Witam.
Otóż zacznę od tego, że jestem z panną ponad 2 lata. Ostatnio zaczęliśmy się od siebie odsuwać i doszło do tego, że jedynym krokiem było stanowcze zerwanie z nią. Jednak mieliśmy pewne wątpliwości i pogadaliśmy, wyłożyliśmy kawę na ławę i ona stwierdziła, bym dał jej czas i się odezwie by pogadać co dalej z nami robimy.
I teraz moje pytanie, czy czekać aż się odezwie by oznajmić jej, że to DEFINITYWNY koniec, czy jednak samemu zaaranżować wcześniej spotkanie i oznajmić, że kończymy to raz na zawsze?
Dodam, że mam duże powody podejrzewać, że kręci się koło niej mój znajomy (niepotwierdzone, ale duża możliwość, że dziewczyna sprawdza sama siebie i szuka zapchajdziury).
Więc: olać sytuację, poczekać na jej ruch i powiedzieć krótko stanowczo ŻEGNAJ? Czy samemu ją zaatakować?
Dodam, że na portalu siedzę od kilku lat z przerwami i małą wiedzę mam co i jak, ale jak każdemu zdarzają się chwile zwątpienia i wpadki 
Człowieku, przerwij to i nawet się nie zastanawiaj. Ona będzie tylko kręcić i zwodzić. Dziewczyna potrafi dążyć do tego, żebyś sam się domyślił, że wasze relacje schodzą o poziom niżej, czyli zostańmy przyjaciółmi. Odpuść...
Skoro się "wypaliliście" i oboje o tym wiecie to po co tkwić w bagnie? Zobaczysz, że długo sama nie zostanie, a trzyma Cię teraz w niepewności tylko dlatego, że one są jak małpy - nie puszczą się gałęzi, do momentu aż nie znajdą sobie nowej.
Życzę wam jak najlepiej, ale wydaje mi się, że jak coś się zjebało, coś uleciało - to już nigdy nie wróci na takich samych zasadach na jakich się zaczynało. Sam znasz sprawę najlepiej, Twoja decyzja.
No tyle, że czasem i może w tym przypadku, laska chce się pobawić bez skrupułów parę tygodni, a potem wrócić i naprawiać to co było popsute! I nie wiem czy sobie na to pozwalać i zareagować, czy być słownym i dać jej czas. A kiedy już się odezwie oznajmić, bez różnicy czego będzie chciała, że ja potrzebuję odpocząć na dużo dłużej
Czyli chcesz jej pozwolić iść podymać się z innymi przez kilka tygodni a później ma wrócić z podkulonym ogonem?
To już nie jest wchodzenie na głowie, to jest świadome kopanie się po jajach.
Daj jej czas ale sam z niego skorzystaj, bo jak na razie to wyglądasz na takiego co patrzy całymi dniami na telefon oczekując SMSa od niej. Zabaw się, spotykaj z innymi, dbaj o pasje, rozwijaj się.
To ona ma się martwić, że jak za późno się odezwie to może Cię stracić.
Wierz mi dbam o siebie i zajmuję się sobą... Nie bez powodu napisałem, że troszkę czasu spędziłem tutaj i nie patrzę na jej foty, smsy i nie szukam kontaktu czy jakichkolwiek informacji co robi i z kim robi! Chcę być po prostu fair ze sobą i pierwszą rzeczą jaką zrobię w tym nowym etapie nie będzie, np. bycie niesłownym i niecierpliwym. I chyba obiorę drogę, że poczekam na jej ruch(jesli go wykona), ja powiedziałem jej wszystko co mi leżało, bez skrupułów i podkulania ogona.
Chciałem prostą radę, czy czekać, czy zafundować jej kolejną jazdę kiedy się tego nie spodziewa.
Zawsze tu dostawałem cenne rady. Na kolegów w tej materii nie mogę liczyć, więc z większości takich sytuacji wychodziłem sam opierając się na wiedzy min. z tego portalu. Jednak w tym przypadku się pogubiłem, za długo byłem w związku i za nisko spuściłem gardę chyba - nadrobimy
"Jednak mieliśmy pewne wątpliwości i pogadaliśmy, wyłożyliśmy kawę na ławę i ona stwierdziła, bym dał jej czas i się odezwie by pogadać co dalej z nami robimy."
"Dodam, że mam duże powody podejrzewać, że kręci się koło niej mój znajomy"
nadal nie widzisz zależności?
Załóżmy, że czekasz:
a) laska leci na balety, bawi się na całego, dyma innych facetów i wraca z podkulonym ogonem i chęcią naprawy relacji
b) laska leci na balety, bawi się na całego, dyma innych facetów i wraca, by oznajmić Ci, że z Wami koniec- jej jest na wierzchu
c) laska układa sobie coś w głowie i zaczyna sie starać, ale i tak sie kłócicie i nie jest tak jak było- znowu zrywacie
W każdym z przypadków Ty tracisz- albo honor, albo jaja, albo czas.
Zerwałeś, więc weź za to odpowiedzialność. To koniec i żaden czas tego nie zmieni. Zakomunikuj jej to i zacznij nowe życie.
Jak powiedziałes "a", to już się tego trzymaj. Lepiej sie poczujesz jak Ty to skonczysz, niż jakby miała to ona zrobić. Może na początku tego nie poczujesz, ale jesli ona to zrobi Twoja męska duma będzie urażona i będziesz pluł sobie w brodę, że to ona Cie rzuciła. Taka plama na honorze dla faceta...
Ananas wierz mi, akurat ta strona nauczyła mnie jednego - pokory i dostrzegania swoich wad. A do tego by nie być pipą, nie ulegać i stawiać twarde warunki, oraz nie dać się wciągnąć w gierki...
Jak na razie jestem na dobrej drodze by tego Do Widzenia nie mówić - i zrobić to na moich warunkach
Mnie się coś wydaje, że zrobienie to na "Twoich" warunkach może być ciężkie bo coś w Tobie pęka.
Wiedz też, że ta stronka uczy nas, że trzeba być spójnym i brać odpowiedzialność za swoje decyzje (chociażby zerwanie)
Nie pije w tej chwili do Ciebie, ale twoja sytuacja przypomina mi trochę schemat: zerwanie ( przecież jestem mega ultra silnym puasem z kilkuletnim doświadczeniem na stronce ona się będzie prosić o powrót), rozczarowanie, że to nie jest tak różowo a potem pozostaje tylko założyc temat: jak odzyskac, jak wrocic?.
Ludzie kurwa jeśli nie macie jaj jak King-Kong (sam takich nie posiadam
), by po zerwaniu pójść w swoją stronę bez żali, rozpamiętywania, to może czasem warto rozmawiać między sobą, dojść to konkretnych wniosków a nie od razu sayonara a potem gorzkie żale i "pomóżcie plix".
Jeśli źle myśle to możecie mnie zjebać
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Nie mam zamiaru cię jebać, ale twoje wnioski są bardziej niż mylne! Otwórz mózg i to, że 200 ludzi, których w życiu w akcji nie widziałeś, tylko znasz z ich wpisów mówią ci A to nie znaczy, że to A jest właśnie tym czego potrzebujesz.
Ja umiem używać swojego mózgu i brać rady i wiedzę innych pod uwagę, ale to, że MEGA PUA pisze, obróć się i idź w swoją stronę nie znaczy, że tak Ma być i to jest wyjście!
Do wszystkiego w życiu się dorasta. I nie uważam siebie za Puasa i nie rozczarowałem się przebiegiem mojej sytuacji, o której pisałem.
Napiszę na koniec tego tematu, że jednym z powodów założenia nowego konta było to jakie głupstwa wypisywałem jeszcze 2 lata temu, chociaż bardzo trafne w mojej opinii i innych uzytkowników - i bardzo przypominały to co ty piszesz
Więcej pokory, a w życiu będzie lżej... Pozdro
Nie zrozumieliśmy się, ja nie byłem za tym żebyś ty wasze wspólne 2 lata wyrzucił do śmietnika. Bardziej chodziło mi o to żebyś z nią porozmawiał doszedł do consensusu przed tym jak ewentualnie ostatecznie powiesz nara jeśli nic to nie da i nie dojdziecie do porozumienia.
Nie jestem za radykalnymi środkami jeśli sytuacja oczywiście tego stricte nie wymaga (np. zdrada)
Z resztą wpisu raczej chciałem opowiedzieć o tym jak często tu schemat właśnie działa, pod wpływem emocji i rad użytkownicy z automatu zrywają, odchodzą szarpią się a potem tu wracają z płaczem.
Zgodze się z Tobą, że porady tutaj i doświadczenie ludzi pomaga, tylko to wszystko trzeba umiejętnie wprowadzić do swojego życia wedle własnych potrzeb.
Wyprowadziłem mylne wnioski-zwróciłeś mi uwagę, po to mamy forum by dyskutować i szanuje Twoją opinię i życzę Ci żebyś poprowadził relację na swoich warunkach i nie powiedział Do Widzenia
powodzenia, 5 
A co do pokory, życie jest jego długą lekcją
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Nie zrozumieliśmy się, ja nie byłem za tym żebyś ty wasze wspólne 2 lata wyrzucił do śmietnika. Bardziej chodziło mi o to żebyś z nią porozmawiał doszedł do consensusu przed tym jak ewentualnie ostatecznie powiesz nara jeśli nic to nie da i nie dojdziecie do porozumienia.
Nie jestem za radykalnymi środkami jeśli sytuacja oczywiście tego stricte nie wymaga (np. zdrada)
Z resztą wpisu raczej chciałem opowiedzieć o tym jak często tu schemat właśnie działa, pod wpływem emocji i rad użytkownicy z automatu zrywają, odchodzą szarpią się a potem tu wracają z płaczem.
Zgodze się z Tobą, że porady tutaj i doświadczenie ludzi pomaga, tylko to wszystko trzeba umiejętnie wprowadzić do swojego życia wedle własnych potrzeb.
Wyprowadziłem mylne wnioski-zwróciłeś mi uwagę, po to mamy forum by dyskutować i szanuje Twoją opinię i życzę Ci żebyś poprowadził relację na swoich warunkach i nie powiedział Do Widzenia
powodzenia, 5 
A co do pokory, życie jest jego długą lekcją
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Nie zrozumieliśmy się, ja nie byłem za tym żebyś ty wasze wspólne 2 lata wyrzucił do śmietnika. Bardziej chodziło mi o to żebyś z nią porozmawiał doszedł do consensusu przed tym jak ewentualnie ostatecznie powiesz nara jeśli nic to nie da i nie dojdziecie do porozumienia.
Nie jestem za radykalnymi środkami jeśli sytuacja oczywiście tego stricte nie wymaga (np. zdrada)
Z resztą wpisu raczej chciałem opowiedzieć o tym jak często tu schemat właśnie działa, pod wpływem emocji i rad użytkownicy z automatu zrywają, odchodzą szarpią się a potem tu wracają z płaczem.
Zgodze się z Tobą, że porady tutaj i doświadczenie ludzi pomaga, tylko to wszystko trzeba umiejętnie wprowadzić do swojego życia wedle własnych potrzeb.
Wyprowadziłem mylne wnioski-zwróciłeś mi uwagę, po to mamy forum by dyskutować i szanuje Twoją opinię i życzę Ci żebyś poprowadził relację na swoich warunkach i nie powiedział Do Widzenia
powodzenia, 5 
A co do pokory, życie jest jego długą lekcją
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Każdym emocje targają, grunt to umieć je trzymać na wodzy! Pożyjemy zobaczymy co wyjdzie z mojej sytuacji... na pewno wyciągnę z niej odpowiednie wnioski (w sumie już wyciągam hehe).
Piąteczka!
Nie podoba mi się takie dawanie sobie czasu, przerwy itp. Tak robią ludzie niezdecydowani, którzy sami nie wiedzą czego chcą i tu jest problem, bo dzisiaj ona może chcieć z Tobą by jutro zmienić zdanie i chcieć z kimś innym. Sam to przerabiałem i miałem podobną nadzieję jak Ty, że będzie dobrze. Jak wyszło możesz się domyśleć. Nie zdziwiłbym się jakby był ktoś 3 w tej całej sytuacji. Zresztą pisałeś, że masz podejrzenia więc możesz być w tej chwili tylko kołem ratunkowym.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan