Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

mój 3 letni zwiazek u schyłku - wybór pomiędzy sercem a rozumem.. czy odejdę słusznie?

45 posts / 0 new
Ostatni
krychu
Nieobecny
Wiek: 17

Dołączył: 2011-01-03
Punkty pomocy: 5
mój 3 letni zwiazek u schyłku - wybór pomiędzy sercem a rozumem.. czy odejdę słusznie?

Witam wszystkich!

Na tym forum jestem już długo , lecz nie korzystałem z niego około 2 lat. Strona ta pomogła mi w poderwaniu dziewczyny oraz stworzenia podstaw związku. Starałem trzymać się swoich zasad , uważać na shit testy itd itp.

Do rzeczy. Dziś mam 21 lat i niespelna 3 letni związek za sobą. Tak jak w kazdym związku miewaliśmy wzloty i upadki. Pierwszy rok to istna sielanka . Jako, że był to rok liceum mieliśmy dużo czasu dla siebie więc częste spacery , knajpy , kino , kwiaty, wakacje , wszysto wspólne. No i po roku moja dziewczyna się zmieniła. Od razu po liceum musiała zacząć pracować i utrzymac swoje mieszkanie (rodzice mają inne) . Wtedy zaczęła być drażliwa i wybuchowa. Reagowała bardzo impulsywnie na głupoty - jest pedantką . A to zle szklanka odstawiona a to puszczaj wode w ten sposób a nie ten. Gdy rozmawialismy często brała moje słowa za atak na nia np. Mamy umówione spotkanie z jej kuzynem bo mial pomoc coś wynieść i pytam gdzie on jest, miał być o 7 , no i oczywiscie tym atakuje jej rodzine i słysze . W przeciwieństwie do ciebie on pracuje i blablabla wymyśla coś , żeby to odbic. Takich sytuacji jest wiele - porownywanie mnie do kogos z negatywnej strony oczywiscie. Ja od czasu do czasu pomieszkiwałem z nią ale jak sie denerwowała o byle co to zawsze się o to kłóciłem. Pare razy próbowałem ją postawic do pionu mówiąc , że jeśli dalej tak będzie to ja odchodze. Dawało to skutek.. na jakiś czas, później znowuj to samo. I tak panowie męczyłem sie rok bo miałem nadzieję , że coś się zmieni.

Teraz już nie denerwuje się o byle co bo wie co ją czeka, a teraz kwestia naszego życia. Ona pracuje , ja trenuje do wieczora i studiuję. Więc nasz czas dla siebie został ograniczony. Nasze życie stało się monotonne przez brak czasu w dodatku jej rodzina w kazdy weekend prosiła ją o wszystko co się da- a to pilnowac dziecko to pojechac tu , to tam to isc z kims na zakupy to odwieść wujka z imprezy .. ona nigdy im nie odmówi więc ja sie denerwuje jeszcze bardziej (najczęściej caly wieczór nam mijał przez to)

NAJGORSZE Z TEGO WSZYSTKIEGO - ona zawsze po pracy przychodzi 'zmęczona' jest pracoholiczką. Oddaje się pracy całkowicie nawet w weekendy czasen. co za tym idzie-maksymalnie w tym dniu poogldamy film na którym ona zaśnie i tutaj wchodzi temat niezmiernie dla mnie ważny -ŻYCIE SEKSUALNE. Na seks z nia czekalem dwa lata (taki bylem cierpliwy i wyrozumiały) no i dlatego , że byla zmęczona itd łatwo się domyślić , że dużo tego nie było. I ja tutaj również wyrażałem swoje niezadowolenie i dopiero po tym jak się o to kłóciłem ona się ze mną kochała. Oczywiście rzadko ona coś inicjowała ale czułem , że jest to wymuszone. Nigdy nie usłyszałem , że ona to lubi , że ją podniecam itp a widziałem jak do tego podchodzi - zapewniała mnie , że ma na mnie ochotę , uwielbia to .. skoro uwielbia to to czemu tego nie robi? Ja jestem często napalony - jak wchodze do łóżka z nia spać w tym mieszkaniu to barłbym ją co noc.. rozumiem brak ochoty pare razy ale 2 tygodnie i wiecej to dla mnie przesada. Zawsze wymówki a to sie nie ogoliłam a to praca rano.. niedawno zainicjowałem seks zacząłem ją dotykać , po prostu pieścic to odpycha mi rękę , bo mam zimne dłonie i huj haha i wtedy to był już jakiś 3 tydzień i nie wytrzymałem , wyjechałem do domu by to przemyśleć - wniosek : muszę odejść..

Drodzy panowie tę kobietę może nie kocham , ale czuje do niej to coś , ona mnie uwielbia wiem to , bo widze jak reaguje gdy nie wytrzymuje jak w tej sytuacji ( a bylo takich wiele) ona chce mnie zatrzymac za wszelką cenę zawsze obiecywała poprawę ale wiem , że tak jest.

Dodam tylko jak się zmienilem przez ten cal czas - przedezystkim dla niej nie oglądałem porno ani nawet nie myślałem o niczym seksualnym bez niej , nie umawiałem się z koleżankami , nawet nie czułem takiej potrzeby.

Wiem, że mogę z nią stworzyć szczęśliwy związek , gdyby nie to wszystko co napisałem. Oprócz tego czuć od niej miłość , żadnych shit testów , żadnego kręcenia z facetami , jest odpowiedzialna i dużo innych zalet, ktorych nie ma standardowa kobieta.

Jednak czuje się w tym związku jak w stereotypowym małżeństwie.

Nasza rozmowa nt mojego odejścia się odbyła - niestety dowiedziałem się , że mimo wcześniejszych zapewnień seks jej nie kręci oraz żadne zabawy. Poczułem się oszukany przez cały ten czas. Ona ma do mnie zastrzeżenia dot mojego zachowania oraz nie może znieść tego że za pół roku mogę wyjechać do częstochowy do szkoł pożarniczej (2 lata , wyjazdy na przepustkach) lecz nie to jest głównym powodem lecz moja inicjatywa skończenia związku. Powiedziałem , że możemy spróbować , że ja może to zniosę. Ale teraz będąc w domu rozum mówi mi zupełnie co innego

Chciałbym poprosić o ocenę sytuacji oraz poradę - nie wiem czego słuchać? Rozumu czy serca? Czy nie jestem zbyt egoistyczny? Teraz wiem , że będę nieszczęśliwy bez życia seksualnego takiego jakbym chciał .. a może to jest niedojrzałość? Z drugiej strony stracić 3 lata a ona ma prawie wszystko co chcę w żonie , gdyby nie ten seks!

Kto przeczytał temu duże piwo. Przepraszam z ewentualne błędy- nie piszę z komputera.

septo
Portret użytkownika septo
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: '83
Miejscowość: gdzieś w Pyrlandii

Dołączył: 2013-05-14
Punkty pomocy: 1845

kiedyś na siłę chciałem naprawiać moje pierwsze, dość rozjebane auto. Po 3-4 naprawie, mechanik powiedział "rozrząd" i "skrzynia biegów". Chciałem to ratować, ale nie udało się, byłem smutny kiedy oddawałem kluczyki.

Kupiłem nowe - po 5 latach muszę powiedzieć, że nie żałuję. Ale mam kumpli, którzy by grzebali przy tym starym dodatkowo mając nieludzki fun. Są pewnie tacy goście, którzy nie zważając na ostrzeżenia rozwaliliby się na drodze.

pomyśl do której grupy się zaliczasz i wybierz odpowiednią dla siebie drogę.

jacat
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: -
Miejscowość: -

Dołączył: 2011-09-24
Punkty pomocy: 62

Jest z Tobą z braku laku nie pragnie Cie. Szukaj innej chyba że wolisz czekać aż ona pierwsza znajdzie..

szusz
Portret użytkownika szusz
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Toruń

Dołączył: 2013-10-18
Punkty pomocy: 83

To, co Twoje uszy usłyszały i oczy widziały, rozum dobrze już ogarnął.
A to, co czuje serce to strach nowego życia bez niej.
Hmmm i myślę, że wiesz czego posłuchać... a jeśli nawet przez jakiś czas złapie Cię jakiś średni pijacki dołek, to i Twoja wątroba to przetrawi.
Czasem nie ma sensu reanimować czegoś, co umiera.

“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley

WhiteRed
Portret użytkownika WhiteRed
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-01-26
Punkty pomocy: 24

Powiem tak przerabiałem to samo co Ty nawet się zaręczyłem z podobną dziewczyną (później wszystko i tak jebło). Tak samo przypierdalała się o pierdoły i była cholerną pedantką.
Seks jest dla mnie bardzo ważny i tak jak Ty męczyłem się w moim związku wkurwiało mnie ciągłe namawianie ją do tego. W pewnym momencie już myślałem, że coś ze mną jest nie tak (nowa partnerka zweryfikowała wszystko Smile ) i jakiś kompleksów do seksu nabrałem. Po prostu są dziewczyny, które mają "zimną dupę" i nic z nimi nie poradzisz, a bądź pewny, że już jej do seksu nie przekonasz. Teraz wyobraź sobie z nią życie i brak regularnego seksu powiedzmy przez 40 lat no kurwicy można dostać.
Na Twoim miejscu bym usiadł na spokojnie i wszystko przemyślał, ale tutaj według mnie rozwiązaniem jest posłuchać zdrowego rozsądku.

Ocelot65
Portret użytkownika Ocelot65
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 21
Miejscowość: Bree

Dołączył: 2013-09-26
Punkty pomocy: 24

Dokładnie odpuść sobie. Te cechy, o których piszesz, to tylko Twoja iluzja. Po takim czasie dziewczyna wie już co lubisz, a czego nie, więc może Ci się wydawać, że jest to dobry materiał na żonę. Nic bardziej mylnego - zobacz, jak się z nią męczysz.
Daj sobie spokój. Jak zerwiesz to pewnie trochę pocierpisz ale lepiej pocierpieć teraz trochę, niż całe życie ;D
A poza tym jak to mówią - najpierw będzie boleć, po jakimś czasie już tylko lekko kłuć, a na koniec pozostanie duma, że było się nieugiętym. Pamiętaj.

Pacta sunt servanda

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

nieciekawa sytuacja ... kurde nie wiem czemu tak sie dzieje z dziewczynami, że gdy pojawia się dorosłe życie to szybko tetryczeją, zamieniają sie w babcie, serial na dwójce i spać, seks raz na miecha, kilogramy w górę i tylko sie chlastać ... aż żal patrzeć naprawdę
wiadomo że nie musi codziennie wyglądać jak super modelka i demon seksu no, ale ludzie, życie sie nie kończy po pójściu do pracy przecież
krychu przykro mówić ale chyba chuja ugrasz, nie sądzę żeby to wróciło, młodzieńcza sielanka sie skończyła i proza życia was dobiła

they hate us cause they ain't us

wunderwafe
Portret użytkownika wunderwafe
Nieobecny
Wiek: Już po studiach
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 1358

Ej właśnie też to tetryczenie zauważam. Może to jakaś chemia w żywności, masoński spisek oder so? Co więcej, moje młodsze znajome tetryczeją już przed maturą (!) wypisują się z wszystkich pasji i imprez, zdają świetnie maturę po czym idą na gówniane studia w które wkładają masę siły (niepotrzebnie) a potem milion pretensji do facetów, że żaden nie wyrwał jej z tego sorry za dosadność ... samookaleczenia.

sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Może to jakaś chemia w żywności, masoński spisek ?"

Zdziwiłbyś się. Od ponad 100 lat różni intelektualiści trąbią, że przeludnienie jest poważnym problemem świata (wiele jest książek napisanych o tym). O ile w Afryce tego nie skontrolujesz bo tam po prostu nie ma kapitału o tyle w Europie mamy aborcję, tabletki, ideologię feministyczną, walkę płci, itd. W Chinach kontrolują to butem w ryj, ale w świecie zachodu mamy inne techniki. Przykładowo zabierzesz facetowi 60%-70% pensji i w efekcie jego żona też musi zapierdalać do roboty by jakoś rodzina powiązała koniec z końcem. Baba przychodzi zmęczona z nosem spuszczonym na kwintę i ma pretensje (słuszne pretensje) do świata i do Ciebie, że tak to chujowo jest. Jej się odechciewa seksu, chłop wkurwiony to gdzie tu myśleć o rozmnażaniu by kolejne nieszczęścia na łeb sobie sprowadzać.

Film "Seksmisja" to nie do końca bajka.

wunderwafe
Portret użytkownika wunderwafe
Nieobecny
Wiek: Już po studiach
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 1358

Oj, spójrz na pokolenie naszych matek, moja pracowała cały czas od 18 roku życia i w tym czasie urodziła 2 dzieci bez problemów, jej koleżanki również, każda po 2-3 potomstwa. Kiedyś się po prostu ludziom chciało, kiedyś wiedzieli że bez pracy nie ma kołaczy. Do tego przecież jakieś 20-30 lat temu nie było mowy o zamówieniu żarcia na telefon, czy chociaż głupiej mikrofali. Więc kobiety rodziły, gotowały i pracowały. Faceci lecieli na 2 zmiany, po czym gnali na budowę by jeszcze rodzinie dom postawić. I gdy teraz pracuję z ludźmi zarówno 20-25 lat jak i takimi 40-50 to widzę że tym drugim po prostu chce się bardziej. Feminizm to takie precyzyjne słowo na kobiece lenistwo. Faceci nie mają swojego odpowiednika, stąd wyższy u nich odsetek samobójstw TongueTongue

sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

To co widzę to pewien zastanawiający trend - ilość urodzin idzie systematycznie w dół, ale ilość samotnych matek się podnosi. Co więcej prawo rodzinne zostało spisane za komuny - to jest cały czas komunistyczne prawo, a mimo to z tego prawa korzysta się dzisiaj najczęściej, a nie wtedy w latach 80ątych czy 90ątych. Dla mnie to jakieś pojebane jest.

Patrząc na to racjonalnie - jeżeli są tabletki, które powodują, że kobieta nie zachodzi w ciążę to znaczy to tyle, że za pomocą tabletki można kontrolować rozrodczość kobiety. Dlaczegóżby zatem nie kontrolować i popędu seksualnego ? O tym pisano już sporo lat temu, a dzisiaj technologia sprawiła, że to jest realne. Może jest tak, że ewolucja nie nadąża za postępem technologicznym i ludzie się po prostu w tym wszystkim gubią ?

Co by nie było - coś jest nie tak. Bo z babą zawsze był problem, ale dzisiaj jakby coś się zmieniło. Bo na przykład dawniej nie było takiego zjawiska, że baba chciała się z chłopem siłować na rękę kto w związku jest silniejszy. Ale dzisiaj masz całą ideologię to tłumaczącą. Jakieś pierdoły o "kobietach niezależnych" i inne feminizmy. Dlaczego na przykład nie ma określenia "mężczyzna niezależny" ? Dlaczego słyszy się, że historia kobiet to jak historia murzynów w USA ? To jest sprawka lewactwa. Nie wyszło im z klasą robotniczą (że niby wyzyskiwani są) no to zwrócili się w stronę pedałów i kobiet robiąc z nich klasę uciskaną, która powinna walczyć o wyzwolenie. Walczyć z mężczyzną rzecz jasna bo mężczyzna to dyktator i ciemiężyciel. I niektórym babom sufit się na łeb posypał.

wunderwafe
Portret użytkownika wunderwafe
Nieobecny
Wiek: Już po studiach
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 1358

Zgadzam się 1 i 3 akapitem. Fakt, lewica lubi szukać zawsze biednych poszkodowanych którym bohatersko "pomoże" a prawo z PRLu tym bardziej im to ułatwia. Ale nie wierzę w spisek kontrolujący liczbę urodzin. To po prostu wielka nowa fala totalnego lenistwa i poszukiwań mitycznego świętego spokoju: (wbicie się w skórzaną kanapę, zakrycie 50cm pizzą i żonglowanie na przemian laptopem i pilotem od 50 calowej plazmy i żeby czasem nikt mi nie przeszkadzał!)
Modny bardzo styl życia warzywa.

sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!

krychu
Nieobecny
Wiek: 17

Dołączył: 2011-01-03
Punkty pomocy: 5

To jest tak jak ktoś powiedział wyżej. Nie potrafie sobie wyobrazić związku bez niej. To cholernie silne przywiązanie. Boję się, że nie znajdę już innej. A jak już bede pracował to wogóle. Dodam, że byliśmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi, może pierwszy raz jej sie nie spodobał heh

Kołboj
Portret użytkownika Kołboj
Nieobecny
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2013-01-19
Punkty pomocy: 419

Robisz prosty rachunek.

Więcej ten związek wywołuje u ciebie uczuć pozytywnych czy negatywnych?

Więcej pozytywnych, zostajesz. Więcej negatywnych ... odchodzisz Smile

Zef
Portret użytkownika Zef
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2009-02-14
Punkty pomocy: 675

Sprawa jest prosta - nie ma o czym gadać, spuszczaj szalupę i wiosłuj.

Lubi Ciebie, twój charakter i troszczy się o Ciebie, ale seksu nie chce? To zostańcie przyjaciółmi lub wspólnikami w firmie. W związku masz czuć się dobrze, w czego skład wchodzi czucie się pożądanym. Na wielu płaszczyznach. Ona ma twój dotyk kochać, ona ma wracać do pracy wkurzona że tak długo musiała siedzieć tam bez Ciebie.

Zrozumiałbym jakby była zadeklarowaną katoliczką czy coś, ale ona już się oddała, więc ta wymówka leci przez okno. Nie męcz się, poszukaj sobie kobiety do związku, a nie relacji biznesowych pod jednym dachem.

"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"

"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"

Al Bundy - król;)

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

Ja to samo czułem w pewnym momencie. Kobiety są bardziej pragmatyczne, a co za tym idzie bardziej się przejmują tym co będzie jutro - przejmują się aż do przesady. One nie są zdobywcami i dla nich praca zawodowa to jest wiązanie końca z końcem, a dla zdecydowanej większości mężczyzn to jest inwestowanie, rozwijanie się itd. Niby to banał, ale dla KAŻDEJ baby facet z pieniędzmi to dodatkowy afrodyzjak - facet tak nie patrzy. Ja też się nasłuchałem, że jestem miernota finansowa itd. (mimo, że miałem pracę, lepsze wykształcenie i zarabiałem więcej od niej).

Jeżeli miałbyś mieć z taką babą dziecko to o seksie możesz w ogóle zapomnieć na okres 2-3 lat. Nasłuchasz się wymówek takich, że w końcu na głowę dostaniesz. Generalnie lepiej to już było. Z tego opisu wynika, że jej wymówki są po to by Ciebie nie stracić, a seks wymuszony. Jeżeli pojawi się dziecko to przegrałeś totalnie i twoja pozycja będzie jeszcze gorsza aniżeli do tej pory. Ja to bym odszedł chyba, że baba by się zmieniła.

ps. Aha, kobiety lubią grzecznych chłopców i to bardzo, ale seksem to ona Ci za to nie podziękuje.

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

A jeszcze jedna wazna kwestia. Dlaczego to wszystko mowisz nam a nie jej. To ona powinna byc adresatem tych wszystkich slow.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

wunderwafe
Portret użytkownika wunderwafe
Nieobecny
Wiek: Już po studiach
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 1358

brak sexu
brak porno
brak innych koleżanek
brak możliwości robienia syfu w domu
czasem dostaniesz po uszach za to, że jej kuzyn się spóźni.

Status związku: KASTRACJA.

sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!

TYAB
Portret użytkownika TYAB
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30+
Miejscowość: Cała Polska

Dołączył: 2013-10-17
Punkty pomocy: 1942

Seks ją kręci, tylko Ty jej już nie pociągasz....

Monotonia to raz, a dwa w jej oczach też straciłeś. Prędzej czy później znajdzie sobie innego i zacznie się z nim spotykać zobaczysz. Ty też całe życie podporządkowałeś prawie pod nią.

Dam Ci do myślenia

krychu
Nieobecny
Wiek: 17

Dołączył: 2011-01-03
Punkty pomocy: 5

Ona to wszystko wie bo o każdym problemie mówiłem na bieżąco. I zawsze z tego wychodziła kłótnia po czym mnie przepraszała a często mnie przepraszała seksem..
Rozmawiałem z nią sto razy, przeważnie na spokojnie. Zanim zmieniła swoje zachowania (nie do końca) pedantyczności minął rok i myślałem , że to koniec moich zmartwień.

Czy jej nie pociągam.. może ale w jakim momencie to się stało? Skoro od początku jej nie pociągałem czemu o tym nie mogłem wiedzieć wcześniej to byłoby łatwiej to skończyć. Byliśmy swoimi pierwszymi "kochankami" ona zawsze miała takie opory przed każdą z seksualnych zabaw na początku było to zdjęcie stanika itd.. Seks za pierwszym razem ją bolał więc stwierdziła , że to "przereklamowana sprawa" (autentycznie tak powiedziała po pierwszym razie haha) . Panowie może to ja kiepsko ruchałem , ale za każdym razem ją bolało i oczywiście ,żeby pójść z tym do ginekologa nie ma czasu bo praca więc koło się zamyka .. Jutro się spotykamy i mam zamiar odejść. Tak jak ktoś napisał wcześniej "będę smutny oddając jej kluczyki do mieszkania"

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Seks za pierwszym razem ją bolał więc stwierdziła , że to przereklamowana sprawa. "

Nooo Panie, seks nie jest przereklamowany. Coś jest nie tak z tym seksem tam.

nomen
Portret użytkownika nomen
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 24
Miejscowość: PL

Dołączył: 2012-01-21
Punkty pomocy: 1655

Widać, że jesteś nieszczęśliwy tylko nie chcesz sobie tego uświadomić.

Nie pasujecie do siebie, nie kochasz jej ot co... pierwszy poważniejszy związek i trzyma Cię przy niej przyzwyczajenie - ogromne przyzwyczajenie.
Nie wiesz jak to będzie bez, myślisz o tym, że znasz jej rodzine wszystkich znajomych ona Twoją blablabla... wiem bo sam przez to przechodziłem.

Ale chłopie, nie warto się męczyć - to nie ma szans wypalić a po co masz się unieszczęśliwiać? Rzuć to w pizdu, pokojowo, bez powrotów bez kolejnych szans a zobaczysz jak odżyjesz.

Czas na desant towarzyszu, im szybciej tym lepiej.

“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 133

Dobrze, że się nad tym teraz zastanawiasz i się zorientowałeś, bo jeszcze chwila i mógłbyś zacząć lecieć na ostrym debecie.

smagacz
Nieobecny
Ostrzeżenie punkt 3

Dołączył: 2010-02-10
Punkty pomocy: 15

Rozumiem autora tematu, chłopak jest jeszcze młody, pierwszy związek itd.

Ale powiedzcie mi w takim razie po czym poznać szczęśliwy związek w takim razie? I nie mówię tu o rocznym związeczku, ale o kilkuletnim solidnym związku.

Czy ludzie po takim czasie nie mają prawa się sobą trochę znudzić? Czy to nienormalne, że nie ma już takiego ognia? Panowie po co w takim razie się żenić skoro wiadomo, że po kilku latach taka para będzie sobą rzygać.

hmm może to temat na osobny wątek?

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Można poznać po tym, że:
- związek się cały czas rozwija, bo rozwijają się jego dwie postacie (co oczywiście, nie znaczy, że nie mogą się rozwinąć na tyle, by jedna ze stron stwierdziła: 'to nie to')
- w związku obie postacie są tak samo(albo na bardzo podobnym poziomie) szczęśliwe, zaangażowane i zakochane(choć z tym trzecim punktem jest dość ciężko)
- w takowej relacji po tylu latach dalej więcej łączy niż dzieli, czyli warto już na początkowym stadium zauważyć różnice i podobieństwa, bo gdy mija te wielkie zauroczenie, którym kierują się nasze penisy, zauważamy (i kobiety, o dziwo, też!) o wiele więcej rzeczy, jak i więcej rzeczy nam zaczyna (i im, o dziwo, też!) przeszkadzać, co doprowadza do co raz większej ilości kłótni.
Największą szansę przeżycia mają moim zdaniem osoby do siebie podobne i nie wierzę w ''Przeciwieństwa się przyciągają''. Jak więc widać - związek, a chęć wydymania danej laski to dwie różne, daleko od siebie, rzeczy. I inaczej się je prowadzi.

smagacz
Nieobecny
Ostrzeżenie punkt 3

Dołączył: 2010-02-10
Punkty pomocy: 15

To co piszesz ma sens, ale

- związek się cały czas rozwija
co to znaczy? zamieszkują ze sobą, kupują wspólne rzeczy, robią dzieci? czy może coś innego?

I jeśli osoby są podobne to czy nie łatwiej o nudę?

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

nie musi się cały czas rozwijać, zawsze jest etap linii płaskiej, stagnacja nie jest zła, jeśli jesteś jej świadomy, każdy w miare rozgarnięty człowiek wie że nie utrzymasz w związku wysokiego poziomu fascynacji i emocji, z tym że stagnacja nie musi oznaczać ignorowania partnera, lekceważenia jego potrzeb i uczuć jak u autora wątku, to tak jak z pracą, ja też czasami odczuwam znudzenie w pracy, czy to oznacza że od razu mam sie zwolnić ? nie bo przyjdzie weekend, urlop, mogę robić coś innego, to samo związek, to tez praca w jakimś stopniu, mozna się znudzić, ale jesli partner na to reaguje to znudzenie nie doprowadza do rozpadu, chociażby codzienna rozmowa, wygłupy na kanapie, przytulanie, seks, pieszczoty, wypad nad wode w niedziele, czy jakas impreza, to sa takie drobne szczegóły które powodują że ten kontakt nie zanika, tylko własnie, jesli widzi to tylko jedna ze stron i tylko ona walczy to z góry jest skazana na przegraną ... i ta strona charakteru powinna byc podobna w związku Wink

they hate us cause they ain't us

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Mimo wszystko, sądzę, że jeśli dwie strony rozwijają siebie, ciągle posuwają się do przodu to w jakimś stopniu rozwijają również związek. Oczywiście, nie mówię o rozwoju, takim jak jest na początku, ale wydaje mi się, że przy odpowiedniem zainteresowaniu się SOBĄ (słowo klucz) w odpowiednim czasie relacji spowoduje, że nie dojdziemy do ściany, tylko powoli będziemy ją przesuwać.

emel
Nieobecny
Wiek: .
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-06-25
Punkty pomocy: 374

Tak najogólniej rzecz biorąc chodzi o zdrowe zachowanie proporcji, co w wyżej wymienionym przypadku jest tak zaburzone, że aż żal Autora tematu.

gen
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: stary
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 3490

"Pierwszy rok to istna sielanka . Jako, że był to rok liceum mieliśmy dużo czasu dla siebie więc częste spacery , knajpy , kino , kwiaty, wakacje , wszysto wspólne.", " Dodam, że byliśmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi, może pierwszy raz jej sie nie spodobał heh"

pierwszy poważny związek, pierwsze plany i marzenia, a potem dorosłe życie (przynajmniej w jej przypadku) i wszystko zaczyna się rozjeżdżać - standard, żyjecie na co dzień w innej rzeczywistości, to tak się to zazwyczaj kończy - bo odwróć sytuację, Ty mieszkasz samemu, zapierdalasz od rana do nocy bo życie kosztuje, a panienka studiuje, mieszka u starych, ma podane pod nos i może mieć wyjebane na wszystko - ewidentny konflikt interesów... i dlatego to czepianie i dopierdalanie się o każdą pierdołę - trochę z żalu za beztroskimi latami, może trochę z zazdrości że inni mają z górki i jedynym problemem jest dla nich brak dupczonka - skoro tak jest, to po co mam jeszcze i to ułatwiać???

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 309

Skończ to i nie męcz się. To Twój pierwszy poważny związek i dlatego tak reagujesz - czujesz to coś, przywiązanie, przyzwyczajenie i tworzysz sobie różne iluzje z tych powodów. Nawet zapewne nie wyobrażasz sobie życia bez niej i uważasz, że to ta jedyna niezastąpiona.
Dobrze, że sam zauważyłeś problem. Panna na moje oko wydaje się być zagubiona, "zmęczona życiem", liczyła może na fajerwerki/sielanke gdy wejdzie w dorosłość, a tu jednak nie ma tak kolorowo, dodatkowo myślę, że rodzina ją dopierdala, a ona nie potrafi się postawić. Narastająca frustracja i bezsilność z m.in. tych powodów robi z nią to co piszesz, a dodatkowo to przekłada się na Ciebie i wasz związek. Do takiej kobiety ciężko przemówić, ewentualną chęć pomocy odbierze jako atak na nią lub powie, że wszystko jest ok.

Osobiście bym odpuścił. Minie jakiś czas nim ona się ustabilizuje, a po co Ty masz w tym tkwić, tracić siły i się marnować? Szkoda czasu. Będzie Ci ciężko, wiele razy będziesz się zastanawiał czy dobrze zrobiłeś ale uwierz mi z każdym miesiącem będzie lepiej. Sam podniosłem się po ponad 2 letnim związku dopiero po jakichś 2 miesiącach, teraz mija 4 i powiem Ci, że jest zajebiście. Tak jak wtedy potrafiłem w nocy płakać w poduche tak teraz ciesze się z takiego obrotu spraw. Na chłodno widzę jak bardzo się męczyłem, a teraz? Teraz jestem wolny i mogę robić co chce. Wszystkie foczki moje Laughing out loud Przy jednej dziurze to i kot zdechnie lub jakże kiedyś popularny tekst na tej stronie "inne też mają". Dla mnie po prostu nie ma seksu=nie ma związku. Częsty seks jest praktycznie sprawą kluczową i nie wyobrażam sobie tego inaczej.