Postaram się krótko i treściwie przedstawić zagadkę z którą się borykam.
Mianowicie dzisiaj byłem umówiony z dziewczyną z którą to spotykam się od połowy czerwca. Owa dziewczyna niestety musiała wyjechać do odległego miasta od mojego (właściwie naszego) o 350km na 2 miesiące. Duża próba jak na początek naszej bliższej relacji. Wyjechała tam 3 tygodnie temu. Przyjeżdżała tu co tydzień. W ciągu tygodnia kontakt przez fb i tel. Ogólnie zakochana we mnie po uszy i takie tam sratytaty. Jednak 2 tyg. temu powiedziała mi, że nic do mnie nie czuje. Że wszystko co czuła minęło jej, doszła do takiego wniosku po rozmowie ze swoją przyjaciółką ja oczywiście mówiłem jej o braku swoich uczuć od początku więc w sumie byłem zadowolony, że jednak nic do mnie nie czuje bo poziom zaangażowanie będzie wtedy identyczny. Po tej rozmowie był seks, wszystko pięknie ładnie. Pisała jak ona to nie tęskni i jaką to ona ma ochotę na seks ze mną. I faktycznie tak było do wczoraj. Jednak dzisiaj powiedziała mi, że to koniec i że to nie ma sensu bo ona tak to czuje i wie, że nic z tego nie będzie więc nie ma co dalej tego ciągnąć. Nie potrafiła podać powodu dlaczego tak jest po prostu powiedziała, że tak to czuje. Miała żal do mnie, że nie rozmawiamy ze sobą o wszystkich, zdziwiłem się no bo kurwa mać, czego można oczekiwać po miesiącu bliższej relacji ? Z czego większość to pisanie na odległość. I potem wymiana zdań, ze jej nie rozumie i takie tam. No to ja jej, że ma rację bo tego nie da się zrozumieć. W końcu wstałem i chciałem się już pożegnać. Wtedy ona - "może jednak jeszcze spróbujemy to naprawić, może Ty masz rację, że z powodu odległość tak jest, a nie inaczej" i takie tam. Ja jednak stałem twardo przy swoim skoro chcesz się rozstać to okej.
Jeśli ktoś zrozumiał moje wypociny to pytanie teraz do Was o co jej chodziło ?! Bo ja poległem. Nie znalazłem tu logiki i spójność choć się starałem. Może ktoś z Was coś znalazł ?
P.S.
Mamy po 20 lat.
hustawka emocjonalna u dziewczyny, uciekać bo się przerodzi w toksyka!!!
Jeżeli masz pytania - pisz PW
"ja oczywiście mówiłem jej o braku swoich uczuć od początku więc w sumie byłem zadowolony, że jednak nic do mnie nie czuje bo poziom zaangażowanie będzie wtedy identyczny."- ale z Ciebie kłamczuszek.
Ona nie chciała być Twoją FF, czuła coś i chciała czegoś poważniejszego. A Ty, wielki PUA, olewał to i zgrywał cwaniaka. Laska zmądrzała, a Ty zaczynasz się motać.
Kobiety nie muszą być logiczne i spójne, to rola faceta. A Ty nie jesteś spójny.
Zastanów się, co czujesz i czego oczekujesz od tej relacji.
Co Ty pierdolisz za przeproszeniem ?! Powiedziałem jej prawdę po cholerę robić nadzieję i bawić się czyimiś uczuciami ? Nie zgrywałem żadnego cwaniak. Nie wiem skąd to wziąłeś, ale nie znasz mnie więc tak pochopnie nie oceniaj i nie pakuj wszystkich do jednego PUA worka.
To jaki jest Twój problem? Jakby Ci nie zależało to byś nie zakładał tematu.
Sam fakt, że tak się emocjonujesz do literek na ekranie pokazuje Twój stan emocjonalny.
Bo piszesz tak o mnie jakbyś mnie znał, a nie znasz wcale. Nie chciałem jej wykorzystać i robić jej nadziei, że będzie super zajebiście. Dlatego też nie nazywaj mnie cwaniakiem czy tam PUAsem bo nimi nie jestem. Fakt zależy mi na niej, ale nic na siłę.
Nikt Cię tu nie zna, więc nie można zabierać głosu? To po co ten temat?
No to już się przyznałeś, że jesteś kłamczuszkiem, zależy Ci->nie masz na nią wyjebane->laska zaczyna kręcić->Ty jesteś obsrany, bo zgrywanie cwaniaka, a bycie pewnym siebie to co innego.
Gdzie ja napisałem, że mam wyjebane ?
"ja oczywiście mówiłem jej o braku swoich uczuć od początku więc w sumie byłem zadowolony, że jednak nic do mnie nie czuje bo poziom zaangażowanie będzie wtedy identyczny." Na tym kończę tę jałową dyskusję, nie lubię pozerów i kłamczuszków.
Jeżeli według Ciebie między brakiem uczuć, a wyjebaniem można postawić znak równość to ja dziękuję.
No to dawaj, wyjaśnij różnicę. :>
Nie trzeba darzyć danej osoby uczuciem żeby nie mieć na nią wyjebane. Nigdy nie miałeś tak, że nie czułeś nic do dziewczyny, ale zależało Ci na niej i gdzieś tam w głębi czułeś, że może uczucie przyjdzie z czasem ? Tu właśnie tak było. Rozumiesz już ?
Stwierdziłeś, że zero uczuć, a po paru postach: "zależy mi". Dla mnie to jest niespójne i tyle. Już samo to, że Ci zależy jednoznacznie znaczy, iż coś czujesz. Rozumiesz już?
Mnie by było szkoda czekać na jakieś uczucie, albo jest to laska od igraszek, albo coś więcej. A z takiego wyczekiwania to raczej nic się nie rodzi. (oprócz problemów, jak w Twoim temacie :
Możemy dyskutować do rana, a i tak nie dojdziemy do porozumienia. Ty masz inny pogląd i ja mam innym. Na tym zakończmy tę dyskusję. Twierdź dalej, że jestem cwaniakiem itp. leje na to.
Właśnie widzę, jak na to lejesz.
ale przynajmniej pasujesz na przyjaciółkę z fiutkiem. 
Ja również widzę różnicę pomiędzy 'nie zależy', a 'wyjebaniem'. To tak jakbyś miał wyjebane na wszystkich tych, których nie chcesz zaliczyć. Nieważne czy mężczyzn czy kobiet. Dziwaczna postawa trochę.
Też ostatnio się spotykałem z koleżanką, z którą coś można by było, chociaż nic do niej nie czułem. Mimo wszystko dobry 'materiał'. Jak się posrało to trochę porozkminiałem dlaczego, nie doszedłem do żadnych wniosków i olałem to. I dopiero teraz mam wyjebane. Łapiesz? Na tym forum często trzeba prostować, ale czasem jest tak jak ktoś pisze. A zamiast 'wyczekiwanie' bym powiedział 'docieranie'.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Wyślij jej CV na przyjaciółkę z fiutem...
A Tobie proponuje przeczytanie ze zrozumieniem podstaw i trochę praktyki, bo niesamowite głupoty wypisujesz. Akurat z tego co ten koleś pisze to daleko mu do przyjaciela.
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
Jeśli sam jej mówileś, że nic nie czujesz to chciała, żebyś ją zatrzymal pewnie. Powiedzial, ze sie bardziej postarasz i Ci zależy itd. Myślała, że jak powie, że koniec, Ty poczujesz że ją tracisz i bedziesz chcial "to ratować".
Dziewczyny czesto działają na odwrót.
Nic nie zrozumiałem
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Proste chciała związku z tobą i próbowała robić push & pull by wyskoczyć z pozycji Fuck Friend do poziomu dziewczyny, ale gówno to dało no i zonk.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
A niech sobie gada. I tak będzie wracać i obrabiać Ci kolbę
Może ma 'te' dni. Przy Twoim "ja nic nie chcę" jej pieprzenie farmazonów będzie miało charakter sprawdzająco-zmiękczający, by badać teren czy jednak pobiegniesz za nią gdy zacznie się oddalać.
Nie wiem czego się spodziewałeś, skoro jej oznajmiłeś, że Tobie nie zależy... Chyba dostałeś właśnie to czego chciałeś, a to ona podjęła męską decyzję.
Ze związku, z którego nikt nic nie chciał, to i tak dużo wyciągnąłeś - zaliczyłeś. Także nie wiem skąd teraz to biadolenie na forum.
wiesz jak to wygląda? to jest tak, ja tego nie rozumiem, inni tego nie rozumieją, Ty tego nie rozumiesz, a z jej zachowania można wnioskować, że ona chyba jeszcze bardziej nie rozumie od nas..
A moze tam znalazła 2 opcję o ktorej ci nie mówi? Po rozmowie z koleżanka stwierdziła ze ta 2 opcja lepsza. Miałem podobnie ostatnio ze miałem 2letni związek, a moja miała przyjaciela czyli ta 2 opcja oczywiscie nie zabranialem jej się z nim spotykać, a jak związek się wypalił to zaczęła go ogarniac i też rozmowy z koleżankami miała... Powiedziała ze nie pasujemy do siebie itp. Wiec powiedziałem ok jak tego potrzebujesz to kończymy nasza przygodę, przyjaciel ją ola wiec uprosila żebym wrócił... Po miesiącu znowu rozmowa z przyjaciółka, jakies sciemy ze przyjaciel chce się spotkac wiec skończyłem to tym razem definitywnie, troche inna sytuacja bo w twojej brakuje "przyjaciela" i związku ale moze to miec coś na rzeczy.
Jak dla mnie to po prostu wysyłasz błędne sygnały dlatego kobitka tak się zachowuje.
Jak to możliwe? Podejrzewam, że pierwszym kontrargumentem będzie fakt że "przecież powiedziałem jej na początku znajomości, że nic do niej nie czuje/ustaliśmy zasady na początku".
Jak sądzę dążysz do FF i związek Cie nie interesuje, więc takie posunięcie było bardzo dobre. Jednak podejrzewam, że z czasem pojawiły się emocje - współczucie, pomaganie, planowanie wspólnych celów, przytulanie ... (ogólnie mówiąc elementy "pobudzające" w kobiecie chęć wejścia z Tobą w związek i nie jako niwelujące wcześniejsze ustalenia). Jak widać w opisanej sytuacji pojawiła się niespójność i kobieta, u której pojawiły się uczucia i chęć dążenia do związku co zostało potwierdzone testem: "że to nie ma sensu bo ona tak to czuje i wie, że nic z tego nie będzie".
Znając problem musisz na nowo zdefiniować sobie swój cel znajomości z Tą kobietą i dążyć do tego co ustalisz.
Gdzieś na forum był fajnie opisany "poradnik" do relacji FF jak dobrze poszukasz to znajdziesz.
P.S. Sprawę moralności zostawiam dla Twojego rozważania/sumienia nie będę wchodził w ten temat.
HAVE FUN!
_Alvaro_
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/