Spotykałem się z pewną dziewczyną, nie łączyło nas zbyt wiele, ale jestem pewien, że z nikim nie łączyło jej wtedy więcej, niż ze mną. Wczoraj miała wypadek, kręgosłup złamany w dwóch miejscach. Nie jest źle, ale chyba jak wiekszosc - załamała sie. Najgorsze, ze nie moge sie znią nawet zobaczyc i nie predko to zrobie.
Chujowy jestem w pocieszaniu, tym bardziej, że jestem realistą. Pomożecie, żebym nie musiał prawić jej truizmów w stylu 'będzie dobrze' ?
czy jest sparaliżowana, jak tak to czy paraliż zostanie wiesz to?
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
Nie może na razie chodzić, a czy będzie w przyszłości, tego sama ona nawet nie wie.
wsparciem na pewno dużo zyskasz myślę, że wygrasz wszystko jak będziesz przy niej.
chyba mimo wszystko powinieneś się postarać i przynajmniej przy niej być dobrej myśli, że będzie dobrze. Ludzie z nie takich opresji wychodzili obronną ręką.
mój dziadek dwa razy miał pęknięty i złamany kregosłup, jeździł na wózku był sparaliżowany, babcia go nie opuściła, wrócił do zdrowia, miał co prawda problemy z chodzeniem, ale jeździł samochodem, chodził, pracował.
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
Poczekaj do momentu, aż będziesz mógł się z nią spotkać. Nie możesz do niej wejść czy jak? Myślę, że bez żadnych smsów chyba, że zadzwonić.
Chujowy jestem w pocieszaniu, tym bardziej, że jestem realistą.
Wiesz dlaczego jesteś realistą? Zapewne w swoim życiu nie natknąłeś się na coś niezwykłego, co kompletnie zmieniłoby Twoje realne myślenie. Nie wydarzył się żaden cud, bo inaczej zmieniłbyś myślenie. Nie zarażaj jej realnym myśleniem, bo ona tego obecnie nie potrzebuje.
W 4 klasie podstawówki miałem wypadek. Zjeżdżałem rowerem z potężnej góry nie używając hamulców. Prawie mi się udało, ale na sam koniec rączka roweru wbiła mi się w pachwinę i ją rozerwała. To było na wiosce, karetka nie dojechałaby pewnie nawet w godzinę. A ja siedzę nad jeziorem z dziurą w nodze.
Brat pojecał zawiadomić wujaszków. Przjechali w panice, załadowali mnie do auta i zawieźli do szpitala. Wsiadłem na wózek i czekałem w kolejce. Po mnie w samochodzie była niezła kałuża krwi. Jak zobaczyli lekaże co mi jest odrazu załadowałi mnie na łózko, potem na zabiegowy, do sali i czekałem na operację.
Miałem zerwany cały mięsień z zaczepu, dlatego nie mogłem chodzić. Lekarz mówił, że miałem szczęście, że mi jajek nie urwało, a było blisko, jakieś 2 mm. Hehe. Najlepsze było gdy usłyszałem, że dno rany było oddalone o 9mm od tętnicy. Kurna 9mm a juz pewnie mnie by tu nie było. Szczęściarz ze mnie.
Potem musiałem się od nowa uczyć chodzić. Zajęło mi to jedynie tydzień chodź ostrzegali mnie że spędzę tu jeszcze miesiąc. Okazało się że w pachwinie rozwinęła się martwica. Wiesz możesz mnie tam walić pięścią, a ja nic nie czuję. Móili że jedyne co dam radę to chodzić i to nie za dużo. A do 19 roku życia dawałem radę grać pełne 90min meczu w juniorach.
Potem no niestety, gdy po meczu musiałem rękoma ładować nogę do samochodu zdecydowałem odpuścić. Zdrowie to podstawa. Zrozumiałem, że jednak istnieje granica moich mozliwości. Co nie oznacza końca bo nadal zasuwam amatorsko.
To, że ktoś Ci powiedział, że coś jest nie możliwe, to ne oznacza, że to jest niemożliwe.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Mojemu dziadkowi w wieku 93 lat dawali jakieś 5% szans przeżycia operacji miednicy. Żył po tym jeszcze 3 lata przekopując ogródek każdej wiosny.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Spotykałem się z dziewczyną która miała próbę samobójczą, trafiła do psychiatryka(standardowa sytucja) i też miałem rozkminę czy ją mam pocieszać czy po prostu poprawić jej humor. Wybrałem drugą opcję, w ogóle nie wspominałem o zdarzeniu no i chyba humor poprawiłem jej zajebiście. Chociaż ona chciała na siebie zwrócić uwagę i wcale nie chciała się zabić, a możliwość paraliżu jest znacznie poważniejszą sprawą więc nie wiem czy tak łatwo będzie jej poprawić humor... Ja na twoim miejscu nie próbowałbym pocieszać tylko po prostu być przy niej.
Edit: a tak btw nie wyobrażacie sobie jaka beka jest w psychiatryku ;D
małe rzeczy, z pozoru błahe i niezbyt ważne w takich sytuacjach potrafią odciągnąć od złych myśli. Wymyśl coś prostego, a zarazem kreatywnego np. zrób kolaż z jej zdjęciami, albo nagraj od jej znajomych na kamerę słowa otuchy i jej pokaż...coś w tym stylu. I co ważne, nie mów oklepanych tekstów "będzie dobrze". Stwierdź, że sprawa jest poważna, ale daj jej zarazem powody do usmiechu aby zapomniała choć na chwilę gdzie się znajduje
Mówisz o złamaniach kręgosłupa, a na pewno nic nie mówili o przerwaniu rdzenia? Jeżeli nie, to dziewczyna z tego wyjdzie, (będzie normalnie funkcjonować) ale trochę długo potrwa rehabilitacja (zależy w których odcinkach są te złamania). Więc realisto uśmiechnij się, bo mogło być o wiele gorzej. W każdym razie podpytaj się delikatnie kogoś o szczegóły, żebyś nie walnął gafy albo jakiejś głupoty na odwiedzinach.
Poczekaj aż zamęt wokół niej trochę minie a następnie ją odwiedź. Sądzę, że o swoim zamiarze powinieneś uprzedzić jej rodziców i zapytać się o pozwolenie.
Nie gadaj tylko słuchaj jak będzie chciała mówić. I tyle wystarczy.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
prędko nie poruchasz
4 minusy? przecież to prawda
Nie odciągaj jej od negatywnych myśli, pozwól jej mówić- werbalizacja sprawia, że emocje tracą na intensywności.
Ważna jest Twoja obecność przy niej, o pustym pocieszaniu zapomnij. Jak już dojdzie do siebie i jej życie zacznie wracać do normy to możesz starać się dawać jej dużo pozytywnych emocji, ale na początku tego nie rób. Ona musi swoje przeżyć, by się wzmocnić i urosnąć na tym wydarzeniu, odchodzenie od problemu i unikanie go tylko pogorszy sprawę. Pamiętaj, że jej dobre samopoczucie w tej chwili nie jest najważniejsze. To tak jak po chujowej sytuacji z laską przychodzi do Ciebie kumpel, jeśli jest na prawdę dobry - to skłania Cie do refleksji i słucha, przez co być może dojdziesz do wniosków, które zmienią Twoje zycie. Jeśli nie jest dobry (nie zły kumpel, nie złe intencje, tylko w sposobie radzenia sobie z taką sytuacją) to przychodzi z wódą i pociesza mówiąc "tego kwiatu jest pół światu". Tutaj "jest mnóstwo ludzi na wózkach, którzy są szczęśliwi". Pierdolenie.