Sprawa prosta jak świat:
Jest koleżanka z roboty. Podoba mi się, ale nie ma jakiejśc mega spiny, po prostu, moim zdaniem jest warta tego żeby coś podziałać.
Pare info:
-Pracujemy w jednym dziale, ale generalnie i tak nie pracujemy razem.
-Jesteśmy na tym samym levelu jeśli chodzi o stanowisko i nikt raczej nikogo nie przeskoczy.
-Ona ma 24lata (chyba bo nie pytałem, tylko wywnioskowałem z rozmowy)
Generalnie nie mam zamiaru świrować pawiana ,tylko chciałym ją zaprosić na kawę itp, a nóż się uda.... (z resztą i tak pewnie mnie oleje).
Chodzi mi też o to, czy Ona nie wypaple potem koleżankom, że ją próbowałem zaprosić (przez co pół biura będzie patrzyło na mnie jak na idiotę).
NIE!
w pracy, w szkole, na uczelni stanowczo NIE.
Czemu?
Sam sobie poniekad odpowiedzialeś.. a co jak wam nie wyjdzie? sorry ze podchodze do tego tak pesymistycznie ale... no wyobraz sobie co wtedy
Jeżeli masz pytania - pisz PW
jezeli ktoś lubi byc na jezyku najwiekszych plotkar klasowych czy pracowniczych to niech próbuje
..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Kalio wyobraź Sobie cos takiego idzie jedna ,, plotkara '' i mowi do drugiej ,, Ty słyszałaś jak ten Piotrek wziął Kasie na kawę i podobno straszny z niego piesek ... ''
wyrywanie dup z miejsca pracy to jak stąpać po cienkim lodzie, więc jak dla mnie gra nie warta świeczki
"nie tykaj dupy ze swojej grupy"
Ja mu jak najbardziej kibicuję, niech podbija tylko niech się liczy z tym że może dojść do sytuacji kiedy będzie czuł się niekomfortowo i zostanie mu tylko zmienić pracę.
Biorąc pod uwagę jaki mamy rynek pracy, łatwiej znaleźć inną dziewczynę niż dobrą robotę
Michaś! Po pierwsze, chcesz to działaj.
Po drugie, zmień nastawienie z "pewnie się nie uda" na "Będzie moja!"
Po trzecie, nie patrz na to co powiedzą inni. Zresztą zaproszenie na kawę to nie zaręczyny, które nie zostały przyjęte.
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
Stary nie wyprzedzaj problemów. Najpierw zagadaj i zaproś, a później możesz załóżyć temat "Zostałem olany, jak naprawić wizerunek w pracy", albo bloga "Jak poderwać koleżankę z pracy"
Nie jestem znawcą dopiero się uczę z tej stronki, ale osobiście nie polecam Ci takich akcji w pracy "na serio" no chyba, że dla zabawy. A dlatego Ci nie polecam , że sam to przerabiałem w pracy niedawno. Podobna sytuacja jak Twoja: pracujemy na jednym dziale ona jakieś 10metrów ode mnie w zasięgu mojego wzroku. I teraz jest taka sprawa, że ja tą sytuację zjebałem totalnie, ponieważ od razu zapytałem się jej czy się ze mną umówi. Ona odmówiła. Przejęty tym nie byłem z racji tego , że nie znaliśmy się wcale. Ogólnie podsumowując tak jak SEPTO mi to napisał " Dzialales nieporadnie ale nie zrobiłeś nic, czego należałoby się wstydzić " - ja sie z tym zgadzam. Decyzja należy do Ciebie co z tym zrobisz. To , że ona to wszystkim wypapla to masz pewne na 99% nawet bym zaryzykował że na 100% dlaczego?, a dlatego , że to jest kobieta, a one właśnie w taki sposób rozwiązują swoje problemy, dylematy i innego tego typu rzeczy właśnie poprzez zwierzanie się "paplanie". To czy inni będę się na Ciebie na Ciebie dziwnie patrzeć to już zależy od nich. Na mnie się,patrzyli dziwnie na początku nie tylko patrzyli, ale co niektórzy dogadywali. Masa dwuznacznych pytań i sugestii. Panienka z ktorą chciałem się umówić po prostu rozkwitła po moim pytaniu mimo tego, że mi odmówiła. Nowe ciuszki do pracy, fryzurki, panoszenie się. Wcześniej tak się nie zachowywala bo zanim do niej podszedłem to obserwowałem ja ponad miesiąc i zastanawiałem sie podobnie jak Ty teraz ( podejść czy nie). Ja tam ogólnie nie żałuję swojej nieudolnej akcji podrywu w pracy. Jak Ci coś nie wypali to po przeanalizowaniu będziesz miał od razu proste wnioski na przyszłość i jakiś kolejny błąd wyeliminujesz w kolejnych podbojach
POZDRO
Poniekąd popieram to co napisał Anarky69. Sam doświadczyłem tego na własnej skórze. Po nieudanym związku panna "wstrzyknęła" jad między naszych wspólnych znajomych i skłóciła nas, zmyśliła mnóstwo bzdur, ploty etc. Efekt taki, że podzieliliśmy się na 2 obozy - ludzie którzy stoją za mną i ludzie, którzy stoją za nią, doszło do paru nieprzyjemnych sytuacji, których efektem jest m.in. teraz mój rozwalony nos
Lipa ale nie żałuję takiego przebiegu spraw. Przekonałem się kto jest kim, na kogo mogę liczyć i jak dwulicowych niektórych znajomych miałem. Trzeba pamiętać, że to tylko możliwy scenariusz w przypadku nieudanego związku. Nie ma co demotywować autora, bądź dobrej myśli i zmień to swoje pesymistyczne myślenie "pewnie i tak mnie oleje, powie wszystkim i będą się śmiać".
Gdzie się uczy i pracuje tam się chu.. nie wojuje.
Szkoda sobie zepsuć atmosferę w pracy przez krzywe gierki.
Jest wiele kobiet więc nie łap spiny i zmień podejście. Jeśli uważasz że i tak cię oleje to po co zakładasz ten temat.
Polecam abyś wrócił do czytania podstaw i klasyków.
Na tym świecie istnieje tylko jedna alternatywa: rozkazywać albo słuchać.
Napoleon Bonaparte
"Gdzie się uczy i pracuje tam się chu.. nie wojuje" - hehe
Popieram 100% powyższą frazę ;]
Do Michała:
Gierki i manipulacje z Jej strony Cię nie ominą w pracy nie ma zmiłuj.
Gdyby Ci odmówiła to za jakiś czas może Cie testować na różne sposoby po to, żeby sprawdzić czy nadal jesteś Nią zainteresowany. I to nie będzie żadne zainteresowanie Twoją osobą z jej tylko Jej zwykła ciekawość lub będzie Cię specjalnie podpuszczać żeby podbudować swoje EGO.
NIE, NIE, NIE!! Chłopie nie popełniaj mojego błędu!! Ja zakochałem się w koleżance z pracy i po pewnym (zwiąxku nieudanym) dzięki jej pomocy zostałem wyjebany z roboty oraz zmieszany z gównem za coś czego nie zrobiłem. Ale nie żałuję, bo dzięki temu trafiłem na tę stronę i wiem gdzie błędy popełniłem. Teraz moge tylko Panu Bogu dziekować, że postawił ją na mojej drodze.
Dzięki chłopaki w takim razie zwolnię się z roboty i przyatakuję
Na serio to raczej odpuszczę (i poszukam szczęścia na neutralnych gruntach). Choć mam delikatne wrażenie,że kumpel z roboty nie będzie ma takich oporów, ponieważ wydaje mi się coś tam do niej świruje, (Jak bym ja zaczął to byłoby jeszcze bardziej krzywo). Poczułbym pewnie taki leciutki wkurw jak by mu się udało (a ja nawet nie sprobowalem).