Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Basen z kolegą - jazdy w związku!

27 posts / 0 new
Ostatni
Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3
Basen z kolegą - jazdy w związku!

Witam Panowie,

Z wami jestem już od dawna choć konto tak naprawdę założyłem dopiero jakiś czas temu.
Wróciłem do Was po dłuższej przerwie jak pewnie większość facetów która powoli traciła kontrolę nad swoim związkiem życiem itp chcąc coś zmienić, naprawić.
(Taki czas że czasem każdy łapie dola i prawie zawsze winna jest po części kobieta Wink)

Ostatnio chciałem napisać blog na temat relacji jakie aktualnie mam z moją Panią i lekcji którą po raz kolejny w moim życiu, w kolejnym jego etapie, dał mi ten portal. Wiele musiałem sobie odświeżyć. Sprawa potoczyła się trochę inaczej. Chciałem to zakończyć. Wyjść z twarzą i zachować ten dobre chwile przeżyte razem a nie teraz ciągle się kłócić i zatracać się w tym. Myślałem że to koniec a okazało się że dajemy sobie tylko czas (na 2 tyg wyprowadziła się do mamy) i teraz jesteśmy na etapie "spróbujmy jeszcze raz". Dodam tylko że ja 24 a ona 23 lata a od roku mieszkamy wspólnie więc nie tak łatwo zerwać kontakt i po prostu dać sobie spokój. Znamy się od jakiś 5 lat.

Wracając do tematu bo trochę mi uciekł. Na dniach wstecz była nasza 2 rocznica, która tylko ja swietowalem w sensie że tylko ja cokolwiek zorganizowałem (kwiat rano, kolacja wieczorem, ramka elektr. Ze wspólnymi zdjęciami, wypad na miasto) ... Z jej strony nie spotkało mnie nic poza dziękuję ale chłodnym do tego stopnia jak dziękuje się pani w Tesco za reklamówkę z zakupami... Następnego dnia spokojnie uświadomiłem ją jak się zachowała. Powiedziała że rozumie, przeprasza itp że nie potrafiła cieszyć się tym dniem bo ona smuci się że nie jest tak jak bylo. Wiecie takie babskie pierdolenie i ropamietywanie, rozgrzebywanie zamiast skupić się na tu i teraz. Powiedziałem ok bo przecież próbujemy jeszcze raz choć tylko ja wystartowałem od zera najwidoczniej.

Lekka poprawa z jej strony i trochę więcej zaangażowania.

Wczoraj zastrzeliła mnie jednak! Na weekend przyjeżdża jej kolega z podstawówki z drugiego końca Polski. Widują się ze 2 razy do roku porozmawiać co tam itp (większość jej znajomych to faceci do czego się przyzwyczaiłem i jakoś nigdy nie byłem zazdrosny do tego stopnia że nawet mi to zarzuciła niedawno). Zawsze był to wypad do pabu ... Potem powrót do domu gdzie była cała moja i teksty że po takich spotkaniach ona jeszcze bardziej cieszy się że jest ze mną itp. Jaki był seks chyba nie muszę wspominać. Tym razem wpadła na pomysł że chce zrobić coś bardziej kreatywnego. Idą na basen. Powiedziałem jej jak ten pomysł jest poroniony bo to nie miejsce na rozmowy sam na sam w stylu co tam u ciebie. Jej argument był taki że ze mną też kiedyś chodziła na saunę gdy jeszcze nie byliśmy razem ale po chwili przypomniała sobie co się wtedy w tej saunie działo!

Dlaczego mnie to tak doktnęło? Moja Pani ma kompleksy i nie chciała chodzić na basen. Ma naprawdę niezła figurę ale jest zbyt krytyczna wobec siebie. Po pół roku pierwszy wypad wspólny ze znajomymi i kilka kolejnych już sami.
Teraz gdy miedzy nami układa się gorzej cały czas unika też cielesności. Rzadko widuje ją w bieliźnie ... A o seksie nie chce nawet wspominać bo to żałosne za co ma do mnie pretensje gdy mówię o tym jak młodzi jesteśmy i zamiast czerpać radość i kompować hormony zachowuje się jak po 40 latach małżeństwa (w łóżku naprawdę nam się układało rewelacyjnie do tego stopnia że cały czas chwaliła się koleżankom jak to jej jest teraz ze mną).

Zrobiłem jej wykład na temat tego iż basen z kolega to nie jest dobry pomysł tymbardziej że idą tam tylko oni we dwoje. Że tak jestem zazdrosny bo przedemna chowa swoje ciało a z nim idzie do jacuzzi porozmawiać. Że ewidentne nadużywa mojej dobrej woli i to że przez te 2 lata kiedy jesteśmy razem widocznie za wiele jej było wolno i teraz nie zna umiaru - nie widzi jak cienka jest granica zaufania.

Ona żali się swoim koleżankom z tego co ze mną ma i choć wiem że kilka razy stanęły po mojej stronie i ustawiły ją do pionu bo mi to mówiła rycząc na moim ramieniu mam już tego dość.

Panowie sam nie wiem o co ja Was pytam ;D bardziej chodzi mi o spojrzenie kogoś kto stoi z boku i co sądzi o tej jednej z wielu chorych sytuacji której stałem się ofiarą. A więc

Czekam na opinie jak bardzo żałosnym pieskiem jestem bo chyba jest mi to potrzebne Smile

Pozdrawiam,
Tourysta

P.s. Sorry za literówki ale pisane na tablecie z sugerowanymi słowami i czasem coś przeoczyłem
P.p.s. Dzięki tym co dotrwali do końca mojego elaboratu Wink

Wiem ... , że nic nie wiem!

Aragorn
Portret użytkownika Aragorn
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 586

Przedłużacie coś, co powinno się już skończyć... Powiedz, czy w związku masz być nieszcześliwy? Cały czas przekonywać swoją dziewczynę do siebie?

Prawda jest taka, że nie docenia tego co ma. Uczucie w niej umarło i jesteście razem na siłę... O ile, z tego co czytam, jesteś odpowiedzialną osobą, o tyle Twoja dziewczyna nie. Nudzi się i chce skosztować czegoś innego, lecz nie zdaje sobie sprawy, że powrotu już nie będzie. Mieliśmy ostatnio taki temat w 3 letnim związku i jest to pokazane z drugiej strony, strony Twojej dziewczyny...

Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3

Wiesz! Jest bardzo wiele prawdy w tym co mówisz. Na dzień dzisiejszy to ciągła walka ... Walka z wiatrakami bo gdy jedno spuści gardę i zagryzienie żeby te drugie cały czas stoi w gotowości i tak na przemian wymieniamy te stany emocjonalne miedzy sobą.
Prawdę powiedziawszy po tych 2 tygodniach gdy była u mamy dla mnie to był koniec. Definitywne rozstanie.
Ale nie byłem na tyle silny, na tyle konsekwentny ... prawdopodobnie dałem się owinąć wokół palca przez swoje serce nie słuchając rozumu ... widząc jej starania i intencje że jesteśmy na etapie ... 2 szansy.

Wszystko zaczęło dla mnie się jakieś 3 miesiące temu i stopniowo narasta. Wtedy dostała nowa dobrze płatna prace i poznała nowych znajomych po części odcinając się od życia które prowadziła do tej pory bo tutaj nie chodzi już tylko o mnie. Wiele razy padały słowa że się zmieniła itp. To samo mogę powiedzieć o sobie i prawdopodobnie ... Każde z nas musi pójść własna ścieżka.

Przejrzę forum i poszukam tego tematu na temat koleżanki w 3 letnim związku. Zainteresowałeś mnie.

Wiem ... , że nic nie wiem!

Aragorn
Portret użytkownika Aragorn
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 586

Może tego nie widzisz ale to klasyczna sytuacja przy rozstaniach w wyniku zgonu naturalnego związku. Jedno się rozwija, wchodzi w nowe towarzystwo czym dochodzi do zmian i to już nie jest to. Zostałeś w miejscu przyglądając się jak ona idzie i przegrałeś.

Niestety takim przedłużaniem godzisz się na to, żeby Cie skrzywdziła. Chciała to naprawiać i nie rozstaje się z Tobą mimo że jest jej źle, ponieważ nie ma zastępstwa. Takie są kobiety.

Co do tematu na forum - to był akurat facet, ale doskonale na jego przykładzie widać co czuje teraz Twoja dziewczyna.

misiura
Portret użytkownika misiura
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2011-01-16
Punkty pomocy: 227

"(Taki czas że czasem każdy łapie dola i prawie zawsze winna jest po części kobieta Wink)" - wyzbyj się tego.

Córki psa tak mają http://www.youtube.com/watch?v=q...

"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

No jeżeli jasno przedstawiłeś sytuację i wyjaśniłeś babie co Ci się nie podoba w jej zachowaniu, że chce latać z innym to teraz piłka jest na jej stronie. Olała twoje bóle i zrobiła jak chciała. Na moje oko to powinieneś się wylać na nią. Totalny zlew.

Kamuflage
Portret użytkownika Kamuflage
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Wa-wa

Dołączył: 2010-09-01
Punkty pomocy: 53

Moja ze mna tez nie chciala na basen chodzic, bo "kompleksy" a po rozstaniu spontaniczne kapiele w jeziorze ze znajomymi i juz nie bylo sie czego wstydzic.
Koncz to chlopie, bo szkoda Twoich nerwow, a widac ze masz poukladane w glowie.

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

Tak, to klasyka, dajecie sobie czas po niespełna 2 letnim związku ?
Poznaliście się, na pewnym etapie wyszły różnice, zgrzyty, na nic rozmowy, tłumaczenia, panna już wodzi wzrokiem po innych opcjach, nowych, ekscytujących (np.kolega z podstawówki) on ją dowartościował, pewnie rozmawiają, komplementy, emocje itp. i nagle nie boi sie pokazywać ciała, pokazuje "jestem znowu na rynku" ... już nie jest smutna ...

chopie ! historia jakich wiele, my ciebie tu nie chcemy dobijać
Ja jestem jak Max Kolonko "Mówię jak jest" Wink

they hate us cause they ain't us

Aragorn
Portret użytkownika Aragorn
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 586

A po paru latach, gdy kobieta dojdzie do wnosku, że krótkotrwałe emocje < stabilizacja zacznie Ci od nowa truć dupę.

Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3

Całość składająć do kupy dała mi identyczne odczucie. To tylko wycinek na którego podstawie zarówno Ty jak koledzy powyżej i niżej wysnuwacie tak dalece idące wnioski ale ... Wierz mi że takich przykładów mam znacznie więcej gdzie ona to pokazała ostatnimi czasy. Tutaj poprostu to widać jak na dłoni - nic nie trzeba analizować.

Czy ja jestem bez winy? Z całą pewnością nie! Leży po środku co dzięki temu że do Was wróciłem widzę i słyszę miedzy zdaniami w jej słowach ... Było Wiele rzeczy gdzie jaja były mi zbędne w imię czego? Dobra wspólnego jak też mi się wydawało bo przecież jesteśmy w szczęśliwym związku ...PRZEZ WIELU STAWIANI JAKO IDEALNIE DOBRANA PARA.

Wiele razy byłem wkurwiony ale nie okazywałem tego lub nie byłem do końca szczerze ... I mam. Obudziłam się z ręką w nocniku i nic tego nie cofnie!

Nie chciałem też spierdalać jak szczeniak ze związku bo mi grabki zabrała. Tak jak pisałem znamy się już jakieś 5 lat. Świrujemy od początku ale najpierw szalałem bez tzn ustatkowania się. Moi znajomi nie są do bezstronni bo kontakt mają od początku także i z nią.
Tzn. To nie jest tak że grono przyjaciół nie jest ze mną szczere i nie "mówi mi jak jest!" ... Ale Wy nie znając mnie i mojej histori tak trafnie potraficie opisać po części moje życie, że mam wrażenie jakbym prowadził wewnętrzny dialog z samym sobą.

Nie chciałem być chujem co przez tak naprawdę jeden poważny kryzys będący tak naprawdę pierwszym chce zakończyć ten układ bo tak teraz to widzę.
... Ale Czuję że nie chce tego zrobić lecz zostaję do tego zmuszony!
I tutaj miejsce na cytat "nie chcem ale muszem!"

Wiem ... , że nic nie wiem!

Sangatsu
Portret użytkownika Sangatsu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ???
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2010-06-12
Punkty pomocy: 1477

Po pierwsze porządnie napisany temat...Smile
Po drugie nie widzisz że ciągniesz to już na siłę?Związek powinien być przyjemnością a nie męczarnią i walką,Ty walczysz i się starasz ona nie...ew. możesz zrobić tak:
Odpuszczasz na jakiś czas i nie dajesz z siebie nic 0,jedynie ona ciągnie całą relacje zobacz ile z siebie daje?Jeśli mniej niż 60% to szkoda więcej na nią czasu,jeśli więcej to ciągnij tak to trochę żeby to ona się ciągle starała i inicjowała wszystko,umawiaj się z kumplami,koleżankami ją traktuj jak koleżankę nie rób nic,jeśli zobaczysz że daje z siebie więcej i więcej,zaczęło jej zależeć to powinno wrócić do normy a jak nie...to cóż...:-/

,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"

Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3

Ten stan rzeczy próbuję stosować od ponad miesiąca i wiesz co? DZIAŁA! ... a po dniu czy dwóch nie działa Stare - jak jebany kierunkowskaz!
Rocznica była dla mnie punktem przełomowym ... Wtedy niezależnie od nastroju wydaje mi się że ten mechanizm powinien "świecić"

Wiem ... , że nic nie wiem!

Sangatsu
Portret użytkownika Sangatsu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ???
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2010-06-12
Punkty pomocy: 1477

Robi Ci P&P...próbowałeś tego samego?Robiłeś lustro?

,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"

Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3

Nie chciałem tego robić. Nawet jeżeli to w jak najmniejszym stopniu.
Wyszedłem z założenia że poważny związek (skoro mieszkamy razem to tak właśnie być musi) nie potrzebuje takich gierek ... i wiesz co? Powrót tutaj. Potężny strzał w ryj od "podrywaj.org" ... przypomnienie sobie że kobieta nie wiele wspólnego ma z logicznymi argumentami i że to puszka Pandory emocji które trzeba czasem otworzyć! Żałuję że zapomniałem o tym po zaledwie 1,5 roku Wink

Wiem ... , że nic nie wiem!

Aragorn
Portret użytkownika Aragorn
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 586

Dwa tygodnie płaczu, potem imprezy i "patrz co tracisz", próba kontaktu lub nowy chłop. W każdym razie będziesz obgadany, będzie się mścić, będzie miała żal i będziesz tym najgorszym.

Kamuflage
Portret użytkownika Kamuflage
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Wa-wa

Dołączył: 2010-09-01
Punkty pomocy: 53

Gdzies kiedys wyczytalem... Nie wazne, jaki byl powod rozstania. I tak w jej oczach oraz jej znajomyych to bedzie twoja wina. Albo zrobi z ciebie pizde z rogami albo bydlaka bez serca.
A dlaczego? Zeby logicznie sie usprawiedliwic, tak jest poprostu wygodniej.

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Po co w ogóle robisz jej jakieś jazdy o basen? Co Ty matka i ojciec jej w jednym jesteś? Chce to niech idzie a potem będą konsekwencje. Jak ona łazi na basen to Ty myk na jakąś imprezę z koleżanką z pracy albo sąsiadką. Nie może być tak że Ty ciągle dajesz, ustępujesz a ona "NIEEEEEEE WIEEEEEEE".
Powiem Ci że po takim numerze jak Ty miałeś z rocznica to ja bym se dał spokój całkowity, a nie ciągnął tego w stronę związku.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Walkie101
Portret użytkownika Walkie101
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1010

"większość jej znajomych to faceci do czego się przyzwyczaiłem"

Tak poza tematem, bo miałem podobną sytuację. Czy ktoś z forum zna się na psychologii na tyle żeby powiedzieć czemu niektóre dziewczyny wogóle nie mają koleżanek tylko samych kolegów, a inne odwrotnie?

Mugen
Portret użytkownika Mugen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Wwa

Dołączył: 2012-07-31
Punkty pomocy: 555

Powodów może być wiele. Przecież są i faceci którzy kolegów nie mają a koleżanek bardzo dużo. W zasadzie to im więcej laska ma kolegów tym bardziej rozumie twoje problemy. Ostatnio poznałem pannę która była nie brzydka, może tak hb7 i z tego co mówiła miała samych kolegów. Każdy z nich na początku poznania wykazywał zainteresowanie które trwało niedługo. Później była ramowana na koleżankę co według mnie jest skutkiem ciągłego przebywania z facetami. Myślę że straciła cechy kusicielki ale kto wie. To tylko przypuszczenia Laughing out loud

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

enzo89 niestety mylisz się, pokazujesz tu pozę twardziela, ale facet nie jest od wychowywania dziewczyny (tym bardziej dorosłej) zakazy i nakazy nic tu nie dadzą, bo nie jestem tatusiem co zakazuje imprez, skończy sie to na krzyku i stwierdzenia że jesteś agresywnym tyranem (a na to kobiety są uczulone oj tak Wink ) wystarczy spokojnie powiedzieć co nie pasuje, co tez autor uczynił, dziewczyna to ignoruje, ma w dupie co on pomyśli jak i jego samego, więc on może ją i przykuć do kaloryfera co i tak nie zmieni jej charakteru i przyzwyczajeń ...

they hate us cause they ain't us

Tourysta
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Silesia

Dołączył: 2013-09-30
Punkty pomocy: 3

Enzo89,

Autor obecnie nie jest w związku ze swoją Panna ponieważ granice, które są dla mnie dopuszczalne zostały przekroczone i tutaj chodzi o znacznie więcej niż tylko ten konkretny przykład.

W roli sprostowania powiem tak.
Jestem zwolennikiem duże swobody, ponieważ ta druga osoba sama od Siebie powinna znać umiar i wiedzieć że to "O KROK ZA DALEKO".
Rzecz bardzo ciekawa. Rzecz, którą dowiedziałem się na "dobranoc".
Wszystko to co mówisz padło z jej ust jako zarzut pod moim adresem.
Zarówno Ty jak i ona w pewnym sensie macie racje i mówicie o tym samym.
Puenta jej wypowiedzi była taka: "nigdy nie jebłeś w stół tak naprawdę! Jeżeli ja robiłam coś takiego Ty nie pokazałeś światu, że STOP ta kobieta jest moja i tego jej nie wolno!"

Dalej trzymam się swojego zdania. Jeszcze bardziej dla mnie jest chore to, że zawsze będzie "TWOJA WINA" (o czym też wspominacie WYŻEJ Wink) bo jak widać głównym problemem w tej konkretnej sprawie nie było to, że w jej głowie się zrodził taki pomysł ... tylko, że "JEJ POZWOLIŁEM GO ZREALIZOWAĆ!".

Oczywiście nie rozstaliśmy się przez BASEN :]
2 lata związku
1 rok wspólnego mieszkania
... na światło dzienne wychodzi fakt, że to nie to i każde musi iść swoją drogą. DOSTAŁEM PO DUPIE ... lecz wstanę bo kurwa co innego mi zostało!?

Pozdrawiam

Wiem ... , że nic nie wiem!

TYAB
Portret użytkownika TYAB
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30+
Miejscowość: Cała Polska

Dołączył: 2013-10-17
Punkty pomocy: 1942

Już po związku...to nie jest związek. Nic do Ciebie już nie czuje, jedyne wyjście to musi poczuć, że Cię traci na rzecz innej...ale czy jest sens ciągnąc jakiś chujowy związek dalej?

Na tym basenie jak facet nie będzie pizdowaty to wiele się może zdarzyć...naprawdę...a prawdy i tak nigdy się nie dowiesz.

Dam Ci do myślenia

Charlize
Nieobecny
"szamanica" ;)
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-08
Punkty pomocy: 137

Myślę,że rzecz też w tym jak wyglądają te zakazy i nakazy w związku. Na swoim przykładzie powiem,że jeśli facet przy ludziach robi mi obciach,bo nie pozwala mi na coś co np sama zaproponowałam,to sytuacja jest beznadziejna. Chyba podstawą jest szacunek do drugiej osoby,bo pomyślcie panowie jak czujecie się gdy dziewczyna robi awanturę przy kumplach,że nie możecie sami wyjść na imprezę - no lipa i żenada,w drugą stronę działa to tak samo. Gdy więc w szerszym gronie chcę przekonać do czegoś mojego faceta staram się mu to przekazać tak by nie poczuł się upokorzony,a nawet więcej staram się by poczuł się najważniejszy,zastosowanie tej metody w domu i bez świadków też się sprawdza,więc polecam to niż otwartą kłótnię i zakaz. Tutaj już jest po fakcie,dziewczyna definitywnie urywa się i znalazła sobie inny obiekt westchnień,jednak na przyszłość radzę z większym spokojem i finezją.

Co do kolegowania się z facetami,to już zupełnie inna sprawa. W moim przypadku wygląda to tak,że zawsze bardzo starałam się zaprzyjaźnić gdy tylko poznawałam jakąś nową koleżankę,taaaaak chciałam mieć wiele przyjaciółek,mam jedną ale przynajmniej prawdziwą. W męskim gronie czuję się lepiej i swobodniej,bo po 1. Nikt na pierwszy rzut oka nie ocenia mojego charakteru,którego przecież wygląd nie oddaje. Z dziewczynami zawsze mam tak,że jak wchodzę w towarzystwo mieszane gdzie są ze swoimi facetami,mimo iż sama mam faceta i z nim jestem z miejsca spisują mnie na straty,bo czują się zagrożone. Po 2. przy facetach mogę mówić swobodnie i nawet jak palnę totalną głupotę nie będą mi tego przy każdym spotkaniu 8 lat przypominać żeby zdyskredytować lub ośmieszyć moją osobę w towarzystwie. Po 3. Ileż można słuchać krytyk i uwag o jakiejś tam dziewczynie,czy innej osobie trzeciej,której na oczy nie widziałam,nie znam,nie chcę jej poznać i mam ją gdzieś głęboko,a ktoś zdaje mi szczegółową relację z jej życia okraszoną uwagami i wnioskami.
No niestety ale wieeeele kobiet tak właśnie podchodzi do życia,wybierając sobie koleżanki skupiam się więc na ich charakterze i na tym by nie spotykac przypadkiem ich facetów. Nie jestem jakąś nie wiadomo jaką pięknością tak dla jasności,ładny to mam chyba tylko uśmiech,ale jestem otwarta i chyba dość wyluzowana i z poczuciem humoru podchodząca do życia,staram się o siebie dbać i nie skupiać się na swoich kompleksach a cieszyć się z tego co mam. Kobiety niestety zawsze widzą we mnie rywalkę,chudszą,z gładszą cerą,mój uśmiech zawsze odbierają jako kokieteryjny jeśli w towarzystwie jest choć jeden facet.Ba miałam nawet sytuację,że tańcząc na imprezie z własnym bratem,rzucano mi zawistne spojrzenia i kilka dziewczyn odważniejszych podeszło i spytało czy z nim chodzę??!!Wiem mój brat wzbudza powszechne zainteresowanie i dzięki niemu miałam maaasę koleżanek zapatrzonych w niego jak w Świętego Graala,ale wiadomo co to były za koleżanki. Sądzę po prostu,że mężczyźni nie analizują tak jak kobiety,nie szukają na siłę czegoś czego nie ma,stąd niektóre dziewczyny wolą męskie towarzystwo.W sumie ze strony kobiet spotkało mnie wiele nieuzasadnionych przykrości,szczególnie od tych co za dużo wypiły na imprezie,dziewczyny które wydawały się mnie lubić okazywały się fałszywe lub miały w tym jakiś inny cel (np mojego brata) Nie ufam kobietom,wolę wyżalić się facetowi,jeśli naprawdę potrzebuję wsparcia lub mojej jedynej prawdziwej od kilkunastu lat przyjaciółce,która potrafi zobaczyć we mnie człowieka jakim naprawdę jestem.Więc nie osądzajcie od razu negatywnie dziewczyny,która ma więcej kumpli niż koleżanek,bo być może ma więcej ku temu powodów niż przypuszczacie.

"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"