Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim, którzy tutaj się udzielają. Będąc młodym chłopakiem byłem jak Will Sith z filmu Hich zanim został ekspertem czyli o kobietach wiedziałem tyle ile wyniosłem z wychowania czyli, że są to lepsze istoty. Po przeczytaniu tego wszystkiego, jest znacznie lepiej, nie jestem, nie będę ani nie chcę być żadnym PUA, ale radzę sobie lepiej, inaczej myślę i generalnie jestem zadowolony.
Poznałem dziewczynę na portalu randkowym, e-mailowo gadało się świetnie przez 2 tygodnie (1 wiadomość dziennie max). Doszło do spotkania, żadnych ceregieli, testowania itp nie było, normalna dziewczyna moim zdaniem.
Gadało się fajnie prawie godzinę, ale ani ja ani ona nie byliśmy w jakichś super nastrojach i bez jakiegoś stresu czy spinania, bez długich przerw w rozmowie, ale gadaliśmy głównie o niej: jej pracy, szkole, dzieciństwie, rodzinie, problemach (akurat miała poważne), a nawet trochę o byłych, ale to tak raczej ogólnie jako o ludziach, że tak i tak się zachowują itp bez żadnej zazdrości czy coś.
Nie jestem super śmiały, ale daje radę - spokojnie stolik zająłem, zamówiłem kawy, nie peszy mnie patrzenie w oczy, włosy jej odgarnąłem itp. Mam pytania:
1. Czy to dobrze, że o takich tematach się gadało ?
2. Wyszedłem na dobrego słuchacza, chwilowe cisze mnie nie stresowały, nie wymyślałem na szybko tematów, raczej ona te cisze przerywała mówiąc coś. Czy to dobre ?
3. Ona nie pytała nigdy o nic mnie, co robię itp - tylko o niej cały czas - czy to dobrze, czy to świadczy o jej braku zainteresowania, że nie chce nic wiedzieć o mnie ?
4. Pożegnaliśmy się, odeszliśmy. Jeżeli chciałbym jeszcze raz spróbować się z nią spotkać, to po jakim czasie powinienem zadzwonić, odezwać się ?
1. tak.
2. tak
3. predzej czy pozniej wspomni ze nic o tb nie wie i wtedy sie zacznie. kobiety po prostu uwielbiaja nawijac o sobie i swoich peoblemach.
4. to jiz jest zalezne. srednio 2/3 dni jak sie pierwsza nie odezwie to piszesz chwile lu po prostu dzwonisz. nawijasz gadke i umawiasz spotkanie.
skoro na 1 spotkaniu nic nie zaincjowales to radze zebys na drugim juz jej dal lekko do zrozumienia co w niej widzisz czyli po prostu zacznijcie sie calowac itp. jakies tam trzymanie za rece itp ... a potem to coraz to jakies postepy.
Żyj tak, jakby jutra miało nie być
Dzięki, wychodzi na to, że robiąc mniej ale z pewnością siebie czyli jak nie mam nic do powiedzenia to lepiej milczeć niż głupio wymyślać byle coś powiedzieć, samo pokazanie że mnie cisza nie krępuje też jest atutem. Pewność siebie chyba najważniejsza.
A co z takim sms-em na wieczór po spotkaniu - że np. dzięki za mile spędzony czas itp - tego lepiej nie robić?
Zaskoczyłeś mnie - myślałem, że gadanie z dziewczyną o jej byłych nie jest dobrym pomysłem ?
1. Ja tematy rozmów na pierwszym spotkaniu traktuje jako coś dzięki czemu mogę pokazać jej swoje zainteresowania, a nawet buduję tym atrakcyjność np. ostatnio poznałem dziewczynę i tak jakoś wyszło, że rozmawialiśmy o muzyce, więc poleciłem jej swój ulubiony zespół. Chodzi o to, żeby mówić o jakimś temacie z pasją i na tyle ciekawie żeby ją to wciągnęło. Jaki był tego wynik? Później tego samego dnia zaprosiła mnie do znajomych na fejsie i wysłała jedną piosenkę podkreślając, że przypadła jej do gustu. Warto czasami nie być kolejnym gościem który wypytuje ją co robi i gdzie pracuje, tylko zabrać ją do swojego świata.
2. Warto być dobrym słuchaczem ale w granicach przyzwoitości, chyba że chcesz żeby spotykała się z Tobą i zwierzała Ci się z problemów.
3. Nie zainteresowałeś jej sobą moim zdaniem.
4. Bez sensu są te pytania. Co wy myślicie, że jak odczekacie wyznaczony czas to będzie wam łatwiej? Wybaczcie PUA armio i wszyscy przestrzegający zasad tego portalu jak dekalogu - nie ma zasady, czasami warto poczekać kilka dni, żeby nie wyjść na nachalnego, czasami można pisać/dzwonić od razu. Wyczucie.
5. A miło spędziłeś ten czas?
Średnio miło, dziewczyna jest nawet fajna, ale ma dosyć poważne problemy i jak ktoś przychodzi w kiepskim nastroju (i to nie z byle powodu) to głupio jakoś tak zacząć być wesołkiem i sobie jaja robić. Więc było dość poważnie, troszkę próbowałem pocieszyć, a później taka normalna rozmowa.
Na moje oko na 1 raz, może być. Jak się uda, to druga randka byłaby w lepszym miejscu, gdzie można się pośmiać trochę, może na kabaret ją zabiorę, albo chociaż do kina na komedię. Zaraz zima więc zawsze można ją rzucić śnieżką itp.
Jak ktoś nie jest podrywaczem, ani nie ma od razu jakiegoś super luzu, bo nie jestem nieśmiały ale potrzebuję poznać trochę obcych ludzi zanim mi puszczą hamulce, nie każdy tak od razu umie się bawić z nowymi ludźmi - to pierwsza randka jest lekko sztywna, wydaje mi się że każda kolejna będzie coraz lepsza, ja też pewniej zaczynam się czuć, mamy coraz więcej wspólnego do gadania, kontakt dotykowy itp.
Wcale mi jakoś wielce żal nie będzie jak nie będzie chciała, ale nie mam nic do stracenia - chciałbym dać jej szansę na 2 spotkanie i dopiero wtedy ocenić. Dlatego pytam jak do tego doprowadzić ?
A co sądzicie o takim zachowaniu, że część kobiet na siłę próbuje płacić 1/2 kosztów, a część nawet o tym nie wspomina, ale wydaje mi się, że też nie można tak zaraz oceniać po 1 razie, co innego jak spotykamy się 4-5 raz i stale ja miałbym za wszystko płacić ?
Piszesz o tej muzyce, ale co jakby kobieta przyszła i od razu na 1 spotkaniu o tym jak źle jej się ostatnio w życiu układa i to nie tylko, że ją ktoś zostawił, ale problemy zdrowotne itp. - tak od razu byś to zignorował i swoje o muzyce gadał ?
"Piszesz o tej muzyce, ale co jakby kobieta przyszła i od razu na 1 spotkaniu o tym jak źle jej się ostatnio w życiu układa i to nie tylko, że ją ktoś zostawił, ale problemy zdrowotne itp. - tak od razu byś to zignorował i swoje o muzyce gadał ?"
Jak przyszła z takim nastawieniem to widocznie nie miała komu się wygadać i wypadło na jakąś obcą osobę... Dziwnie czułbym się z tym. Spoko, że jej wysłuchałeś itp. zawsze to lepiej się zrobi drugiemu człowiekowi, no ale Ty przyszedłeś na tę randkę, aby ją poznać i coś może dalej zdziałać, a nie robić za doradce(wróżbita Maciej?)...
Jej szczęście, że to było 1 spotkanie. Zaproś ją na drugie, jak będzie trzeba to i na trzecie spotkanie i wtedy oceń, czy warto dalej w to wchodzić.
Kabaret itp, niby smiesznie itp, ale ja bym wolal na poczatku znajomosci z dziewczyna byc sam na sam i rozmawaic ogolnie o wszystkim by dowiedziec sie o sobie jak najwiecej..
Mysle ze takie kina, kabarety sa spoko, ale jak juz obydwoje wiecie ze to nie friendzone tylko randki
Żyj tak, jakby jutra miało nie być
Wiesz co, ja osobiście nie mam ochoty słuchać na temat czyichś smutów jak kogoś poznaję. Zresztą za każdym razem jak laska gadała o swoich poważnych problemach to nawet nie było mowy o podrywaniu. Dostajesz naklejkę z napisem 'friendzone' i tyle. Nie pocieszaj jej tylko zmień temat na inny, weselszy. No chyba, że lubisz się trochę podołować, to droga wolna.
'Dlatego pytam jak do tego doprowadzić ?' - Hehe poważnie? Mógłbym zrobić instrukcję, lecz streszczę to w jednym słowie - zadzwoń.
Jak zapraszam to nie mam problemu z kupnem pierwszego trunku (na pewno nie droższego od 7zł). Nawet mogę i drugi postawić. Potem już obserwacja, chociaż sumie jak na razie trafiałem na takie, co same chciały za siebie płacić. Ale nie miałbym oporów z objaśnieniem, że okres demo się skończył w tym temacie w razie wu
4-5 razy? Ho ho, no myślę, że wiadomość zwrotną bym już wysłał przy drugiej takiej akcji. Zresztą nie zawsze musisz się umawiać w miejscu, gdzie trzeba coś kupić czy coś. Aczkolwiek jesień to nie lato.
Źle jej się układa. Ale tak naprawdę, to co mnie to obchodzi? Przychodzi nowa osoba i żali mi się, gówno mnie to interesuje. Zmieniam temat i rozmawiamy o czymś neutralnym/weselszym. A jak ma naprawdę trudne chwile to niech leci do domu i rozwiązuje swoje problemy i wróci po tym, jak się odwiesi. Podczas płaczu ma płaczliwy humor, co się równa tym, że nie myśli o amorach. Skoro nie myśli o amorach, to mogę zapomnieć o czymkolwiek innym niż o friendzone. Tak to widzę, natomiast Ty kieruj się swoim kompasem. Mnie już starczy bycia jebanym rycerzem w lśniącej zbroi na koniu. Bo później zbroja już zerdzewiała, koń zdechł. A rycerz samotny.
Poza tym proponuję Ci żebyś określił czego TY oczekujesz. Chcesz słuchać lamentów czy się dobrze bawić?
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Dzięki za rady. Nie do końca tak, oczywiście jak na 2 spotkaniu nie będzie z jej strony żadnego entuzjazmu, radości itp. to więcej się nie spotkam, bo nie po to ma się dziewczynę, żeby być nieszczęśliwym. Ale szansę dam, chyba że sama nie będzie chciała.
A co sądzicie o 2 spotkaniu przy alkoholu, popić trochę, języki się rozwiążą, nawet jak zacznie się pić przy smutnych tematach o problemach, to w miarę picia powinno być coraz śmielej i weselej ?
Albo macie jakieś propozycje na 2 spotkanie, bo pierwsze było w kawiarni i długo gadaliśmy, wcześniej z 2 tygodnie e-mailowo, więc sporo mamy obgadane i takie kino czy coś w tym stylu, gdzie oprócz nas jest jakaś sytuacja/film/czy cokolwiek o czym można jeszcze pogadać, żeby znowu o niej nie było rozmowy - byłoby dobre na tym etapie ?
Kiepska pora roku chyba, latem jest masa zabaw, zimą mamy śnieg, a jesienią zimno ale śniegu do obrzucania nie ma
sam spacer też nie ciekawy w takim zimnie.
No i też rozumiem, że już od 2 spotkanie zaczynać dotyk (na razie po ramieniu i trochę włosy były) np. za kolano - np. jak ją teraz pocieszałem, przy mówienie, że "będzie dobrze" pogłaskałem po ramieniu, to teraz jak powiem to samo to pogłaszczę po kolanie i to też takie naturalne będzie ?
A jak polecacie znowu jakąś knajpę, żeby dalej dużo gadać z nią, to chyba lepiej zamiast typowych stolików, wybrać taką gdzie siedzi się na jakiejś kanapie - wydaje mi się, że też łatwiej tzn. większe pole do popisu, jak nie dzieli nas żaden stolik ?
A tak na marginesie, żeby nowych tematów nie zakładać. Pierwszy raz trafiła mi się taka trochę złośnica - jak z takimi postępować, żeby przełamać ten jej dziwny sposób bycia ? Wydaje mi się, że warto być jeszcze bardziej dokuczliwym i złośliwym, oczywiście z humorem ?
Wczoraj kompletnie o tym zapomniałem, ale może to i dobrze. Chodzi mi np. w minucie ciszy można zaproponować grę w łapki - to że się ustawia dłonie równolegle i ten od spodu atakuje tą od góry. Albo kółko-krzyżyk - kto przegra stawia coś ? Sprawdzenie czy ma łaskotki to chyba jak kontakt jest odrobinę lepszy?
Dobry to jest sposób na przełamanie lodów i zbliżenie się do siebie ? Jakie są jeszcze takie "gierki" do wykonania na ławce czy w kawiarni ?
Poszukaj sobie w podstawach, na część swoich pytań tam znajdziesz odpowiedź. Przygotowujesz się do tego jak na wojnę, wyluzuj. Żadne łapanie za kolano nie będzie naturalne, bo i tak zanim to zrobisz to przez głowę przeleci Ci 1000 myśli, mimo to nie łam się, próbuj
Z tymi łapkami to hehe dobre, może być beka. Dla mnie ten pomysł się wydaje zwariowany, jakby jakieś dziewczę mi coś takiego zaproponowało to bym się pozytywnie zdziwił, chociaż niekoniecznie zgodził
W kółko i krzyżyk nie da się przegrać, ani wygrać, więc nie gram w to, ale co kto lubi. Łaskotki są trochę inwazyjne, bądź co bądź możesz to sprawdzić, byle nie przesadzić (nie sprawdzałbym po całym ciele).
'w miarę picia powinno być coraz śmielej i weselej' - albo się rozpłacze Ci w rękaw. Podziwiam Cię, że chce Ci się tego słuchać
Jak na drugim spotkaniu dalej będzie smęcić to może załóżcie wspólnie jakiś klubik dla emo i tam sobie opowiadajcie smutne historie skoro tak to lubisz 
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Ale też nie czytasz wszystkiego - wspominałem, że to nie tak, że lubię jak mi smęci. Zaskoczyła mnie takim nastrojem, a powody miała naprawdę poważne, życiowe. JA pewne sprawy rozumiem, ale randki są po to, żeby sprawiać radość i mimo problemów, żeby coś zaiskrzyło obie strony powinny wykazać energię, uśmiech, entuzjazm.
Mogę dać trochę czasu, ale jak na 2-3 spotkaniu widzę, że ktoś się nie cieszy na mój widok to zakończę, ale nie mając nic do stracenia - warto chyba zagrać odrobinę mocniej, odważniej ?
Stąd pytam o wasze "sztuczki" w stylu łapki itp, przełamujące barierę dotyku i wprowadzające elementy zabawy i radości, bo przy okazji można się o coś założyć przy czymś takim. Kiedyś czytałem o takich sposobach, ale wyleciało mi z głowy - może Ktoś coś poradzi w takiej kwestii ?
No dobra, przekonałeś mnie
Bo tak nie do końca wiedziałem czego oczekujesz jednak. Wiesz, to jest tak, że silniejsza aura wygrywa. Nie musisz przechodzić żmudnego procesu pocieszania, żeby się ogarnęła i zaczęła żyć. Nie mam żadnych sztuczek, mnie się po prostu zawsze micha cieszy jak poznaje nowe osoby i tak jakoś tryskam energią sam z siebie i jest elegancko. Co ciekawe nie mam tak czy starych znajomych. Właściwie to oczekuję, że druga osoba też da coś od siebie, dlatego szkoda mi energii żeby wymyślać jakieś niestworzone rzeczy dla kogoś kogo ledwo znam.
Próbuj to co tam sobie wymyśliłeś, powodzenia
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie