Witajcie,
Postanowiłem napisać na forum z desperacji, nie mogę poradzić sobie z własnym problemem, własnym życiem.
Postaram się wszystko opisać jak najlepiej, choć nie wiem czy mi się uda.
Mam 19 lat,chodzę do liceum,w tym roku matura.
Typ osobowości lekki introwertyk.
Mam w miarę dobry kontakt z koleżankami,znajomymi na stopie koleżeńskiej.
Do rzeczy:
Moje miłosne podboje zaczęły się gdzieś w wieku 15 lat.
Pierwsze podejścia, młody ja nie wiedział, że od razu uczuć się nie przedstawia na tacy 
Od tamtej pory,pierwszych spotkań zaczął się mój problem.
Potrafię świetnie wykreować własną osobę-tyle,że wirtualnie.
W spotkaniu w realu,gdy zależy mi na kobiecie,spieprzam wszystko,bez wyjątku.
Brakuje mi pewności siebie, nie umiem zainteresować kobiety(prawdę mówiąc nie mam jeszcze czym, dopiero niedawno obudziłem się ze społecznego matrixa).
Największym problemem jest to,że nie umiem rozmawiać z ludźmi.z trudem przychodzi mi zaproszenie na spacer,a kiedy do takiego dochodzi,czuję się w środku jak społecznie upośledzony koleś,który nie umie wymyśleć czegoś ciekawego.
Powiecie:cisza tez jest dobra.
Jest dobra-w odpowiednim momencie,nie przez większość spotkania.
Przez mój problem nigdy jeszcze nie byłem w związku,pocałunki jedynie pod wpływem %,więc szacuję,że to wszystko siedzi w psychice.
Niedawno miałem sytuację,że na studniówce poznałem dziewczynę,po alkoholu włączyła mi sie odwaga(co nie oznacza,ze byłem wygadany),było KC,NC.
W szkole spotykamy się na niektórych przerwach.i jest cisza,skrępowanie.
Nie wydaje mi sie,ze jestem wprost mówiąc:debilem.
Nie chcę też zganiać wszystkiego na fakt,że nie każdy jest dobrym mówcą.
Tego wszystkiego da się nauczyć! Tylko nie wiem jak...nie wiem co robić,wszelkie porady,które w jakiś sposób spożytkowane wpłyną na moje życie,będą na wagę złota.
Chodzi mi o konkretne wskazówki,które mogę wcielić w życie.
Psycholog to dla mnie ostateczność.
Dzięki za feedback i pozdrawiam!
MrGabor
Moim zdaniem problem leży w Tobie, po prostu się boisz. A stwierdzam to po tym, że po alkoholu masz luz a bez alkoholu go nie masz. Laska z cipki jadem nie pluje, podchodź do tematu na wyjebce, nawet jak masz powiedzieć coś głupiego to chuj... W końcu przejdzie
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
Powiem Ci z własnego doświadczenia. Aby wyjść z takich fobii społecznych musisz podjąć jeden ważny krok - Wyjść do ludzi z otwartym umysłem.
Ja często wyolbrzymiałem problemy, skutkiem czego byłem takim fobikiem. Jednak z czasem wziąłem się za siebie i wypracowałem pewność siebie rozmową z ludźmi, wychodzeniem ze znajomymi itp.
Zajęło mi to jednak koło roku, więc nie wiem jak będzie u Ciebie.
Autohipnoza, znajdź nagranie "Z. Królicki - zmiana ograniczających przekonań"
i odsłuchaj z całym skupieniem kilka razy, potem zmień nagranie na inne ale takie przy którym będziesz utrwalał nowe przekonanie czyli "uwielbiam rozmawiać z kobietami, sprawia mi to wielką przyjemność i przychodzi z ogromną łatwością"
Jak bardzo wierzysz w swój sukces?
Serio takie coś przynosi rezultaty?
Też coś o tym słyszałem, musisz wprowadzić się w fazę między snem a jawą, można to wykonać poprzez metody wykonywane także w OOB ( czyli wyjście umysłem poza ciało ) lub świadomym śnie. W obu tych przypadkach zasada jest podobna.
Może to wydawać się dziwne, lecz to działało
kiedyś jak byłem zamkniętym w sobie młodszym niż jestem młodzieńcem próbowałem takich rzeczy.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
nie ma co szukać wielkich problemów, Ty masz jeden i to bardzo prosty. Nie umiesz rozmawiać z ludźmi w realu. Rozwiązanie jest jeszcze prostsze, nie umiesz tego robić bo tego nie robisz więc zacznij. Odstąw w pizdu te rozmowy na czacie i gadaj z innymi. Na początku z bliskimi osobami np ciotka, potem z sąsiadem, potem z gościem z Twojego kursu na który chodzisz(zauważ że z góry zakładam że ruszysz się i coś załatwisz, jakiś kurs), potem do Pani na recepcji jak to jest z zajęciami w przyszłym tygodniu, potem do nowych koleżanek bo w tym czasie takiego gadania mogłeś już jakąś poznać. Ogólnie sprawa jest prosta gadaj o wszystkim z kim tylko masz możliwość. Nie ma, powtarzam nie ma innej drogi żeby coś robić jak po prostu przełamać się i zacząć to robić. Powodzenia
Dobrze prawi, polać mu!
Ja osobiście gdy próbowałem nauczyć się rozmawiać z ludźmi, gdyż sprawiało mi to straszny problem, starałem się ciągnąć rozmowę na siłę. Moja pierwsza rozmowa odbyła się na lekcji języka polskiego o 8 rano w bodajże czwartek ( dokładnej daty nie pamiętam, ale staram się zapamiętywać takie rzeczy ), kolega mi powiedział że jak był na spacerze to coś tam widział. Od razu zapytałem co to za pies, odpowiedział że labrador, na co ja, że labradory to bardzo mądre psy więc czy nauczył go jakiś sztuczek, podobno coś tam umiał, ja opowiedziałem mu o swoim psie który jest jeszcze młody bernardyn i że uczyłem go różnych sztuczek, lecz kiedyś próbowałem też uczyć jak żył mojego starego psa wilczura i szło mi o wiele ciężej, i tak dalej i tak dalej.
Rozmowę można ciągnąć i ciągnąć i ciągnąć, wypytuj kogo możesz, ile możesz to naprawdę pomaga!
Powodzenia, Piona!
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Ja mam też podobny problem. Zwykle wiem o czym zagadać ale mam zawsze obawę że ktoś mi da tylko krótką odpowiedź typu "tak", "no" i ja nie będę wiedział o czym mówić. Znajomi w pracy zawsze pytają się mnie co słychać? a ja nadaję jak najęty aż do wyczerpania tematów, oni tylko słuchają i krótko dopowiadają. Jak oni coś mówią to zwykle jakieś pierdoły typu co jedli dzisiaj na obiad itp albo nic nie mówią jak by czekali aż znowu zacznę nadawać. Ja jestem bardzo konkretny i nie umiem, nie lubię rozmawiać o niczym..