Wracam na forum z dosyć głupim problemem....
Niecały rok temu poznałem na pewnej imprezie dziewczynę - nic specjalnego, 6 może 6.5. Była we mnie dość mocno wkręcona, non stop pisała pod byle pretekstem i wtrącała jakieś pikantne rzeczy. Nigdy dotychczas żadna dziewczyna nie była we mnie tak zakochana. Mi w sumie sprawiało takie pisanie frajdę ale do niczego nie doszło bo nie byłem zainteresowany i zresztą nigdy nie interesowały mnie takie nachalne w stosunku do mnie dziewczyny.
W końcu zrozumiała, że ją olewam... w sumie zachowałem się w stosunku do niej trochę nie fair i przestała się odzywać.
Jakiś czas temu kumpel namówił mnie żebym poszedł z nim na pizze, on załatwiał jakieś tam koleżanki i ona wśród nich była. Jak ją zobaczyłem od razu się przekonałem w jak bolesny sposób karma może wrócić.... Zrobiła się z niej przynajmniej 9tka, jak dla mnie rakieta
Stwierdziłem, że w tej sytuacji trochę podziałać.
Oczywiście razem z pojawieniem się urody pojawił się również jakiś przydupas przy boku
Zaczęliśmy się spotykać, nie doszło do niczego wielkiego ale dawała mi do zrozumienia, że ten gość się dla niej nie liczy. No ale widziałem, że on o mnie wie, o tym że pojawiłem się w jej życiu i zabronił jej wszelkich kontaktów ze mną. Olewałem to bo gościu odwalał takie dziecinne i kretyńskie akcje, że wydawało mi się, że strzela sobie tylko samobóje - jeden za drugim. Ona też miała w stosunku do niego tajemnice, usuwała wiadomości, mówiła, że idzie do koleżanki a szła do mnie...
Ostatnio jednak widziałem, że coś ją gryzło. Pojawiły się wyrzuty sumienia, że jednak robi coś źle. Wydaje mi się, że mimo wszystko chce być w stosunku do niego wierna i nie chce żeby z jej powodu ten związek się rozpadł. Wykręcała się od przyjścia do mnie do domu, nie odbierała telefonów, ucinała jakieś tam krótsze rozmowy przez sms/fb.
Nie mogę tego zrozumieć, wydaje mi się że działałem perfekcyjnie, powoli stopniowo dostarczałem jej emocji, wprowadziłem zwątpienie w związek i nigdy się ze mną nie nudziła. Próbowałem parę razy wejść z KC ale jakoś tak się odsuwała i uśmiechała..myślałem, że to tylko kwestia czasu. Ten koleś chciał mi z dwa razy wpierdolić ale nie odważył się mi tego powiedzieć, kazał jej mówić że tylko jego kocha i ja jestem dla niej nikim(o to też się kłócili), teraz właśnie zobaczyłem, że albo kazał albo sam wszedł jej na fb i usunął mnie ze znajomych - hahahah
Nie mam z nią kontaktu od jakiegoś tygodnia i zastanawiam się teraz jak to rozegrać. Nie chce zacząć pieskować ale wydaje mi się, że przez to że kiedyś zawaliłem teraz boi się mi zaufać więc muszę wykazać trochę więcej zaangażowania.
Co o tym myślicie ? Spotkać się i powiedzieć szczerze jak nigdy co o tym wszystkim myślę ? Poczekać, aż sama wróci po rozum do głowy i się odezwie ? Może, zaaranżować jakieś spotkanie "przypadkiem' ?
Jeśli byłaby świetną aktorką istnieje też możliwość, że chciała się w ten sposób na mnie zemścić.... ale wątpię w to 
laska leciala na Ciebie to mialeś ją w dupie, potem ona Cie olała i miala Cię gdzieś wiec teraz facet poczuł olewkę i zaczal za nią biegać.... Boze -.-
Jeżeli masz pytania - pisz PW
No no, laska z przeciętnej dziewczyny zmieniła się w rok jak to napisałeś w "przynajmniej 9" (czyli prawie chodzący ideał). Ciekawe, ale czy realne? Nie znam takich przypadków...a nie sorry, był kiedyś taki serial Brzydula Betty. No ale filmy rządzą się swoimi prawami.
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Ja za nią biegam ? Wydaje mi się, że właśnie delikatnie za nią szedłem
A co do tego co mówisz, kiedyś była przeciętna z + a teraz się wyrobiła tak konkretnie. Masz racje, dziwna sytuacja, nie spodziewałem się tego.
Najważniejsze co zauważyłem w twoim temacie to to samo co Perry. Laska tak szybko się nie wyrobiła, to w twojej głowie coś jebnęło przez ten rok, spadły ci wymagania z jakiegoś powodu i ja bym tutaj szukał problemu ;]
wydaje mi się że działałem perfekcyjnie, powoli stopniowo dostarczałem jej emocji, wprowadziłem zwątpienie w związek i nigdy się ze mną nie nudziła. Próbowałem parę razy wejść z KC ale jakoś tak się odsuwała
To wcale nie jest perfekcyjne działanie ;p Laska za tobą biegała kiedy nie byłeś zainteresowany, teraz cię olewa kiedy wykazujesz zainteresowanie wg mnie wyczuwa w tobie needy postawę, bo stałeś się wewnętrznie needy wobec niej.
Z reguły jak coś kiedyś działało to później dla podobnego efektu próbuje się tego samego sposobu. A czy wtedy robiłeś coś takiego : ,, muszę wykazać
trochę więcej zaangażowania."
czy takiego: ,, Spotkać się i powiedzieć szczerze jak nigdy co o
tym wszystkim myślę " ?
Powinieneś dać jej zielone światło a dalej niech się samo kręci. Bo skomlenie o szansę gdy się wczesniej samemu olało tworzy za duży kontrast i budzi chęć zemsty. A gdy nie będziesz o nią zabiegał to nie może być mowy o zemście. Przecież już raz za tobą biegała.
"Ostatnio jednak widziałem, że coś ją gryzło. Pojawiły się wyrzuty sumienia, że jednak robi coś źle. Wydaje mi się, że mimo wszystko chce być w stosunku do niego wierna i nie chce żeby z jej powodu ten związek się rozpadł. Wykręcała się od przyjścia do mnie do domu, nie odbierała telefonów, ucinała jakieś tam krótsze rozmowy przez sms/fb."
"Nie mogę tego zrozumieć, wydaje mi się że działałem perfekcyjnie, powoli stopniowo dostarczałem jej emocji, wprowadziłem zwątpienie w związek i nigdy się ze mną nie nudziła."
bo gra i inne tanie zagrywki są dobre tylko na początku - na końcu zostaje prawda - to samo jak w pokerze - można blefować do momentu aż druga strona powie - sprawdzam...
"Nie mam z nią kontaktu od jakiegoś tygodnia i zastanawiam się teraz jak to rozegrać. Nie chce zacząć pieskować ale wydaje mi się, że przez to że kiedyś zawaliłem teraz boi się mi zaufać więc muszę wykazać trochę więcej zaangażowania." - właśnie zaczynasz dawać dupy...
Apropo wyglądu zaczęła ćwiczyć, zmieniła fryzurę, pewnie trochę lepiej się maluje(ale nie przesadza). Nie ma to w sumie znaczenia jak szybko się wyrobiła i jaka skala jest dla kogo.... Po prostu wcześniej nie byłem zainteresowany a teraz jestem.
Co rozumiesz gen przez dawanie dupy ? Ja przez odrobinę więcej zaangażowania rozumiałem właśnie jakieś takie szczersze podejście do sprawy a koniec gierek
życzę powodzenia...
A proponujesz coś innego ?
"Niecały rok temu poznałem na pewnej imprezie dziewczynę - nic specjalnego, 6 może 6.5. Była we mnie dość mocno wkręcona, non stop pisała pod byle pretekstem i wtrącała jakieś pikantne rzeczy. Nigdy dotychczas żadna dziewczyna nie była we mnie tak zakochana. Mi w sumie sprawiało takie pisanie frajdę ale do niczego nie doszło bo nie byłem zainteresowany i zresztą nigdy nie interesowały mnie takie nachalne w stosunku do mnie dziewczyny."
sam Baranie pomyśl...
Też tak myślałem w ten sposób, widać że jest między nami jakaś tam chemia ale ona czuje się komfortowo bo ma tego swojego koło siebie
Myślę, żeby spróbować zadziałać jeszcze trochę intensywniej i wprowadzić w to wszystko trochę szczerości i poczekać aż ten jej sam strzeli sobie samobója.
Właściwie to często na pewno słyszy, że się z kimś spotykam. Ostatnio nawet jak byłem gdzieś z nią spotkaliśmy taką moją inna "bliższą" koleżankę...