Witam,
Na wstępie informuję, że czytałem podstawy. Wiem o tych testach, gierkach itd. Ale nie o to chodzi. Jej niedostępność wynika raczej z czegoś innego. Po pierwsze myślę, że tu kluczem jest była. Mamy relacje skończone, nie drzemy kotów. Teraz od czego zacząć? hmm... Już wiem. Mieszkam w UK, gdzie wyjechałem z byłą. Rozstaliśmy się jakoś 5 miesięcy temu. W sumie z mojej inicjatywy potem prawie się zeszliśmy, ale po seksie ona wyznała mi, że poszła w czworokąt z 2 koleżankami i jakimś typem z baru. Gdzie dzień wcześniej skutecznie zmanipulowała mną, że do niczego nie doszło. (Zgodnie z wewnętrznymi zasadami, poszła z innym niech nie wraca). Potem ja miałem chwilę zawachania, czego żałuję i na frajera wyznałem jej że ją kocham. Ona, nic do Cb nie czuje itd. Ale to było z 3 miesiące temu więc myślę, że z obu stron już to zgasło. Ale po co to mówię? W UK jest mało normalnych polaków w mojej grupie wiekowej (20lat) Z racji że mieszkam w małym mieście, to jestem na byłą skazany. I tak poznałem Baśkę, która jest siostrą przyjaciółki byłej. Jednak to ten typ sióstr co mają wspólnych znajomych bla bla bla. No i wiecie, znałem ją w grupie, raz udało mi się z nią pogadać w cztery oczy, tak że była zainteresowana dyskusją. A z reguły gadamy o filmie itd. Tak więc postanowiłem wykonać jakiś krok w stronę spotkania. Pierwszy raz napisałem na spontatnie czy idzie do MC bo głodny jestem a towarzystwa mi brakuję, odpisała "właśnie wróciłam" No to ja, nie ma sprawy zjem sam. Znamy się kiepsko to i przez tego fb mi ją kiepsko poznać jakoś nie lubie tej formy komunikacji. Ale nie chciałem, żeby odebrała mnie za uganiającego się pieska. Od tamtej pory codziennie ją pytałem o film tak na lepszy sen. Bo kiedyś w temacie wyszło, że ciężko dobrać film jak się codziennei dwa ogląda i obiecała, że zawsze mi pomoże. No to twardo egzekwowałem. Spytałem z 4 dni z rzędu potem dała mi tytuł serialu. (Nie z tego świata/Supernatural Polecam!). Ale od tamtej pory znikł mi argument. Obiecałem jej w międzyczasie że koniec z marudzeniem (Sam zauważyłem, że na każdy film marudziłem więc napisałem "Ale ze mnie maruda.
-No troszkę 
-Wiesz co od dziś kończę z marudzeniem.") No i wczoraj udało mi się zrobić jakiś krok do przodu. Zasugerowałem, że każdego człowieka trzeba poznać wśród znajomych, po pijaku i na osobności (my do tej pory jak już to szliśmy tylko z tyłu) No i odpisała, że jest w tym sporo racji. No i wiecie zasugerowałem, że może czas poznać się w 100% ona przytaknęła. Po co to wszystko?
1. Jakiś pomysł gdzie ją zabrać? Czasem brakuje nam tematów, ona jakoś nie angażuję się w rozmowę
2. Czy to dobry pomysł mieszać te światy? jestem pewien, że była sobie na mnie sporo pomarudziła. Jak rany były świeże
3. Jeśli już pomarudziła to jak się zabrać, żeby to ona mnie spytała jak to naprawdę wyglądało. Z tej sytuacji wyjdę obronną ręką mówiąc prawdę.
Na koniec. Nie nakręcam się, ale nigdy podrywaczem nie byłem ja raczej z osadników. Mogę odpuścić jeśli to beznadziejna sytuacja. Z góry uprzedzam, że jeśli ktoś chcę Polkę to tu naprawdę rzadko chodzą normalne i wolne. Szybko im tutaj odpierdziela. Mojej byłej już nie poznaję tak się jej zachowanie zmieniło.
'Jakiś pomysł gdzie ją zabrać? Czasem brakuje nam tematów, ona jakoś nie angażuję się w rozmowę'
jezeli na początku nie ma o czym gadać to nie widzę przyszlosci... taki mały szczegół
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Źle podszedłeś do tej Baśki. Przedstawiasz się jako jakiś nieudacznik, który się żali obcej kobiecie, że nie ma z kim zjeść kolacji. Jak coś takiego może być atrakcyjne dla kobiety?
To, co twoja była gadała możesz mieć gdzieś, o ile pokażesz się nowej lasce od dobrej strony. Teraz ja cię widzę jako kolesia załamanego samotnością, zakompleksionego i przede wszystkim potrzebującego. Piszesz, że czytałeś podstawy. WG mnie powinieneś jeszcze więcej poczytać blogi itd. Bije od ciebie jakaś negatywna energia, nad czym warto popracować.
Na kij ci pretekst do umawiania się na spotkanie? Chcesz się spotkać to się umawiasz a nie pytasz o film z myślą że kiedyś cię gdzieś zaprosi...
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
o film pytałem bo faktycznie tego potrzebowałem. Z kolacją nie chodziło o użalenie się tylko tak od szybka akcja chce wyjść piszę do kogoś z kim akurat rozmawiam. Tematy są, ale raczej chodzi o wirtualną formę kontaktu. Myślę, że tu tkwi problem. Staram się nad sobą nie użalać. Samotność to fakt. A negatywna energia jest mi naturalna gdy piszę. Mam w sobie trochę duszy artysty jak o to chodzi. Blogi? Które jest tu ich tyle, że nie wiem jak się do tego chwycić
A przedstawiam się raczej jako człowiek który wszedł właśnie na dobrą drogę. Ostatnio trochę dyskutowaliśmy o mnie to powiedziałem jej coś w stylu, że na początku winiłem siebie, że przyjechałem za dziewczyną z która mi się tak nie ułożyło. Ale teraz widzę, jak mnie to naprowadziło na dobrą drogę. Dzięki temu, kończę college w tym roku i od września idę na studia. A w Polsce nigdy nie miałem takich ambicji. Przytoczyłem wypowiedź S. Jobsa, że całe nasze życie to punkty które łączą się patrząc w przeszłość. A ja żeby trafić na studia musiałem trafić tutaj. Więc to raczej nie robienie z siebie nieudacznika tylko pokazałem jej - Koleś stanął na nogi i patrzy na świat pozytywnie. A może źle rozumuję? Nie wiem Anglia sprawiła, że się zmieniłem. Kiedyś z każdą kobietą umiałem przegadać całą noc, teraz mówię mniej i jak ktoś nie narzuca tematu to go nie wyciągam. Czyli tu już spaliłem pole? Czy może pomilczeć trochę, zobaczyć czy sama napiszę, w międzyczasie zlikwidować negatywną energię która WY czujecie przez internet.... spotkać się z nią w cztery oczy i dać jasno do zrozumienia czego oczekuję od znajomości np. zabierając do restauracji?
"Wiem, że nic nie wiem"