Byłem przedwczoraj na imprezie z dziewczyną (2 letni związek). Było to w gronie znajomych z branży, która nas oboje zajmuje. Tak się złożyło, że bardzo mnie tam polubili. Dziewczyna stała się zazdrosna o mój sukces towarzyski, wyszła gdzieś z koleżanką i robiła fochy. W prost nie powiedziała o co jej chodzi, ale kumpel mi powiedział na drugi dzień, że widać, że ją boli to, że nie znała się na danej rzeczy tak dobrze jak ja. Panowie, spotkało was coś podobnego? Liczyłem, że kobieta podziwia swojego faceta w takich sytuacjach a nie zazdrości osiągnięć, błyskotliwości itp. Czy może winą tego jest to, że ona też siedzi w temacie (krócej niż ja). Poruszyć z nią ten temat czy siedzieć cicho i czekać aż minie jej foch?
Szczera rozmowa o tym co ją zdenerwowało jest jak najbardziej wskazana, jeżeli ja byłbym w takiej sytuacji to bym ją opieprzył że zachowuje się jak dziecko i powinna mnie wspierać i być ze mnie dumna że mi się powodzi, a nie zachowywać się jak mała rozkapryszona dziewczynka
"Kochaj kobiety, nigdy nie krzywdź"
Ludzi interesujących się obstawianiem meczów/szybkim czytaniem zapraszam na PW
Owszem podziwia, ale to raczej wynika z tego że ona też by chciała. Ja czułem coś podobnego odnośnie umiejętności nawiązywania relacji międzyludzkich. Powiem Ci że wciągnęło mnie to głębiej i czułem się z tym paskudnie. Kilka tygodni później zaobserwowałem to samo kiedy jechałem na imprezę z dziewczyną i kilkoma znajomymi tyle że tym razem ja byłem duszą towarzystwa. Ciekawy proces, mimo że rozumiem z czego wynika to nadal w podświadomości siedzi coś co sprawia że na myśl o tym odczuwam delikatny dyskomfort. Nie myślałeś żeby zapytać o co jej chodziło i potem okazać jej jakoś wsparcie żeby nie czuła się gorsza ? Chyba że należy do tych dziewczyn które wykorzystają to na swoją korzyść. Wtedy odpuść i nie zwracaj uwagi, przecież o takie pierdoły nie powinna się gniewać
Bądź takim rodzajem człowieka , że gdy Twoja stopa dotyka rano podłogi , diabeł w piekle mówi - " ooo kurwaaaa , wstał .. "
Taki typ dziewczyny. Jedna będzie cię wspierać, podziwiać i dopingować nawet żyjąc w twoim cieniu ( czego ona osobiście odczuwać nie będzie). Inna zaś tak jak w twoim przypadku.
Ja osobiście bym olał i nie jest to jakieś podręcznikowe stwierdzenie. Kilka razy spotkało mnie coś zbliżonego i z rozmowy nie wynikło nic a foch dalej się utrzymywał.
Jebaj to
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Jak to tylko jednorazowa sytuacja to bym to po prostu przeczekał nie robił z tego problemu i nawet o tym nie wspominał .
One nie chcą
faceta dla, którego będą całym
światem. One chcą być z facetem który
dla nich będzie całym światem.
Dziś zrobie to , czego innym sie nie chce . Jutro zrobie to , czego inni nie będą w stanie ..
Płacz na treningu , śmiej się podczas walki
Teraz to olej, nie ma sensu nakręcać sytuacji. Następnym razem możesz jej po prostu pomóc "wciągnąć się" w temat, towarzystwo, rozmowę.
To dobrze świadczy o człowieku, jeśli pomaga osobie, z którą przyszedł, dobrze poczuć w większym gronie osób. Można pokierować rozmowę tak, że nawet jeśli dziewczyna nie jest z branży, nie zna się na czymś, nie ma doświadczenia, to czuje się dobrze, oswaja się z sytuacją.
Nie wiem, czy Twój problem dotyczy rzeczywiście zazdrości o osiągnięcia, czy raczej tego, że w towarzystwie zostawiasz dziewczynę samą. Nie każdy sobie w takich sytuacjach radzi. Może dziewczyna chciała po prostu dobrze wypaść, a przy Tobie - zamiast jaśnieć i błyszczeć - zbladła. Jak się jest w związku, to się gra drużynowo, a nie w pojedynkę, przynajmniej ja tak uważam.