Witam. Chcialbym prosic o rade w pewnej sytuacji.
Mam dziewczyne (25), ja (29), jestesmy razem rok i 4 miesiące.
Problem polega na tym: Ona chce jechac na swieta do swojej rodziny 20go grudnia az do 5 stycznia czyli na pol miesiaca.
Ja natomiast nigdy nie widzalem jej rodziny, mieszkamy za granica ale nie mieszkamy razem. Niemam ochoty jechac do kogos zyc 15 dni kogo jeszcze nie znam, wiec zaproponowalem jej ze chcialbym poznac jej rodzine ale chce przyjechac tylko na tydzien.
Wiec mam dla niej dwie propozycje, pojade z nia 20go ale wracamy z powrotem przed sylwestrem 30go, lub przylece do nich sam 30go i wrocimy razem 5go.
Ale ona sie na to nie zgadza, kloci sie ze mna kiedy ja trzymam emocje na wodzy, przerywa mi kiedy z nia rozmawiam i pozwala sobie powiedziec takie slowa jak "Co ja pieprze" itd.
Jeszcze ona bedzie chszestna 28go i nie moze sobie wyobrazic by mnie przy tym nie bylo. Wiec jej przypominam: ok to jedzmy razem 20go a wrocimy 30go wtedy bede i na wigilii i na chszest, ona uparcie broni swego i sie nie zgadza, bo chce wracac 5go i ch..j
Powiedzalem ze jesli ona nie dokona wyboru, to bede musial to zrobic sam i jutro kupie bilet na 30go. (sa narazie w miare dobre ceny na ten dzien)
Wiec juz od ponad doby pisze mi ogromne smsy z wrzutami jaki to ja jestem itd. Klocimy sie w smsach lub telefonicznie, powiedzalem jej ze mam tego dosc ze w tych sprawach sie rozmawia w 4 oczy, ze mozemy pogadac w realu, ona na to nic nie mowi tylko dalej swoje wrzuty
Niewiem jak postapic, niechce jechac na tyle czasu, niewiem jak sie z nia dogadac...
wyjedz na pierwszy tydzien, a drugą czesc przeznacz na jakis wspolny wyjazd, a bazą wypadową bedzie jej dom. Nie bedziesz miał przesytu
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ona chce byc z rodzina, nigdzie nie pojedzie tylko w jej domu chce byc
stary... no Ty idziesz na kompromis, to niech ona tez pojdzie. Jeżeli "nie, bo nie" i "ma byc tak, jak ja mówię" to w ogóle bym nie jechał!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Powiedzalem tez tak ze jak jej za malo ze mna 7 dni to moge wogole nie jechac. Powiedzala mi "Rob jak uwazasz"
"Wiec mam dla niej dwie propozycje, pojade z nia 20go ale wracamy z powrotem przed sylwestrem 30go"
Ta opcja wydaje sie najlepsza.
Jebnij pięścią w stół! Powiedz jej raz a konkretnie i nie poruszaj więcej tematu. Nie kłuć sie tylko.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Powiedzalem jej to, za cholere sie nie zgadza by wracac 30go, wiec jebnalem piescia i powiedzalem ze wtedy niech czeka na mnie 30go, ale nic nie pomaga
Caly czas nawija w kolko i to samo ledwie trzymam emocje w sobie bo juz mi sie mozg gotuje
zawsze Ci tak narzucała, czy po prostu to ona decyduje w waszym związku?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czesto narzuca, ale raz uleglem z 8 mies. temu. Wlasnie walcze teraz by bylo sprawiedliwie i nie bylo tak ze tylko ona decyduje.
Mysle sobie ciekawie jesli nie pojade tak jak ona chce to czy to jakos zle moze wplynac na nasz zwiazek co doprowadzi do rozstania przez to?
I czy jesli sie zgodze tak jak ona chce to czy nie bede w jej oczach cipą i czy sie nie odbije to na mnie pozniej?
Znajdź lepszą opcje na sylwestra niż siedzenie u niej. To będzie jakiś argument.
Po drugie to co z tego, ze sie nie zgadza? Ty jesteś facet i Ty w tym związku decydujesz
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.