Serwus, nie było mnie trochę na forum, bo zaczęło mi się układać, było spoko, póki nie zaczęliśmy studiów, Moja dziewczyna wyjechała praktycznie na drugi koniec polski, nie wraca na weekendy, nasz kontakt mocno się ograniczył, mi taka postać związku wogóle nie pasuję, wiedziała, że tak będzie, mówiłem setki razy że tak być nie może, to ona wtedy że nie chce mnie stracić, kochany jestem, ale ona musi studiować, właśnie tam. Jak to zakończyć, mam wielką pustkę w głowie, wróci dopiero na święta, ja tyle czekać nie mogę, nie mogę się zająć niczym innym, a mam wymagające studia. Ciągle myśle, że jest źle i nie mogę tak żyć. Kontakt mam z nią tylko fb, sms, skype. Ja już do niej nie czuję tego co na początku. I tu moje pytanie, jak to zakończyć z klasą. Aha jesteśmy ze sobą od stycznia.
Zakończyć z klasą, tzn. krótko. Bez zbędnych wyjaśnień, krzyków, zwalania winy i obwiniania kogokolwiek i czegokolwiek. Powinieneś poinformować ją że musisz z nią szczerze porozmawiać w cztery oczy. Pojechać do niej i powiedzieć co czujesz i że to koniec. Z jajami! Pozdro
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
A tam jechać.. po kiego?
Ja bym rozglądał się za innymi, może odśwież kontakty z koleżankami, z którymi dawno nie rozmawiałeś, wychodź ze znajomymi do pubu, korzystaj z życia i poznawaj nowe osoby - ją możesz przygotować że to nie wypali i że to nie ma sensu - bo faktycznie nie ma. JAk przyjedzie to jej powiesz prosto w oczy i tyle. Ewentualnie przez telefon chociaż to może nie jest dobre, ale lepsze niż jechać specjalnie na drugi koniec Polski i powiedzieć w oczy że to koniec i z powrotem do domu. Też drugi minus jazdy tam z tą wieścią byłby taki że ona by próbowała Cię tam zatrzymać na trochę dłużej wywrzeć sentyment, rozczulenie , płacz oczywiście i dodatkowo namącić tym w głowie Twojej i swojej - taka prawda. Wątpię by było tak że powie "Okej, miło było to na razie
"
Więc sam sobie odpowiedz.
Ale potwierdzam że związek na odległość to jest shit nie związek.
Najlepiej przez smsa skończyć?
Takie coś to tchórzostwo. Niech jak najszybciej to skończy i zaczyna nowe życie.
Związki na odległość są ekstremalnie trudne, gdzie zazwyczaj facet zaczyna pieskować, bo jest zazdrosny o swoją niunię i to jest początek końca.
gdzie ja napisałem że przez "smsa" ?
Skoro mu odradzasz , żeby tam pojechał to jak..przez skypa pewnie?
Po co ma czekać tyle czasu aż przyjedzie do niego ?
eh... czytanie ze zrozumieniem to cenna umiejętność -_- ...
może przeczytaj mój post raz jeszcze?!
Przeczytałem. Napisałeś , że bez sensu, żeby jechał przez całą Polskę, tylko, żeby powiedzieć. A ona dopiero będzie na Święta. Więc jak proponujesz to zrobić? Telepatycznie?
Zadzwonić, porozmawiać że to się raczej nie uda i że bardzo ją szanuje ale związki na odległość to tylko męka. I żeby pozostali na stopie przyjacielskiej/koleżeńskiej.
Coś ten deseń. Może nie że "definitywny koniec" przez telefon ale taki tekst, który praktycznie na to wskazuje ale jest w miarę łagodny.
Dobra chłopaki, koniec tego sporu, nie będę raczej tego załatwiał po kablach, chyba, że w międzyczasie dojdzie do spiny, nerwy trudno utrzymać.
I już nie kłóćcie się, każdy ma odemnie uppka
Nie jestem expertem, pisze to co ja bym zrobił
Dzięki
No to już od autora zależy co zrobi. Dostał kilka ścieżek. Która pójdzie, to on zadecyduję.
Hej!
Związek na odległość dla osoby, która chce być fair wobec swojego partnera/partnerki jest prawdziwą katorgą, ponieważ jeżeli np. facet jest w porządku, utrzymuje i stara się pielęgnować jakoś tę relację (nawet na odległość), a kobieta też niby się stara, ale obok tego lubi poznawać nowych facetów, często wychodzi na imprezy, umawia się z innymi, potencjalnymi przyszłymi kandydatami z którymi coś będzie więcej ją łączyć, a w tym samym czasie jej facet, który siedzi 500km od niej czeka cierpliwie, aż zapali się zielone światełko obok jej imienia i nazwiska w wirtualnej rzeczywistości lub co chwilę sprawdza telefon wyczekując odpowiedzi na wcześniejszego sms-a, to niestety coś tu jest nie tak - oczywiście coś takiego działa w dwie strony.
Fajnie, że dojrzałeś do decyzji o zakończeniu waszego związku, bo z doświadczenia swojego i innych powiem, że więcej namęczysz się dbając o cała znajomość, niż ona jest w całości warta. Jeżeli odległość jest np. do 100km, to jeszcze da się to ogarnąć, ale i tak jest to męczące dla obydwóch stron. 100km+ przy braku np. swojego auta, w momencie gdy Ty też studiujesz/pracujesz - nikłe szanse powodzenia nawet, gdyby to ona przyjeżdżała do Ciebie.
Mówisz, o łagodnym zakończeniu, a ja bym Ci zasugerował, żebyś wcale tego definitywnie nie kończył, tylko zostawił otwartą furtkę na przyszłość. Gdyby takie wyjście Ci odpowiadało, to mógłbyś jej zasugerować, że taka relacja na dojazdy do siebie jest bezsensu na dłuższą metę i związek sam w sobie też traci jakiekolwiek znaczenie, aczkolwiek, możecie razem stworzyć tzw "luźny związek". Ty poznajesz kobiety u siebie w mieście, ona robi to samo z facetami, wchodzicie w jakieś nowe bardziej lub mniej głębsze relacje, a jak oboje będziecie w jednym mieście (Ty pojedziesz do niej, ona do Ciebie), to jak za dawnych czasów spotkacie się, aby trochę ze sobą pobyć, pogadać, powspominać, odnowić dawne łóżkowe kwestie itp. Ewentualnie sprowadź ten wasz związek do przyjaźni lub zwykłego koleżeństwa, z tym, że wytłumacz dlaczego, po co i jakie będzie niosło to konsekwencje.
Obojętne jakie wyjście wybierzesz, zrób to rozmawiając z nią nie przez kable, tylko face2face, szczerze, uczciwie przekaż jej swoje racje i cały pogląd na tę sprawę, pozwól sobie też wysłuchać tego, co ona ma do powiedzenia i stwórzcie razem, jakiś konsensus - tak, jak to robią dorośli, odpowiedzialni ludzie.
Powiem Ci szczerze, że Twoja obecna sytuacja zła nie jest, aczkolwiek swoich racji i zachowań możesz być pewien, natomiast tej pewności co robi ona, co myśli i co rzeczywiście tam się dzieje, nie masz i nie będziesz miał dopóki 1) nie porozmawiasz z nią 2) nie stworzysz jakiegoś planu jak to ma wyglądać w przyszłości. Weź też pod uwagę jej reakcję na to co od Ciebie usłyszy, ponieważ tak jak napisał Rise, może dostać szału, wziąć Cię pod włos, na litość i na cholera wie co jeszcze, aż skruszejesz i wszystko wróci do normy, czyli bycie ze sobą na podstawie rozmów przeprowadzonych na skype lub fb. Musisz być pewien tego, czego chcesz i tego jak to ma wyglądać, a tym samym swojej już prawie byłej partnerce powinieneś przekazać te swoje racje tak, aby mogła je przyjąć do wiadomości, przyswoić i zrozumieć powody takiego obrotu spraw.
Rozmawiając o tym w 4oczy masz większe szanse powodzenia na to, że nie rozejdziecie się w gniewie, żalu i negatywnych emocjach, tylko w normalnej, ludzkiej i odpowiedzialnej atmosferze, zwieńczonej np. seksem na zgodę, a później seksem na pożegnanie - przetestowane, działa.
Życzę sukcesów!
Pozdrawiam!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Po prostu zakończ to w jakiś sposób,jeśli Ci to nie odpowiada(ew.poczekaj na święta),albo telefonem albo do niej pojedź i już a potem zajmij się sobą i swoim życiem...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"