Witam
Jest to mój pierwszy post na forum , więc proszę o wyrozumiałość . Mianowicie zacznę od początku Mam 19 lat , ona 18, jestem ze swoją dziewczyną dopiero 6 miesięcy , przeżyliśmy wspólny wyjazd nad morze , sex był , ale nie na tym problem polega , problem polega na tym , że musiałem odwołać dwa spotkania, jedno ze względu na rodzinę , drugie , ze względu na wypadek(zwichnięta kostka). Z powodu tych dni obraziła się i mówi , że nie poświęcam jej w ogóle czasu(tłumaczyłem sytuację) , walczy ze mną chłodnikiem typu , jak chce z nią pogadać przerwie w szkole , mówi , że się śpieszy , jest zajęta , rozmawia z kimś , a jak chcę ją pocałować to ucieka , przytulić też nie mogę tak jak złapać za rękę w czasie spacerku . Przedwczoraj była taka zdenerwowana i nie zamieniła ze mną zdania , bo jak się od niej dowiedziałem spotkała się z chłopakiem , który do niej pisał , by obgadać pewne sprawy , chłopak myślał , że to , że ona mu odpisuje i pytała się o transport na imprezie , to , że będą razem w samochodzie oznacza sex(trochę taki burak). Lecz dowiedziałem się o tym dzień po spotkaniu(wczoraj) , przed nie mówiła mi o tej sytuacji nic , a jak dopytywałem dalej , czemu tak myślał, to usłyszałem taką odpowiedz "Nie mam ochoty o tym gadać"Wiedziała , że po spotkaniu mam iść na imprezę do kolegów , ale miało tam nie być mojego przyjaciela i jego dziewczyny. Lecz zadzwonił , bo razem zawsze wracamy od swoich dziewczyn , a kolega , który organizował imprezę , chodził z nim 9 lat do jednej klasy , więc zapytałem , czy mógłby ten mój przyjaciel tam wpaść , organizator nie miał nic przeciwko , a razem z swoim przyjacielem , odprowadzaliśmy jego dziewczynę do domu , oczywiście , 500m od jej domu , czekałem , aż wróci i zadzwoniłem do swojej , mówiłem , że odprowadzałem ich i czekam na tego przyjaciela , od razu wąty , że się jej wstydzę itp. Lecz jak zapraszałem ją 2-3tygodnie temu , nawet i prosiłem o to by ze mną poszła , to mówiła stanowcze "NIE" , zrobiłem więc z tego pod wpływem nie małą kłótnie , odpowiadałem tak jak ona po prostu , bez szacunku , lecz bez wyzwisk ,ale ona tak zaczęła , powiedziała , że postąpiłem nie w porządku , poruszyłem temat z tym całym typkiem , to przez telefon usłyszałem , jak się popłakała, zwyzywała mnie , więc się rozłączyłem i mówiłem , by przeanalizowała sobie całą sytuacje , bo tu nie leży moja wina. Co robić ? Walczyć ? Przeprosić ? Czekać na przeprosiny ? Nie mam na to siły , a zrywać nie chcę , bo co jak co , dziewczyna jest wspaniała , ale ma swoje odpały.
Kłócicie się jak małe dzieci tak naprawde o byle pierdołki. Ty jesteś miękka faja i ona to wykorzystuje, ponadto przekręca kota ogonem w każdej kwestii. Powinieneś jebnąć to w pizdu pierwszy i nie tłumacz sie że mi na niej zależy itd bo ona zrobi to pierwsza!! Gdybyś był twardy to ustawiłbyś laske do pionu. Przeciez Ty sie meczysz w tej relacji. Związek to ciągłe kłotnie, pretensje i fochy? Nie wydaje mi się. Musisz z niejednego pieca chleba spróbować żeby rozróżnic różne jego smaki. Młody jesteś, nie spinaj dupy, szalej i nie daj sobie wejść na głowe. Ja bym powiedział lasce do widzenia i odszedł z uśmiechem.
Przemyśl to ...
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Ustawić do pionu w tej kwestii , że spróbować ją ustawić , czy jakąś inną ?
Nigdy jej nie pieskowałem , ale zerwanie , to jest najprostsze rozwiązanie , a chodzi mi o to , by było jak kiedyś , taki luz , niczego nie musimy , tylko chcemy, to było piękne , nie jest idealna , ale w pewny sposób wyjątkowa , inna , chce jej tylko teraz pokazać , że nie jestem jak pies w klatce , i mogę z tej klatki wyjść kiedy chce , kiedyś jedynie jedną akcje źle rozegrałem , bo na imprezie się pobiłem z takim napitym adoratorem bez zasad , nie toleruje tego , jak ktoś łapie moją dziewczynę za tyłek (od dziewczyny liść)A le mi taka kara dla agresora nie wystarczyła , więc też wyszedłem na debila, po tej akcji troszkę się zmieniać zaczęło.
Na spokojnie, idź na piwko, ochłoń, ona też, jak ma wybuchowy charakter to nie ma sensu tłumaczyć na siłę, kłócić sie, bo to tylko woda na młyn dla jej agresywnych reakcji, jak chcesz kontynuować ten związek to musisz wykazac się duża dawką cierpliwości, o tym czy to ciągnąć czy nie, nie wypowiadam się bo to tylko twoja decyzja i ty wiesz najlepiej co ci odpowiada i na ile możesz ustąpić czy dać sie obrażać dla tej jak piszesz "wspaniałej dziewczyny"
they hate us cause they ain't us
Ale zrozum człowieku, ze własnie to ,,kiedyś'' było kiedyś, a po pewnym czasie ludzie delikatnie odsłaniają/ściągają swoje maski i wychodzi jakimi są i jakie mają zachowania w poszczególnych sytuacjach jak i na codzień. Poza tym laska ma 18 lat i nie jest w pełni dojrzała a Ty sam jestes w niej zakochany i dlatego usprawiedliwiasz ją i chcesz wszystko naprawić, Przecież tyle razy było to wałkowane. Prawda jest taka, że takim postępowaniem wszystko sie spierdala, bo im bardziej chcesz na dobrze tym gorzej wychoodzi. Jak podrzesz kartke z rysunkiem na drobne kawałeczki a później bedziesz ją próbował skleić to rysunek nadal bedzie idealny? No raczej nie! Wiec pomyśl na zdrowy rozum, jesli laska odpierdala takie akcje to cos z nią jest nie tak, bo wg mnie to nie jest normalne. Możesz sobie teraz tłumaczyc jej zachowania ale nie płacz jesli za jakiś czas przejedziesz się bardziej na niej, bo będzie przestawiać tą granice coraz dalej. Opłaca się kogoś naprawiac na siłe? Nie sądze. To jest tylko moje zdanie, kazdy może odebrac je jak chce. Ja już powiedziałem co zrobilbym w takiej sytuacji.
Pozdro ;P
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Ja teraz po kłótni nie odezwałem się , ani wczoraj , ani dzisiaj , nie odezwę się jutro ,ani nigdy , ona ma tym razem i każdym kolejnym jak coś odwali zrozumieć swoje błędy , nie jest jakąś księżniczką , jak chce ze mną być , musi mnie przeprosić i posłuchać tego co mam jej do powiedzenia , mianowicie , nie ma prawa walić focha z byle powodu , ma mi mówić o wszystkim o czym muszę wiedzieć przed , a nie po fakcie , szanować to , że kiedy chce iść na piwo ze znajomymi , to to robię , a nie płakać , że koledzy ważniejsi , doceniać to co robię dla niej i sama coś do związku wkładać. Mam powodzenie u dziewczyn , jestem wysportowany , ogólnie jeszcze tańczę i gram na gitarze , wygadany , a uczę się tez nie najgorzej , więc mogę lajtowo znaleść sobie inną , nie jest jedyna osobą w moim świecie , a nie jesteśmy jakimś małżeństwem i nic oprócz uczucia , które we mnie gaśnie nas nie łączy. Jak tego nie będzie , to sorry , ale zamykam piwnice i idę na strych , czyli prościej mówiąc pnę w górę zdobywając nowe horyzonty. Powodzenia Jack07 , ja za przeproszeniem , zdecydowałem się wyjść z gówna , z nią lub bez , żyłem tyle czasu bez niej i było dobrze , więc raczej od tego nie umrę.
Z Twoich postów widać, że masz swoje zasady i nie dasz sobie w kaszę dmuchać więc nie jest źle. Jedno tylko rzuca się w oczy. Jesteś w gorącej wodzie kąpany i to chyba jest głównym powodem tego wszystkiego. Nie rób takich awantur, bez krzyku, kłótni na siłę. Jak czujesz, że podnosi Ci się ciśnienie, poczekaj, 10 głębokich oddechów i dopiero mów. Spokojnie, ale twardo wyraź swoją opinię na temat, tak jak tutaj wyrażasz ją na forum. Widzę że dziewczyna jest ciężka, ale Ty też właśnie przez to dajesz jej jeszcze powody do fochów. Nie jest to Twoja wina, ale zrób tak jak mówię i jeśli w jej zachowaniu nic się nie zmieni, dalej będą takie jazdy i będzie chciała sobie Ciebie podporządkować, pożegnaj się z uśmiechem, spokojem i klasą.
Walkie101 , jestem bardzo spokojny co jak co , tylko jak potrafi nazwać mnie frajerem w nerwach , lub napisać , "Jesteś jakiś chory" przy czym nie dać , żadnego argumentu w kłótni , tylko to , jak bardzo ją zraniłem , lub to , że jej niby nie ufam , to naprawdę wyprowadza z równowagi , zwłaszcza , że źle jest już przez jakiś miesiąc.
No ja rozumiem, ale właśnie o to chodzi, żeby zimną krew zachować nawet w takich momentach.
Szanowni panowie , nie ukrywam , że do tej pory cicho , jakbym się odezwał , to bym pokazał to , że nie zależy mi na przyszłości , nie dam dla niej wystarczających wartości , stracę dużo w jej oczach , a jak ona się nie odezwie to będzie oznaczać koniec , a nie ukrywam troszkę głupio by mi z tym było(lecz jak konieczne to tego nie wykluczam) , pytanko moje brzmi , czy odezwać się , powiedzieć swoje , podkreślić , że nie będę tolerował jej zachowania i jak tak dalej będzie to koniec , czy dać nauczkę , czekać na jej inicjatywę ?
widzę, że "konsekwencja" to Twoje drugie imię...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wszystko już dziś ok , konsekwencja , no nie wiem , potrzebna była ta kłótnia, bo dziś po ciężkiej i wylewnej rozmowie wszystko się naprawiło i czułem się jak dawniej , po prostu kłótnie są potrzebne do tego , by potrafić się bardziej doceniać
a kto ta rozmowe zainicjował?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ona zainicjowała, napisała , więc zgodziłem się na rozmowe , jest dużo lepiej niż wtedy