Wróciłem ze spotkania z dziewczyną. Jak widać nie jestem początkującym a jednak przytrafiło mi się to co w temacie. Poznałem jakiś czas temu dziewczynę (w zasadzie dwie). Jedna z nich mi się spodobała i zaczeliśmy ze sobą pisać długie maile. Pisało nam się tak dorze, zauważyłem że jest to dobra dziewczyna, taka inna nie zepsóta,dość religijna i rodzinna więc się umówiliśmy. Niestety było to spotkanie w trójkę bo ona nie chciała zostawiać przyjaciółki samej w nowo wynajmowanym mieszkaniu. Zgodziłem się i umówiliśmy się na spacer i zaczęło się... nie poznaję się po prostu nie poznaję bo głównie było gadanie o bzdurach i dużo milczenia, było dość sztywno. Następnie chciały mi pokazać gdzie mieszkają i wstąpiłem na chwilę i tam było jeszcze bardziej sztywno, wylałem puszkę z piwem które stało na stole. Nie wiedziałem co mówić i znów było dużo ciszy.
Wyszedłem od nich i czułem na siebie wkurw. Ona czuła że ja byłem spięty bo mi to napisała. Czy da radę to odratować jeszcze? Jak się zachować? Nie wiem jak takie rzeczy mogą mi się zdarzać po tylu latach praktyki to straszne ale myślę że to przerz moją lekką nerwicę.
+ oddanie im dowodzenia. Zapewne dlatego, że miały przewagę liczebną
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Tak też czuję i jakoś się czułem dzisiaj trochę zajebany ;/ Pytanie jak to odratować.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Nie pisać. Umówić się i spotkać. Jako wymóg postawić spotkanie w 4 oczy. No i uwodzić uwodzić i jeszcze raz uwodzić
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Powiedz, że inaczej sobie to wyobrażałeś. Zgodziłeś się na koleżankę bo nie miałeś wyboru ale kompletnie zepsuło Ci to wyobrażenie spotkania i zachowywałeś się tak, żeby nikogo nie urazić. One odwracają kota ogonem - ucz się od mistrzów. Zapytaj kiedy kolejne spotkanie, bo zależy Ci, żeby zatrzeć to niemiłe wspomnienie i dać wam szansę się nawzajem poznać.
Następnym razem jak Ci się coś takiego zdarzy, skup całą swoją uwagę na koleżance a dla dziewczyny bądź tylko miły i odpowiadaj na pytania. Założę się wtedy, że to będzie ostatnie spotkanie w trójkę...
No dobrze sobie to wszystko przypomnieć, znam te zasady ale spaliłem się.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Zjebałeś że w ogóle się zgodziłeś spotkać w trójkę.
Wiadomo po co się chodzi na randki uwodzić ! Więc mogłeś przewidzieć że będzie taka
atmosfera.
Mogłeś trochę w friend zone wpaść przez to no bo co może być na takim spotkaniu poza gadaniem o pogodzie i innymi pierdołami. Chyba że liczyłeś na trójkąt
Tak wiem ale tutaj zobacz drugą stronę medalu
Jeżeli bym stanowczo się nie zgodził nie wyszłoby najlepiej. To ważna dla niej osoba, przyjaciółka więc powiedziałem że nie będzie tak że jej przyjaciółka zostanie sama w wynajętym mieszkaniu bez telewizora i coś wymyślę no i spotkaliśmy się w 3.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
No studentki, ja to wiem Ty to wiesz ale jej było szkoda ją zostawić tak mi ciągle przed spotkaniem jęczała.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Wyznaję zasadę że ludzie muszą iść na kompromisy (ja się na coś zgodzę ale Ty też) kiedyś żle to zrozumiałem i byłem że tak powiem za twardy w stosunku do kobiet i źle na mnie reagowały a relacje były krótkie bo stawiałem wszystko na swoim.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Nie pierwsza i nie ostatnia chujowa randka. Ja dalej mam w głowie swoją epicką randkę po której dziewczyna ze świeczkami w oczach się spłoszyła. Do tej pory nie wiem dlaczego
Gadka szmatka, ja bym zrobił tak jak Kalio radzi. Graj w otwarte karty i powiedz że jeśli chodzi o takie spotkania to tylko w 4 oczy.
Psiapsiułki to kurwesko ciężkie do rozgryzienia kobiety. One już pewnie 1000 razy na twój temat po przyjściu rozmawiały, jedna drugiej radziła - zapewne na twoją niekorzyść.
Wiesz jak to jest jak jedna chłopa nie ma to druga mieć nie będzie. Bo jej na to psiapsiułka nie pozwoli, a nawet jeśli ta 1 wyjdzie z inicjatywą to ta druga zrobi wszystko by to spierdolić.
WNIOSKI: Pojebane!
Walnij tekstem że następny raz opiekunkę jej podeślesz do domu a wy pójdziecie razem.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
teeeeeee... a to nie ta sama, co Ci powiedziała, ze tylko na stopie koleżeńskiej chce? Opisywałeś w poprzednich postach...
Jezeli tak, to co się dziwisz, ze z kolezanką przyszła... no i "randką" wtedy bym tego nie nazywał!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie, to inna zupełnie dziewczyna.
Teraz mam plan naprawczy tej sytuacji żeby pokazać się z tej prawdziwej strony i muszę się z nią umówić sam na sam.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Najgorsza "randka"........
Jedna z moich pierwszych umówionych. Młodszy byłęm o pare lat, wakacje to były. Nigdy sie chyba tak nie jarałem.
Oczywiscie wazne przygotowanie - plan wymyslony juz daaawno, tematy, co powiem, gdzie idziemy.
Wstałem o 8, pojechałem na 2h na rower, potem 30min biegu i ćwiczenia na brzuch. Żebym się zmęczył i był bardziej pozytywny. Długa kąpiel w wannie, ciało umyte gąbeczką, świeżutki. Ubrania uprasowane, włosy ułożone, buty umyte na błysk, perfumki są.. no to jedziemy na miasto troche wczesniej zeby złapać "powera" po przez zagadywanie do innych dziewczyn.
Cały szczęśliwy, czekałęm na to tyle czasu, tyle przygotowań, i ....
"przepraszam, nie dam rady się dzisiaj spotkać :("
pozdro!
stary.. jak uderzysz w termin "okresu" to przesrane ;d sam wiem bo tak mialem...(chyba)
pierdolilem 3po3 i dupa.. ona glownie milczala. grr..bylo tak zjebanie ze jak wracalem to mialem moralniaka jak skurw..ysyn. nast dnia sie posprzeczalismy na jakis miesiac.
strzelam ze ja uderzylem w ten termin ;d
ps.
Gadzik, fajne uczucie, co nie ?
Don't sell yourself
To fall in love
With those things you do
Ja się nawet psychicznie na to spotkanie nie przygotowałem a przed spotkaniem czułem jebaną jesienną deprechę i wyszło jak wyszło
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Osobiście miałem tak z osobami poznanymi drogą elektroniczną. Podczas poznawania na żywo a używając technologii tylko, żeby się umówić, problem nie występuje.
No i oczywiście koleżanka.. Nie powinno jej tam być. Nie jak dopiero ledwo się znacie.
Randką, a nawet 'randką' bym tego nie nazwał. Żadna, powtarzam żadna, idąca na randkę kobieta, nie zabierze na nią swojej przyjaciółki. Choćby ta... miała zostać sama w mieszkaniu :] Mam wrażenie, że jeszcze nic się nie zaczęło, a już trafiłeś do kubła z napisem - kumpel
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Zaplanowałem dzisiaj wieczorem około 21.00 po moim powrocie z kursu zadzwonić do niej będąc w okolicach jej domu (mieszkamy na tym samym osiedlu) żeby wyszła na zwnątrz na chwile i później ją zabrać od razu za rękę na miasto w takie miejsce z widokiem i tam już działać,uwodzić, całować. Chcę pokazać się z prawdziwej strony bo po ostatnim to słabo wyglądam w jej oczach.
Pytanie czy mój pomysł jest dobry by ją tak spontanicznie zabierać i czy macie lepszy pomysł by naprawić i zamazać ostatnie złe wrażenie.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Przyjaciółka miała zapewne,albo gwaratnować bezpieczeństwo,albo ocenić cię,obstawiam na jedno z tych dwóch. Pomysł z tym wyjściem spontanicznym dobry,tylko dziewczyny nie wystrasz,bo jeśli jednak przyjaciółka miała spełniać rolę "ochroniarza" być może dziewczyna jest nieśmiała,ostrożna i obawia się wyjścia sam na sam.
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"
Obawiam się tylko sytuacji że jak zadzwonie i powiem zejdź na dół czekam przed domem to albo wyjdzie z przyjaciółką a druga rzecz jeżeli wyjdzie sama to nie da się zaciągnąć na miasto bo nie będzie chciała jej zostawiać samej. Może też się nie zgodzić wyjść w danej chwili i nie wiem co w takich sytuacjach za bardzo robić bo wychodzę na debila, ja czekam na dole, dzwonię a laska że nie nieeee... źle to wychodzi.
Są 3 opcje :
- ona rzeczywiście nie chce jej zostawić samej, jak mówiła wszedzie narazie chodzą w dwójkę (dość prawdopodobne jak dla mnie). Jej słowa : "kurcze wiesz co, wiem ze głupio ale no głupio mi zostawić ją, wszędzie we dwójkę narazie chodzimy, najwyżej jak się ogarnie to dam Ci znać i się spotkamy"
- pełniła rolę ochroniarza jak mówisz
Z tym ocenianiem mnie to nie bardzo. To wyszło na początku tak że ja podbijając do nich dwóch to podszedłem z tekstem że chcę poznać blondynkę ale z bliska mi się nie spodobała już tak. Maila mi podała dziewczyna brunetka czyli mój target że tak to ujmę (nie lubię tego sformułowania) co mnie w tej chwili bardzo ucieszyło.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Wiesz co jakby facet naprawdę mi się podobał to starałabym się jednak pobyć z nim trochę sam na sam,a jeśli ty dasz jej ku temu okazję to powinna z niej skorzystać. Sama jestem bardzo ostrożna w kontaktach z facetami szczególnie na początku,więc myślę,że ją rozumiem.Jeśli więc zaproponujesz jej krótki spacer po okolicy,a nie żaden daleki i długi wypad,to się zgodzi.

Koleżanka może być w pogotowiu pod telefonem,a pół godzinki jej nie zbawi
Edit: Tym bardziej,że jeśli nie zna tej okolicy i są tu od niedawna,to możesz wykorzystać to "pokazanie jej okolicy" jako pretekst
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"
Tyle że zjebałem pierwsze spotkanie i chcę się pokazać z prawdziwej lepszej strony. Problem jak doprowadzic do spotkania.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
No dobra, spotkałem się z nią przed jej domem na 20 minut. Było dość późno a ona wstaje do szkoły rano więc nie mogłem zrealizować mojego planu by pojechać z nią do centrum miasta.
Rozmowa kleiła się świetnie, byłem sobą i wyjaśniłem jej dlaczego ostatnio była taka napięta atmosfera, że to przez jej koleżanę, że nie wiedziałem jak się zachować bo to ją pierwszą poderwałem.
Ogólnie mówiąc jestem zadowolony bo rozmowa się bardzo dobrze kleiła, ja pokazałem się z prawdziwej strony, dałem jej buziaka w policzek i trochę eskalacji wcześniej i mocny kontakt wzrokowy którego wcześniej kompletnie nie było przez moment nawet. Co będzie dalej? nie wiem ale wiem jedno, że zeszło ze mnie to chujowe uczucie, jakiś taki moralniak.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Czyli wszystko poszło ok :] Cieszę się,że ci się udało,podejrzewałam,że to będzie takie krótkie spotkanie,ale za to obiecujące
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"
jak widać więcej spiecia i myślenia niż to warte. Na następny raz po prostu działaj a nie dumaj na forum. Myślał będziesz przed snem jak coś będzie nie tak ale najpierw trzeba coś zrobić żeby mieć o czym myśleć. Myślę że teraz po prostu zaproponuj dłuższe spotkanie i bawcię się dobrze
rANDKA W TRÓJKE ? Kiedyś jedna też mi proponowałą że przyjdzie z koleżanką a ja jej odmówiłem