Poniżej mój ostatni post po którym niewiele wniosków i dalej jestem w tym samym punkcie.
http://www.podrywaj.org/forum/mo...
Jak wspominałem, siedzę w tematyce uwodzenia już 3 lata. Od totalnie niepewnego siebie gościa do gościa, który stał się pewny siebie i się rozwija i bez problemu poznaje nowe kobiety w każdej sytuacji. Problem jest taki, że jak się teraz cofnę w czasie to wychodzi na to, że dostaję z tych setek znajomości 95% zlewek. Radziłem sobie z tym tak, że gdy jedna dziewczyna mnie olała, to wmawiałem sobie, że lepiej się poczuję jak poznam zaraz kolejną. Tylko to jest bez sensu kompletnie ;/ Chyba wsadzę sobie w dupę mikrofon, jak będę totalnie zdesperowany i poproszę kogoś, żeby ocenił moje zachowanie na tych spotkaniach i moją gadkę ;/
Kiedyś to nawet do 4 spotkań potrafiłem doprowadzić, a teraz 2 to max! Próbowałem pytać co niektóre dziewczyny co we mnie jest nie tak żebym wiedział nad czym pracować, to wychodziło na to że było fajnie ale w zasadzie nic więcej, że niektórzy faceci mają to coś. Hmmm to znaczy, że ja nie mam tego czegoś?
Ocenię teraz tak na chłodno moje życie i wygląda ono tak. Nie pracuję, bo ostatnio miałem jakieś stany depresyjne ale codziennie buduję swoje biznesy (mieszkam z rodzicami mimo wieku 26 lat i z kasą słabo bo postawiłem na biznes na jedną kartę, żyję na totalne minimum finansowe), bo są one moją pasją tak to nazwę i jednym z celów w życiu. Na ogół jest świetnie, ale wiem po sobie, że jestem dość niestabilny emocjonalnie. Z natury raczej jestem samotnikiem, ale teraz chcę z tym walczyć i na siłę wychodzić w grupy ludzi. Odnowić kontakty. Nie miałem nigdy jakoś szczególnie bliskich przyjaciół, bo nie pozwalałem się nikomu do mnie zbliżyć
Jak przychodziło na przykład lato, to okazywało się, że nie mam tak naprawdę nikogo i robiło się przykro, że nie ma z kim gdziekolwiek wyskoczyć, to wychodziłem poznawać w tym czasie dziewczyny. Zamiast chodzić na imprezy czy na spotkania ze znajomymi, to ja wolałem iść na randkę albo oglądać film w domu. Sam siebie czasami nie rozumiem. Co do pasji, to jest nim sport. Niektórzy mówią, że mam swój świat i że jestem roztrzepany i zakręcony, może coś w tym jest. Dodam że jestem dzieckiem alkocholiczki, ale swoją ciężką pracą poprawiło się wiele w moim życiu. Wiele pracy włożyłem.
Opis może wskazywać na to, że jestem jakimś dziwakiem ale nie uważam tak do końca.
Temat piszę dlatego, że trochę nie wiem co zrobić ale mam nadzieję, że nadacie mi kierunek. Mam 26 lat a nigdy nie miałem stałej partnerki. Była na to szansa, ale coś mi nie pasowało w tych dziewczynach. Dzisiaj obniżyłem progi, bo stwierdziłem że nie szukam ideału.
Troche wieje desperacją, wiem ale czuję się nienajlepiej ostatnio. Ciężko budować pewność siebie na zlewkach.
Główny problem, który chcę tu poruszyć to jak pójść do przodu z dziewczynami, bo stoję w martwym punkcie, podobam im się ale tylko przez 2-3 spotkania.
Przez pewien czas chyba próbując się samemu dowartościować myślałem że jestem znakomity z kobietami bo codziennie zdobywałem numery od pięknych kobiet. Gówno prawda, bo to były jedynie numery a co z tego że z niektórymi się spotkałem 2-3 razy jak mnie laska olała później.
Dodam że jestem trochę zrezygnowany tym wszystkim ;/ aż się czasami już nie chce. Niby wszystko zajebiście, wygląd, dobra gadka a jednak nie wchodzi.
Głowa do góry. Każdy ma w życiu gorsze chwile co nie znaczy, że trzeba od razu się załamywać. Ciesz się z małych rzeczy, ciesz sie z faktu, ze podszedles i pogadales z dziewczyna minute. Nie oczekuj niczego. Spraw by się usmiechneła, nie musi być od razu Twoją żoną. Nakreśl sobie kierunek, stawiaj sobie małe cele i krok po kroku, dzień po dniu realizuj je. Wkladaj we wszystko serce i przestań czekać wypatrywać wyników a sam nie zauważysz kiedy się pojawią. Powodzenia.
Dzięki fofek, za Twoją radą znów zacząłem wyznaczać sobie małe cele. Może to i dziwne ale zrobiłem sobie listę dziś rzeczy nad którymi chcę pracować.
Ooo, przytoczę Wam wczorajszy przykład. Wczoraj poznałem na ulicy dziewczynę z wyglądu i rozmowy 9 albo nawet 10 w skali od 1-10. Rozmawialiśmy chyba 15 minut na przystanku. Przytuliła się na końcu na pożegnanie. Dzisiaj rozmawiałem z nią 5 minut przez telefon i jesteśmy umówieni. I powiedzcie mi o co chodzi?
pewnie bylo poza szczytem, dlatego az 15 minut nic nie przyjezdżało...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No racja, było poza szczytem bo około 18.00
Nie no Guest, dlaczego tak mówisz? Widziałem oznaki zainteresowania z jej strony. Nie pisałbym tego przykładu w innym przypadku
Wiem że to niby nic nie znaczy ale gadka szła nam świetnie. Kiedyś kumpel ze mną rozkminiał, co we mnie takiego jest, że po czasie laski tracą mną zainteresowanie, mimo na początku było.
Nie doszliśmy do żadnych wniosków.
dlaczego tracą? Może to brak wyczucia żartu i poczucia humoru...?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Skoro gadałeś z laska 15 minut i na koniec spotkania przytulila sie do cb i sie umowila to moze nie jest tak zle jak mowisz. Spotkaj sie z nia i działaj bo za wczesnie jest na rozkminianie ;D
A moze za bardzo chcesz, za bardzo sie spinasz czy cos ?
Skoro normalnie podchodzisz i zgarniesz numer, to potem bez problemu powinieneś ją zainteresować.. Wciągnij ją do swojego swiata, pokaz, ze jest ciekawy i intrygujący.
Uśmiechnij się.
Czasami się spinam a czasami idę na wyjebce. Różnie to bywa.
Tak staram się robić. To raczej ja nakręcam dziewczyny, wzbudzam emocje i chcę żeby te spotkania nie były takie typowe.
Ja mam dwie hipotezy :
1. Kasa
Zakładałem zawsze, że nie wydaję kasy na dziewczyny z którymi nic mnie jeszcze nie łączy. Szkoda kasy. Nigdy nie zapraszam dziewczyn w ciągu pierwszych 3 spotkań na nic drogiego. Żadnych restauracji, czy drogich kawiarni. Facet w moim wieku powinien być już samodzielny i mieć samochód, pieniądze. Ja kobietom z którymi się spotykam mówię, że mam swoją firmę ale nigdy nie mówię tego, że ona jest w zalążku dopiero. Więc w zasadzie chyba powinny myśleć że jestem przy kasie ale z drugiej nigdy nie zostają zapraszane nigdzie przeze mnie. Kawka, herbata max.
2. Bardzo młody wygląd.
Nie wyglądam kompletnie na swój wiek. Tak jakbym się zatrzymał w wieku 20 lat. Dzisiaj jedna laska na ulicy mi tak odpowiedziała że poczułem się jakby mi jaja urywała. Mówi że jestem za młody dla niej, choć sama była ode mnie młodsza o 5-6 lat. Nie odbiłem to jakoś specjalnie dobrze.
ad 2/ stary! ciesz sie... docenisz młody wygląd za jakiś czas, tak ok. 35+. Wierz mi:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No i tak sobie mówię, że to zaleta bo mogę poznawać też i te młodsze dziewczyny, nie każdy to ma, a moi znajomi wyglądają już naprawdę staro, niektórzy łysina po bokach.
Guest, ile masz lat, jako facet nie powinieneś się obrazić o takie pytanie
wystarczająco duzo, żeby doceniać brak łysiny
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Powiem Ci tak , nie buduj swojej pewności siebie na podejściach do kobiet , bo wkońcu okaże się , że jednak dostaniesz zlewke no i koniec ze zbudowaną pewnością . Ja się tak przejechałem na czymś podobnym , bo budowałem pewność siebie i atrakcyjność na wyglądzie , aż tu wkońcu jednak się okazało , że taki idealny nie jestem (pewność siebie wtedy spadła do poziomu zera). Zacznij budować atrakcyjność na swoim charakterze i jego pozytywnych cechach , bo one nie zmieniają się tak szybko i nawet jeśli dostaniesz jakąś zlewke to będziesz wiedział , że któś nie odrzucił Cię z powodu charakteru , bo go jeszcze nie poznał . Chyba trochę to zagmatwałem , ale może znajdziesz puente .
"Nikt nie mówił , że będzie łatwo"
A przypadkiem nie wykładasz siebie na tacy?
Brak tajemniczości o wszystkim co robisz w życiu od razu mówisz? Może skupiasz się bardziej na sobie? Może nie flirtujesz tylko w pewnym momencie zaczynasz zachowywać się jak kolega? Dotykasz?
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Tak, zaczynam czasami klepać i nie mogę przestać. Zamiast być tajemniczym. Tutaj trafiłeś chyba w dziesiątkę.. Sam to zacząłem zauważać ostatnio.
Dotyk jest, dużo dotyku i flirtuję, staram się być zaczepliwy i kocham się droczyć z dziewczynami. Więc tutaj akurat problemu nie ma. Nie wykładam się także jak na tacy. Żadnych smsów, żadnych pytań o następne spotkania. Raczej odczekuję pierwszego kroku od tej drugiej strony.
Ron może tego co im brakowało to to że właśnie nie potrafiłeś im zaufać i dopuścić do siebie,trzymałeś dystans i odechciało im się próbować i starać?
Co do kierunku to sam musisz wiedzieć gdzie chcesz dojść i jaką drogą zamierzasz iść.
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"