Pisze po raz kolejny w sprawie mojego zwiazku ktory dopadl solidny kryzys. Moja dziewczyna daje mi jasno do zrozumienia ze nic z tego juz nie bedzie i to nie ma sensu ale nie chce mnie stracic. Powiedzialem jasno ze musi sie zdecydowac albo probujemy dalej albo sie rozchodzimy. Ona mowi ze nie jest w stanie sie okreslic. Ostrzeglem ja ze jezeli dalej tak bedzie to bede musial odejsc. Ona cala wine zwala na mnie ze mam ja w dupie ze nie ma we mnie wsparcia a tak nie jest bo wiem ze skupiam na niej duzo uwagi ale to bez skutku. Sytuacja wyglada tak ze ona nie widzi sensu w naszym zwiazku ale jezeli odejde to nowi ze sobie zrobi cos zlego. Nie wiem co mam zrobic. Kts mial taka sytuacje?
To taki typ kobiety, jak sie boisz o nią to jej popieskuj i powinno przejść . Mi sie to przytrafiło już
Jak to leciało w pewnej piosence "Toksykologia, psychiatra i s......"
Dam Ci do myślenia
Generalnie chłopaki Ci poradzili- wypierdalać od niej gdzie pieprz rośnie. Jeśli nie chcesz mieć nic na sumieniu to telefon na policje, wyślą ja na rozmowe z psychiatrą, który stwierdzi czy blefuje i ją puści, albo da tabsy, albo zamknie w pokoju bez ścian (tfu... bez klamek, ładny to pokój bez ścian hehe). Zawsze lepsze to, niż miec poczucie winy do konca zycia.
Temat wyczerpany, ale tak z innej beczki - po opisie tego pytania wyglada, jakbyś nie miał pojecia o kobietach. Więc skad 64 punktów pomocy przy 44 wpisach? (Czyżby ludzie nie lajkowali tego co jest prawdą tylko to, co im subiektywnie podchodzi? Ale jaja!)
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Musisz się z tego wykręcić, bo potem będzie jeszcze gorzej.
Albo ściemnia, albo niech robi co chce. Selekcja naturalna, idioci eliminują się sami i nic na to nie poradzimy.