Witam Panowie, problem pojawił się w moim poprzednim związku i obecnym. Mam dość stresującą pracę i czasem dołki finansowe itd. Męczy mnie strasznie sprawa sprzed kilku tygodni kiedy siedziałem w domu i byłem załamany (ok, przyznam się, płakałem jak dziecko;p). Przyszła wtedy do mnie kobieta i to był 2 raz jak widziała mnie w takiej sytuacji - za pierwszym w miarę starała się mnie pocieszyc, ale za drugim olała i była zirytowana, po czym przez kolejne dni nie miałem od niej w ogóle wsparcia. Przypomina mi się sprawa z byłą - wtedy okazałem słabość poprzez wkurwienie i zazdrość( jednorazowa ostra sytuacja po której straciła zainteresowanie i pchnąłem ją w stronę innego).
Teraz moje pytanie: czy wszystkie kobiety reagują takim spadkiem zainteresowaniu po okazaniu emocji (wkurwienia, zazdrosc, płaczu) przez mężczyznę? Czuję, że laska w każdej chwili może mi coś wiwinąc jak mi się noga powinie - czy w związku z tym powinienem ją zostawić? Jakbyście mieli własne doświadczenia na ten temat to podzielcie się, dzięki!
Przecież laska oczekuje tego żebyś się zachowywał jak chłop, a nie pizda.
Jeżeli sam sobie nie radzisz z problemami, nie potrafisz się z nimi uporać, to kto ma je za Ciebie rozwiązać.
Piszesz
"Witam Panowie, problem pojawił się w moim poprzednim związku i obecnym. Mam dość stresującą pracę i czasem dołki finansowe itd. Męczy mnie strasznie sprawa sprzed kilku tygodni kiedy siedziałem w domu i byłem załamany (ok, przyznam się, płakałem jak dziecko;p). Przyszła wtedy do mnie kobieta i to był 2 raz jak widziała mnie w takiej sytuacji - za pierwszym w miarę starała się mnie pocieszyc, ale za drugim olała i była zirytowana, po czym przez kolejne dni nie miałem od niej w ogóle wsparcia."
Ona drugiej pizdy nie potrzebuje, jedną już ma, jeżeli rozczulasz się nad sobą w sytuacji gdy SAM nie potrafisz wyjść z dołka finansowego, to co by było gdyby załóżmy na to miałbyś z nią dziecko i bylibyście piękny, wspaniałym małżeństwem itepe itede, a zaczęłaby się Wam palić dupa, bo środków do życia brak, to co wtedy by było?
Tak jeszcze dodam, sam bym się zirytował jakbym widział Cię po raz drugi jako płaczusia, pierwszy raz okej, noga się powinęła, ale za drugi? - szukam rozwiązania, aż do skutku.
Dzięki za wypowiedzi, dają do myślenia. Dodam jeszcze, że na 2 dzień do niej zadzwoniłem bo chciałem się spotkać a ona jak nigdy nie odmawiała to teraz odmówiła (dała jakąś wymówkę, spytałem czy możemy w takim razie chwile teraz pogadać (miałem wyrzuty sumienia, że widziała mnie w takim stanie i chciałem się wytłumaczyć, obrócić w żart- ona na to: wybacz ale nie mam czasu o tym rozmawiać. Okej, pomyślałem, ale uwiera mnie strasznie ta sytuacja. Na drugi dzień rano zadzwoniła, żeby powiedzieć, że mnie kocha (a wieczorem zamiast ze mną pobyć poszła na spotkanie ze znajomymi)
Wszystko rozumiem, że mam nie być cipką itd. ale czy gdyby wasza kobieta miała jakąś chujową sytuację i by chciała z wami pobyc to byście nie zrezygnowali ze znajomych, z którymi i tak się często widujecie? Pytam z ciekawości, bo sam nie jestem przekonany co bym zrobił.
Poszła to poszła, nie ma co drążyć tematu, może wcześniej miała zaplanowane te spotkanie? Nie wiadomo.
Tylko teraz się nie obrażaj za to, że nie miała czasu bawić się w pocieszycielkę, naszła ją ochota na pójście ze znajomymi to poszła. Fochy/foszki zostaw płci przeciwnej.
,,ale czy gdyby wasza kobieta miała jakąś chujową sytuację i by chciała z wami pobyc to byście nie zrezygnowali ze znajomych, z którymi i tak się często widujecie?" zależy od tego czy to naprawdę taka zła sytuacja czy ona histeryzuje zamiast wziąć się w garść bo sytuacja jest taka, że normalny zdrowo rozwinięty emocjonalnie człowiek by sobie poradził. W tym drugim przypadku miałbym w nią wyjebane. Za pierwszym razem. Po kolejnej takiej sytuacji zastanawiał bym się już dlaczego z nią jestem. A po trzeciej musiała by innego chłopaka szukać.
Mozecie mnie hejtowac, ale ja to widzę tak - kobieta od faceta oczekuje oparcia, a nie ocierania mu łez. Panuj nad swoimi emocjami, przynajmniej przy niej. Dawaj jej przyklad, kobiety leca stereotypami, wiele razy powtarzane jest, ze facet ma dominowac, ma byc panem sytuacji. Jak mozesz panowac nad sytuacja, kiedy nie potrafisz zapanowac nadbsoba? Nie okazuj słabosci przy kims, kto oczekuje od Ciebie zimnej krwi, bo straci poczucie komfortu. Ogladales Teda? ;p glupi przyklad, ale spojrz co sie stalo z dziewczyna glownego bohatera (nie, nie misia), kiedy uswiadomila sobie, ze jej facet jest w duzej czesci nadal dzieckiem?
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Też myślę tak jak ty, z resztą czasami mam wrażenie, że kobiety są bardzej męskie od niektórych facetów
Powinien wziąć się w garść, a płakać to można tylko przy krojeniu cebuli.
Cześć
A może te twoje problemy w twojej głowie urosły do nie wiadomo jakiej rangi, a ty zamiast je rozwiązywać beczysz jak baba
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Ja jako kobieta, jak ktoś na kim mi zależy potrzebuje wsparcia to takie wsparcie okazuję. Wkurza mnie zamknięcie emocjonalne facetów i gdyby ktoś miał odwagę przy mnie płakać, to na pewno nie kopnęłabym w dupę. Oczywiście w granicach normy, tzn. jeśli się zdarza w uzasadnionych sytuacjach, a nie codziennie.
Jeśli facet jest w stanie okazać przy mnie słabość to traktuje to jako akt zaufania, a to jest dla mnie bardzo cenne. W końcu po to się nawiązuje jakieś głębsze relacje, żeby się wspierać nawzajem i to działa w obie strony.
Facet, który robi z siebie bez-emocjonalnego pua tak naprawdę jest mało autentyczny jako człowiek i imponuje zazwyczaj powierzchownie myślącym laskom.
Jeszcze jedna sprawa. Rozgranicz autorze okazywanie emocji przez wkurwienie i zazdrość, a płacz. Te dwa pierwsze są atakiem w stosunku do kobiety. To trzecie to wystawianie na widok własnej wrażliwości, które się moim zdaniem powinno doceniać.
Ty chyba żartujesz...facet nie jest od okazywania słabości tylko od rozwiązywania problemów które go dręczą lub pojawiają się w związku itp. Jasne że zamknięcie emocjonalne to sztuczność, no ale bez jaj - płacz nie wchodzi w grę, nawet duma na to nie pozwala w samotności, a co dopiero przy kobiecie. Bleee. Głębsze relacje tak czy siak nie zezwalają na płacz. Mimo, że każda kobieta może na to inaczej reagować to jednak nie powinno to mieć miejsca.
Cześć
No tak... wpadłeś w problemy finansowe, więc postanowiłeś sobie popłakać. I co, pomogło? Rozwiązały się wszystkie twoje problemy? Nie, kurwa! Nie rozwiązały! Niektórzy płaczą, inni zamykają się w sobie, a jeszcze inni topią swoje problemy w alkoholu, ale to nic nie zmienia.
Moim zdaniem źle zrobiła, że się od ciebie odsunęła. Bo związek polega na wzajemnym wspieraniu się. Domeną każdego związku, gdy pojawiają się problemy, powinno być: "razem na przeciw całemu Światu". Chujowo się zachowała, że poszła ze znajomymi na impreze, zamiast się z tobą spotkać, wesprzeć cię, powiedzieć: "nie martw się skarbie, wszystko się ułoży, najważniejsze że jesteśmy razem". Wszyscy mówią, że facet powinien być jak skała, ale niestety, nie każdy jest. Mało który płacze, ale wielu facetów z powodu problemów finansowych wpada w dołek, depresję, alkoholizm. Wtedy potrzebna jest ona, jej wyciągnięta ręka, uśmiech, jej siła i zaufanie. Problemy oraz złe chwile powinny cementować związek. Jak nie masz wsparcia drugiej osoby, to po chuj ci taki związek? Kup sobie psa, on lepiej cię zrozumie i przynajmniej będzie przy tobie.
P.S.: "Problemy są jak gimnazjaliści, lubią atakować w grupie."
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Rzuć kobietę i zajmij się swoim życiem, wyjdź na prostą i wtedy szukaj ciała i ciesz się z bycia razem.
po pierwsze:
staraj sie nie obarczać innych swoimi problemami, co innego rada od kogoś bliskiego, a co innego chlipanie w podusie, jak masz zamiar to robić to rób to w samotności
po drugie:
w twoich tematach widzę obraz rozdygotanego, niepewnego siebie gościa, raz zazdrosnego, raz płaczącego, raz bez własnego zdania w kontakcie z innymi
weź dupkę w kroki poczytaj podstawy, klasyki, blogi a reszta zależy od ciebie
jeśli założysz kolejny podobny temat to tylko podkreśli twoja porażkę i bezsens następnych porad
they hate us cause they ain't us
To nie w niej jest problem, a w Tobie. Zwalcz go, a nie będziesz musiał głowić się, czy odejdzie. Ta czy inna.
Nie wszyscy jesteśmy z jednej skały, jeśli nie wyrabiasz to zmień pracę na inną, tyle.