Nie wiem już, co mam robić. Laska chyba jest toksyczna.
W ostatnim blogu opisywałem kilka kobiet, z którymi się zetknąłem. Tu mowa o pierwszej z tamtego dnia - gotce o sympatycznej buzi, ładnych piersiach i wygolonych bokach głowy.
Dziś się z nią spotkałem. Weszło mnóstwo pocałunków, dotykanie tu i tam.
I poważne rozmowy. W czasie spotkania nie było z tym źle - spytała mnie czego oczekuję od tej relacji.
Wyjaśniłem jej, że w październiku prawie na pewno znikam z miasta, więc związki jako takie odpadają - że co najwyżej otwarty, lub FF. Nie skrzywiła się - choć stwierdziła, że woli związek.
Potem, jak czekałem z nią na jej autobus, to spytała jak to z nami jest - czy związek, czy nie. Zwróćcie uwagę - laska poznana w czwartek. Powiedziałem jej, że później będziemy o tym rozmawiać.
Na FB zaczęła mi robić wyrzuty - że chcę ją tylko przeruchać (faktycznie - powiedziałem jej, że chcę z nią się kochać, ale nie myślałem o tych w kategoriach przerżnięcia i zostawienia) i tak dalej. Zaczęła mnie straszyć, że będzie całą noc ryczeć jak ją zostawię samą na tym FB. Powiedziałem, że nie toleruję szantażu i olałem. Powiedziałem też, że jak jej przejdzie, to niech się odezwie - stwierdziła, że nie będzie się odzywać... ale co 5 minut pisała mi kolejną wiadomość.
Ona wybitnie oczekuje, że się natychmiast w niej zakocham, dla mnie to niewykonalne. Niewykonalne również dla mnie związać się z nią inaczej, niż otwarcie albo FF - udusiłbym się w takiej relacji.
Z drugiej strony szkoda mi to zostawiać ot tak, bo mnie kręci, dobrze całuje, jest chętna i dobrze wygląda.
Niestety - odpierdalają jej maniany. Choroba sieroca? Tak to nazywa. Dla mnie - zdołowanie, attention-whore'yzm i szukanie potwierdzenia własnej wartości u innych.
Pany, co ja mam robić?

To już zależy od Ciebie i wyłącznie od Ciebie,nie bój się podejmować działań
.
Ja bym ciągnął relacje jeśli ona będzie potrafiła,zachowałeś się fair,bo dałeś jej do zrozumienia ,że od października Cie nie ma,więc ona wie jak to wygląda wszystko.Ma to też taki minus,że ona się załamie jak się bardzo zaangażuje,a Ty po prostu znikniesz.
P.S Nie tyle co toksyczna,ale widać że jej zależy.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Ja bym chciał to kontynuować ale nie wiem raz jak ona to widzi, wiedząc że ja to bardzej pieprzyć chcę, a dwa czy wytrzymam jej jazdy. Poza tym nie dam sobie lecieć w kulki z szantażem emocjonalnym.
Jeśli ona stosuje szantaże,gierki,jazdy to jeśli ma tak dalej postępować to ja na Twoim miejscu uciąłbym relacje,szkoda nerwów,tym bardziej że Cie nie będzie od października.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Ucinaj ten temat. Mów, że przecież dopiero się poznajecie, spotykacie. Obracaj w żart, a temat masz do tego idealny, bo przecież znacie się dopiero 3 dni! Ugadywanie związku na tym etapie jest chore i śmieszne. Moim zdaniem troszkę dałeś ciała i się zagalopowałeś z określaniem tej relacji tzn. mówieniem, że NA PEWNO nie związek. W sumie to sam ten temat wywołałeś. Trzeba bylo to odbić, że dopiero co się poznajecie i to pytanie niech Ci zada za kilka tygodni. Nie skłamałbyś, bo różnie może być, a miałbyś przynajmniej otwarte drzwi. Ona teraz będzie trzy razy myślała przed każdym kolejnym krokiem, bo będzie w swoich oczach wychodziła na łatwą skoro godzi się na np. sex z kolesiem, który od początku mówi NIE dla samej nawet ewentualności związku. Dla niektórych lasek to trudny orzech do rozgryzienia, nawet jeśli tego związku wcale mocno nie chcą. Wystarczy im sama wizja tego, że jest to możliwe i tyle.
PS. Ile ona ma lat?
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Z 19, no fakt lekko dupy z tym dałem - ale to ona zaczęła rzucać zboczonymi tekstami.
"powiedziałem jej, że chcę z nią się kochać, ale nie myślałem o tych w kategoriach przerżnięcia i zostawienia) i tak dalej"
myślałeś, myślałeś...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Stań na głowie bo na razie to mózg i "mniejszy mózg" toczą zażartą walkę o twą krew i wychodzi co wychodzi.
Jeszcze do niczego nie doszło a już ci robi jazdy.
j.w. - chodzi ci o sex i tyle w temacie
Nie oszukuj jej, nie oszukuj siebie. Ona ma parcie na związek już, tu, a właściwie to wczoraj, a dziś to już najlepiej ślub rano i dzieci wieczorem.
Nie warto chłopie, zgaś to zanim zrobi się z tego pożar. Chwila przyjemności nie jest warta bycia uduszonym przez ten bluszcz.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Było powiedzieć ze chcesz ja bliżej poznać i tyle. Bez żadnych deklaracjach o kochaniu czy innych. Chociaż szczerosc się ceni. A Ty taki byłeś.
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
@PUA: To nie jest tak, że ja się boję związku.
No, może trochę. Bardziej problem w tym, że ja nie chcę być uziemiony, być z jedną laską choćby i krótko, bo jest pełno innych, co najmniej równie fajnych.
Otwarty związek od FF różni się imo tym, że w FF chodzi wyłącznie o rżnięcie, w związku o wszystko to, o co chodzi w związku, ale nie ma się wyrzutów sumienia bawiąc się z innymi.
I absolutnie nie chodzi mi o to, że jest toksyczna bo chce związku - jest toksyczna, bo żeby tego związku dostać, to szantażuje, straszy i robi awantury.
@Konstanty - powiedziałem jej tyle, że związek byłby mi nie po drodze, bo:
a) poczucie związania
b) wyjazd.
To ona rzuciła tekstem, że jej najdłuższy związek trwał 4 miesiące. Tak jakby zupełnie nie przeszkadzało jej, że się wynoszę. I po prawdzie w sumie mógłbym w to wejść, gdyby nie to, że na horyzoncie jest parę innych opcji, z których nie umiem zrezygnować.
@Sakuś - no tu masz w sumie rację, choć wolałem wyłożyć kawę na ławę i zaryzykować, że pójdziemy w krzaki się jebać.
@Zef - nie wiem, w którym punkcie ta walka ma się toczyć, dla mnie sprawa jest totalnie jasna - chcę jej, ale też chcę kilku innych, i nie chcę z żadnej rezygnować. Oba mózgi zgadzają się również z tym, że związek jest mi nie po drodze, ale nie jest wykluczony kategorycznie i w 100% - bardziej w 85%.
wszędzie pisze że facet nie ma poruszać tematu związku, wystarczyło powiedzieć że wyjeżdżasz i nie wiesz jak będzie, jednocześnie wzbudzając w niej coraz większe zainteresowanie, może by coś wynikło, może nie, zawsze można utrzymać kontakt, nie każda musisz wybzykać od razu po poznaniu, zresztą i tak wyjeżdżasz to co za różnica
) nast. razem jak ją chcesz to bierz i tyle
kluczem jest podjąć jakąkolwiek decyzję, twoje wahanie tylko wzbudza w niej poczucie niepewności i potem świruje (zresztą kazda mniej lub bardziej świruje jak to kobieta
they hate us cause they ain't us
Ależ bym chciał przygarnąć taką gotkę z wygolonymi bokami... Ale ona jest poorana, poznałeś ją w czwartek a ona już pyta co jest między wami. Ja po takim pytaniu od nowo poznanej laski bym się chyba roześmiał. Nie gadaj z nią w ogóle o tym. Wiesz, nie pamiętam gdzie o tym czytałem, ale jeśli nie pasuje ci jakieś pytanie od laski czy dany temat to ignorujesz to totalnie jakby ona wcale tego nie powiedziała i zaczynasz mówić o czymś innym. Może ci się to wydawać głupie, ale to serio działa!
Tak, teraz o tym wiem (i wtedy też powinienem wiedzieć, tyle że byłem po którymś z kolei piwie).
Pytanie - co się da z tym jeszcze zrobić?
Pomijam już, że strasznie się focha, jak nie odpisuję na fb.
Ale co ci zależy... Poznałeś ją w czwartek... Strzela fochy to niech spieprza.
Właśnie mi powiedziała, że leży w szpitalu na serce. Niezbyt chce mi się wierzyć, ale zastanawiam się, czy grać w tę gierkę, czy co.
Póki co zaczynam skłaniać się ku opcji pod tytułem "spadaj na szczaw", choć nie ukrywam - kręci mnie.
Stary to jedź do niej do szpitala i zobacz. Ja już byłem u laski w szpitalu, u innej byłem nawet w psychiatryku. Jedź i zobacz w co ona gra, taką wizytą możesz dużo ugrać, dużo się dowiedzieć lub mieć bekę z sytuacji kiedy ona rzeczywiście w coś gra.
Kiedy nawet nie powie który szpital. Trochę ich w Lublinie jest.
Poza tym przed chwilą powiedziała, że chce być sama - okej, przestałem pisać. Za chwilę się rzuca, że nie piszę.
Wymiękam z nią, nie mam zamiaru czynić jakiegokolwiek wysiłku więcej w jej kierunku.
Aaaaaaaa to jebać ją. Chociaż szkoda cycatej gotki z wygoloną czupryną... ;p
Ano szkoda, choć pewnie tak prędko to ona nie odpuści.
A tymczasem ustawiłem się z pijaczyną na środę wieczorem.
Wkopałem się.
Spotkałem się z inną, wcześniejszą - z którą faktycznie chciałbym związku, ale mało reaktywna jest.
Ona dość szybko poszła, spotkanie z kolei nie poszło w ogóle.
Zadzwoniłem do gotki, bo mieliśmy być wstępnie umówieni na tą porę - odmówiła spotkania.
Na fb spytała, czemu sobie o niej przypomniałem (foch!), ja że wcale nie zapominałem, po prostu są rzeczy do omówienia, które nie nadają się na rozmowę internetową.
Zaczęła wypisywać, że już się tego boi - odpowiedziałem, że wyobraża sobie złe rzeczy, które niekoniecznie muszą się sprawdzić.
I to mnie zabiło - napisała, że mi ufa. Gdzie kompletnie nie powinna, bo ja prawdę powiedziawszy chcę ją tylko zaliczyć, najlepiej kilka razy. Nie to, że mam ją w dupie - ona widocznie nie potrafi pojąć, że dla mnie nie jest takie hop-siup zakochać się i wejść w związek, szczególnie że ostatnie coś takiego, jeszcze 3 lata temu, skończyło się dla mnie bardzo nieprzyjemnie. Nie potrafi również pojąć, że mimo że po prostu chcę seksu, to nie traktuję jej jako zabawkę.
Jak to odkręcić, tak żeby obyło się bez ofiar w ludziach i dobytku?
No to mamy:
"ale nie myślałem o tych w kategoriach przerżnięcia i zostawienia"
a potem:
"bo ja prawdę powiedziawszy chcę ją tylko zaliczyć, najlepiej kilka razy"
No to jak???
Wiesz co, Rot? Ty, kurwa, głupi jesteś...!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nieeee, jest różnica między przerżnięciem i zostawieniem, a z grubsza regularnym seksem.
Ale kurwa, masz rację. Po prostu nie wiem czego od laski chcę, i już zdążyłem jej to powiedzieć. Zrobiła sobie nadzieję, a mnie to już powoli zaczyna zwisać, byle by nie zawracała dupy.
Masz może rację.
Po kolei:
Raczej nie otwartość. Szczerze - po prostu po długim "osamotnieniu" pojawił się lekki nadmiar kobiet, i nie potrafię się zdecydować na nic. Plus nigdy nie potrafiłem wybrać jednej opcji wiedząc, że tracę pozostałe. Zawsze chciałem mieć jakąś furtkę. Dlatego też nie chcę związków, między innymi dlatego, że obawiam się, że będę zdradzał.
Foch? Bo ma focha, czy miała, bo teraz chyba ją ugłaskałem niepotrzebnie. W ogóle było dobrze (dla mnie) w sumie, bo przeszła mi już chęć robienia z nią czegokolwiek, ale jak pojeb musiałem to rozgrzebać. Chuj, będą konsekwencje.
Podejrzewam, że raczej sobie wyobrażała, że zerwę z nią kontakt. Myślę, że ona bądź co bądź chciałaby seksu, ale nie tak łatwo, bo zaufanie, bo "szanowanie się" itd.
Zawsze mi się wydawało, że w związku to o uczucia właśnie chodzi.
Nawet nie jako sekszabawkę, a raczej jako dorosłą kobietę która wie co robi - a raczej powinna.
A mało reaktywna to jest ta, na której mi jednak zależałoby - nie potrafię nic z nią robić, oprócz rozmowy. Praktycznie zero dotyku, nie potrafię pocałować jej, ale to jest osobny temat, z którym muszę sobie dać radę sam.
Owszem, mój światopogląd jest skrzywiony. Do bardzo niedawna temat kobiet dla mnie praktycznie nie istniał, potem udawałem, że dla mnie nie istnieje, a teraz nagle zrobiło się za łatwo i się w tym topię. I może i jest mało męski, nigdy nie miałem specjalnie dobrego wzoru do naśladowania w tym temacie. Ale chcę wyjść w końcu na mężczyznę, więc powiedz mi dokładnie, jak kretynowi, co muszę w sobie poprawić.
Po kolei:
Nie zdradą. Odbiło jej, powiedziała że idzie popełnić samobójstwo czy jakoś tak. Oczywiście tego nie zrobiła, ale zerwała kontakt.
Oszukuję, nie oszukuję.. nie wiem. Wolę jednak żeby ta znajomość została na tym etapie i nie szła dalej, bo inaczej to ona mi spokoju nie da - non stop wypisuje.
To nie jest i nie będzie związek, daję dupy ja -> Friendzone, już wpadłem.
Eh, plan był - codziennie inna, aż coś postanowię - teraz została jedna już tylko, bo ta o której jest temat raczej mi nie pasuje, jedna nie odbiera telefonów, i jedna wrzuciła mnie do FZ. Także tym razem już dopłynę.
Chyba po prostu niepoważny jestem i nie szanuję ludzi. Mowa ciała i pewność siebie to jedno, prezentowane wartości to drugie.
Dobra, chyba można skończyć ten temat.