Witam.
Jestem w zwiazku z super laska od 2 miesiecy. Od samego poczatku jest seks, a widzimy sie 2-3 razy w tygodniu. Denerwuja mnie jej pewne zachowania i chcialbym sie upewnic, ze dobrze robie, a wiec:
1. Jej fochy-nigdy na nie nie reaguje, odwracam sie, patrze w sufit, generalnie zlewka totalna. Skutkuje to tym, ze sama wraca do stanu poprzedniego. Ostatnio nawet mnie "straszyla",
ze ona zna swoja wartosc i nie bedzie caly czas sama inicjowala kontakt po tym. Odpowiedzilalem, ze to nie ja zachowuje sie, jak dziecko po zabraniu zabawki.
2. Jest mega zazdrosna-chlopak po 3 latach zwiazku ja zdradzil i jest problem z zaufaniem. Chce na niej to wymoc, bo meczy mnie fakt, ze gdzie nie pojde doszukuje sie zdrady, spisku itp. Reaguje zapewniajac, ze nigdy jej nie zranie i nie zafunduje jej takich przezyc jak byly.
3. Jej znajomi to sami faceci-tu juz jest duzy problem. Konkurencja do niej jest ogromna, a ona sama stara sie wymoc zazdrosc opowiadajac mi jak to ja zaczepiaja, ewentualnie to, ze jej najlepszy kolega przed naszym poznaniem ni z gruszki, ni z pietruszki zaproponowal zwiazek. Skonczylo sie na friendzonie. Jezeli zaczyna opowiadac takie historie, to w ogole nie reaguje, ewentualnie posmieje sie, jak jest jakas ciekawsza akcja. Ma do mnie caly czas pretensje, ze nie jestem zazdrosny, ale tlumacze jej, ze calkowicie jej ufam i wiem, ze nie wykaze sie brakiem szacunku do mojej osoby krecac cos na boku. Jak ja jej opowiadam, ze np. ostatnio bylem w barze z kolezanka mojego brata, ktora juz rok czasu lazi za mna to zaraz sie wkurwia 
4 Jej wychodzenie-tutaj nie jestem pewien, czy dobrze robie. Puszczam ja wszedzie, gdzie tylko chce, nigdy nie kontroluje w zaden sposob itp. Ostatnio pojechala z kolezanka na jakas dyskoteke do Wawy i tez poscilem ja bez gadanie. Tu mam watpliwosci, czy to nie jest przesada. Ja naturalnie w tym dniu absolutnie nie moglem jechac, wiec nie mialem wyboru.
5 Uczucia-ostatnio w smsie po spotkaniu napisala, ze jest we mnie zakochana po uszy i do pelni szczescia potrzebuje potwierdzenia, ze czuje to samo. Rzecz w tym, ze do tej pory nigdy nie rozmawialem z nia na ten temat, a ona wyskoczyla z tym przez sms. Ostatnio chciala na mnie wymoc, zebym powiedzial, co do niej czuje. Tu tez mam wrazenie dalem dupy, bo odpowiedzialem, ze cos czuje, a gdy ona zaczela naciskac zwyczajnie wpatrywalem sie w jej oczy i nie odpowiedzialem.
6 inwestowanie w zwiazek-ona czasciej proponuje spotkania, czesciej zaczyna kontakt np. przez sms (max 3,4 na dzien) pyta jak mija dzien itp. Gorzej jezeli chodzi o kwestie finansowe. Sam wiele w nia nie "wlozylem", bo nic jej nie kupuje, no czasem piwo, ale mieszkamy od siebie 30km i wkurwia mnie to, ze jest np u mnie i nigdy nie zapytala, czy oddac za paliwo, ewentualnie jak jestem u niej to ja kupuje jakies pierdoly. Jak to zmienic, zeby ona tez cos
od siebie dawala. Pracuje, ubiera sie w jakis sklepach, ze ceny z butow wyrywaja, a jest w tej kwestii bierna.
Wierzcie mi, ze latwo nie jest, bo st dostawalem tyle, ze czasami czulem sie jak w jakims teleturnieju, gdzie masz ostatnia szanse i sytuacje, albo wygrasz milion, albo Cie rozstrzelaja. Mam swoje zycie, sadze, ze nie byle jakie, jestem poukladany i wiem, czego w zyciu chce.
Prosze o opinie i wskazowki bardziej doswiadczonych uzytkownikow. Jezeli robie jakies bledy napiszcie o tym.
Edit: Wczoraj tez ja puscilem na dyskoteke, ale miala isc do szkoly, a sie tak najebala, ze nie ma sily. Wkurwilo mnie to poteznie. Jak wedlug was mam zareagowac?
Jak dla mnie to za dużo myślisz, radzisz sobie dobrze a o tych uczuciach to ja bym powiedział że bardziej się liczą czyny niż słowa . Troche ten sms od niej nurtujący jest
Ty jeździsz po nią i ją do siebie przywozisz, czy jedziesz swoim autem do niej i tam spędzacie czas?
Odbieram ja z pracy, jedziemy do mnie i po wszystkim odwoze ja do domu. Swojego samochodu nie ma, a autobusow tam juz o tak pozniej porze tam nie jezdza. Raz na jakis tydz jade do niej.
Wkurwilbym się, gdybym miał robić za taksiarza. W końcu ona też ma przyjemność ze spotkań a nie tylko Ty.
Nie pokazywanie zazdrości kobiety łączą w "nie zależy mu" Skoro nie jesteś zazdrosny, to ma szybkie uzasadnienie, że możesz ją zostawić.
Trochę zazdrości, chociaż w żartobliwym tonie pomaga.
Wypiszę ci jakie wg mnie błędy robisz:
- zapewniasz ją, że jej nigdy nie zdradzisz tak jak były. To ona nie powinna cię porównywać do byłego, przerzucac swoich starych problemów. Nawet jeśli mówi, że jest trochę spaczona przez były związek to powiedz: okej, rozumiem, nie patrz na mnie przez pryzmat byłego bo mnie to wkurwia. Nie dawaj jej odpowiedzi jakiej ona chce czyli tych zapewnień, bo od tego już krok tylko do tego żebyś sobie wkręcił, że musisz być lepszy od byłego, ty jej nie zranisz, będziesz idealny (ona widząc to może zacząć manipulować, powie: jesteś jak mój były a ty się rozwalisz i staniesz się przepraszającym psem).
- rozkminiasz czy dobrze robisz, że ją na dyskotekę puszczasz, wkurwia cię, że do szkoły nie poszła bo się upiła - bawisz się w jej tatusia. Odpuść bo twój brak okazywania zazdrości i dawanie jej luzu to zajebista rzecz, która sprawia, że pokazujesz się od strony silnego faceta.
Poza tym dobrze działasz. Z tym kosztem dojazdów to może niech ona czasem do ciebie wpada i wtedy też będzie płaciła za autobus czy benzynę. Albo jak przyjeżdżasz do niej to nie kupuj jedzenia np. tylko licz, że ona ci obiad zrobi:P
Nie do końca się zgodzę...
brak okazywania zazdrości i dawanie jej luzu to zajebista rzecz...
Silna zazdrość i pokazywanie tego, jest złe. FAKT.
Nieokazywanie zazdrości, to nie to samo co nie bycie zazdrosnym. Każda kobieta "wyczuje" to prędzej czy później. Poza tym kobieta może chcieć wzbudzić taką zazdrość w facecie. Niektóre będą silnie pracować na to, aby się udało.
Co szkodzi nakręcać dziewczynę, pół żartem pół serio...szeptać jej do ucha, że trochę zbyt głęboki dekold, zbyt prześwitująca sukienka, że gdzieś tam w głębi czuję, że trochę zazdrości się pojawiło i tyle. Czasami to ma działanie dużo ciekawsze, niż zaspokojenie jej emocjonalnej strony. Ważne, że ona nadal czuje się atrakcyjna, nie musi mi mówić, że jakiś ktoś ją zaczepiał, że kolega się na nią jakoś patrzył itd.
Jasne, pół żartem jej do ucha może coś tam szepnąć o zazdrości, ale autor pytał czy ją "puścić" na imprezę do Warszawki czy nie. I tutaj ma nie okazywać zazdrości i laski nie kontrolować i nie zabraniać niczego tak jak do tej pory -jak mówiłem dzięki temu wychodzi na pewnego siebie gościa a laska jak ma zdradzić zdradzi i takim zabranianiem tylko się ją do tego popycha - zakazany owoc...
To o czym ty piszesz to nie zazdrość a bardziej flirt, droczenie się.
Grunt, że dla mnie działa.