Witam, z laską jestem od czerwca 2012r, w te wakacje bylismy na wczasach oczywiscie bardzo milych
po powrocie po jakims czasie powiedziala mi ze liczyla na to ze na tym wyjezdzie dam jej pierscionek itd itd ze chcialaby juz cos planowac powaznego na przyszlosc, ja odparlem ze ciesze sie ze tez bym chcial ale nie w tej chwili poniewaz szukam pracy od 2-3miesiecy i narazie nie moge pozwolic sobie na planowanie czegos na co oczywiscie sa potrzebne pieniądze, Ona na to ze dalisbysmy rade ze Ona pracuje itd. Dodam ze w planach bylo mieszkanie u mnie gdyz mam cale pietro swoje
. co bylismy w galeriach to wzdychala do jubilerów sciskajac mnie za reke itd, widac ze ma parcie na zeniaczke, szczerze po roku zareczac sie to dla mnie troche za wczesnie, kiedys bylem z laska 2 lata i dopiero poznalem co to byla za zołza
Wydaje mi sie ze ta Moja obecna boi sie ze Ją zostawie dla innej i chce szybko sie zaobrączkowac (kiedys znudzila sie jakiemus kolesiowi tak sam jej poweidzial). Powiedzialem ze jak znajde prace wtedy bede myslec;) teraz mamy ciche dni, poszlo pare niemilych smsow z kazdej ze stron, pisala ze ja nie traktuje tego związku powaznie itd ze czastka Jej umarła, dzis po 3 dniach ciszy chcialem sie spotkac to napisala ze nie ma sily jeszcze na powazne rozmowy, ze jest juz zdrowo (bo ostatnio byla bardzo chora) no i nie wiem kiedy sie zobaczymy.
Jak jeszcze z nia nie byłem i spotykalem sie jako kolega to miala wtedy chlopaka ale im nie wychodzilo, wiec moze teraz spotyka sie z innym skoro jej "nie wychodzi" ze mna? mialem zapytac o to wprost ale sie powstrzymuje narazie. Ona za mna szalała doslownie juz po pol roku bycia razem wspominala ze chcialby ze mna mieszkac itd, dla mnie to byl szok
) Jak zaczalem sie z nia spotykac to nie bralem tego na powaznie a wyszlo cos bardzo powaznego, moze to teraz sie na mnie msci? Mam wrazenie ze to juz nie to i bedzie z tego lipa, koniec. co o tym sadzicie?
Ja też nie rozumiem tej cieczki na zaręczyny, teraz są one traktowane jak następny status na "fejsbuku" żeby się pokazać koleżankom, więc w sumie nie przedstawiają żadnej wartości ... to smutne że dziewczyny tak spłyciły takie poważne gesty (przynajmniej dla mnie) ze strony facetów.
Myślę że jak masz 21 lat studiujesz, spotykacie się rok to jeszcze jest czas na to, no i najważniejsze-sam się nie czujesz gotowy takie zobowiązanie, chyba w miarę realnie i trzeźwo mysląca (jak sama twierdzi) dziewczyna to zrozumie, zresztą jak sama poważnie myśli o przyszłości to chyba wie że praca, wykształcenie, jest też ważne, żeby potem po ślubie nie dziadować z zasiłku, albo z pieniążków od mamy\taty
p.s. a tak w ogóle mam wrażenie że ona myśli że pieniądze lecą z nieba ? mam na myśli wizytę u jubilera ? wybór pierścionka= skąd kasa jak nie pracujesz ? wybadaj czy to nie królewna co czeka na królewicza z zasobnym kontem ...
they hate us cause they ain't us
I bardzo dobrze, że na razie o tym nie myślisz i nie myśl. Jak sam napisałeś, masz już doświadczenie z jedną i po 2 latach się na niej poznałeś. Po roku czasu się zaręczać?? 2-3 lata to jeszcze można zrozumieć ale nie 12 miesięcy. Coś z nią jest nie tak, że chce pierścionek a teraz odstawia jasełka, że mniej jej zależy itp. Uważaj, żeby Cię nie złapała na dziecko!! Coś mi się wydaje, że takie coś może jej po głowie w pewnych sytuacjach chodzić. Znam takie przypadki, potem wychodzi niedopasowanie, niedokładne się poznanie i życie jak pies z kotem!
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
jako że mam 24 lata i że juz duzo znajomych sie hajta i ma dzieci, zauważylem że dziewczyny zazdroszczą swoim koleżankom(ożenionym czy tam ocielonym już) i też mają takie parcie tymbardziej ze wiek 23-24 to dla kobiety juz najwyzszy czas bo pozniej bedzie jej trudno znalezc sobie partnera bo jak one myslą lepsi faceci będą zajęci a one już będą stare i brzydkie. jak czujesz cos do niej poważniejszego i zależy Ci na niej to zaręcz się, kup jakiś tańszy pierścionek na jaki Cie stać a to nie bedzie wcale znaczyło że za rok bedziesz juz sie żenił
Tak z innej beczki :
Mam 17 lat i czytając to wydaje mi się że nic a nic nie zrozumiałeś z tego co na tej stronie jest napisane.
Jesteś mężczyzną i to Ty musisz wiedzieć czego chcesz. Chcesz się żenić to to rób, nie chcesz to nie. Nie daj sobą manipulować! Powiedz jej to co uważasz, że jest za wcześnie jak dla Ciebie, a presja którą Ci stwarza wcale Cię nie pcha w kierunku ołtarza(z tego co zrozumiałem).
Jak się rozstaniecie z tego powodu to zobaczysz że zależało jej na tym żeby się pokazać z brylantem czy ciul wie czym, a nie na tym żeby z Tobą być.
Masz wolną wolę!
Ja byłem z laską blisko 5 lat i dopiero pod koniec naszego związku myślałem poważnie o zaręczynach. Jeszcze dwa miesiące przed rozstaniem sama mówiła o zaręczynach, a potem stwierdziła, że to nie jest to i spierdoliła, więc całe szczęście, że się nie dałem wcześniej podkręcić na te zaręczyny.
Więc zaręczać się po roku znajomości, to w choooj za wcześniej według mnie, bo szydło z worka wyjdzie dopiero po 2-3 latach i się okaże czy taka fajna para z Was.
Myślę że nie jest tak źle jak myślisz...nie dostała tego co chciała czyli obrączki i teraz się focha...po prostu odwróć jej uwagę od tego i zajmij ją innymi sprawami...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Ja podam inny przypadek, koleżanka w wieku 20 lat wyszła za mąż, wcześniej kręciła ze mną ale NA SZCZĘŚCIE wyjechałem do pracy na drugi koniec Polski i znalazła innego, byłem w szoku jak usłyszałem, że się żeni bo dla mnie to było za szybko! Ożenili się chyba 1 czy 1,5 roku po tym jak przestałem z nią się spotykać i wyjechałem. I w wieku 26 lat zdradziła męża z innym. Aby się żenić trzeba najpierw czuć, że to to i dobrze znać drugą osobę. Tamta dziewczyna często imprezowała sama z koleżankami - tzw. babskie wieczory, nawet mówiłem znajomym, że to tylko kwestia czasu kiedy zdradzi męża i tak też się stało:(
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Zaręczać się/żenić przed 25 rokiem życia to jak wyjść z imprezy przed 23
to co zrobiła, to był faul na czerwoną kartkę.. Musisz teraz bardzo uważać. Nie ma nic gorszego niż się zaręczyć dla świętego spokoju, nawet mimo tego, że to nie ma żadnego formalnego znaczenia, ale jednak to symbol.
ja się właśnie zaręczyłem na zasadzie koła ratunkowego, a i tak utonąłem mając 1.5k w plecy na jej palcu..
ogólnie zaczyna mnie to bawić, że pod każdym tematem mogę się podpisać ze swoim doświadczeniem w roli gościa, który coś autentycznie spieprzył
dzięki za odpowiedzi, nawiązując do niektórych z Was to nie mam 21 lat a 30 a Ona ma 26
no i znam tą strone bardzo dobrze od kilku lat wiec napewno niczego nie spieprze i wiem co robic, narazie sie do mnie nie odzywa mimo ze dzis sie odezwalem po 3 dniach ciszy, cos tam odpisala i teraz czekanie, ja nic nie bede juz proponowac jak bedzie chciala pogadac to jej wyznacze termin. Jeżeli nie bedzie chciala ze mna byc tylko dlatego ze nie pracuje czy tam niby nie chce planowac czegos to bedzie wiadomo dlaczego ze mna jest (mieszka z rodzicami wiec pewnie szybko chce sie wyniesc od nich zwlaszcza ze z tata nie ma dobrego kontaktu), jezeli naprawde kocha to bez problemu poczeka....czas pokaże 
C.D.
Spotkalismy sie dziś, pojechalem po NIą, chcialem jechac do mnie pogadać a ta zaczela histeryzować ze nie nie nie juz mi prawie z auta wyskoczyla jak jechalem, psychozą mi zajechalo:) no to pojechalem w neutralne miejsce na spacer. W sumie nic z tego spotkania nie wyniknelo konkretnego, dopiero pod koniec okazalo sie ze juz nie jestsmy razem, wyskoczyla z samochodu jak ja odwiozlem z placzem a pozniej pisala ze myslala ze pobiegne za NIą
jeszcze wczesniej chciala zebym ja przytulil, ciekawe po co tego chciala nie wnikalem. Dodam ze caly czas upiera sie przy swoim ze chce cos planowac na powaznie a nie tylko w slowach, ze nie chce takiego zwiazku jaki byl tylko taki nowy z planowaniem (zasmierdzialo mi szantazem) oczywiscie wszystko mowilem co o tym mysle i czułem no ale to taki uparciuch ze takiej jeszce chyba nie spotkalem. Zaczalem sie z nia spotykac tak naprawde z braku laku i cos z tego wyszlo, seks byl szybko bo po jakims miesiacu, nie zalezalo mi na niej na poczatku ale pozniej wiadomo wspolne wyjazdy itd. Teraz jakies smsy mi pisze swoje widzimisie, nie wiem czy dobrze zrobilem ale napisalem ze jak chce cos naprawic to w srode moze przyjechac, chce zeby pokazalo ze jej zalezy bo jak do tej pory to ja proponowalem spotkania, ja pisalem pierwszy a ona nic, ale ona tego nie widzi ze nic sie nie stara, zapytalem czy jest ktos trzeci to mowi ze nie, mialem podejrzenia ze moze ktos byc i dlatego taka oschla sie zrobila. Mowi ze nie moze juz czekac itd , no szkoda bo troche cierpliwosci z jej strony a mogloby byc naprawde milo w przyszlosci:0 ale lepiej teraz niz pozniej 
Kurcze, mam 20 lat i dzięki Bogu nie miewam takich problemów.
Ale większość postów w tym temacie jest strasznie jednostronna. Że jesteś mężczyzną, że nie daj się zmanipulować, że zawsze jest czas na pierścionek. Jasne - wiadomo, różne sytuacje się zdarzają, lepiej się poznać wcześniej itd. Ale kurwa skumajcie, że panna jest postawiona przed ścianą w ten sposób trochę. U nich zegar biologiczny biegnie szybciej, sporo facetów dopiero po 30 staje się całkiem ogarniętych, życiowa mądrość, doświadczenie, jaja itd., a kobiety swój największy potencjał - urodę - często koło trzydziestki zaczynają tracić! Dodatkowo kwestia płodności, wiadomo jak to jest.
Innymi słowy, jeśli student21 i niedoszła panna młoda teraz się rozejdą, to uważam, że on jest w znacznie lepszej sytuacji, niż ona. I żądanie od niej przedłużającego się w nieskończoność "okresu oczekiwania" to trochę jakby przystawić jej rewolwer do głowy. Chociaż z drugiej strony ona też tu szantażuje....
Ja wiem, też naczytałem się snoofiego, expata i septo, wiem że małżeństwo nie zawsze oznacza usłaną różami drogę na jednorożcu, czasem to wszystko potrafi dowalić po dupie, jasne. Ale jeśli w wieku 25-35 lat facet się nie ożeni, to nie ma dramatu. Jeśli panna ten czas jakoś ominie, to raczej jest w czarnej dupie.
I zastanówcie się, czy "nie mogę już dłużej czekać" to aby na pewno złowrogi shit-test i próba manipulacji.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Tak. Panny po 25 roku zycia codziennie obsypuja sie ziemia zeby sie przyzwyczaic do nieuniknionego
.
)) no ale w sumie sie nie dziwie. Pozyjesz, zobaczysz jak jest.
Jak Ty malo jeszcze znasz zycie
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Może to dlatego, że jest 01:48 rano, ale totalnie Cię nie rozumiem. A mianowicie jak jest?
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Wiarus juz Ci wutlumaczyl wiec nie bede powielac.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Jeśli panna ten czas jakoś ominie, to raczej jest w czarnej dupie."
A może dzisiaj coraz więcej bab wcale nie szuka chłopa na stałe ? To co ja widzę to jest trend, który pokazuje, że jest coraz mniej urodzeń, ale coraz więcej samotnych matek. To daje do myślenia. To w co Ty wierzysz to jest system rodem z ubiegłego wieku i od jakiegoś czasu ten system już nie funkcjonuje.
"Dodatkowo kwestia płodności, wiadomo jak to jest."
No jak to jest z płodnością hmmm ? Baba i po 40stce potrafi zajść w ciążę i urodzić w skali 10/10. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. A z facetem nie musi być bo pójdzie do sądu, pozwie o alimenty i dochód ma tak czy inaczej. Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy jakie dzisiaj baby mają możliwości - z pewnością większe aniżeli nasze babki. Tamten świat minął i lepiej zdać sobie z tego sprawę - im prędzej tym lepiej.
Co do tematu to dobrze chłop robi, że wstrzymuje się z decyzją o zaręczynach. Tak na dobrą sprawę to ja w ogóle bym nie planował małżeństwa bo po chuj to chłopu. Tak długo jak nie ma dzieci i ślubu tak długo chłop jest na górze. Po co zmieniać dobry układ, no po co ? Nie żeń się chłopie.
oczywiście po części masz racje, ale:
"A może dzisiaj coraz więcej bab wcale nie szuka chłopa na stałe ?"
Niby nie szuka, ale same zaczynają temat o związku i ustatkowaniu, im starsze tym napięcie rośnie i szybciej temat wypływa ...
może szukają ale nie znajdują to mówią że nie szukają
"z facetem nie musi być bo pójdzie do sądu, pozwie o alimenty i dochód ma tak czy inaczej. Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy jakie dzisiaj baby mają możliwości"
niewątpliwie masz rację, z tym że kasa nie zastąpi ojca i partnera który pomaga wspiera, kocha ... oczywiście znowu wiadomo że większość kobiet do tego sie nie przyzna
sam wiesz jak to jest, jedno gadają, a życie co innego
they hate us cause they ain't us
"może szukają ale nie znajdują to mówią że nie szukają "
No pewnie, a co mają mówić - "ah wiesz bo w ostatnim roku to już trzech mnie obracało, ale to świnie zwykłe były i o seks im tylko chodziło więc sam rozumiesz, że nic z tego nie wyszło i to ja ich spławiałam. Bo ja taka nie jestem jak oni myślą - taka łatwa znaczy się."
Tu raczej nie chodzi o same zaręczyny a jej niedojrzałe zachowanie, przecież to już dorośli ludzie, powinni usiąść i pogadać, ona pokazałaby jak radzi sobie w takich stresujących sytuacjach\problemach i pewnie doszli by do jakieś kompromisu
Na zdrową logikę co jej dadzą wymuszone zaręczyny, niesmak pozostanie,a zaręczyny można zerwać pierścionek do zwrotu i tyle ... żadnej gwarancji szczęścia tu niema ...
Ja sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji (lecz to ja dla odmiany zacząłem temat) i kobietka zamiast mnie wspierać i utwierdzać w wyborze (bo zawsze jakieś tam nerwy są)to zaczęła szukać problemów (a to że ślub taki, pierścionek taki, a to nazwisko swoje, a to że mieszkanie takie) i tak jak byłem przekonany na tak i że uczucie najważniejsze, nagle to dostałem kubeł zimnej wody na łeb
czasami takie sytuacje pokazują jakie jest uczucie i co się dla niej liczy ...
they hate us cause they ain't us
Dziewczyna jest zdesperowana, bo jej zegar biologiczny nieubłaganie tyka, więc trochę się jej nie dziwię.
Hipotetycznie, ona cierpliwie czeka, aż kolega się oświadczy, może za rok, może za dwa, ale czeka, bo kocha, tyle że, jednocześnie żyje w ciągłej niepewności, czy aby po tych dwóch latach jej nie zostawi dla młodszej(w końcu raz już ją facet zostawił).
Dziewczyna ma 26 lat i zdaje sobie sprawę, że jak nie teraz to kiedy? Boi się, że jeśli ją zostawisz za rok/dwa, to może przyjść taka chwila, że ciężko będzie jej znaleźć fajnego faceta, dlatego też, postawiła wszystko na jedną kartę, wóz albo przewóz.
Oczywiście, nie pochwalam takiego zachowania, gdyż szantaż, to najgorsza forma manipulacji, ale bądźmy trochę wyrozumiali, bo facetowi po 30 wcale nie jest trudniej znaleźć fajną kobietę i dlatego nam się nie śpieszy do ślubu/dzieci, bo wiemy, że i po 40 możemy spokojnie się ustatkować.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
Zareczyny a pozniej papierek sa wg. Ciebie w dzisiejszych czasach jakakolwiek "pewnoscia"? Ze juz beda ze soba na dobre i na zle? Wierutna bzdura. W zwiazku najwazniejsza jest milosc, jak jej nie bedzie z 2 stron to i tak sie rozwioda za 2,5,10 lat a kobita bedzie tak czy siak w tym jak to mowicie "ciezki wieku do znalezienia kogos". Ale wtedy juz bogatsza o dobra materialne partnera, co troche oslodzi jej ciezkie zycie;)
Mojej EX też tykał zegar...też ciągle gadała mi o ślubie, dzieciach. Moje argumenty nie docierały jej, że pracujemy na pół etatu i że na chwilę obecną ledwo się utrzymujemy, a co by było jakby było dziecko. Oczywiście zawsze miała jedną odpowiedz ''JAKOŚ TO BĘDZIE..'' Jakoś....i za 2 tyg mnie zostawiła dla innego:).
W dzisiejszych czasach hajtanie się wcześnie to samobójstwo. Uważam, że najpierw trzeba z daną osobą zamieszkać i poznać ją bliżej bo wtedy tak naprawdę poznaje się drugą osobę. Kiedyś owszem pary nie mieszkały ze sobą, hajtały się i są do dziś, czy są szczęśliwe? na pewno nie wszystkie, ale jednak są ze sobą...Jednak dzisiejsze czasy są całkiem inne, dziś jest moda na hajtanie, zaręczyny..nie myśli się co potem...a potem wychodzą kwiatki, nagle związki, które przed małżeństwem trwały np: 5 lat się rozpadają po zamieszkaniu ze sobą. Nagle okazuje się, że tak na prawdę nie znaliśmy drugiej osoby, nagle okazuje się do czego druga strona jest zdolna. W dzisiejszych czasach Telewizja, radio, książki typu '' Faceci kochają zołzy.'', jakieś z dupy porady w Filipince mieszają kobietom w głowach.
Zawodowo zajmuję się ''ściganiem alimenciarzy..'':) i nawet nie zdajecie sobie sprawy jak dużo związków się rozpada, jak dużo przybywa wniosków alimentacyjnych. W moim małym mieście wpływa nawet kilkadziesiąt dziennie, akta alimentacyjne dosłownie rozrywają szafy...i to w małym mieście, a co jest w miastach większych typu Warszawa?.
Także jak nie czujesz, że to jeszcze Twój czas, to się nie chajtaj..zreszta zobacz jakie ona już Ci sceny odstawia, szantaże..a co byś miał w małżeństwie?
Nie sztuką jest zmarnować sobie życie, a ślub z nieodpowiednią osobą, która będzie Cię ograniczać pod każdym względem może być naprawdę bardzo przykrym doświadczeniem.
P.S Wczoraj miałem okazję pogadać z pewnym wesołym facetem...facet ok 40, na pytanie czemu jest taki szczęśliwy odpowiedział mi '' Właśnie się rozwiodłem''
:)Naprawdę gość wyglądał jakby milony w totka wygrał
Dam Ci do myślenia
Kurwa, przekonałeś mnie
A na serio - mało, naprawdę niewiele jest kobiet nadających się do małżeństwa.
Większość nadaje się na matki ale nie na żony.
Dzisiaj panuje u kobiet przekonanie, że do pewnego okresu w swoim życiu, ciągle mogą szukać lepszego partnera mimo, że są w związku. Możesz robić wszystko dobrze, być prawdziwym mężczyzną ale jeżeli ktoś znajdzie się pozornie lepszy od Ciebie - zostaniesz wymieniony.
Kobiety nie myślą, bo później książę okaże się "goły" i jest płacz albo wracanie.
To zostało uwarunkowane już dawno temu. Kobieta ma za zadanie zapewnić byt sobie i swojemu potomstwu. Mężczyzna jest na dalszym planie. My nie jesteśmy ważni Panowie i taka jest prawda. Ważne jest to, co możemy dać kobiecie.
Czy nie ma większych egoistek od kobiet?
Czy zgrywanie mężczyzny ze swoimi zasadami i konsekwencją nie ma za zadanie straszyć takiej kobiety, że w razie wyskoku zostanie wyrzucona na zbity ryj i utraci wszelkie dobra zagwarantowane przez nas?
Badania odnośnie zdrady w związkach, testowane na grupie 10 tyś. kobiet pokazały, że 80% z nich jest w stanie zdradzić partnera, jeżeli ten o tym się nigdy nie dowie (linku nie chce mi się szukać, było to kiedyś na jakimś portalu ale osobiście podchodzę z uwagą do takich badań, jednak rzeczywistość ukazuje ich możliwą prawdziwość)
Czy zgrywanie mężczyzny nie ma za zadania pokazanie kobicie, że będziesz w stanie zaopiekować się nią i jej potomstwem?
Tutaj myślę, że każdy się ze mną zgodzi.
Więc o co chodzi - a no właśnie o to, że TO ONE POWINNY SIĘ STARAĆ o wartościowego mężczyznę I TO ROBIĄ. Póki jesteś pierwszym lepszym chłopaszkiem to Ty się starasz o kobietę. Kiedy jesteś zaś mężczyzną to one starają się o Ciebie. Dlatego tak ważny jest samorozwój.
Wracając do tematu - narzeczeństwem i ślubem kobiety zaklepują sobie wartościowego mężczyznę w jej oczach w danej chwili (niektóre to robią "wpadką"). Boją się tak samo jak my, że nie znajdą wartościowego partnera/partnerki a wszędzie słychać naokoło co się dzieje (ile na tym portalu narzekania, że kobiety są takie srakie i owakie, np. patrz w tym poście
)
Ale niestety potem życie weryfikuje decyzję kobiety. Niezgranie się, odmienności charakteru sprawiają, że człowiek się męczy. Tylko, że one o tym wtedy nie myślą.
Ktoś wyżej napisał: "po co zmieniać wygodny dla faceta układ" i to jest prawda, tyle, że jeżeli dla nas jest wygodny, to dla takiej kobiety wcale nie musi. My mamy wtedy możliwość przebierania partnerki bez zbędnych konsekwencji i sentymentów, taką samą jaką ma nasza kobieta a im ten układ najwidoczniej nie odpowiada.
Jeśli wierzyć innym statystykom, to więcej facetów zdradza, niż kobiet. Wiadomo, że może one nie wszystkim się chwalą w ankietach a my wyolbrzymiamy nasze heroiczne podboje, ale jesteśmy ogólnie rzecz biorąc siebie warci wszyscy razem.
Po drugie: nie znam Twojego stanu cywilnego itd., ale jeśli Twoja żona kiedyś stopniowo przestanie dbać o siebie, a dodatkowo nabierze gburowatego charakteru i zacznie pyskować, to nie zdziwię się, jeśli zaczniesz ostro rozglądać się na lewo i prawo. Nie znam Cię osobiście, ale wątpię, że będą Ci huczeć w głowie ideały w stylu "wierność", "miłość", "uczciwość małżeńska", "i że Cię nie opuszczę, aż do śmierci" i takie tam. Okaż więc też trochę zrozumienia kobiecie, która zdradza faceta, który znacznie zdegradował się od czasów, kiedy się poznali.
Nami też kierują instynkty. I one też się boją, że te instynkty każą nam np. odejść od żony. Bardzo się boją.
Ale w sumie to nie piję do Ciebie, tak tylko do tematu odpowiadam.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Być może, statystyki jednak mnie nie obchodzą bo interesuje mnie tylko moja osoba. Tamte przytoczyłem w ramach ciekawostki
Powiedzmy jednak, że masz rację.
Co do drugiego: zupełnie się z Tobą zgadzam ale na tym portalu i po pierwszej relacji wyrobiłem sobie zasady, których będę się pilnować, choćby nie wiem co. Powiedzmy, że wy też macie takie zasady (te gadanie o szczerości itd.) więc zanim zdradzisz, musisz uświadomić partnerkę co się w Twojej głowie dzieje.
Gdy już będzie o tym wiedzieć, jej sprawa czy zareaguje. Jeżeli nie - widocznie to ciche przyzwolenie lub partnerka daje Ci do zrozumienia, że nie zależy jej na Tobie tak jak myślisz.
Nas odróżnia od kobiet to, że wiemy czego chcemy i czujemy czego nie chcemy. Więc czemu nie możemy się szczerze określić i dać partnerce do zrozumienia?
Nigdy nie dopuszczę się zdrady, bo uznaję, że krzywdy wracają do nas za sprawą karmy.
Sytuacje dogodne do tego czynu już miałem, do jednych się nie dopuściłem świadomie a do drugich poprzez zbieg okoliczności. Jednak jakiś system wartości trzeba mieć i dla tych kilku chwil przyjemności nie wezmę na siebie zniszczenia tak ciężko zbudowanej relacji i psychiki drugiej osoby. Ludzi nie powinniśmy niszczyć...
Jeżeli mężczyzna się "zdegradował" jest ku temu jakieś usprawiedliwienie ale jak usprawiedliwisz to, gdy ojciec dwojga dzieci pochłonięty pracą i ledwo trzymający więzi rodzinne nagle dostaje takiego kopniaka za swoje zasługi?
Kobiety są niestety takie, że nie doceniają tego czego mają, dopóki tego nie utracą. Więc nie popadajmy w skrajności bo USPRAWIEDLIWIEŃ DLA ZDRADY NIE MA.
"Wczoraj miałem okazję pogadać z pewnym wesołym facetem...facet ok 40, na pytanie czemu jest taki szczęśliwy odpowiedział mi '' Właśnie się rozwiodłem''"
A pożegnanie z żoną wyglądało mniej więcej tak :
http://www.youtube.com/watch?v=c...
A to też ciekawe - na uczelni mam trochę wykładowców płci obojga i ci stanu wolnego, którzy całą młodość spędzili nad naukowymi artykułami/komputerami, na starość wydają się jacyś tacy szczęśliwsi, bardziej chill-outowi
A jeśli, nie daj boże, kiedyś będę musiał się rozwieść, to koniecznie w taki sposób jak na filmiku
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
"Jednak dzisiejsze czasy są całkiem inne, dziś jest moda na hajtanie, zaręczyny..nie myśli się co potem..."
pierdolenie i komunistyczna propaganda - właśnie kiedyś było większe parcie na ołtarz i obrączki - dzisiaj niczym niezwykłym jest związek bez certyfikatu wychowujący własne potomstwo... i jakoś tak mocno to w oczy nie kole...
uwazam ze jak ktos kogos kocha to nie liczy sie na 1 miejscu pierscionek i planowanie czegos, widocznie ona mnie nie kochala jak nalezy, kochala obraz naszej wspolnej przyszlosci bo z rodzicami sie kloci i szybko chce sie wyprowadzic, juz niby szuka jakiegos mieszkania
ja mam z tym dobrze ze mam cale pietro w duzym dome swoje wiec liczyla ze szybko sie wprowadzi po szybkim slubie i weselu i bedzie sielanka, mowilem jej ze ja tez chce cos planowac ale jak znajde prace a ona ze mi nie wierzy ze ten brak pracy to moja wymowka i wez tu gadaj z kobietami
Inni wokol sa ze soba po pare lat i nic a ta nagle juz teraz teraz teraz musi cos planowac no rece opadaja. Znam ta stronke od bardzo dawna dlatego sami wiecie jak do tego podchodze, gdyby nie ona to juz bym pewnie latal do niej jak piesek a tak znam wartosc wlasnej osoby i mam swoje zasady a pod buta nigdy nie pojde
)) Pozdro.
student21 - Ostrzegam Cie ... Moja była żona zachowywała się dokładnie tak samo . Miala wtedy 24 lata ...Mieszkalismy wtedy za granica , brak znajomych , brak innch dupeczek do porównania , brak znajomosci forum i moja ówczesna pizdowatość przyczyniły się do tego że uległem i zareczyłem sie dla swietego spokoju , potem uległem na dziecko bo " rzczywiscie juz czas" (mialem 26 lat , wlasne spore mieszkanie , oszczednosci ... ) , potem ślub ... i po ślubie zobaczyłem o co kurwa chodziło ...Pół roku po ślubie byłem jebanym w łeb bankomatem aż się ogarnąłem i powiedziałem WYPIERDALAJ.Dziś kolego płace alimenty i dorabiam się z idiotką.
Czytają o zachowaniu Twojej laski widze identyczny schemat ... " Jakoś to bedzie " ... " Damy rade " bla bla bla ...Uwazaj chłopie bo jesli kobieta zachowuje sie w taki sposób ( szantaże emocjonalne i fochy ) tzn ze cos z nią nie gra i z czasem to gówno wyjdzie ...
Łapie fochy bo tłumaczysz jej ze nie macie pracy i fundamentów do zakladania rodziny ( bo o to jej chodzi w dalszej perspektywie) ... Tzn w mojej opini ze jest niestabilna i bedzie całe zycie liczyc na Ciebie ... Zastanów sie dobrze czy chcesz byc z kims takim .
Ja żałuję do dzis i bede zawsze żałował , jednak cieszę się z dnia kiedy pozbyłem się tej psychopatki.
( nie znam jej - nie wspominałeś o tym , ale ... ) Jeśli laska pochodzi z hujowego domu ... ZASTANÓW SIE 10 RAZY ... z tego PRAWIE zawsze wychodzi syf jesli juz przd slubiem dzieją się rzeczy o których piszesz.
Pozdro