Cześć,
Bardzo, bardzo często na imprezach pojawia się u mnie problem z tym, że mam jakąś blokadę w "mówieniu" na imprezach. Po prostu nagle brakuje mi tematu do rozmowy, nie umiem nawiązać do tego, co mówią inni. Momentalnie wtedy zaczyna się "gra w umyśle": 'jestem na imprezie, nic nie mówię i jak ja chcę kogoś wyrwać?' - co jeszcze bardziej to pogłębia.
Sytuacja jest wręcz katastrofalna w klubie, podczas tańca. Nie chcę mówić o uczelni, jakichś sztampowych rzeczach, bo zanudzę tym innych; a jednocześnie brak mi polotu i "flow" jeśli chodzi o narzucenie innych tematów... Między innymi dlatego zawsze obawiam się chodzenia do klubów, bo "wyłączam się" i fatalnie się z tym czuję.
Jak można "wyrobić" w sobie "rozgadanie"? Dodam, że za dnia takiego problemu nie ma - potrafię normalnie mówić itp. - gorzej jest, kiedy panuje imprezowa gorączka - wtedy to mnie jakby paraliżowało...
ile książek przeczytałeś przez ostatnie pół roku? Jakieś filmy w kinie? Teatr? A moze programy np. na discovery... Tak pytam, bo inteligencję się po częsci dziedziczy, po czesci rozwija... A jesli masz szerokie horyzonty, odpowiedni zasob słow to nie widze problemu. Predyspozycja też, ale to jeden z elementow.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Inteligencję się rozwija? Wow. Jakieś konkretne dowody, artykuły naukowe, badania?
Mlody
silny
niezależny
literatura w dialekcie mandarynskim z prawami autorskimi, sorry
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
FixedFreak - Jesli dotychczas nie wiedziales to Cie oswiece, że człowiek nie jest skazany tylko na wrodzony poziom inteligencji, ale duzo by tu pisać, poczytaj sobie o połączeniach neuronow mózgowych gdzieś w necie, sam sie przekonasz, ze inteligencje da się poprawiać
Sęk w tym, że sporo filmów oglądam, czytam - może nie książki - ale czasopisma, gazety, przeglądam portale internetowe. W wolnych chwilach oglądam też różne programy. Ale ciężko mi jakoś "wdrożyć" to, co mam w głowie, do rozmowy; klimat imprezy jakby mnie paraliżował i przez to niekiedy rzeczy, które za dnia mówiłbym z automatu w klubie w ogóle w mojej głowie nie istnieją...
P.S. A poza tym czy podczas rozmowy ze znajomą czy z nowopoznaną kobietą na imprezie nie jest zbyt nudne rozmawianie o programie na Discovery czy filmie?
Może problem nie leży w tym, że masz malo tematow do rozmow, tylko za bardzo rozkminiasz co powiedziec i w jaki sposób, też kiedys mialem z tym problem, ktoś o czymś rozmawiał a ja ciagle tylko sie zastanawiałem "kurwa co by tu powiedziec ciekawego" itd., ciagle bylem niezadowolony, po jakims czasie bylo coraz lepiej, juz tak nie rozkminiałem, tylko zacząłem mowic to co myślę i jeśli mam coś do powiedzenia na dany temat, a jeżeli jakiegoś tematu nie czaje to po prostu słucham i się nie przejmuję
nie chodzi o temat, ale zasob słow i umiejetnosc odnalezienia sie w kazdej sytuacji... pewnie, ze nie zaczniesz tematu kapucynek, ale jesli rozmowa kreci sie wokol jakiejs tematyki to warto moc wtracic cos od siebie...
Umiesz opowiadac dowcipy? Moze zacznij od tego...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Co do tej gitary... gram a na keyboardzie - jak przestałem myśleć na tym co mam, bo grałem chyba coś ala solówka bodajże do "Wehikuł czasu" - po spojrzeniu na zegarek okazało się, że gram ją od 5 minut i dalej wychodzi i ani razu się nie powtórzyła
- takie zwisy są piękny...
Wracając do tematu... to nie jest tak, że tego się nie da, bo przecież : "Chcieć to móc", sęk w tym, żeby móc chcieć, a wtedy wszystko wychodzi.
Bo nie sposób powiedzieć :"Chcę być towarzyski" - sztuką jest móc cieć takiej rzeczy.
Analogicznie - jeżeli chcesz tego i rano wychodzi Ci wszystko naturalnie, to możesz chcieć robić to samo wieczorem i będzie git
Przekładając z mojego na Polski - wszystko siedzi w Twojej głowie. Masz jakieś dziwne blokady, których sam możesz się pozbyć. Nie musisz zaraz być jakimś MCR'em ale gdybyś chociaż czasem nie myślał nad tym co powiedzieć, tylko poszedł na spontana, wyszedłbyś na tym o wiele lepiej.
Przykład skoku na bungie - jak myślisz i rozważasz co Ci się może stać to na bank nie skoczysz, a jak pomyślisz sobie : "A pierdole...." to już lecisz
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Wszystko to sprowadza się do pewności siebie. Ja miałem chyba nawet gorzej, szczególnie na imprezach - domówkach. Ludzie po czasie na siłę próbowali szukać ze mną kontaktu, ale to jeszcze bardziej i bardziej nakręcało błędne koło, bo widziałem coraz większą presję. Piepszyć to, niech sobie myślą co chcą. Lepiej dopiero zaczęło się, kiedy zacząłem czytać nt. pewności siebie i rozwijać się w tym kierunku, np. poszerzając swoją granicę komfortu.
Po prostu musisz sobie odpuścic. To nie jest tak że brak Ci tematów lub inteligencji ale jesteś zblokowany bo boisz się opini innych o sobie. Chcesz żeby wszyscy wokół dobrze Cie oddbierali a każda wypowiedź była trafna i w tempo. Problem w tym że czym bardziej, nie chcesz źle wypaść tym bardziej się spinasz. A jakbyś sobie pomyślał: "wyjebane, moge nawet całą impreze siedzieć cicho a i tak będę zajebisty." Nie musisz wcale dużo mówić żeby podrywać. Nie musisz być dobrze odebrany przez innych. Możesz mówić nawet najbardziej nudne rzeczy ale gdy wyluzujesz i będziesz wierzył, że to co mówisz to wypowiedzi najzajebistszego kolesia na tej imprezie, to inni tez będą cie tak odbierali. Wyobraź sobie że jesteś fajny, kazdy chce z toba przebywac dlatego jaki jesteś i zachowuj się tak jakby to było prawdą. Niech to będzie Twoją nową rzeczywistością. Nie kwalifikuj się pod ludzi, pod to czy im się spodoba Twoje zachowanie, ale kwalifikuj ich. Następnym razem jak będziesz zblokowany, to nie przejmuj się tym i nie walcz. Pomyśl sobie że inni nie odbierają cie jako nieśmiałego ale jako tajemniczego i działa to na Twoją korzyść. Następnie jak tak będziesz siedział wyluzowany to prędzej czy później zacznie Ci się nudzic, a wtedy z nudów kogoś zaczep, odezwij się, pogadaj- tylko nie na siłę i bez spiny, nie rób tego bo musisz ale bardziej z chęci.
Easy is good
Może jak jest dużo osób ciężko jest Ci się przebić. Inaczej się rozmawia z jedną osobą sam na sam, a inaczej na imprezach gdzie każdy ma coś do powiedzenia na dany temat.
Hmm, wypij więcej %%? Najłatwiejsze. Nie znam człowieka, który po alko nie stawałby się we własnym mniemaniu chuj wie kim, a już na pewno rozgadanym i odważnym, mega znawcą w każdym temacie. Dlatego na imprezach może panować taka aura "zajebistości", każdy jest zajebisty więc ty też chcesz/musisz, a to już błędne myślenie bo analizujesz jak to zrobić i wywierasz na sobie presję, która Cię blokuje.
Najlepsze co możesz zrobić to przestać analizować. Analizowanie kurewsko blokuje działanie - zapamiętaj. Wychodź też z własnej strefy komfortu, to naprawdę wiele daje. Ja ostatnimi czasy nad tym pracuje.
Co do alkoholu to kwestia organizmu. Jedni nie są w stanie wtedy zamknąć gęby a innych to zamula.
To zależy od samopoczucia, towarzystwa itp. jak złapiesz flow to będzie dobrze. Poza tym to zależy jak inni "reagują" na toco masz do powiedzenia.
Ja podejrzewam skąd u Ciebie ten problem, bo mam podobnie. Dużo ludzi, plus głośna muzyka. Na mnie to działa tak, że czuję się stłamszony
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
wejdź kiedyś do klubu ze stoperami i sprawdź reakcję organizmu. Nie żartuję !
Ktoś kiedyś na tym forum pisał, że właśnie nie czytanie zwykłych książek (co oczywiście nie zaszkodzi), a artykułów filozoficznych pomaga w rozwinięciu słownictwa i takiej płynności językowej.
U mnie taki zanik jest spowodowany tym, że mam słaby głos, bez takiego "kopa" i mam wrażenie, że to co mówię nieraz spływa po słuchaczach.
Ja tam zawsze twierdzę, że lepiej mówić mało, a mądrze.