Siema. Zakładam ten temat, bo kilka krytycznych wypowiedzi z innych wątków o podobnej tematyce dało mi do myślenia.
Mam pytanie, co sądzicie o "związku" z zajętą dziewczyną? Sytuacja wygląda tak: dziewczyna ma narzeczonego (lat 19...), ale dostaję od niej masę sygnałów, że na mnie leci (i ja na nią też). Zresztą, powiedziała mi to prosto w twarz podczas tańca. Ja nic nie robiłem, bo jej facet był w pobliżu. Dodam, że znamy się od podstawówki, i dawno temu dałem jej kosza.
Ale od dawna korci mnie, żeby spróbować z nią jednocześnie nie rozwalając jej związku (interesuje mnie tylko seks).
Mam dylemat. Z jednej strony jak coś pójdzie nie tak, i jej facet się dowie, to może być problem. I de facto nie chciałbym być na jego miejscu (nie rób drugiemu, co tobie nie miłe, nie?).
A z drugiej, uważam że dziewczyna jest za młoda żeby się wiązać na całe życie. Moglibyśmy doświadczyć wspólnie miłych chwil, ale właśnie ma ograniczenie w postaci faceta. No i mnie pociąga.
Co Wy byście zrobili w mojej sytuacji? Wiem co chciałbym zrobić, ale moje sumienie potrzebuje opinii innych osób.
Rób co chcesz, nie pytaj się co byśmy zrobili, to twoje życie. Naucz się podejmować decyzje i ponoś konsekwencje. Ode mnie tylko jedna rada, myśl głową a nie główką
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
gdzie się podziały wierne dziewczyny
...
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Znajdziesz takie tam gdzie dziewice, czyli w podstawówce.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Rób jak uważasz ale jak już się zdecydujesz coś z nią ugrać to bądź gotowy na ewentualne konsekwencje choc wcale ich być nie musi . A co do tego *nie rób drugiemu, co tobie nie miłe * to gdyby on byl na twoim miejscu a ty na jego to chyba nie myslisz ze by sie nad tym zastanawiał
Jak suka nie da, to pies nie weźmie

Skoro ma chęć na Ciebie, to jej narzeczeństwo jest gówno warte. Szkoda tylko, że nie pogada z chłopakiem o tym, albo go nie kopnie, tylko próbuję na dwa baty jechać. Całe one
Osobiście nie mam nic przeciwko wyrywaniu zajętych. Mnie to nie rusza, robię to nawet z przyjemnością. Wierzę w karmę i pewnie kiedyś ktoś przeleci moją przyszłą żonę, ale cóż. Dostajemy to na co zapracowaliśmy.
kurwa nie rób tego!
Rób co chcesz... Nikt Cię trzymać i pilnować nie będzie ale z doświadczenia wiem (a żyję dość krótko), że wszystko ma swoje konsekwencje.
Tak wykraczając poza temat - nie wiem jakim trzeba być pokurwem, żeby zaręczać się z 19latką...
"Co Wy byście zrobili w mojej sytuacji? Wiem co chciałbym zrobić, ale moje sumienie potrzebuje opinii innych osób."
Jeżeli zadajesz takie pytanie "Co Wy byście zrobili ?" to, to twoje sumienie jedynie szuka usprawiedliwienia do swoich planów. Oczekujesz zapewne z tuzina wpisów, które dadzą ci jasną wskazówkę typu "ruchaj, bo ja tez ruchałem i było fajnie". Wtedy staniesz przed lustrem przy goleniu i z uśmiechem powiesz sobie "przecież inni też tak robią". Ewentualnie "koledzy ci tak doradzili". I sumienie masz z głowy.
Jedno z usprawiedliwień już masz "uważam że dziewczyna jest za młoda żeby się wiązać na całe życie.". Innych rozgrzeszeń oczekujesz obecnie tu, bo ciężko ci się ich samemu już doszukać.
"korci mnie, żeby spróbować z nią jednocześnie nie rozwalając jej związku (interesuje mnie tylko seks)." Inaczej mówiąc "Zajebałbym sąsiadowi to porsche spod domu a jak mnie złapią to powiem, że chciałem się tylko przejechać".
Spróbujesz, sam się przekonasz. Sądzę, że nic cię teraz od tego nie odwiedzie, bo panienka cię nakręciła. Naucz się tylko brać odpowiedzialność za to co robisz. Takie akcje, to często chodzenie na skróty przez pole minowe. Dziewczynka 19 lat, która już się zaręcza i jednocześnie patrzy jak wskoczyć na bolec kolegi z podstawówki może ci zrobić niezłe zamieszanie zarówno w głowie jak i w życiu. Zamiast przejmować się sumieniem, zrób sobie lepiej hipotetyczny rachunek zysków i strat takiego układu. Pierwszą pozycje w rubryce "zyski" już masz "ruchanie".