Witam, wydaje mi się, że mam nietypowy problem. Widziałem tutaj wiele tematów o tym, że kogoś "olała" dziewczyna, wykiwała, zostawiła, nie odezwała się po spotkaniu, etc. Ja natomiast mam odwrotną sytuacje. Nie jestem w stanie sobie tego wytłumaczyć ani znaleźć satysfakcjonującej dla mnie odpowiedzi na forum.
Zacznę od początku ze szczegółami.
Jakiś czas temu dokładnie 4 tygodnie, umówiłem się z pewną dziewczyną (nazwijmy ją 'target A') na spotkanie. Był to piątek, spokojny wieczór zabrałem ją na spacerek po naszym mieście. Nasze spotkanie do najlepszych nie należało, zrobiłem masę błędów, a to wszystko przez stres, ponieważ ona dopiero skończyła 2 letni związek i jest strasznie ładne HB9. Mimo wszystko spotkanie zakończyło się po 2,5 godziny, było przeciętnie, mało kina, przerywałem jej, mówiłem głupie teksty, na koniec delikatne KC, jedynym pozytywem było to, że target A strasznie dużo mówił, dzięki czemu nie popełniłem więcej frajerskich rzeczy. Żegnając się mówiła mi, że jestem najprzystojniejszym facetem w okolicy, że jest w szoku, ponieważ chciałem się z nią spotkać. Ogólnie komplementowała mnie i stawiała w świetle tego zaje*istego. Wspominała podczas spotkania, że nie chce na razie pakować się w związek, tylko póki co wyszaleć, bo wcześniej niby ją chłopak ograniczał. Ja oczywiście nic o związku nie mówiłem bo też nie miałem tego na myśli, chciałem jedynie bez zobowiązań toczyć naszą rozmowę dalej, w czym byliśmy zgodni. Odchodząc powiedziała, że na pewno za tydzień w kolejny weekend się zobaczymy. Ja na to przystałem mówiąc, że zadzwonie do niej.
Minął tydzień, zadzwoniłem do niej w piątek po południu, proponując spotkanie w sobotę o godzinie 19.00. Wstępnie się zgodziła. Sobota, godzina 18.30, dzwonie... nie odebrała, po 15 minutach sms, "co się stało?", więc dzwonie kolejny raz, odbiera i mówi, że jednak nie da rady, bo się umówiła z koleżanką. Rozłączam się i myślę, "Błąd na pierwszym spotkaniu zadecydował". Pogodziłem się z tym. Cisza do wtorku, we wtorek wymiana sms'ów z jej inicjatywą. Przeprasza i po jakimś czasie napisała coś w tym stylu:
-... Nie chce żebyś się we mnie zakochał, bo ja teraz wolę być sama.
Odpisałem:
-Przecież już mówiłem, że chcę spędzać z Tobą zaje*iście czas, bez żadnych zobowiązań.
-Chcę relację kolega-koleżanka.
Myślę sobie, ok przegrałem, pogodzę się z tym, ale pokaże jej, że ten niewypał ze spotkaniem był jednorazowy i wezmę się do działania. Odpisałem jej jedynie, "Ok, rozumiem".
Minęło 5 dni, była niedziela. Nie czekając długo zadzwoniłem do jej koleżanki (nazwijmy ją target B), miały kontakt na "cześć" i nie widziałem się z nią 3 lata. Zaryzykowałem dzwoniąc. Zgodziła się na spotkanie. Zabrałem ją wieczorową porą na romantyczny spacer i później rozłożyłem kocyk, siedzieliśmy wtuleni w siebie, trzymając się za ręce na polanie. Było bardzo ciepło, liczyliśmy gwiazdy i rozmawialiśmy. Po spotkaniu widziałem już w jej oczach, że jest moja. Pisała do mnie w tygodniu, po moim chłodniku 3-dniowym. Wszystko zagrałem jak uczyłem się w podstawach. Mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny. Następna niedziela, kolejne spotkanie. Tym razem chłodniejsze z mojej strony, ale mimo wszystko było dużo KC, kina czy tajemniczości. Target B jest szczera, otwarcie mówiła, że jej na mnie zależy (co nie było st) i się wkręciła. Mam nad wszystkim kontrolę.
Sytuacja się skomplikowała w środę. Odezwał się target A, poprzez sms'a. Napisała, że jej przykro, że ją olałem i wgl. Chciała się spotkać i wgl. Na jej pytanie "czy mam kogoś i czy się spotkamy jeśli nie" odpowiedziałem, "Biorę kilka pod uwagę, ale zobaczę, może znajdę trochę czasu dla Ciebie...". Strasznie się oburzyła i napisała, żebym się zajął tymi co mam na oku, a ona nie będzie mi przeszkadzać. Okazało się później, że to była jakaś manipulacja z jej strony. Chyba chciała się dowartościować przez to, że zgodzę się z nią spotkać. Napisała do target B, że ja zgodziłem się z nią spotkać, ale to sh, ja napisałem 'może', więc nic wprost nie ustaliłem. Target B zrobił mi wyrzuty w tej sprawie, okazało się, że Target A wymyślił takie coś, a Target B chciała wiedzieć czy się zgodzę. Nie mogłem pozwolić na takie coś. Opier*oliłem target B za to, że mnie kontroluję i wgl. Przepraszała mnie chyba z 10 razy, za to, ale mniejsza z tym. Powiedziałem, że przemyślę to wszystko i dam jej znać. Target A natomiast, bała się ze mną spotkać, chciałem wyjaśnić z nią pewne kwestie. Podobno koloryzowała strasznie nasze spotkanie, stawiała mnie w świetle "needy" co jest totalnym sh. Nie zachowywałem się tak, a ona rozgadała Targetowi B, że chciałem z nią związku i wgl, w dodatku chwaliła się chyba, że mnie olała. Wszystko działo się po tym, gdy one obie się spotkały, a Target B zaliczył ze mną już dwa spotkania. Chyba najważniejsze jest to, że z targetem B, spotkałem się właśnie po to, żeby target A zobaczył mnie z nią i dowiedział się o naszej relacji. Trochę daleko to już zaszło.
Kobiet nie rozumiem i nawet nie próbuje zrozumieć, jednak chciałbym wiedzieć jak i co o tym myśleć. Na kilka pytań nie potrafię znaleźć odpowiedzi:
*Dlaczego target A się odezwała, robiąc mi szczere wyrzuty, że ją olałem? Przecież sama dała czerwone światło.
*Dlaczego mówiła mi takie st na spotkaniu, skoro Targetowi B, naściemniała strasznie, stawiając mnie w świetle "needy"? Zazdrość ?
*Czy one mogą się ze sobą jednak przyjaźnić i rozmawiać o wszystkim, mimo zapewnień, że tak nie jest ?
*Czy jest szansa zbudować jakąś relacje z targetem A ? (Wydaje mi się, że teraz ona się boi ze mną po tym wszystkim porozmawiać, w dodatku źle o mnie mówiła za plecami do target B)
*Może je obie powinienem odpuścić ?
*Co o tym wszystkim myśleć, jakie mieć o nich zdania ?
*Czy target A od początku manipulowała ?, a może jej zdaniem spotkanie było faktycznie w porządku ? (tak uznała)
*Może poleci ktoś, teksty które wpłynął na psychikę targetu A, ponieważ strasznie jest dowartościowana i wysoko się nosi, nie chciałbym żeby kłamała odnośnie naszych kontaktów.
To wszystko, wiem, że sytuacja jest popie*dolona i w zasadzie nie świadczy o niczym. Zgubiłem się już w tym wszystkim, nie wiedząc czego chce. Target B miał wzbudzić zazdrość w targecie A i chyba przesadziłem, bo wydaje mi się, że target A nie chce ze mną utrzymywać kontaktu.
Ze wszystkim mogę się pogodzić, do szczęścia mi ŻADNA z nich niepotrzebna, jednak proszę o małe sugestie i porady.
Proszę i wyrozumiałość i sensowne odpowiedzi. Każda opinię oraz radę uznam za pomocną.
Dziękuję za poświęcony czas i czekam na wasze odpowiedzi.
Pozdrawiam.
Chyba w jakimś filmie to widziałem.
Żona dzwoni do męża i umawia się na spotkanie na mieście.
To samo robi ze swoją koleżanka w tej samej porze i w tym samym miejscu.
A potem puszcza w eter pytanie: "Co wyście sobie ku..a myśleli?"
Kończąc z żartami. Na twoim miejscu, chodź nie jestem doświadczony w tych kwestiach, zacząłbym od zadania sobie pytania i przemyślanej odpowiedzi na nie: "Na kim mi bardziej zależy." Próbowałeś wywołać zazdrość w A spotykając się z B i udało Ci się to, lecz jak później piszesz wcale Ci się ta zazdrość nie spodobała. W tej chwili, w moim przynajmniej przekonaniu, masz kontrole nad emocjami obydwóch i tylko od Ciebie zależy jak i do jakich celów ową kontrolę wykorzystasz.
Ja odpowiedziałbym na te pytania tak:
*Dlaczego target A się odezwała, robiąc mi szczere wyrzuty, że ją olałem? Przecież sama dała czerwone światło.
Odp: Bo fakt że zachowałeś się inaczej niż planowała trafił w jej kobiecość. Poczuła że jest mniej kobieca, a kobiety nie lubią przegrywać z innymi kobietami. Mogą przegrać z meczem w telewizji, lub kolegami na ławce, ale nie z inna kobietą. (facet chyba ma tak samo)
*Dlaczego mówiła mi takie st na spotkaniu, skoro Targetowi B, naściemniała strasznie, stawiając mnie w świetle "needy"? Zazdrość ?
Odp: Nie rozumiem tego pytania, bo w tekście napisałeś że na Waszym spotkaniu nie było żadnych st.
*Czy one mogą się ze sobą jednak przyjaźnić i rozmawiać o wszystkim, mimo zapewnień, że tak nie jest ?
Odp: Owszem mogą, ale ch.j cie to obchodzi. Masz myśleć za siebie, a nie za nie. Jak będą chciały, to będą się wymieniały tamponami w okres a ty miej to gdzieś. Która z nich mądrzejsza, ta swoje o drugiej pomyśli.
*Czy jest szansa zbudować jakąś relacje z targetem A ? (Wydaje mi się, że teraz ona się boi ze mną po tym wszystkim porozmawiać, w dodatku źle o mnie mówiła za plecami do target B)
Odp: Czy chcę wiązać się z laską która obrabia mi dupę przed każdym kogo znam ? Odpowiedź chyba sama się ciśnie na usta.
*Może je obie powinienem odpuścić ?
Odp: Będą na Twoim miejscu zaprzestałbym kontaktu (nawet złośliwych sms-ów) z osobą A), a koleżankę B poinformował bym, że miło spędzałeś z nią czas, ale dostaje od Ciebie kilka dni na przemyślenie, czy spotyka się z Tobą, czy z pogłoskami o Tobie. Jeśli dziewczyna, pomimo pierwszej wtopy, zdecyduje jednak, że chciała by się z Tobą widywać - daj jej to czego nie dostałeś od A - drugą szansę.
*Co o tym wszystkim myśleć, jakie mieć o nich zdania ?
OdP: A - kobieta z lekko zawyżonym poczuciem wartości na temat własnej osoby; B - zrobiła jazdę, lecz to tylko świadczy o tym, że jest kobietą i dała się zmanipulować - mam problem z rzetelną oceną
*Czy target A od początku manipulowała ?, a może jej zdaniem spotkanie było faktycznie w porządku ? (tak uznała)
Odp: Jak by się chciała z Tobą spotkać szczerze, to po jakiego pisała by o tym do B?
*Może poleci ktoś, teksty które wpłynął na psychikę targetu A, ponieważ strasznie jest dowartościowana i wysoko się nosi, nie chciałbym żeby kłamała odnośnie naszych kontaktów.
Odp: Powiedziałbym B to co napisałem wyżej, a A olałbym sikiem prostym, bo na pipę która mi robi koło tyłka szkoda 1gr na sms. Wolałbym już wysłać do Radio Z żeby się lepiej poczuć, niż wchodzić z nią w jej gierki w jej świecie.
Wszystkie odpowiedzi udzielone są w oparciu o moje odczucia i doświadczenia, która jak już wspomniałem nie są bardzo bogate, więc liczę, że wypowiedzą się z pewnością również bardziej doświadczeni aby Ci pomóc i doradzić.
Życzę pomyślnego dla Ciebie rozwoju sytuacji.
I pamiętaj. W takich sytuacjach to Ty, a nie inni są ważni.
Pozdrawiam
Masz rację, wnioskuje podobnie, ale wbrew pozorom to wszystko może być trudne. Jestem na polu minowym
jeden niewłaściwy krok i mogę sobie jedynie uprzykrzyć życie. Wszyscy wiemy jakie są kobiety, nie znoszą odrzucenia, sam tego nie znoszę. Ale gdy tylko są stawiane w złym świetle ratują się jak mogą by zachować wizerunek wśród znajomych.
Odnośnie tego pytania:
*Dlaczego mówiła mi takie st na spotkaniu, skoro Targetowi B, naściemniała strasznie, stawiając mnie w świetle "needy"? Zazdrość ?
Chodziło mi o te tandetne komplementy z jej strony, ująłem to jako st, ponieważ nie można jej ufać o czym się teraz przekonałem.
Dziękuję za obszerną opinie na ten temat.
całość za długa i nie odniosę się do wszystkiego. Dwie uwagi:
- zależy Ci na A, a jak zadzwoniła i chciała się umówić to przykozaczyłeś zupełnie niepotrzebnie. Raz Cię olała - fakt, ale wyszła z inicjatywą, a skoro "taka piękna" to już nieźle i można to było zrobić na spokojnie (wiadomo smyczy i te sprawy - ale wydaje mi się, że akurat nie tutaj, poza tym można było się przekonać)
- nie zależy Ci na B (bo pytasz głównie o A), która akurat wydaje się być w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem. Wstawiasz fajną dziewczynę w jakieś swoje gierki, które w dodatku przypominają taktykę reprezentacji na ukraninę - może się skończyć tak jak tam duża pewność siebie, zero planu i dwie bomby w 15 minut..
Nie wspomniałem o tym, ale dzisiaj do niej zadzwoniłem z tekstem, "Cześć, to jak widzimy się o 19.00?" (Nawiązywałem do jej sms'ów z inicjatywą spotkania), Ona oczywiście się nie zgodziła, powiedziała, że powinienem się spotkać z targetem B i to z nią sobie porozmawiać, ewentualnie wyjaśnić tą akcję z kontrolowaniem mnie. Sytuacja śmieszna, teraz Target A utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest zapatrzoną w siebie księżniczką, którą dowartościowało kilkunastu frajerów, prawiąc jej komplementy sms'kami (wspominała o tym, chwaliła się nawet).
Boję się, że jak powiem Targetowi B - "to nie ma sensu", zakończę bezuczuciowe spotkania, Ona, a raczej ONE, wyrobią mi niezła opinię w okolicy, a chciałbym temu jakoś zaradzić, może ktoś ma jakiś pomysł ? Jestem przekonany, że za plecami miałbym nieciekawie, czy to jest nieuniknione ?
to że księżniczka to osobny temat. chuj z tym. spójrz na siebie - "spójność wewnętrzna" dajesz lasce z liścia tekstem, że mimo jej propozycji Ty wybierasz w propozycjach, i może znajdziesz czas, po czym wiedząc jak to wygląda sam do niej dzwonisz.
Ja bym cię olał zupełnie.. Niezależnie czy byłbym księżniczką, czy nie.
Zdaje sobie z tego sprawę, ale mi raczej nie chodziło o spotkanie z nią dla przyjemności czy ratowania sytuacji. Chciałem się odnieść do jej zachowania względem mnie, wyjaśnić parę szczegółów i najlepiej urwać nasz kontakt w jakiś przyzwoity sposób. Nie jesteśmy dziećmi, więc się tak nie zachowujmy, zwłaszcza, że mamy wspólnych znajomych i już niebawem czeka nas spotkanie u znajomego na 18-stce.
Teraz wiem, że to nie ma sensu, nie będę nawet próbował, w zasadzie nie obchodzi mnie, że ona plotkuje na swoją korzyść, jedynie obawiam się o niekorzystne dla mnie efekty tych plotek.
"Nie jesteśmy dziećmi" - wybacz Słonko, jesteś w błędzie. Intryga jak z "Klanu" i tu niestety z Twojej strony też; bardziej targetu A, ale dolałeś oliwy do ognia.
Dolałeś, utarłeś nieco zadarty nosek, wiec przykro mi bardzo, ale prawdopodobnie poniesiesz tego konsekwencje. W postaci plotek. I to właśnie dlatego, że jesteście dziećmi.
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley
Co Cię To obchodzi znasz swoją wartość i chyba wiesz jaki jesteś .Niech się bawią w prokuratorów Ty mniej wyjebane i się śmiej ...
Nigdy Nie mów Nigdy bo Nigdy nie wiesz co się stanie ...
a jesli chodzi o wiek to masz zadanie matematyczne:
czy A + B > 30?
Bo odnoszę wrażenie, że nie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A ma 'niby' 18, a B jest rok starsza więc 19. Macie racje, sytuacji się nie da uratować, dam sobie spokój z obiema, bo to mi do niczego nie potrzebne.
czy do którejś poczułeś coś? było jakieś połączenie? jak nie zależy Ci na związku jako takim to nie odpuszczaj żadnej. Jeśli chcesz tylko jakiś luźnych znajomości z tymi dziewczynami to ich nie olewaj całkowicie. Odpuść sobie obie na jakieś 2 tygodnie, odpowiadaj tylko na ich wiadomości, 0 inicjatywy z Twojej strony, odpowiadaj normalnie tak żeby nie poczuły czasem że jestes obrazony. Jeśli któraś z nich zaproponuje spotkanie zgódź się, sam nie proponuj nic. Jeśli któraś będzie wracać do tej całej sytuacji to ucinaj to gówno i w ogólę nie wchodź w taką gadkę. Wyzeruj sytuację na neutralną. Przygotuj sobie sam jakieś teksty i swój sposób NIE WCHODZENIA w rozmowy o tym. Ma być on neutralny tak jakbyś się tym w ogólę nie przejął i traktował obie laski jako koleżanki. Jeśli myślisz że uda Ci się ucinać te ich manipulacje i gierki to możesz utrzymywać znimi kontakt.
Traktuj obie dziewczyny jakbyś już obie "stracił" jakbyś obie "olał" czy "odpuścił" nie traktuj ich poważnie, traktuj je jako dodatkowe opcje lub okazję do nauczenia się czegoś.