Tak się zastanawiam, jak w oczach kobiety wygląda sytuacja kiedy na jednej z pierwszych spotkań, zabieramy ją w grono swoich znajomych. Z tego co czytam na forum to przeważnie każdy umawia się sam na sam. Jakie są wasze doświadczenia w tym temacie? Można coś ugrać w ten sposób? Mam pewne grono znajomych i czasami wyskakujemy gdzieś razem na piwko. Nie ukrywam, że w większości mają oni inny sposób rozumowania oraz inne podejście do życia ode mnie. Lubie ich jednak i dobrze spędza mi się czas z nimi. Można powiedzieć, że do niektórych spraw mają gówniarskie podejście, choć są młodsi ode mnie tylko o 2-3 lata. Czekam na wasze spostrzeżenia 
Ona spotyka się z Tobą żeby Ciebie poznać, a nie Twoich znajomych.
Jeśli chcesz wyjść z nią i znajomymi to możesz np spotkać się z nią gdzieś, a potem dołączyć do znajomych.
Tutaj duże znaczenie też ma to JAKICH masz znajomych: Jedni swoim zachowaniem sprawią, że dziewczyna będzie Tobą oczarowana, a inni będą Cię wyniszczać w jej oczach..
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Ja swoje laski zapoznaje z ekipą dopiero, gdy dobrze dziewoje poznam i łączy nas coś głębszego. Dużo zależy od laski- jeśli jest przebojowa i pewna siebie to powinna spokojnie odnaleźć się w grupie. Na jedno z pierwszych spotkań jednak nie brałbym jej do znajomych.
A ja tam robię inaczej ;] Ja akurat szybko poznaje dziewczyny ze swoimi kumplami, zdarzało się, że na 2 spotkaniu wpadałem z laską do kumpla na blanta, zawsze jest kupa śmiechu i luz. Dodatkowo potem fajne podwójne randki wychodzą z tego na których dziewczyny mogą się zapoznać, poplotkować a ja z kumplem pogadać ;p Oczywiście tak jak TeTris napisał zależy jakich masz znajomych. Jeśli masz zaufanych kumpli którzy łatwo nawiązują znajomości to czemu nie.
Ja tam też wcale nie mam co do tego jakichś oporów, mam zajebistą ekipę, też zawsze się zajebiście bawimy, śmiejemy, dobra okazja też, żeby pokazać, że jesteś duszą towarzystwa, masz respect wsród kumpli i masz zajebistych znajomych
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
"Można coś ugrać w ten sposób?"
Jak masz zajebistą paczkę to urośniesz w oczach kobiety.
Pytaniem jest, czy chcesz się dowartościowywać swoimi znajomymi?
Początkowe spotkania to raczej 1 na 1.
Na spotkania ze znajomymi przyjdzie czas później, jak się choć trochę poznacie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Jeśli masz zajebistych znajomych to zyskasz. Ale jest też ryzyko, że któryś z Twoich kumpli może okazać się "zajebistszy" w jej oczach.
Jeśli masz infantylnych znajomych, którzy nie potrafią się zachować przy kobiecie, to raz, że zjebią cała atmosferę, dwa zaczną się ślinić do Twojej kobiety, trzy ona zacznie się zastanawiać czy aby na pewno nie jesteś równie tak pier*olnięty co oni.
Wybór należy do Ciebie.
Też chyba dużo zależy od dziewczyny. Miałem taką, która sama niekiedy prosiła żebym po znajomych dzwonił, żeby coś zorganizować
Druga sprawa, że wśród znajomych są tylko trzy osoby, które jakby to powiedzieć, są bardziej ogarnięte. Pozostali, jakby ich tak niekiedy posłuchać, to gadki na poziomie liceum :/ Sam lubię czasami popierdolić głupoty, ale myślę że jakąś poważniejszą kobietę mogłoby to odstraszyć. Z drugiej strony widzę, że przyprowadzają czasami niezłe sztuki, tylko że w wieku max. 22 lat, więc młode siksy, którym imponuje gadka o piciu gorzały, itp.
Wg. mnie czasem dobrze jest zapoznać laskę ze swoimi znajomymi już na początku relacji. W ten sposób możesz szybko wybadać jakim człowiekiem jest w towarzystwie, jak traktuje innych, lub Ciebie przy innych, czyli po prostu lepiej ją poznać. Tak samo działa to też w drugą stronę. Ogólnie polecam Ci nie rozkminiać. Sytuacja prędzej czy później nadarzy się sama. To w końcu życie i takie jest moje podejście.
Pozdrawiam!
Jak dla mnie kobieta musi sobie zasłużyć, żeby poznać moich dobrych kolegów i koleżanki. Zanim jej lepiej nie poznam to się słowem o niej wśród swoich nie odzywam, bo po co. Druga strona medalu, że jak jest 'nas' więcej to mogłaby nie ogarnąć tego co się dzieje. Z tego co czytam to każdy ma swoje zdanie. Kwestia gustu i preferencji.
Niemniej raz pierwsze spotkanie miałem w gronie znajomych, lecz nie moim, ale jej. Co zabawniejsze sama mnie odizolowała
W sumie pewnie chciała się spotkać tylko ze mną, ale obiecała znajomym, że się zapyta mnie o zdanie, czy mi to przeszkadza czy coś. Lubię poznawać nowych ludzi, więc miała potem za swój brak asertywności 
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie