Niedawno zadawalem pytanie w sprawie swojej dziewczyny i bardzo pomogliscie, ale mam jeszcze jeden problem ktory jest dla mnie niezwykle wazny. Na wstepie powiem ze chociaz mialem czesto jakies przelotne znajomosci z kobietami, to dziewczyna z ktora teraz jestem jest dopiero moja druga na powaznie. Mam duzy problem, zalezy mi na niej ale od jakiegos czasu wszystko nam sie sypie. Sprawa wyglada tak jakby jej duzo mniej zalezalo. Pomine juz nerwowosc o ktorej wspominalem w poprzednim pytaniu, ale generalnie to robi multum kobiecych zachowan ktore sa wyjatkowo irytujace, z karaniem mnie milczeniem gdy jej sie cos nie spodoba na czele. Gdy chce z nia porozmawiac o tym co sie dzieje (tak wiem, pewnie blad nowicjusza) slysze tylko zdawkowe odpowiedzi i niechec do jakiegokolwiek rozpatrywania bolaczek naszego zwiazku, ale najczestsza odpowiedzia jest "ty tez sie zmieniles". Moje pytanie jest dosc krotkie, jest jakis sposob zeby to ratowac? Zeby odzyskac kontrole ktora chyba zaczynam nieublagalnie tracic? Nie jestem jakis wyjatkowo potrzebujacy i wiem ze dziewczyn jest cala masa, ale jednak mimo wszystko duzo jej zawdzieczam i nadal jest dla mnie wazna, dlatego zalezy mi na tym zeby ktos bardziej doswiadczony podal mi jakies wytyczne co powinno sie robic kiedy dziewczynie zalezy mniej a tych typowo babskich zachowan jest coraz wiecej, plus jak juz wspominalem karanie milczeniem itd. Z gory dziekuje za interwencje 
Najpierw ogranicz smsy rozmowy przez fejsa i inne takie pierdoły. Dzwoń około 1 w tygodniu umów się na spotkanie i zobaczysz czy zmieni się jej reakcja, być może "zatęskni" za Tobą i się zmieni. Jeśli nie to ja radze Ci zrobić coś takiego, dzwonisz mówisz ,że musimy się spotkać tu i tu o tej godzinie. Przychodzisz chwila rozmowy i przechodzisz do konkretów mówisz ,że np nie pasuje mi Twoje zachowanie i mówisz konkretnie o co chodzi. Jeśli tego nie zmienisz to koniec. Powinno pomóc.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Jak ona Ciebie kara to Ty też zacznij i się zrównoważy, jesteś za miętki!
Akurat tego nie polecam! Ja tak robiłem a panna szła w zaparte równo ze mną. Skutek: blisko 9 lat związku w dupę!
Odradzam!!! A jeżeli ona nie chce szczerze porozmawiać to niewiem czy jest sens stosowanie różnych podstępów typu "telefon raz w tygodniu czy spotkanie pod byle pozorem" Poprostu wywal kawę na ławę! Pokaż że ci zależy na niej i na waszym związku. Przy czym daj jej wyraźnie do zrozumienia że nie za cenę swojej godności (chodź to może za mocne słowo), że nie będziesz pieskował na jej skinienie i podkładał się bo ona ma zły dzień i zły humor!
Musisz nauczyć się... "miećwyjebanizmu". Masz wyjebane - nie przejmujesz się ani fochami kobiety (a ona widząc że nic sobie z tym nie robisz - przestaje nimi strzelać na prawo i lewo), masz wyjebane - nie zależy ci już tak na tej dziewczynie, czyli nie zaczynasz jej przesadnie idealizować. Masz wyjebane - mniej się kontaktujesz, przez co dziewczyna sama szuka z tobą kontaktu.
Wszystkie problemy można naprawić tylko jedną sprawą. Jest to cholernie trudne i nie do nauczenia "w tydzień", ale jeśli zaczniesz pracować nad sobą od dzisiaj, będziesz w przodzie przed wieloma innymi mężczyznami chodzącymi po tej ziemi ;>
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Za dużo rozkmin i prób "ratowania tego", za mało wyjebania na jej ST.
Kolego, powiem ci, że mam podobną kobietę (dużo st, neguje mnie, nie zrobi awantury tylko zamilknie i udaje, że wszystko ok, czasem się potrafi długo nie odzywać itp.)
Swój pierwszy błąd sam określiłeś: pytasz się jej o co chodzi, przejmujesz się. Ostatnio miałem ostrą sytuację, że nie dałem lasce tego czego chciała, zakończyła szybciej spotkanie (ja wyjebka), nie zadzwoniła wieczorem (zwykle to robi, ja wyjebka), nie zadzwoniła na 2 dzień (ja też nie, wyjebka). I powiem ci, że to zajebiście polepszyło sytuację - zobaczyła, że nic nie zdziała olewaniem i pewnie następnym razem taka kara jej do głowy nie przyjdzie (bo dla mnie to nie była kara, nawet się ucieszyłem, że trochę luzu mam).
Nie porozumiewaj się z nią w sprawie tego co się dzieje w waszym związku - jak ona coś zacznie to raczej to olej, powiedz, że wszystko jest ok i kontynuujcie swoje spotkanie. Te rozmowy nic nie dadzą poza tym, że ona zobaczy, że ci za bardzo zależy, wyłapie twoje słabe punkty np. zobaczy, że cię boli to, że się nie odzywa to potem będzie specjalnie się nie odzywała żeby cię tym ukarać.
Trzecia sprawa to ja bym na twoim miejscu ograniczył smski i telefony w tygodniu (to nic, że się nie widzicie, zatęsknijcie za sobą albo niech ona dzwoni).
I ostatnie skup się na tym żeby podczas spotkań było miło i przyjemnie, jak tylko zacznie fochy,marudzenie czy agresję to powiedz jej, że to i to ci nie pasuje i zakończ spotkanie.
Obserwuje na mojej, że to wszystko działa i co najważniejsze mi przez takie luźniejsze podejście trochę wyparował obraz wspaniałej, jedynej kobiety, który miałem. Daj sobie czas, to może nie nastąpić bo paru dniach ale po tygodniach, bo ona będzie cię sprawdzała na różne sposoby.
poważne związki nie polegają na wyjebaniu. to może pomóc tylko chwilowo.
powiedz, że zachowuje się jak dziecko z tym ograniczeniem odzywania się i innymi. informuj o tym, co Ci się nie podoba i zaznacz, że oczekujesz zmiany zachowania, bo związek ma być przyjemnością obcowania z drugą osobą, a nie karą. na zarzuty z moich negatywnych zmianach w jej odczuciu zażądałbym konkretów i też się na tym zastanowił. rozmowa o problemach właśnie nie jest błędem nowicjusza tylko dojrzałą postawą i możesz o niej wymagać szczerej rozmowy. jeśli na to jej nie stać, to po prostu chce się wykręcić i wg mnie nie ma o co walczyć.
rydzykant
Jeżeli dziewczyna robi mu awantury i obrażania o pierdoły, to wątpię by tą relację można było nazwać poważnym związkiem.
Autor albo to zaakceptuje, albo spróbuje zrobić to co napisał rydzykant - ale tak czy inaczej postawa, o której wcześniej pisałem, jest wręcz niezbędna do wszelkiego typu związków. Chyba, że chcesz zawsze żyć w toksycznych związkach.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
nie mówię, że związek z taką dziewczyną jest poważny. on próbuje rozmawiać i wg mnie jest to dobra droga.
jak będzie miał wyjebane, czyli będzie UDAWAŁ, że go to nie rusza, to laska się nie zmieni i będzie próbowała czegoś nowego. on ma być stanowczy i powiedzieć, że tego nie akceptuje.
może to nie są jej świadome gierki, tylko wpojone, bezwarunkowe działania. zachowuje się jak dziecko, które chce coś na rodzicu wymusić.
ukazywanie, że zależy nam na dziewczynie nie jest żadną ujmą i nie powoduje, że ona przejmuje władzę. to jest piękne. one muszą to widzieć i mieć przekonanie, że nam zależy i że nie rzucimy ich tak bez powodu.
rydzykant
Wg mnie ona stosuje dużo gierek bo go to rusza. Jak on poudaje, że go to nie rusza (chociaż takie rzeczy serio nie powinny go ruszać) to ona przystopuje.
Między pokazywaniem, że nam zależy a dawaniem się wciągać w jej głupie gierki jest chyba różnica?
jest;) niestety ona może wymyślać nowe gierki, a jego jeszcze będzie bardziej to wkurwać i niestety czasami się da wyczuć, że jest to pozorowane. wtedy ma jeszcze bardziej przejebane, bo laska będzie wiedzieć, że go to mega irytuje. i w sumie to on też wtedy zniży się do jej poziomu z gierkami w ignoranta. ciężko się nauczyć być ignorantem. z tym trzeba się urodzić.
nie lepiej powiedzieć, że to i to mi się nie podoba, absolutnie nie akceptuję tego i jeśli się nie zmienisz to żegnaj?
rydzykant
Proponowane przez Ciebie rozwiązanie wydaje się bardzo sensowne i logiczne jednak jak wiemy kobiety rzadko mają coś wspólnego ze zdrowym rozsadkiem i logiką. Neguje Twoje rozwiązanie bo kiedys sie ostro przejechałem na takiej szczerości i mówienia wprost co Ci sie nie podoba. Laska czuje się wtedy jak motyl zgnieciony w Twojej dłoni bo cisniesz ją. I sorry ale nie kupuje tego, że panna robi to nieświadomie. Po prostu sprawdza co Cie wkurwia bo to może jej sie przydać w przyszłości.
Pozdrawiam.
nie trzeba od razu ze wszystkim tak z grubej rury. ale on tu już ma ruinę i sugestie nie wystarczą. w normalnym związku, w którym nikt nikomu nie wchodzi na głowę, do takiej sytuacji nie dochodzi. można delikatnie zwrócić uwagę, zażartować z jakiejś jej wady i to powinna wyłapać, a jeśli nie, to ostatecznie powiedzieć.
jednak sądzę, że to rozważania nie mają sensu, gdyż zdanie "zmieniłeś się" bez wyjaśnień oznacza, że nie chcę już z tobą być i chcę na ciebie zwalić winę. do tego dokłada te rzeczy, aby on już nie wytrzymał i ją rzucił. jeśli będzie się bawił w olewanie, to tylko będzie argument przeciwko niemu i tylko potwierdzi jej przekonanie, że on był beznadziejny, a rozstanie i tak nastąpi, razem stracą więcej czasu, a jej przyszły chłopak też będzie miał przejebane, bo ona nie będzie dostrzegała swojej winy.
jeśli autor widzi cień szansy, to gierki muszą się skończyć i musi wywalić wszystko na stół.
rydzykant
Tak zgadzam się z tobą, że lepiej byłoby tak postawić sprawę,ale tylko pod warunkiem, że on będzie wstanie jej powiedzieć "żeganj". A obawiam się, że autor może się na razie na to nie zdobyć - zerwie, potem będzie żałował, wróci, będzie jeszcze gorzej.
Ja podałem rozwiązanie bardziej zachowawcze, które może spowodować poprawę zachowania dziewczyny (bo testuję to na mojej i się sprawdza). Jej zachowanie się poprawi bo pomyśli "o kurde, to na niego nie działa, może przegięłam, może jemu już tak nie zależy".
Mówisz, że ona wyczuje, że on udaje i będzie gorzej - właśnie o to chodzi, że wg mnie autor powinien trochę przestawić swoje myślenie i nie irytować się takimi bzdurami jak foch jego panny.
powinien przestawić, ale ona przegina i to nie są irytujące zachowania.
nie wierzę, że ona pomyśli, że przegięła, tylko raczej, że za mało jeszcze;)
rydzykant
jak będzie miał wyjebane, czyli będzie UDAWAŁ, że go to nie rusza, to laska się nie zmieni i będzie próbowała czegoś nowego. on ma być stanowczy i powiedzieć, że tego nie akceptuje.
Dlaczego udawał? Czytasz ze zrozumieniem? Pisałem, że można się nauczyć tak ŻYĆ a nie UDAWAĆ tylko trzeba na to czasu. Wiadome, rozmowa również jest ważna itd. ale proponuje najpierw zająć się poprawianiem siebie, a później drugiej osoby
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
można, ale jak sam napisałeś trzeba czasu. ona mu teraz wchodzi na głowę i wykręca się ze związku. jeśli już tego nie zmieni, to się rozstaną.
wg mnie on ma dużo mniej do poprawiania u siebie niż u laski.
rydzykant
,,Mam duzy problem, zalezy mi na niej ale od jakiegos czasu wszystko nam sie sypie. Sprawa wyglada tak jakby jej duzo mniej zalezalo. ,,
Diagnoza:
Brak równowagi w ,,zależeniu,,
Zawsze jak jest dwoje ludzi w związku to jedno jest bardziej zakochane , tym samym ma też bardziej pod górę, bo ta druga osoba nie musi sie starać o wględy. W dalszej relacji dochodzi do tego że nawet jej przestaje zależeć , bo się nudzi.
Aby naprawić sytuację , olej sprawę i miej dystans. Zdystansuj się od twojej partnerki emocjonalnie. Nie traktuj jej jak bóstwo , a nawet pomniejszaj jej zalety. Dogryzaj jej z uśmiechem jak tylko się da.
Najlepiej też ograniczaj spotkania.
Tracisz ją mimowolnie, więc zachowuj się jakbyś tracił ją specjalnie.
TYLE