Siemka. Szybka sprawa, która jakoś mnie neci, aż się dziwię.
Nie mogłem się spotkać z laska w tym tygodniu, bo byłem chory... Sam nie zapraszalem jej do siebie, bo nie chce jej zarazić, a druga sprawa byłem wykończony w.łóżku.
Od tygodnia tylko ze sobą piszemy. Nie cały czas, rano, ew popołudniu i wieczorem krótkie informacje co i jak. Raz na 2 dni coś tam miłego napisze na dobranoc tak dla urozmaicenia.
No i po tym czasie nagle dostaje eske z fochem i pretensjami, że się w ogóle nie interesuje co u niej i ze jedno ciepłe słówko od tygodnia to za mało...
Pomyślałem,.ze w chuja mnie robi, wiec przeczekam. Za chwilę info od niej, że mam ja w dupie co skwitowalem;"Co Ty wymyslasz?" i olalem.
Następnego dnia(dzisiaj) zadzwoniłem i czuje, ze coś nie tak... Odpowiada zdawkowo i musze ciągnąć temat, więc zakończyliśmy i powiedziała, że się odezwie.
Parę h później jakieś foto wysyła, nic nie odpisałem, a przed spaniem:"widać jak masz mnie w tyłku, dobranoc.".
Co zrobić w takiej sytuacji? Olać totalnie?
Bawią mnie trochę takie sytuacje ale ona zaczyna z tego robić wielki problem.
Kręcimy razem od stycznia.
Przede wszystkim nie pozwól żeby to kobieta ciebie kontrolowała, chłodnik mój drogi
i poczytaj trochę blogi a dowiesz się co jest 
" jak trenujesz tak będziesz walczyć... "
Nasza relacja wygląda na zasadzie związku ale nikt z nas tego nie poruszał... Kiedyś się z nią właśnie spalilem i olalem całkowicie no i po świętach od nowa.
Sprawa wygląda tak, że moim zdaniem wyssala to z palca. Codziennie albo co drugi dzień pisałem jej coś miłego na dobranoc albo dzień dobry, wiec nie było tak, że ja totalnie olewalem.
Seks był już, chociaż ostatnio nasza relacja trochę się ochlodzila prawdopodobnie przez mój wyjazd, który planuje na wakacje do pracy, Anglia na 3 miesiące
"The key to life is running and reading. Remember it..."
Tak, tak, laski tak lubią pisać te smski a same nie zdają sobie sprawy, że przez to wkrada się do związku nuda. Nie przejmuj się jej gadaniem, że ją niby olewasz. Ona tak sobie gada żeby pogadać, nie zagryzie cię przez to. A do Anglii to bierz ją ze sobą najlepiej.
Problem w tym, że do roboty na 3 miesiące nie pojedzie, bo ma koncert ale zaproponowałem jej żeby przyjechała z dziewczyną kumpla na tydzień.
Tak... One lubią pierdolic. Nie chce się bawić w jakieś chujowe chlodniki, wiec postawiłem kawę na ławe i jej wszystko ładnie przedstawiłem. Efekt? Coś tam od siebie jeszcze dodała i sytuacja wraca do normy.
Faraone, dzięki za jedną rade. Wziąłem ja sobie do serca;)
"The key to life is running and reading. Remember it..."