wbijcie do sobie do bani na amen, a kiedy włączy się Wam syndrom tej jedynej, zawsze odnośnie się do zasady: Ja = sex, ona = związek.
Znam paru którzy jednocześnie uważają się za Adonisa i płaczą że baby to kurwy, a kiedy trafi się jakaś raz na parę miesięcy, którą zainteresuje owy chłopaczyna, to wykorzystują to bez skrupułów zaliczając i od razu udaje, że jej nie zna. Czy tak wg Was wygląda związek?
Sugerując się powyższym napiszę inaczej. Uważam, że większość "mężczyzn" to skomlące pizdy szukające akceptacji w oczach kobiet. Chcą je ruchać i zostawiać, nie ze względu na potrzeby fizjologiczne a niekiedy bardziej ze względu na podrasowanie własnego ego.
W mojej głowie pojawiają się wizje związku z kobietą wyłącznie wtedy kiedy czuję wyraźną, wewnętrzną potrzebę przebywania z nią. Nie ze względu na cycki i tyłek. Kobieta w związku jest partnerką mężczyzny. W przyszłości będzie matką jego dzieci. Uważam, że związek powinno tworzyć się z myślą o przyszłości.
Są to moje przemyślenia na podstawie własnych doświadczeń i obserwowanych, prawdziwych związków damsko-męskich.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Minusują bo oni "romantycznie kochają" i starają się uciec od tego "bezsensownego świata który sprawia im tylko ból i cierpienie"
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
trochę bzdury, same kobiety tworzą takie "mity"
już widzę jak podchodzisz do dziewczyny i mówisz
"wiesz co, jestem uczciwy, chce cie tylko wyruchać, a nie na związek"
reakcje łatwo przewidzieć
mało tego ile kobiet\dziewczyn wyznaje zasadę
"seks najlepiej po tym jak on powie, że mnie kocha"
i co robi misio ?
a no mówi że kocha bo porucha
i kółko się zamyka
p.s. juz nie mówiąc że cycki i dupa też ma w związku niebagatelne znaczenie, bo zaraz mi ktoś napisze że tylko uczucie się liczy
they hate us cause they ain't us
Nigdy tak nie mówiłem.
Zawsze mówiłem językiem kobiet. Zawsze mówiłem że są niesamowicie seksowne. Że moje ciało reaguje na nie. Ze nie wytrzymam, jeśli jej nie dotknę.
I wiesz co? To zajebiście działało.
mało tego ile kobiet\dziewczyn wyznaje zasadę
"seks najlepiej po tym jak on powie, że mnie kocha"
i co robi misio ?
a no mówi że kocha bo porucha
To raczej nie jest wyznanie miłości, tylko sprawdzanie, czy partner takiej dziewczyny jest już w 100% jej. Jeśli tak - ona może sobie nim manipulować, bawić się dowoli, dac dupy od czasu do czasu, ale wiemy jak takie zwiazki wyglądają. (Mam nadzieję żę tylko z obserwacji panowie
)
W dodatku Volant zacytował ostatnio coś ciekawego na swoim fanpage:
"Z drugiej strony patrząc, żadna kobieta nie powiedziała też: "Hahaha, jeszcze nikt mnie tak nie rozbawił. Chodźmy do łóżka", ani: "Zabrałeś mnie do kina na taki cudowny film, a teraz zabierz mnie do siebie!", ani nawet: "To kwiaty dla mnie? Zaraz pokażę ci bieliznę jaką dla ciebie ubrałam".
Bóg jeden wie jak faceci wpadli na pomysł, że cokolwiek z tego może działać."
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
moim zdaniem teksty, że w związku musisz być władczy, twardy, alfa, czy tam inne jest trochę bez sensu, bo to tylko powoduje, że kobieta dłużej "gra pod ciebie" i nie pokazuje swojego prawdziwego charakteru, a bądźmy szczerzy mając nawet jaja ze stali z czasem i tak jej rola zrównuje sie z twoją (zaangażowanie, mieszkanie, małżeństwo, dzieci) opuszczasz gardę i wtedy może pokazać pazurki o czym wielu sie przekonało ...
jak dla mnie dać jej wolną rękę, wtedy szybciej zrzuci maskę i poznamy ją naprawdę, w razie co tracimy mniej czasu i unikamy rozczarowań
they hate us cause they ain't us
Zwycięzca to ten, który nie potrzebuje związku, to ten co nie walczy ze swoją naturą i nie poddaje się stereotypowi monogamii.
Owszem można być z kimś w szczęśliwym związku 3 a nawet 10 lat ale zawsze wszystko może się potem zjebać, zawsze.
Zwycięzca to ten co zrozumiał, że jest szczęśliwcem
Zresztą zamiast zadawać takie naiwne pytania na forum weź się za blogi expata i Snoofiego.
Temat rzeka!
Zef mogę Cię pocieszyć, że kobiety z cechami o jakich piszesz istnieją. Moja pierwsza kobieta taka właśnie była. Wierna, wpatrzona we mnie jak w obrazek, dobra, uczynna, bez nałogów, głupich gierek i fochów... Ten związek trwał ponad 2 lata i był naprawdę udany. Mimo to dziś jest moją byłą, choć życzę jej jak najlepiej, bo naprawdę na to zasługuje. Tym bardziej, że to jedyna kobieta o której mogę tak powiedzieć!
Uważam udany związek za zwycięstwo z prostego powodu - jeżeli ciągle ma się nowe kobiety, to atrakcyjność może i jest, ale coś ze znalezieniem dobrej kobiety nie tak. W końcu jak masz dobre buty, to czy biegasz co 3 dzień do obuwniczego po nową parę?
Nowe kobiety są dlatego że stare nie spełniły naszych potrzeb, z tej czy innej przyczyny.
Udany związek zaś oznacza atrakcyjność dla tej która jest dla nas najbardziej wartościowa. Czyli słowem strzał w 10. Rzecz jasna oznacza to iż nie uznaję związków z "kompromisami", a nie kobietą której naprawdę chcemy za udane.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)