Witam, jestem tu nowy jednak na stronę wchodzę około 2 miesiące.Przez ten czas wiele zrozumiałem,przede wszystkim to jakie błędy popełniałem w relacjach z kobietami.Przez ten krótki okres czasu próbuje wprowadzac zmiany w swoje zycie.Jednak ciężko rozgryźć mi samemu moj problem,mimo ze czesto slysze od kobiet ze jestem przystojny(nie chwale się) nie widze z ich stron żadnego zainteresowania,mam cały czas spore problemy z podejsciem.Wczoraj z 3 dziewczyn do ktorych podeszłem z 1 udalo mi sie zatanczyć,2 powiedziała ze ja nogi bolą(całkowite olanie,pewnie przez to ze sie czaiłem jak pizda) 3 tzn jej kolezanka powiedziała mi ze ma chlopaka(jej brat jest nim) wiec odpusciłem.Sporo ogolnie tego typu wymowek.Na końcu gadałem z barmanką:
(cos tam zamawiałem pozniej zagaduje)
Ja:Powiedz mi czemu laski na mnie nie lecą
B:Nie mam pojęcia,ale jestes bardzo przystojny na prawde,podobasz mi sie
Ja: No najgorsze jest to ze słysze to co jakis czas,i nawet widze jak sie dziewczyny czasami kątem oka spoglądają ale widocznie cos ze mna nie tak skoro sam tu teraz stoje.
Zeby było jasne nie mam zamiaru sie żalic ani wam ani tej barmance nie miałem(najebany byłem wtedy)
Umiem rozmawiac i nie jestem tępakiem jednak swego czasu byłem troche zamkniety w sobie,juz mnie to wszystko wkurwia ale nie poddam się i czekam na wasze opinię,drogowskazy
To, że jesteś przystojny nie znaczy, że panna od razu wskoczy Ci do łóżka. Kobieta w mniejszym stopniu zwraca uwagę na wygląd, zwyczajnie musisz ją jakoś zainteresować rozmową, gestem, stylem bycia. To jak wyglądasz prawie nie ma znaczenia (oczywiście chodzi mi o normalnego zadbanego faceta).
Albo też źle trafiasz. Jak to mówią "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni" próbuj dalej i tyle, bądź sobą, a przede wszystkim idąc na imprezę nie idź z nastawieniem, żeby podrywać kobiety tylko, żeby świetnie się bawić i miło spędzić czas.
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
Dokładnie. Masz dobry wygląd - dużo plusów na starcie.
ALE
Wejdzie ktoś brzydszy. Lecz ten ktoś się wyróżnia. Ubiorem, stylem, mową. Umie tańczyć, bardzo dobrze. Ma wyjebane i zagaduje do wszystkich, gdy większość takich jak ty stoi pod ścianami i czekają na swoje wyznawczynie.
Tak to nie działa, ale skoro tutaj jesteś, to już pierwsze koty za płoty
- Staraj się wyróżniać. Kolor ubrań, bransoletki, oryginalna fryzura. Dopóki nie masz jeszcze "wyrobionego stylu", eksperymentuj
- Taniec - jeśli jesteś na imprezie, działaj. Jak słabiej tańczysz, praktykuj. Jeśli brakuje ci pewności - na początku podchodź do słabszych, na rozgrzewkę jak najbardziej
Dodając do tego idealne nastawienie na tryb imprezowy - jesteś w domu
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Dobrze napisał w ostatnim zdaniu niedziękuje20 "a przede wszystkim idąc na imprezę nie idź z nastawieniem, żeby podrywać kobiety tylko, żeby świetnie się bawić i miło spędzić czas.", pisałeś że czaiłeś się przed podejściem do tych 3 panien, pewnie robisz to częściej, robiąc to narzucasz sobie presje, patrzysz na nie ale nie podejdziesz, nastawiasz się bojowo kurwa hasłami przez pół godziny "zaraz podejdę bo teraz gadają z tym" "zaraz podejdę bo piją" "zaraz podejdę bo coś tam" "zaraz podejdę, ktoś je podrywa bo ja się opierdalałem i zamiast podejść zjebałem sprawę!!!!!!". Kiedyś mówiono o zasadzie 3 sekund, widzisz i w ciągu 3 sekund podejmujesz decyzje czy podejść czy nie. W twoim przypadku proponuje zasadę 0 sekund, widzisz = podchodzisz. Przestań myśleć co się może zdarzyć bo plany które sobie w głowie układasz są o chuja otłuc i w większości przypadków jest inaczej, nigdy nie przewidzisz co ci kobieta powie, jak się zachowa ( potem oczywiście już widzi się podobne działanie w ich zachowaniu, ALE TO PO WIĘKSZEJ ILOŚCI PODEJŚĆ ). Nic na siłę, jeśli kobiety cię zlewają to gadasz chwilę i odchodzisz, nie ma cię. Po co masz tracić czas na kogoś kto nie jest tobą zainteresowany? Pamiętaj, porażki to szczeble sukcesu.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
a najlepsze jest to ze np ta co mi odpowiedziała ze ja nogi bolą wczesniej sie na mnie spoglądała,kurwa i gdzie tu logika..
Znam ta zasade 3 sekund i wlasnie chciałem ja wdrożyć ale mi nie wychodziło zbytnio tylko przy tej 1 lasce mi sie udało podejsc bez zastanowienia.
Jeszcze tak dodam,nie odnosze samych porażek jakis czas temu udało mi sie wyrwac laske która miała opory początkowo (ale jakos tam ją przekonałem).Okazało sie ze sie dobrze bawilismy i iskrzyło miedzy nami.Potańczylismy z 20 min i wziałem ją za ręke i wyprowadziłem na zewnątrz na fajke,pogadalismy chwile i znowu tanczylismy z 5 min po czym mowie ze zaraz jade,wiec wziałem ją na bok wyciagłem telefon wpisała nr i na pożegnanie bez słowa złapałem ją za głowe(twarz) przyciagnąłem do siebie i całowałem.Chyba sie jej podobało
Jednak to są sporadyczne takie akcje jak te,ale w wiekszej ilosci prób brakuje mi czegos..
w wiekszosci sobie mysle (kurwa,człowieku miej jaja zeby robic to na co masz ochote) to działa ale tylko na chwile.. a potem widze laske oho ja podejde i znowu kurwa mnie odrzuci.Chociaż nauczylem sie miec w dupie te zlewki, analizuje je ale sie nimi nie przejmuje,ale jednak mam opory i dlaczego ?
Mgk: Tylko ze ja nie stoje przy parkiecie jak wiekszosc napaleńców i sie nie gapie na laski przez 20 min stojąc(te czasy mam juz za sobą
) np przechodząc widze fajna laske mysle sobie musze podejsc,gdy juz jestem blisko zaczynam tchórzyc i nici z tego(ale nie zawsze) zalezy od mojej pewnosci siebie,niestety jest ona bardzo chwiejna(ta strona otworzyła mi oczy,i staram sie tą pewnosc siebie dopiero budowac) czasami kilka odrzucen od lasek sprawia ze mam blokade i dalej jest mi coraz cieżej podchodzić.JEsli jednak mam w ten dzien np powodzenie laski mmnie nie odrzucają to nie mam z niczym problemu działam na spontanie i jest ok.
Jednak wydaje mi się że podchodząc do danej laski one na pierwszy rzut oka widzą czy jej sie podobasz czy nie i na tej zasadzie akceptują lub odrzucają(Np jak podbijasz do laski na parkiecie,bo wtedy ona cie nie znai nie wie jaki jestes emocjonalnie)
ja rozumiem ze sam wyglad nie wystarczy,doskonale to rozumiem.Tylko po prostu myslalem ze bedzie mi dzieki temu łatwiej a nic takiego nie widze. Musze tak jak mowicie zacząc byc interesujący emocjonalnie,tylko niestety tu tez mam problem ..
Grzegorz a jak przebyles tą drogę z bazowania na swoim wyglądzie a wywolaniu zainteresowania swoją osobą(nie poprzez wygląd)?
Ja staram sie rozwijac ,wypelniac kazdy dzien(ten wolny czas) swoimi zainteresowaniami ,sport , poszerzanie wiedzy intelektualnej itp.
Dzieki za rady,na pewno kazda sie przyda
Ja zwróciłem uwagę na reakcje barmanki. Pocieszanki i cieszanki, niektóre dziewczyny to takie ciepłe kluchy, że jak sie będziesz im żalił to będziesz wynoszony przez nią na piedestał. Miałem taką kumpele co mi też tak gadała , ach wiesz niczego Ci nie brakuje... No ale taka gadka szmatka i wogóle nie czułem od niej zainteresowania. Dziś bardziej patrze na znaki nie webralne, inicjacje dotyku czy po prostu jakieś fizyczne zainteresowanie, niz te gadanie. Pozdrawiam.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Nie traktuj tak na poważnie zlewek na parkiecie. Są laski które tańczą z obcymi i są takie które nie tańczą(chyba że zobaczą wywijającego Hoona). Ja sam rzadko podchodzę na parkiecie do lasek, bo też jakoś mnie deprymuje odmowa. Wolę zagadać w palarni do laski i wtedy ją wyciągnąć na parkiet. Wtedy mogę stwierdzić czy jest mną zainteresowana czy nie.
Dzieki za rady troche mi tez jednak oczy otworzyles ze sam wyglad nie wystarczy zeby zainteresowac i utrzymac przy sobie kobiete,tu głównie potrzebna jest twoja druga nie widzialna strona ta wewnątrz nas.
Nie jest tak ze ja jestem kompletnym laikiem,juz wczesniej troche działalem ale to było jak teraz na to patrze lekko mowiąc nie poprawne.
Złapałem świeże podejście do tego tematu dzieki tej stronie.Zamierzam sie zmieniac na lepsze,głównie wewnętrznie pracować nad sobą bo widze ze to z tamtej strony jestem "zaniedbany"
Ładnie wyglądasz - to nie wszystko
Ważne również:
-gadane
-pewność siebie
-spokój i opanowanie
-otwartość
-wiem-co-chcę a czego-nie
-postawa
-Tu i Teraz, skupienie
Lasek o taniec się nie pytam - z resztą o mało rzeczy się ich pytam. Podchodzisz, łapiesz za rękę i wywijasz. Żadnego proszenia. Warto się nauczyć tańczyć, mieć dobrą postawę i PROWADZIĆ - a na każdą jej próbę przejęcia kontroli trzeba jej dać info że Ty prowadzisz a nie ona (chyba, że nie umiesz tańczyć to czas się nauczyć
) Często widzę kolesi na baletach co podbijają do tańca koło dziewczyn i się pucują obok nich - no żal i litość w moim sercu.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Najwiekszy problem na ta chwile u mnie to chyba otwartość.Macie jakies rady oprócz DG(z racji pracy,nie mam czasu zeby chodzic i zaczepiac dziewczyny) na otwartość? zeby byc bardziej wewnetrznie otwartym?
A jesli chodzi o taniec Mendoza to tez raczej nie prosze o taniec,staram sie pewnym ruchem podchodzic brac za rece i ewentualnie mowie cos w stylu "chodz zatańczymy"
Daleś mi niezłą rozkmine.
Praca jeszcze raz praca nad sobą i cierpliwosc.Dzieki