Dostałem numer do dziewczyny przez znajomego; nie rozmawiałem z nią wczesniej tylko widziałem. Napisałem, później dzwoniłem, wiedziała w czym rzecz, bo sama mi dała numer przez tego znajomego. Po pierwszym telefonie wszystko ok (miła rozmowa, zadowolenie, i znowu pisanie - tu chyba błąd; wiem, ale to ona pisała pierwsza, starałem się tylko kontynuować. Próbowałem się umówić, dzwoniąc oczywiście, ale nie miała czasu (mega zajęta); więc trochę odpuściłem.
Znów przez jakiś czas pisanie, starałem się odpisywać w miarę sensownie - głównie było o tym co w pracy, jak minął dzień itp. jak nie pisała przez cały dzień to przychodziła wiadomość wybacz że się nie odzywałam. Z czasem zadzwoniłem żeby się umówić drugi raz, udało się wcisnęła mnie między koleżanki a coś do załatwienia. I po tym dniu raczej skończyło się pisanie z jej strony oczywiście, raz może dwa odezwałem się jak minął dzień. Do spotkania daleko więc zadzwoniłem żeby już nie pisać; zapytać jak jej poszło na testach w szkole- nie odebrała, nie oddzwoniła, pisania prawie w ogóle czyli z czasem coraz chłodniej, coraz chłodniej.
Jak odebrać jej zagrywki?
Czego nie mówić na tym spotkaniu?
Jak i kiedy umówić się w razie czego na następne spotkanie?
Tak na moje oko do tego spotkania w ogóle nie dojdzie. Sprzeda ci jakaś tanią wymówkę, że coś jej wypadło. Nie martw się na zapas, jak już dojdzie do spotkania, to idź tam i działaj nie kombinuj za dużo wcześniej i nie wypisuj tematów do rozmów. To ma być pure nature hehe
PS. Trochę za dużo smsów i do tego takich nudnych praca, szkoła. Jak już piszesz to chociaż flirtuj...
PS'. Nie bierz numerów przez znajomych. Nie masz jaj zrobić tego sam?
Boze swiety... Ty starasz sie kontynuowac, bo ona napisala, mimo ze wiesz, ze to blad, a ona ma wieksze jaja niz Ty i potrafi Ci powiedziec, ze jest zajeta, zamiast "starac sie kontynuowac" tak jak Ty.
Do spotkania nie dojdzie, sorry stary. Moze postarajcie sie z kumplem zorganizowac wspolna impreze, tylko tam jej nie wyjezdzaj z tematami szkola, praca sratatata. A nastepnym razem zamiast brac nry przz znajomych, popros go zebyscie wyskoczyli gdzies, Ty, on, dziewczyna i ewentualnie jakas kolezanka, zeby sie kolezka nie nudzil.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Skoro była tak super zajęta to jakim cudem miała czas z tobą słodko pierdzielic smsami?
Kolego , z tego co piszesz wynika , że w ogóle się nie znacie, nie rozmawialiście ze sobą, a esemesujecie ciągle , dzwonisz , tylko pytanie.. na co ?
" głównie było o tym co w pracy, jak minął dzień ,... więc zadzwoniłem żeby już nie pisać; zapytać jak jej poszło na testach w szkole".Praktycznie się nie znacie,nie rozmawialiście na żywo,ledwo co widzieliście się i te pytania... na pytanie jak minął dzień - to pisze większość facetów , co byś Ty odp.: nic , albo dobrze etc.Bez sensu, j/w koledzy : to nudne jak flaki z olejem.
Ja proponuję tak : odczekaj jakiś czas, najlepiej , żeby się odezwała sama i jeśli zapyta o co chodzi, czemu się nie odzywasz , to napisz zgodnie z prawdą , że np. Cię interesuje , ale masz ochotę ją poznać , pogadać i się przekonać czy ma to sens ciągnąć dalej, czy nie , i że nie wyobrażasz sobie tego dalej w ten sposób.
Jak nie odpiszę , to będzie koniec i spokój dla Cb (i tak Ci to grozi) , ale przynajmniej pokażesz 'jaja", a jak jest kumata i się jej podobasz, to się spotkacie, pozdro
Wg mnie zdobycie numeru, smski, gadka przez kom to nie jest nawet początek. Pierwszym krokiem jest spotkanie się z nią, zrób to i napisz jak poszło dopiero wtedy można coś pogdybać. O ile do tego spotkania dojdzie.
Faktycznie do spotkania nie doszło (ma dużo spraw na głowie i nie da rady).
Nie odzywam się w takim razie, czekam aż ona to zrobi. Pytanie jak to dobrze rozegrać jeśli już się odezwie (zakładam że napisze)żeby tego nie schrzanić. Postawić sprawę jasno (jak zaproponował użytkownik Wielbłąd) czy próbować po raz trzeci umówić spotkanie (często daje do zrozumienia, że jest bardzo zajęta ma dużo pracy itp.)?
P.S. Nie znamy się, nie rozmawialiśmy na żywo, jak tu flirtować?
Kolego odczekaj jeszcze moment(kilka dni),spróbuj się dodzwonić jakiegoś dnia i może nie tak w dosadny sposób :)jak kolega brudneskarpety to opisał,ale szczerze i prosto zakomunikuj jej jak sprawa wygląda , np. tak :
"Cześć Ania,dzwonię , bo już od jakiegoś czasu mam ochotę w końcu cię poznać i się z tb spotkać ,np. przy np. kawie,drinku w c.h. Dałem swój nr tb poprzez kolegę/wziąłem od kumpla twój nr , bo mi się spodobałaś,ale czy tak naprawdę mnie interesujesz i czy warto to ciągnać dalej, to chce się przekonać właśnie przy okazji naszego spotkania.Na dłuższą metę nigdy tak nie robiłem i nie mam zamiaru poznawać się z kimś tylko poprzez dzwonienie, smsy etc...."
jesli tu zacznie się bullshit, "że jasne ona ma ochote, chce, tylko nie ma czasu, ma egzaminy zapierdol etc.", to weź sobie to na spokojnie i oświadcz jej, że to rozumiesz, bo masz swoje obowiazki, ale dla chcacego nic trudnego i jesli ma ochotę się spotkać tak jak deklaruję, to po prostu niech Ci da znać co do terminu, a Ty w miarę możliwości postarasz się dostować- najlepiej jakby CI podała min 2 terminy, żebyś też mógł wybrać i po prostu czekasz aż da Ci znać. I tak robisz- jak zadeklaruje , że na pewno się odezwie do Cb, to nie ma c*uja, niemożesz przerwać "ciszy radiowej", jeśli do 2 tyg się nie odezwie, przykro mi , nic z tego
każdy z nas przez coś takiego przechodził, głowa do góry
pozdro
Zaatakuj trzeci ostatni raz tylko tak porządnie, bez owijania w bawełnę, co ci szkodzi i tak się nie znacie. Zadzwoń i powiedz "dobra mała w ten weekend mam trochę czasu więc umaluj buźkę i widzimy się w sobotę wieczorem". Jeśli ci odmówi to... żadna strata, to obca laska.
Tak zrobię, dzięki za pomoc.
Rozumiem, że gdy stanie się tak, że to ona zaproponuje spotkanie, gdzieś, kiedyś (w co trochę wątpię) trzeba dać jej do zrozumienia - w tym dniu nie da rady i przedstawić jej termin kiedy ja mam czas- mniej więcej ?
Jak zareagować kiedy ona napisze do mnie wiadomość z jakąś pierdołą, powiedzmy - co porabiasz lub jak tam w pracy itp. ?
po pierwsze : nic nie trzeba
po drugie : popracuj nad podstawami, nad ramą itd.
zareaguj jak chcesz, przynajmniej czegoś się nauczysz, no kurwa... przecież nie będziemy ci podawać wszystkiego na tacy
ona : co robisz ? ew. jak było w pracy
ty : nic ew. fajnie
i tyle, kończ pan tą szopkę
ona : coś się stało ? ew. skąd ta zmiana tonu ?
ty: nudzi mnie taka internetowo smsowa znajomość, powodzenia w życiu, na razie
sam kombinuj i popracuj nad podstawami bo prędzej czy później dostaniesz solidnie w dupe
Do spotkania doszło. Powiedzmy że było to spotkanie (dosyć krótkie), bo nie miała zbyt wiele czasu, ale ogólnie nie najgorzej. Kłopot polega na tym, że trzy dni po tym dzisiejszym spotkaniu wyjeżdża na około tydzień. Przez te trzy dni ma sporo spraw na głowie (opowiedziała, więc trudno nie uwierzyć).
Jak teraz się odezwać i kiedy?
Co znaczy "powiedzmy ze to bylo spotkanie"?
Poza tym mógłbyś zadziałać trochę po swojemu, poeksperymentować a nie oczekiwać od nas, że ją poderwiemy za ciebie.
Każdy tutaj da ci inną radę, każdy ma inne podejście do danej sytuacji. Ty coś wybierzesz i wyjdzie z tego totalna sztuczność bo widać już po tym temacie żeś dupa. Jak się podobasz kobiecie to ona zrobi wszystko, żeby się z tobą spotkać. Tutaj laska ma wyjebane, a ty zamiast w międzyczasie zabierać się za inne toś się do niej jak rzep przyczepił.
Laska wyczuje(już dawno wyczuła), że jesteś needy desperatem.
Kiedy byłem wolny obierałem wiele targetów, codziennie miałem z kim wyskoczyć na miasto a ty siedzisz i poświęcasz cały dzień na rozkmine nad jedną laską. No kurwa.
EDIT: podrywania uczysz się praktyką, teorie możesz mieć obcykaną ale w praktyce dalej jesteś needy garbatym desperatem.
Toś pomógł Randi !
Opisuje konkretną sytuację, nieważne czy zajmuję się inną po za nią...
Nie chcesz się odnieść (doradzić) to się nie odzywaj pajacu.
Po co się tak wywyższasz, lepszy jesteś, super życzę owocnego "obierania"
Tyle, że Randi napisał szczerą prawdę, a to ty go właśnie obraziłeś.
Powiedział co myślał prawda, ale niepotrzebnie się do**bał. Nasypać epitetów każdy potrafi.
DOBRA KONIEC TEMATU!
Jakie to wszystko nerwowe
Nicolasku spójrzmy jakich epitetów użyłem(zmieniam trochę formę żeby kontekst pozostał ten sam):
1. "W podrywaniu żeś dupa" - a co nie jesteś? Tak strasznie boli przyznanie racji, że nie jest się w czymś dobrym? Ja też jestem dupa w wielu dziedzinach i nie dostaje nerwicy jak mi ktoś to wytknie.
2."Przyczepił jak rzep" - to też cię bolało? Takie niewinne porównanie. To jest prawda, do tego niewulgarna. Przyczepiłeś się do niej i nie chcesz odpuścić, mimo, że widać jak bardzo jej wszystko jedno.
3.Needy desperat - no stary to to chyba nie jest jakaś obelga. Każdy z nas był needy(chyba, że jakieś urodzone jebaki). Jesteś desperatem i jesteś needy - żadna tajemnica, gdybyś nie był dawno dałbyś sobie spokój i cały czas nie zawracał nam dupy "jak tego nie spieprzyć" i nie oczekiwałbyś, że damy ci złotą metodę na suckes.
4.Needy garbaty desperat - garbatość dodałem typowo humorystycznie + nie był do zwrot bezpośrednio do ciebie tylko do ogółu ludzi, którzy uważają, że jak mają wiedzę teoretyczną to już wyrwą wszystko co im się podoba.
Podsumowując - nie zwyzywałem cię od chujów, pajaców, idiotów, debili, kretynów itp itd dlatego nie widzę powodu do nazywania mnie "pajacem".
Widać po twoim wkurwie jak bardzo słaby jesteś. Odpowiadać agresją do jakiegoś randomowego typa w internecie, bo powiedział jak jest, prawda cie w oczy kole i bronisz się lecąc najniższą linią oporu bo inaczej nie potrafisz. Jesteś pewnie jednym z tych typów, którzy od razu z pięściami startują przez byle gówno.
W moim poście zobaczyłeś tylko "epitety" pomijając wszystko inne, you are sad man man.
Nie zauważyłeś rady żebyś sam popróbował, nauczył się na błędach i stał się lepszy, że słuchanie tak szczegółowych rad od ludzi nie ma sensu bo nie jesteś sobą i wyjdzie sztucznie. Nie zauważyłeś rady, żebyś brał się za inne a tą laske odpuścił bo widać, że ma cie gdzieś.
Na końcu ponabijałeś się z mojego "obierania". Facet(?), który nawet nie potrafił do niej podejść i wziąć numeru tylko dostał go przez znajomego, koleś który nie potrafi odpuścić jednej lasce. No ja pierdole o co tu kamon
Wieje desperatem na kilometr, do tego narwańcem i człowiekiem bez dystansu do siebie. I my mamy ci kurwa radzić jak masz zdobywać kobiety? Mamy je kochać a nie ranić!
Ja nie poczułem się obrażony, bo ja dobrze wiem, że nie potrafię podrywać.
Dałem ci do zrozumienia, że w ten sposób nie pomagasz (swoim ostatnim wpisem też nie).
P.S. niepotrzebnie się tłumaczysz, myślisz, że poklepie cię ktoś za to po pleckach
Nie tłumaczę się tylko pokazuje jak idiotycznie się zachowałeś wyzywając mnie od pajaców. Nie potrzebuje nikogo do "klepania mnie po pleckach", mam swoje zdanie i się jego trzymam.
Nie pomagam ci bo nie mówię tego co chcesz usłyszeć? Z naszej dwójki to chyba ty czekasz na klepanie po pleckach.
Randi KONIEC TEMATU potrafisz to zrozumieć, niech będzie, że masz ostatnie zdanie!
I jeszcze jedno - kup sobie maść... na zranione ambicje