Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak zaczac zyc, a nie tylko egzystowac?

22 posts / 0 new
Ostatni
Cebul
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Liverpool

Dołączył: 2013-10-25
Punkty pomocy: 24
Jak zaczac zyc, a nie tylko egzystowac?

Dlaczego gdy jestem w domu potrafie sie przekonac, do tego ze jestm pewnym siebie, wartosciowym facetem a w chwili wyjscia ‘na miasto’, to wszystko peka jak banka mydlana.
Dlaczego kazde moje wyjscie konczy sie checia jak najszybszego powrotu do domu i czytania teorii, po ktorej czuje ze moge to zrobic, jednak nastepnego dnia, gdy wychodze sie przelamac nastepuje blokada.
Moze to ja jestem jakis niereformowalny? Czasami czuje ze nie mam absolutnie zadnej osobowosci. Moj charakter dopasowuje sie do charakteru rozmowcy. Nawet ciezko mi zdefiniowac to jaki jestem. Chyba mam niezly rozpierdol pod kopula I nie mam pojecia jak to wszystko poukladac.
Co do wygladu, dbam o siebie, mam wysportowana muskularna sylwetke i gdy patrze w lustro to wydaje mi sie ze jestem w miare atrakcyjny (poza dziewiczym zarostem i kilkoma czerwonymi plamkami mimo tego, ze mam 21 lat).
Jak pozbyc sie tego glupiego przekonania ktore siedzi we mnie strasznie gleboko, ze trzeba byc przystojnym zeby miec kobiety. Chyba te jebane MTV pralo mi mozg przez caly okres dojrzewania i teraz ciezko mi sobie wyobrazic, zeby taki przecietniak jak ja mogl wyrywac w klubach najwieksze sex bomby.
Dzisiaj siedzac w centrum miasta wpadlem na pomysl spisania tego, co mam w tej chwili w glowie, zeby przeanalizowac to pozniej w domu i oto co zapisalem:
1. Oddzielony jakims niewidzialnym murem od spoleczenstwa
2. Zamulony (czesto slyszalem to slowo w moim kierunku w gimnazjum i technikum)
3. Obojetny na otaczajacych go ludzi
4. Zestresowany
5. Przejmujacy sie co w danej chwili moze ktos o mnie pomyslec
6. Porownujacy sie z innymi
Naprawde chce sie zmienic i zaczac zyc zamiast marnowac powietrze.
Chcialbym wiedziec czy wy tez mieliscie takie poczatki? Jak sie od tego uwolnic i zaczac robic to, na co mam ochote?

Venom
Portret użytkownika Venom
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2009-10-08
Punkty pomocy: 55

Jak zawsze postaram sie pokazac na przykladzie - akurat moge uzyc swojego

Po objawach które mówisz moge stwierdzic jedno - bardzo dużo myślisz. powszechny problem, sam go miewam i każdy go miewa.

Ostanio dużo na ten temat myślałem i czytałem i wnioski są takie:

Jesli jestes w takim stanie, ze twoje zycie materialne - to co robisz na codzien, nie jest tym samym o czym myślisz, czyli nie jest spójne z twoim duchem - wtedy pojawia sie rozdwojenie, które powoduje, że zyjesz w swojej głowie ze swoimi myślami, swoimi wyobrazeniami siebie,(na pewno czesto wyobrazasz sobie ze np podchodzisz do dziewczyny, jestes super alfa itd.).

Przez to, że czujesz sie troche odrzucony od społeczeństwa próbujesz stac sie w jakis sposób lepszy od niego, i wymyslasz w glowie idealnego siebie, takiego człowieka, którym chcialbys byc, zeby ludzie cie szanowali i lubili.

Takie urojenie siedzi w twojej głowie, i karmisz je czytajac ksiazki o podrywaniu, rozwoju itd. rozwijając nie siebie rzeczywistego - tylko siebie jako iluzje w twojej glowie.

Ja miałem z tym problem od zawsze, przede wszystkim nie potrafilem sie zdecydowac na to kim chce byc w zyciu, ciagle wymyslalem swoja osobe jako kogos fajnego, a kiedy zaczynalem w praktyce cos w tym kierunku robic - okazywalo sie, ze tylko wyimaginowana osoba jest taka fajna, ze takie fajne obrazki są tylko w glowie i nie ma to nic wspolnego z rzezczywistoscia.

Chcialem byc biznesmenem, chcialem zakladac firmy, chcialem byc inwestorem, ktory ma pod soba ludzi. Stworzylem sobie obraz takiej osoby i karmilem sie tym przez 2 lata po czym zrozumiałem, ze w swojej głowie osiągnąłem już wszystko - w rzeczywistosci kompletne nic - mimo ze sie staralem.

No wlasnie takie starania to o kant dupy rozbic. Mozna ciezko pracowac i mowic ze praktyka najwazniejsza, ale ja sam pracowalem naprawde ciezko i mimo ze zarobilem pokazna sume, to byl to tylko efekt przepracowanych godzin a nie nabytych umiejetnosci.

Pieniadze ktore zarobilem moglem wyrzucic do kosza, bo nie czulem zadnej satysfakcji z ich zarobienia, czulem ze stracilem na ich zarobienie kawal zycia, ktore gdzies wewnatrz chcialem spedzic jako ktos zupelnie inny.

PUNKTEM KULMINACYJNYM w moim życiu stała się chwila, w której powiedziałem
"pierdole, nie będę tworzył w swojej głowie jakichs ideałów. przez to ze sie zle czuje wsrod ludzi, nie chce specjalnie harowac cale zycie, zeby im udowodnic ze jestem lepszy"

Postanowilem, ze bede robil nawet najmniej prestizowa robote, bede robil w macu, bede kopał rowy, ale bede to robił w zgodzie ze swoim sercem.

Odrazu powiedziałem sobie - kurwa, przeciez tak naprawde chce miec pieniadze zeby moc miec motocykl, zeby przy nim grzebac, zeby uczyc sie wyczynowej jazdy.
( CHodzi o to ze wylaczasz wszystkie mysli typu "nie bede wtedy nikim wyjatkowym""nie bede mogl sie pochwalic nigdy swoim porsche""nie bede mogl zrobic imprezy dla kumpli na karaibach" - to są mysli, ktore powoduja, ze nie robisz to co chcesz, tylko robisz tak naprawde to co chcialbys zeby ludzie zobaczyli)

Na nastepny dzien bez zastanowienia pojechalem do kumpla ktory ma warsztat, nie chcialem pieniedzy za robote, chcialem sie nauczyc wszystkiego, i chcialem pracowac przy motocyklach, jak cos naprawie, to sie podzieli zyskiem i tyle.

Przyjął mnie i przeżyłem oświecenie

Pół roku pracowałem, teraz poszedłem dalej na studia w tym kierunku, ale najlepsze jest to, że wyzbyłem się myślenia o sobie.

Przestałem myśleć o tym jaki jestem, przestałem myśleć o tym, czy robiac to robie na kims wrazenie, czy jestem alfa robiac to itd.

W takich momentach zaczynasz zyc dwoma swoimi stanami skupienia jednoczesnie : duchowym i materialnym. Twoja rzeczywistosc staje sie jedyna rzecza o ktorej myslisz.

I wlasnie to, mimo ze dotyczylo moich ambicji a nie zycia towarzyskiego, sprawilo, ze moje kontakty z kobietami ruszyly w znacznym stopniu.

Przestałem czuc sie gorszy od innych, ba zaczalem czuc sie lepszy od tych ktorzy licza pieniadze i narzekaja na to jak jest w polsce zle.

Moja pewnosc siebie wskoczyla wtedy na inny poziom, nie zastanawialem sie co pomysli o mnie kobieta jak do niej zagadam, przestalem bac sie odrzucenia, bo wiedzialem ze ktos kto nie zyje naprawde nie moze mi mowic co mam robic.

oczywiscie nie stałem sie don juanem, ale praktyka przyjeła inny wymiar:

zacząłem bawic sie tym, kazda nowa taktyke zaczalem traktowac jak cos fajnego co mozna wyprobowac w realu.

Tego opowiadania mozna by snuc bez konca. Oczywiscie nie mysl, ze pozbylem sie wszelkich problemów, teraz mam inne, ale tamten moment był dla mnie najwazniejszym przelamaniem jakie dokonalem.

Proponuje ci zastanowic sie nad tym, czy oby to co robisz nie koliduje z tym co czujesz ze chcesz, bez względu na innych ludzi.

Czy gdyby nie istnieli na swiecie ludzie, dalej robilbys to co robisz?

Co robilbys naprawde dla siebie ?

Zacznij kontrolowac swoje mysli, i rob tak, zebys myslal o tym co robisz, a nie robil to co myslisz ze powinienes.

Nie zmuszaj sie do robienia tego co myslisz, jesli czujesz przy robieniu tego, ze idzie strasznie na sile, to dobry znak ze cos jest nie tak.

Pomysl sobie o tych czynnosciach, nad ktorymi sie nie zastanawiasz czy je robic czy nie.

Troche mnie ponioslo z tym postem, ale mam nadzieje ze cokolwiek pomoze Laughing out loud

Pozdrawiam i zycze sukcesów

Andy
Portret użytkownika Andy
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Człowiek morza

Dołączył: 2013-10-31
Punkty pomocy: 523

Kurwa mać, ale zajebisty post. Chyba najlepszy jaki tutaj czytałem. Szacun. Muszę się kiedyś z Tobą napić piwka i pogadać o pewnych sprawach. Aktualnie jestem poza Polską, ale jak wrócę to się odezwę na priv. Dobra, już nie słodzę bo jeszcze wyjdę na pedała Smile

W pewnym momencie miałem dość spełniania oczekiwań wszystkich dookoła, robienia czegoś co mnie nie cieszy, odstawiłem obowiązki i robienie doktoratu po tym jak obejżałem ten filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=D...
i kurwa ruszyłem w rejs po Atlantyku.

W tym momencie najbardziej pasuje mi tutaj, wiecznie akualna, kwestia z filmu "Chłopaki nie płaczą" - "Wystarczy że odpowiesz sobie na jedno, zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubie w życiu robić, a potem zaczij to robić.
http://www.youtube.com/watch?v=h...

Pozdro

Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.

Venom
Portret użytkownika Venom
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2009-10-08
Punkty pomocy: 55

Swietny film !

Jesli faktycznie wyruszyles w taka podróz, to jestem naprawde pelen podziwu Laughing out loud i pelen radosci, ze jednak czasem w ludziach cos sie wewnatrz odzywa i zaczayna sie prawdziwe zycie !!

septo
Portret użytkownika septo
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: '83
Miejscowość: gdzieś w Pyrlandii

Dołączył: 2013-05-14
Punkty pomocy: 1845

Venom świetny wpis, podkreślę w nim zwłaszcza to zdanie:

"Przestałem myśleć o tym jaki jestem, przestałem myśleć o tym, czy robiac to robie na kims wrazenie, czy jestem alfa robiac to itd.

W takich momentach zaczynasz zyc dwoma swoimi stanami skupienia jednoczesnie : duchowym i materialnym. Twoja rzeczywistosc staje sie jedyna rzecza o ktorej myslisz."

To cholernie mądre. Warto dopowiedzieć, że schodząc ze ścieżki którą nie chciałeś iść, w ten sposób przestałeś kreować swój idealny wzorzec, tą decyzją nadałeś mu kształt i wymiar. Ze sfery myśli przeszedłeś do realu, w którym myśli są paliwem, a nie pojazdem.

Dosłownie w wigilię podjąłem jedną z zasadniczych decyzji mojego życia. Dokładnie na takiej samej zasadzie co ty.

Nie poddawać się presji robienia czegoś, czego od ciebie wymagają i co "wypada" w momencie, kiedy zupełnie tego nie czuję.

Pozdro i HNY !

Venom
Portret użytkownika Venom
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2009-10-08
Punkty pomocy: 55

"Ze sfery myśli przeszedłeś do realu, w którym myśli są paliwem, a nie pojazdem."

idealne porownanie !

Cebul
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Liverpool

Dołączył: 2013-10-25
Punkty pomocy: 24

Racja, jednak wiele osob radzi, zeby stworzyc w glowie obraz najlepszej wersji samego siebie i dazyc do niego. Ktos sie tez wypowiadal, zeby wizualizowac sobie siebie, podchodzacego do kobiet, otaczajacego sie najladniejszymi dziewczynami. Mam przed oczami taki obraz siebie, jednak wcielenie go w zycie to juz jest wiekszy problem. Jestem chyba zbyt introwertyczny i za bardzo zyje swiatem wewnetrznym.

Venom
Portret użytkownika Venom
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2009-10-08
Punkty pomocy: 55

Tez wlasnie nie dawalo mi spokoju to co mówisz

Wszedzie piszą o wizualizacji, o tym zeby wyobrazac sobie siebie jakim chcialbys byc kiedys, siebie jako super faceta.

Nigdy jednak nie doczytalem sie pieprzonego szczególu, ze to nie jest tak hop siup - co prawda powiedziec komus latwo, ze to jest trudne i trzeba sie przelamac - pytanie tylko, jaki bedzie efekt. Prawda jest taka, ze wiele osob które mowi ci jak masz stac sie lepszą wersją siebie mówi cholerną prawdę - to wszystko jest do zrobienia. Jednak nikt nie bierze pod uwage, ze każdy jest inny, i wiele osób nie stać na tak rygorystyczną zmianę swojego życia. Ale nikogo z "rozwojowców" to nie obchodzi, bo oni powiedzieli prawdę i jesli ty nie dasz sobie juz rady to to jest juz twój problem.

To jest mniej wiecej tak jakbys mnie spytal: "co zrobic zeby znalezc fajna dziewczyne? " Ja ci powiem" musisz byc samcem alfa:usmiechac sie, byc towarzyski, miec poczucie humoru, dobrze sie ubierac... itd." Powiedzialem ci przecież prawde, ale tobie nie chodzi o to, bo takie teksty slyszales juz 100000 razy. Ludzie zazwyczaj szukają, i tak jak ty, tak i ja szukalem sposobu aby zacząć zyc pelnią życia. Moze ktos ci to zdola podpowiedziec, ale moim zdaniem trzeba sie kierowac wlasna intuicja, nie mozna sluchac kogos. Ktos kto mowi ci co masz robic ma zawsze z tego większą korzysc niz ty.

Wizualizacje są spoko, ale w moim zyciu sprawdzily sie dopiero wtedy, kiedy zaczalem sie juz zajmowac czyms co mnie interesuje i nie zastanawiam sie czy powinienem to robic czy nie.

Bo Jest wielka przepasc miedzy wizualizowaniem siebie jako osoby, którą chciałbys zeby ludzie cie tak widzieli, a wizualizacją siebie jako osoby którą tylko ty chcesz byc.

Niby robi sie to tak samo, wyobrazasz siebie jako kogos juz doskonalego. Ale wlasnie praktyka pokazuje ci czy to jest faktycznie to czego chcesz czy nie.

Inna rzecz, to to, że do podrywania i wogole dobrych relacji z ludzmi, potrzebny jest spokój umysłu. Jeśli w twojej głowie bez przerwy idzie jakas batalia, to chocbys 100000 razy podchodził do dziewczyn, moze sie czegos nauczysz, ale jestem pewny ze bedzie to dla ciebie niesatysfakcjonujace.

Zeby osiagnac spokój umyslu, musisz chwile usiąsc i zastanowic sie nad tym o czym pisalem wczesniej - zrob sobie format mysli,

Porownalbym to do drogi, po ktorej jedziesz samochodem, samochod ten jest zlozony z ciala i z ducha, jesli twoj duch jedzie w jedna strone a cialo w druga, to bedzies miec nieskonczona i coraz wieksza batalie w glowie.

Twoim zadaniem jest wrocic na tą samą drogę, wrocic duchem do ciala - zastanowic sie co bys teraz najchetniej robil i zacznij to robic ( jak to juz bylo powiedziane Laughing out loud )

W moim przypadku, bylo to kilka rzeczy które musialem zrobic:
-najpierw rzucenie studiow
-wyprowadzenie sie od dziewczyny
-rzucenie pracy w biurze
-zeczecie pracy w warsztacie

Po zrobieniu tych czynnosci, w mojej glowie zapanowal spokoj, wtedy mozesz od poczatku budowac swoje zycie.

Zastanow sie co mozesz zmienic w swoim zyciu, co bys chcial zmienic. Moze to byc np. tak jak w moim przypadku rzucenie studiów, zerwanie jakiegos zwiazku, znalezienie ciekawej pracy, czy studiów. to moze byc cokolwiek, ale musi to byc zgodne z tym co tak naprawde w glebi chcesz.

Mozliwe tez ze zanim wyjdziesz z dola, bedziesz kilka razy zmienial rozne rzeczy. U mnie to było w jakichs 3 fazach: po rzuceniu studiow myslalem ze binzes jest tym co chce(okazalo sie urojeniem), potem mieszkanie z dziewczyna i robienie stron internetowych(tak samo).

Po prostu im wiecej masz teraz w glowie roznych rzeczy, im wiecej masz roznych dziwnych mysli, tym trudniej bedzie znalezc droge.

Dobra nowina, to taka ze ja znalazlem, wiec tobie tez sie uda, tylko trzeba po prostu zacząć ( pamiętaj ze tarcie statyczne jest wieksze niz normalne, wiec samo rozpoczecie jest juz wielkim krokiem) Laughing out loud

Pozdrawiam i powodzenia zyczę Laughing out loud

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

tak naprawdę odpowiedzi są proste:
nie musisz podrywać sexbomby
nie musisz sie przejmować co myślą inni bo nie jesteś od nich zależny
jak zacząć żyć ? no na pewno nie siedząc przy kompie
czas przestać sie pieścić i ruszyć dupe Wink

they hate us cause they ain't us

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

Dokłanie Urlich.
Venom- świetny wpis.

Cóż ... "Życie jest jak papier toaletowy - szare, krótkie i do dupy" - więc po co je sobie dodatkowo skracać i utrudniać problemami życia codziennego?

Co do autora - chyba każdy z nas w życiu musi przejść swojego rodzaju przemianę wewnętrzną - nazywamy to dorastaniem, później dojrzewaniem, z czasem dorosłością.
I wcale nie chodzi w tym o schematy liczbowe z serii dojrzewanie - wiek od 10 - 16 lat - gówno prawda. Każdy jest inny, a dojrzewanie fizyczne , a psychiczne to dwie odmienne formy naszej tożsamości.

Ty właśnie przechodzisz tą przemianę wewnętrzną - uświadamiasz sobie, że jakiś etap w Twoim życiu dobiegł końca i dawne poglądy z serii "muszę być macho" - odeszły w zapomnienie.
To zupełnie tak jak, gdy byłeś mały bawiłeś się zabawkami, teraz wydaje Ci się to dziwne, jak 5 samochodzików i kilka miśków mogły być Twoimi przyjaciółmi.

Sam przerabiałem i pewnie nie raz będę jeszcze przerabiał coś podobnego, ale wiedz, że z perspektywy czasy dojdziesz do tego, że to kim chcesz być, zależy Tylko, ale to TYLKO i wyłącznie od CIEBIE!
Chcesz być np. gwiazdą rock'a - to bądź, " Nie od razu Rzym zbudowano" - trochę chęci i możesz poważnie być panem świata - tak jak teraz "Kowalem własnego losu".

Do wszystkiego w życiu trzeba "dojrzeć", że tak się ładnie wyrażę. I to dojrzewanie zaczyna się od podstaw:
- jakiej muzyki będziesz słuchał
- co Cię kręci w życiu,
ale dotyczy też ważnych spraw:
- jak założyć rodzinę,
- co z moją przyszłością.

Pytań nie ominiesz, problemów też, ale sęk w tym, by nie zadawać sobie milionów niewyjaśnionych pytań - niczym filozofowie - tylko być na tyle odważnym, mieć te "jaja" , by być w stanie spełniać swoje marzenia i patrzeć z optymizmem na każdy dzień, bo nigdy nie wiadomo który jest Twoim ostatnim

"Memento Mori" - pamiętaj o śmierci + "Carpe Diem" - łap dzień = takie małe wytyczne w życiu.

Pisze Ci to człowiek, który zawsze marzył o łatwości nawiązywania kontaktów, o wielkiej karierze, jak i również o graniu na jakimś instrumencie i kupnie motocyklu; obecnie, dzięki latom doświadczeń, ale również teorii:

- gram na gitarze i keyboardzie,
- mam grono przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć (hehe, moja elita Laughing out loud)
- mogę podejść do każdego i powiedzieć to co o nim myślę - już nie raz kłóciłem się ze swoimi przełożonymi

I powiem Ci - "Nie ma rzeczy niemożliwych", bo "Wszystko jest dla ludzi, ale w granicach rozsądku" - dlatego idę na sylwestra do grona 4 pięknych kobiet, każda singielka , w dodatku 3 lata starcze ode mnie, a jednak same mnie zaprosiły - czyżby raj na ziemi? Laughing out loud

Powodzenia.

P.s

Andy - świetny filmik o tej podróży - to nie było zmarnowane pół godziny.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

Venom
Portret użytkownika Venom
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2009-10-08
Punkty pomocy: 55

Miszczu bardzo fajna uwaga, ze jest to zwiazane z dojrzewaniem

Te zmiany to nie jest takie JEB ! i nagle jestes innym szczesliwym czlowiekiem, ktory jest niepokonany.

Tak samo, jak przy pierwszej zmianie czujesz ze idziesz w kierunku lepszego zycia, tak samo potem wydaje ci sie ze byla to blachostka w porownaniu do tego co TERAZ zmieniles.

I tak chyba bedzie do konca zycia Laughing out loud

Z kazdym dniem warto odkrywac cos nowego i wprowadzac zmiany

Grunt to byc otwartym, i nie hamowac sie tym, ze ktos cos powie, albo ze to niebezpieczne, albo inne jakies wymowki

Najlepsze czego mozna sie nauczyc to wlasnie otwartosci na zmiany, umiejetnosc zycia w swiecie rzeczywistym w ktorym z dnia na dzien cos sie zmienia: ludzie, to co robisz, pogoda, miejsca w ktorych jestes itd. Warto w tych momentach zwrocic uwage, czy ty chcesz sie zmienic, czy nie robisz czegos przeciwko sobie.

Kurczę, fajny temat na bloga, szkoda ze nie da sie tak krotko wszystkiego opowiedziec Laughing out loud

Pozdrawiam Laughing out loud

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

"Na bloga" !!?? - Doktorat byś z tego napisał i stwierdziłbyś, że właśnie napisałeś wstęp. Laughing out loud

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

vince
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 6

Chociaż od tematu minęło już 3 dni to czytając go dzisiaj muszę dorzucić swoje trzy grosze.

Po pierwsze szczególnie Twoja opowieść Venom mnie bardzo poruszyła - w zasadzie od jakichś 2-3 miesięcy chodzi mi po głowie taka chęć przemiany i rzucenia w p...u wszystkiego, ale jakoś ciągle chyba brakuje mi siły i odwagi. Obecnie najbardziej dobija mnie praca, której totalnie nie lubię - nie daje mi żadnej satysfakcji, zadania nudne, codziennie jak wstaję rano to mi się niedobrze na myśl robi o pójściu do niej. Żeby Wam trochę przybliżyć moją sytuację opowiem w dużym skrócie jak wygląda teraz moje życie.

Studia informatyczne (nie z pasji, świadomego wyboru, tylko bardziej myślenie pod kątem przyszłościowym, pewna praca i takie tam bzdury), teraz będę bronił inżynierkę. Oprócz tego pracuję w firmie informatycznej od paru miesięcy, szczerze mówiąc to tak olewcza firma że czasami po 2-3 tygodnie nic praktycznie nie robię sabotując mocno robotę. No może nie do końca nic nie robiłem przez ten czas, bo przynajmniej wykorzystałem ten czas na pisanie pracy inżynierskiej, czytanie forum hehe itd. Tongue Na szczęście robię też w życiu przynajmniej na razie po części to co lubię - mam własny zespół, gdzie jestem wokalistą, specjalistą od elektronicznych brzmień i jak to się mówi "mikserem" nagrań (tak BTW gramy dosyć oryginalną szczególnie na naszym rynku muzykę, łączącą dosyć ostry metal z muzyką elektroniczną, coś pokroju alternative/industrial metalu). Ale wszystko jeszcze nie jest na poziomie super profesjonalnym, nagrana tylko płyta demo, dopiero w tym roku szykują się pierwsze koncerty.

Wracając do studiów jak wiadomo, przez ten kierunek kontakty bezpośrednie z kobietami na uczelni należą do rzadkości bo jest ich MAŁO. Ale powiedzmy to nie jest aż taki problem bo mieszkam w akademiku gdzie dziewczyn jest sporawo (heh ale to dziewczyny akademickie, w 90% przypadków nie nadające się do utrzymywania dłuższych kontaktów - sam się o tym przekonałem w te wakacje, no niestety taka prawda) i poza tym często wychodzę ze znajomymi lub nawet sam na miasto do pubów itd.

Kurde, mogę śmiało rzec, że okazji do poznania fajnej przynajmniej z wyglądu dziewczyny jest mnóstwo (tramwaj, sklep, ulica, bar) ale wykorzystuję może z 10% tych okazji bo przy reszcie, szczególnie w mniej "naturalnych" do podrywu miejscach pojawia się ta wspomniana przez autora tematu BLOKADA. Niezwykle to irytuje, bo mam dokładnie tak samo, że czytając poradniki czy forum w domu czuję się lwem a w rzeczywistości przestraszoną gazelą... no bardziej brutalnie tego nie mogę określić. Niby mam sporo atutów, którymi udaje mi się zainteresować dziewczyny (zajmowanie się muzyką, styl ubioru dosyć oryginalny bo teraz trochę stylizowany na "nowocześniejsze" 80s lub vintage rockandrollowy, ewentualnie elegancki, dużo innych zainteresowań) ale jakoś nie wiem brakuje w tym takiego luzu, trochę na siłę czasem gadka idzie. Nie jestem fanem podrywu po alkoholu, nawet niewielkiej ilości bo zauważyłem że efekty są dużo, dużo gorsze. Ostatnio na imprezach nie piję albo piję minimalnie, bo owszem po alko udawało się poderwać dziewczyny ale zawsze takie puste że w normalnej gadce byłaby po prostu porażka. A nie o to mi chodzi, ja uwielbiam rozmawiać z kobietami tylko coś mi nie daje tego robić na 100%.

No i właśnie od jakiegoś czasu zastanawiałem się co to może być i mój domysł jest chyba w 99% trafny - niezadowolenie z dotychczasowego życia. Prawie 3 lata z okresu studiów zabrała mi moja była, która była totalną porażką w moim życiu, tylko nie miałem wtedy jaj już dawno to zakończyć. Na wiosnę tuż po zerwaniu rozpocząłem przemianę dzięki której zacząłem poznawać nowe dziewczyny i trwało to do czasu kiedy znowu wpadłem w na szczęście krótki wakacyjny związek, po którego zakończeniu znowu się niestety przejąłem aż nadto. Do tego doszedł jeszcze staż który się przerodził niedawno w pracę i znowu radość z życia zniknęła. Całe szczęście że ostatnio trochę sobie poukładałem w głowie przynajmniej jeśli chodzi o kobiety i trzymam je trochę na dystans i mam jak to wszyscy radzą lekko wyjebane w początkowej fazie znajomości żeby znowu się za szybko nie zaanagażować. Przykładem może być ostatni Sylwester gdzie ewidentnie podrywała mnie dziewczyna znajomego z Wawy (który ją notabene ostatnio zdradził a ona mu wybaczyła mówiąc że go kocha, chore!) ale ja tylko lekko z nią poflirtowałem i trzymałem na dystans bo nie jestem taki żeby odbijac laskę kumplowi, nawet jeśli on jest wobec niej nie fair a ona być może chciała się zemścić. No ale mniejsza z tym. Problemem jest głównie też to, że trafiam na same nieodpowiednie kobiety, co z tego że bardzo ładne, wyposażone dobrze przez naturę jak zazwyczaj niedorozwinięte emocjonalnie (czasem można by rzec że psychicznie heh). Fajna jest taka laska na seks, krótką znajomość i tyle ale żeby coś dłuższego wykręcać to trochę nie bardzo. Powiecie pewnie żeby to pierdolić i brać się za kolejne, ale jednak czasem człowiek odczuwa taką potrzebę posiadania koło siebie kogoś stałego mimo że jeszcze sporo jest przede mną do przeżycia - no właśnie tu się zaczyna kolejny paradoks, bo z jednej strony fajnie, stała dziewczyna ale z drugiej fajnie by trochę z tą lub tamta.

Żeby nie wydłużać już i tak nadto długiego postu chciałbym się zapytać Was co można zrobić by rozwiązać przede wszystkim problemy niezadowolenia z życia za którymi się ciągną problemy w relacjach z kobietami? Kontrowersyjna może też być moja ostatnia wypowiedź z poprzedniego akapitu, bo właściwie mam dylemat że chciałbym najlepiej poznać najpierw kilka, kilkanaście różnych kobiet żeby mieć większe rozeznanie przed zejściem się z ta jedną właściwą. Co tu robić...?

Z góry dzięki jeśli to przeczytaliście Smile
Pozdrawiam,
Marcin

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

"vince" - Marcin , słuchaj chłopie - jak spojrzałem na ten post to pomyślałem : "Pojebany!" no, ale dobra, przeczytałem i masz trochę racji, ale za dużo rozkminiasz.

Postanowiłem sobie, że w tym roku trochę więcej zadziałam w relacjach damsko - męskich, bo poprzednio zagłębiłem się w teorię i praktyka poszła się jebać...

Tak więc - zacząłem od dziś i nie uwierzysz gdzie zabrałem swoją starą znajomą - do lasu ;P .
Rzecz tak głupia i bana;na zarazem, że pewnie wielu z tej strony wyśmiałoby mnie, ale prawda jest taka, że już dawno mi się tak dobrze z nikim nie gadało - było kino trochę oporne, ciągło mnie do KC ale stwierdziłem, że to nie to - już za dużo na rzeczy na siłe by szło. Dziewczyna zadowolona, niby miała jakieś opory ,ale dała się przytulić od tyłu (to mnie zdziwiło, że od frontu ciężej ją podejść Tongue ) także ogólnie git.

Ale pewnie spytasz co to ma do rzeczy tak? Otóż jestem osobą, która wychodzi z założenia, że podstawą jest ROZMOWA, a na drugim miejscu jest DOTYK. Z tym, że słowa muszą być poparte czynami, więc jak mówię, że ma fajny tyłek, to nie boję się go pomacać.

Twój problem z kobietami może wynikać właśnie z tego, że czasem za dużo wymagamy od ludzi. Chcemy mieć panny typu SHB10, ale sami jesteśmy pokroju B8 i charakterem i wyglądem. Coś trzeba więc poprawić - ja zacząłem od stylu bycia.

Praca : nie wiem jak to się u mnie potoczy - nie ten wiek jeszcze - ale marzą mi się 2 prace ; 1- dziennikarz, 2 - aktor. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu wykonywać pracy , której nie lubię, bo nie jest to spójne ze mna, z moim credo.
Fakt za coś trzeba żyć, ale możesz np. 2 lata popracować jako informatyk, rok jako sprzątacz, kilka lat jako nosiwoda, ale jeżeli chcesz, to nawet mając te 40 lat możesz tym aktorem zostać - pracować tam gdzie chcesz i robić to co Cię uszczęśliwia - u Ciebie to muzyka więc zarabiaj krocie koncertując!

Kobiety: "Baby, ach te baby, czym by bez nich był ten świat (...) spróbuj bez baby żyć, jak Ci uda się taka sztuka toś jest chwat" - tak lecą słowa dość starej piosenki (nie pamiętam już kogo). Sęk w tym, by być na loozie i znowu działać spójnie ze sobą.

Dzisiaj np. wiedząc w miarę na czym stoję zaskoczyłem pannę całkowicie idąc do tego lasu w zwykłym dresie Tongue - a jednak ugrałem więcej niż niejeden laluś , z żelem na włosach i nadzianymi kieszeniami.

Dlaczego? Bo mówiłem i robiłem dokładnie to co chciałem. Wiedziałem, że kino jest oporne, ale wprowadziłem je przez głupie zabawy i typowe "świrowanie" - ale dotyk jednak był. Czym ją mogłem zaciekawić?

Pracą? - nie pracuję jeszcze.
Doświadczeniem? - w czym.
Charakterem? - przecież Ona mnie nie zna.

Zaciekawiłem ją sobą. Będąc po prostu na loozie, robiąc to co chcę , kiedy chcę i jak chcę. Nie bałem się robić przy niej debila, śmiać się z jej siostry, czy z tego jak miała ułożone włosy, czy tego, że ma słabą głowę do picia.

Efekt był taki, że oboje na 3 h spotkaniu, śmialiśmy się chyba przez 50% czasu spędzonego razem. Myślę, że to nie był typowy podryw, ale powiem Ci szczerze, że niejednokrotnie lepiej wypadam (przynajmniej ja) nie starając się poderwać panny, tylko po prostu budując raport/ rozmawiając z nią, niż kiedy chcę iść plażować.

Życzę sukcesów i liczę na to, ze te wypociny coś Ci dadzą ;D

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

vince
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 6

Miszczu - Twoja sytuacja oczywiście, że też coś wnosi do tematu bo przynajmniej pokazuje, że można wielokrotnie na luzie traktować sytuacje gdzie zawsze trochę się przejmujemy tym co ktoś pomyśli itd. Smile

Ciężko tu też powiedzieć żeby rozkminiać dużo lub mało - ja lubię ogólnie zastanawiać się nad wieloma rzeczami niekoniecznie związanymi z kobietami ale może faktycznie czasem trzeba by na chwilę wyłączyć ten mózg i podziałać instynktem. Aczkolwiek tak jak wcześniej pisałem najważniejszą dla mnie rzeczą jest teraz zmiana bardziej "całego" stylu życia bo myślę, że wtedy by zmieniło się też podejście do kobiet. Wiem, że prędzej czy później we mnie to pęknie, ale tak jakoś na razie koło 3 miesięcy się zbieram i nie mogę dokonać drastycznych zmian w obawie przed tym co będę w życiu potem robił itd. :/ a fajnie by było mieć trochę jak hipisi dawniej wyjebane i cieszyć się życiem.

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

Kolego, bo to jest tak, ze do wszystkiego w życiu trzeba dorosnąć / dojrzeć
Zmieniaj się stopniowo, "Nie od razu Rzym zbudowano" - nie możesz zmienić się od tak cały ... potrzeba czasu.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

Fresh_Man
Portret użytkownika Fresh_Man
Nieobecny
Wiek: 1995
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-11-07
Punkty pomocy: 586

UWAGA BĘDZIE BARDZO DŁUGIE, post mój opowiada o moim życiu i o tym jak je zmieniałem, coś ala blog lecz w skróconej wersji.

Bardzo poruszył mnie ten temat, straciłem ostatnio kolegę gdyż nie podobało i nie podoba mi się jego zachowanie, wiecie taki arogancki kozak co to wszystko potrafi, raz jednego naszego kumpla z grupy Bartka na jego urodzinach w dodatku! za to że nazwał go frajerem pobił( oczywiście ten 1 wcześniej go wyzywał od grubasów inne takie ).

Teraz też niektórzy znają moją sytuację, rozstałem się, chyba tak to mogę nazwać, nie wiem co dalej, co ta dziewczyna oczekuje ode mnie. Pierwsza miłość, więc ciągnąłem jak najdłużej, wiele się nauczyłem, mam teraz wiedzę powiększoną o doświadczenia, zamierzam powrócić do ćwiczeń na siłowni, zamierzam zapisać się na kurs Break Dance oraz na lekcje gry na gitarze, poznać tam nowych ludzi spotkać się z nimi zawrzeć nowe znajomości.

I to wszystko już od poniedziałku, mój pierwszy kurs gry na gitarze Smile nigdy nie umiałem grać tak samo jak nigdy nie umiałem tańczyć, a lubię śpiewać co z tego że fałszuję, lubię też tańczyć mimo że nie umiem, postanowiłem się więc tego nauczyć. W końcu najwyższa pora.

Z reguły jestem człowiekiem który z każdym się dogada, słucham prawie wszystkich rodzai muzyki, interesuje się sportem jak i sztuką. Nie obchodzi mnie opinia innych, przynajmniej tak myślałem do tej pory aż nie przeczytałem postu Venoma. Do tej pory myślałem że nie przejmowanie się opinią innych to bycie samcem alfa, że muszę być samcem alfa aby się nie przejmować tym co o mnie pomyślą. Natomiast nie tędy droga. Uświadomiłeś mi coś Venomie dziękuję z całego serca, teraz już wiem że nie muszę nikomu nic udowadniać nie idąc ulicą nie muszę udawać nie wiadomo jak pewnego siebie, wystarczy że będę sobą, takim sobą który lubi swoje towarzystwo, polubił własnego siebie, zaakceptował swoje wady i doskonali zalety.

Moje plany na przyszłość zmieniały się bardzo często, przechodząc przez różne etapy życia próbowałem różnych rzeczy co powodowała fascynację. Gdy byłem mały mój wujek powiedział do mnie "Kacper widzisz te jabłka na drzewie babci? Są to największe jabłka jakie w życiu widziałem, sprzedając je zarobiłbym fortunę" od tamtego momentu chciałem sprzedawać jabłka na targu, zbierałem je próbowałem, byłem taki szczęśliwy, aż do momentu gdy w przedszkolu zapytany o to kim chcę być w przyszłości powiedziałem że chcę sprzedawać jabłka na targu. Wszyscy mnie wyśmiali, nie było to łatwe przeżycie, podniosłem się na nowo. W 3 klasie podstawówki zakochałem się, przynajmniej tak to nazywałem w koleżance z klasy, napisałem nawet do niej wiersz miłosny Laughing out loud pewnego razu postanowiłem wyznać jej swoje uczucia, powiedziałem tak "Karolina, słuchaj, jest coś co muszę ci powiedzieć, ale nie wolno ci tego nikomu mówić, zakochałem się w tobie" ona powiedziała mi tylko "aha, to dobrze" i poszliśmy dalej. Po tym zajściu była dla mnie wredna i niemiła, przez to zraziłem się do kobiet i bałem się podchodzić do nich, co wywołało u mnie poczucie strachu na myśl o samym podejściu. W różnych etapach życia chciałem być po kolei, policjantem, pomocnikiem świętego mikołaja, grafikiem komputerowym, programistą, Mangaką ( bardzo dużo rysowałem swego czasu, sprawiało mi to przyjemność dosłownie cały czas, szkoła rysowanie na lekcjach, w domu rysowanie przy biurku, potrafiłem 5-6 godzin spędzić rysując, niestety wychowywany jestem w domu gdzie moja mam chce założyć mi na ręce kajdany. Najlepiej jakbym nie wychodził w ogóle, siedział w domu i się uczył. Dość późno lecz na szczęście zacząłem działać, chciałem zmienić samego siebie, przez gimnazjum byłem bity i poniżany przez rówieśników, nienawidziłem tego, miałem myśli samobójcze, na szczęście wyszedłem z tego, teraz mam silną psychikę. Zapisałem się w 1 liceum na Krav Maga jest to izraelski system samoobrony, wcześniej chodziłem rok na kick boxing, 4 lata na karate i miałem za sobą 2 lata siłowni. Pomyślicie chwila, tyle już ćwiczy a bili go w szkole? otóż byłem tak nieśmiały że wstydziłem się kogokolwiek uderzyć bo ktoś sobie coś pomyśli. Tsaaa... wiem było to debilne.

Po zapisaniu się na Krav Maga zacząłem intensywnie ćwiczyć zafascynowało mnie to, że mogę kogoś pokonać i obezwładnić bez walki, znając tylko parę ruchów, w między czasie przez 1 i 2 klasę liceum trener wprowadził nam MMA oraz eskrime, to pierwsze pewnie każdy zna to drugie jest to filipiński system walki "mieczem", dziwnie brzmi co? ^^ przydatne jest to gdy posiadasz pałkę teleskopową, przeszedłem kursy z ratownictwa medycznego, walki pałką teleskopową oraz działań wojskowych w terenie. Zacząłem być trochę bardziej pewny siebie, dalej nikogo bym nie uderzył, lecz postanowiłem że gdy zobaczę że kogoś biją wtedy będę walczył, gdy ktoś mnie uderzy raz upomnę go, gdy zrobi to ponownie to podejmę walkę, gdy ktoś będzie obrażał moją rodzinę upomnę go, gdy zrobi to ponownie zacznę walkę. Moje zainteresowanie z rysowania i fascynacja Japonią, stąd też zawód Mangaka ( rysownik japońskich komiksów ) zmieniło się na treningi Krav Maga oraz chęć zostania żołnierzem. Z początkiem 3 klasy liceum, był to wrzesień, jeszcze pamiętam datę był to 8 września, gdyż zapisałem sobie wtedy pewne zdanie

"Z dniem 8 września 2013 Ja Kacper XYZ postanawiam podchodzić do każdej dziewczyny która mi się spodoba" czy uczyniłem tak samo jak postanowiłem? Bywało różnie, przez pierwsze 2 miesiące nic nie działałem w praktyce, pochłaniałem tylko wiedzę teoretyczną, chciałem jej coraz więcej i więcej. Chciałem się dowiedzieć jak najwięcej, gdyż sądziłem że tylko tak zwiększę swoją pewność siebie, poprawię swoje stosunki z kobietami oraz stanę się lepszy. Czy tak się stało? Otóż po części, w głowie widziałem już idealny obraz siebie, trzeba było go tylko wprowadzić w rzeczywistość, nie było łatwo, Venom wytłumaczył wam już dlaczego.

W listopadzie postanowiłem działać, chciałem poznać piękną kobietę z moich snów, tak też się stało, kolega poznał mnie z koleżanką swojej siostry, bardzo mi się podobała, jak też i połowie szkoły HB9 jak na moje oko. Wszystko jak najbardziej opóźniałem, drugie podejście było tydzień po naszej pierwszej rozmowie, chciałem o sobie przypomnieć, następnie przez 2 tygodnie czaiłem się żeby zabrać od niej numer. Podszedłem do niej pogadałem odprowadziłem pod salę, i mówię sobie MUSISZ TO ZROBIĆ, MUSISZ SIĘ PRZEŁAMAĆ KACPER, BO INACZEJ NIGDY NIE BĘDZIESZ MIAŁ TO CZEGO CHCESZ! tak też zrobiłem, powiedziałem to najprostszymi słowami jakie znałem
"Wpisz mi swój numer telefonu" wpisała, nie czułem żadnego podniecenia, żadnej radości, raczej czułem że zrobiłem coś co powinienem. Wiecie uczucie podobne do tego gdy skończycie sprzątanie domowe, radość jest nie z tego że się posprzątało lecz z tego że się skończyło, tak samo i ja czułem. Nie dzwoniłem gdyż chciałem zaprosić ją na spotkanie w 4 oczy. Złapałem ją po szkole, odprowadzałem, w pewnym momencie powiedziałem "Fajnie mi się z tobą rozmawia, chętnie się z tobą spotkam, poniedziałek ci pasuje?" Nie wiem dlaczego mówiłem to tak na luzaku, jakbym robił to już milion razy, po pierwszym słowie cześć cały stres znikał, czułem się jakbym ją już znał bardzo długo, rozmowa się kleiła, niestety zapytana o datę spotkanie powiedziała że nie wie, czy da radę, załamałem się, ale mówię powiedziała że zobaczy czy da radę, lecz ja nie stałem obojętnie, jej szansa minęła, niespełna parę dni później poszedłem na urodziny kolegi, gdzie znajdowała się ona. Pierwsze moje spojrzenie zawędrowało na najpiękniejszą kobietę na parkiecie, HB7,5 od razu wziąłem ją do tańca, pogadałem chwilę, potem zaczął ją bajerować mój kumpel, więc dałem sobie z nią spokój, tańczyłem z każdą dziewczyną, z każdą też gadałem, zagadywałem tak żeby poznać i dobrze się pobawić nie po to żeby podrywać. Kolega ten mój niestety się spił tak strasznie że poszedł spać cały zarzygany, więc już spalił szansę, ja zacząłem się nim opiekować, pomagałem mu jak rzygał, podawałem wodę i siedziałem jak spał, wiecie żeby go nie okopali, żeby zdjęć nie robili. Starałem się być dobrym kumplem, ona co jakieś 30 min podchodziła coś zagadywała, ja uśmiechałem się i odpowiadałem. Przesiedziałem tak dobre pół imprezy, gdy wybiła 3 w nocy nagle ona do mnie podchodzi, łapie mnie za rękę i wyciąga na parkiet, zaczęliśmy tańczyć, ona patrzyła mi prosto w oczy, wykonywała tysiące seksownych ruchów, po chwili przytuliła się i tak tańczyliśmy dobre 30 min wtuleni w siebie momentami tylko przerywając aby się pocałować. Odprowadziłem ją i zabrałem numer, szukając telefonu myślałem że zaraz zapalą jej się ręce, tak szybko to robiła.

Spotkanie 1,2 SUPER! ona się angażuje jak nigdy w życiu żadna dziewczyna. Sama łapie mnie za rękę, całuje, pisze tonami sms, sama proponuje spotkania, niestety wpadliśmy w monotonność, ona w pewnym momencie miała czas tylko na weekendzie więc przyjeżdżałem do niej na soboty, jednak przez miesiąc ciągle to samo, film + herbata. W końcu zaczęła mnie powoli olewać, przestawała się sama przytulać, nie łapała mnie za rękę, przestała pisać sms oraz nie pozwalała mi na pocałunek, KC był tylko jak ona go inicjowała. Wczoraj siedząc u niej w pewnym momencie wyłączam film wstaje i mówię do niej "słuchaj, po co mnie w ogóle zaprosiłać?" cisza, więc kontynułuje "nic nie powiesz" odpowiada "nie" cichym głosem, tak po chwili mówię "ja przyjeżdżam do ciebie, chcę obejrzeć z tobą film a ty siedzisz ciągle na tym telefonie i piszesz sms czy tam przeglądasz facebook, w ten sposób tylko nie szanujesz mojego czasu" znów jej magiczna odpowiedź "nie" wstałem dałem buziaka w policzek i powiedziałem do widzenia. Gdy wyszedłem napisałem jej sms żeby wyszła na zewnątrz, odpisała że za późno i nie może, wiadomo sranie w banie, zadzwoniłem więc, nie odebrała.

Po tym zajściu postanowiłem zmienić swoje życie, zapisałem się na kurs gitary i break dance od poniedziałku jutro, zamierzam powrócić na siłownie, gdyż zrezygnowałem dla niej bo nie miał bym czasu aby się z nią spotkać, ćwiczyć i jednocześnie się uczyć. Postanawiam żyć dalej, nie kreować wyimaginowanego siebie, przestanę idealizować kobiety, zacznę być sobą, takim jakim jestem, a wszystko to co będę robił to będzie to tylko dodatek to tego kim jestem, nie potrzebuje być nie wiadomo kim, chcę być sobą, sobą takim abym czuł się spełniony. Dlatego będę robił to co pragnę i doskonalił się w tym do czego dążę.

To że ktoś żyje nie musi oznaczać że potrafi żyć.

"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

"Jak zacząć żyć, a nie tylko egzystować" - tak jakby kolego cały temat jest o tym.

Nie mniej jednak gratuluję zmian... Sam tak sobie myślę, że też ostatnimi czasy trochę dawałem dupy - przecież nie trzeba każdej poderwać, wystarczy pogadać.

Heh... Całe życie człowiek obiecuje sobie rzeczy typu :
- schudnę 20 kg
- będę miał klatę jak Brad Pit
- przebiegnę maraton
- będę miał mnóstwo znajomych
- zdobędę piękną kobietę

Ale ile z tych rzeczy potrafimy wykonać? Ile naszych celów zrealizowaliśmy do tej pory?
To jest sens życia kolego!

Swego czasu chciałem być strażakiem - ale chuj mnie strzelał na myśl o wejściu na drzewo na wysokość większą niż 3 metry, no więc o czym my mówimy?

Z czasem zaczęła mi się marzyć kariera aktora i dziennikarza - efekt? Może i nie pochłaniam 100 książek tygodniowo, ale potrafię rozbawić praktycznie każdą osobę (2 - znaczne teksty, czy czasem po prostu świrowanie).

Czy jestem mistrzem w swoim fachu? Nie i na pewno znajdą się lepsi ode mnie , ale sęk w tym, że kocham to, co robię i ciągle doskonalę siebie.

Jeszcze 2 lata temu nie pomyślałbym o tym, by próbować wyciągnąć zimą z domu jakąś pannę, a zapytanie o godzinę na przystanku takiej HB8 to kurde szczyt marzeń.

Teraz? Spokojnie gadam z dyrektorami i nauczycielami z różnych szkół, gram na 2 instrumentach (gitara, keyboard) i ostatnio poszedłem na spotkanie z panną w zwykłym dresie,bo chciałem być na totalnym luzie. No i się udało - caaaały czas sie śmiała, było lekkie kino no i okazało się, że jestem jedną z niewielu osób, z którą jest w stanie pogadać o czymkolwiek - a panna bardziej skryta niż Święty Gral.

Także żyj pełnią życia kolego i czerp z niego garściami, bo kiedy zaczniesz żyć jak nie teraz?

Powodzenia!

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

Cebul
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Liverpool

Dołączył: 2013-10-25
Punkty pomocy: 24

Ciesze sie, ze sie niektorzy rozpisali. Mam nadzieje ze w koncu sie ogarne i wyjde z tego wiezienia, ktore sam sobie stworzylem. Dzisiaj uswiadomilem sobie, ze moj najwiekszy problem to przesadne myslenie. Np stojac gdzies w centrum podswiadomie wyciagam telefon i czytam jakies stare SMSy bo dziwnie sie czuje poprostu stojac bezczynnie. Albo ktos sie zasmieje to zaraz mysle ze sie ze mnie smieje, moze glupio wygladam itp. W summie mozliwe, ze to dlatego, ze w zyciu nie widzialem na zywo, zeby ktos zagadal i wzial numer obcej dziewczyny. Moze dlatego wydaje mi sie to dziwne? Czuje, ze gdybym przelamal ten opor przed podejsciem, moglbym naprawde wiele zdzialac. Wiekszosc kolezanek uwaza mnie za atrakcyjnego goscia. Czesto na imprezach potrafilem tanczyc z wieloma kobietami bedac delikatnie mowiac 'pod wplywem', jednak ostatnio nawet z tym mam problem. Alkohol nie dodaje mi juz odwagi w kontaktach z kobietami (nawet nie mam ochoty pic na imprezach). Mysle ze jedyne rozwiazanie to podchodzic na DG. Dzisiaj w ciagu 2 godzin na miescie zagadalem o telefon 2 dziewczyny.
-wiesz ktora godzina?
-15:45
-ok dzieki
Fajnie fajnie ale kuzwa tak to ja do 40stki nie bede takim, jakim chce byc. Naszprycowuje sie teoria przed wyjsciem, czuje powera, a zanim dojde do centrum (okolo 30 minut) to znowu czuje sie jak dziecko we mgle.
Smece troche, ale na terapeute mnie nie stac.

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

Heh.. dla mnie takim przełamaniem się była ankieta w gimnazjum - coś miałem sklecić na jakiś temat o patriotyzmie z koleżanką, no ale wiesz... jak tu ludzi zapytać...

No i tak na odwagę myślę sobie : 'No jakoś muszę zacząć, bo się do usranej śmierci nie wyrobię" - podszedłem do jakiś nie najgorzej wyglądających kobiet, też zapytałem o godzinę, a potem kolejne podejścia były już na luzie.

I powiem Ci kolego, że sam długo nie wierzyłem w to ,że kolejne podejścia są coraz łatwiejsze, ale gwarantuje Ci,że tak jest. Musisz się tylko przełamać i zapytać o coś więcej niż tylko godzinę. No i nie przejmuj się porażkami - przegrywasz bitwę, ale wygrywasz wojnę.

Piszesz,że nigdy nie widziałeś ,żeby ktoś podrywał na DG - bo nasza 'męska rasa" to tchórze - wielcy samce Alpha ale na trzeźwo nie powiedzą pannie "dzień dobry".

Bądź tym, który się wyłamie i pokaż innym, że się da. Może pomożesz tym innym nieśmiałym facetom.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

Matrix616
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: XXXXXX

Dołączył: 2011-06-13
Punkty pomocy: 15

Do autora tego wątku myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby znaleźć skrzydłowego najlepiej kogoś ogarniętego w temacie i z nim się przełamywać.