Witam ponownie wraz z moimi żalami...
Pisałem tu kiedyś o tym że zbliża się związek na odległość i mam dylemat co zrobić - no i by nie żałować postanowiłem spróbować.
W skrócie sytuacja wygląda tak że panna jest idealnie kompatybilna pode mnie i ciężko o takie zgranie w związku, chce wracać co weekend (jest na studiach 200km ode mnie), stara się w cholerę i generalnie nie mogę jej nic zarzucić. Nie mogę tez mieć podstaw by jej nie ufać ale cóż, to jest tylko baba - więc nie ufam i tu jest mój problem... Mam jakaś chujową psychikę i się przejmuje co robi, gdzie, z kim, że w ogóle tam jest. Nie czuje zazdrości, ani zagrożenia ale siedzi to we mnie i cholernie męczy i wkurwia. Nawet tego nie okazuje ale generalnie źle to wpływa na mnie i moje życie.
Ciągle chodzi za mną straszna chęć zerwania i zrzucenia tego z siebie, ale z drugiej strony wiem że z nią mógłbym spędzić spory kawałek życia i ciężko będzie ją zastąpić.
Tu pojawia się pytanie do tych którzy byli w takiej sytuacji i mieli podobnie (bo nie wierze że tylko ja nie mam jaj
): jak sobie z tym radziliście i czy w ogóle da rade sobie z tym poradzić? Bo kurwa nie wiem czy po prostu ja się nie nadaje do takiego związku czy z czasem da rade przywyknąć...
"Nie czuje zazdrości, ani zagrożenia ale siedzi to we mnie i cholernie męczy i wkurwia."
to co w tobie siedzi? bo wiesz, wymiękasz
"(...) i się przejmuje co robi, gdzie, z kim, że w ogóle tam jest."
Jak tracisz zaufanie to tracisz związek bo będziesz się czepiać byle gówna. A jak w wieku 18 lat twierdzisz, że już lepszej dupy nie poznasz, a w każdym bądź razie będzie ciężko ... Jakbyś poczytał te forum oraz posłuchał ludzi to byś musiał uwierzyć, że po Ziemi sami wyjątkowi ludzie chodzą. A tak nie jest.
Ale z drugiej strony podejrzewanie laski o coś tylko dlatego, że musiała wyjechać na studia trochę słabe jest. Na moje oko to masz akurat taki wiek, że sporo trzeba inwestować w siebie i fajnie mieć WOKÓŁ tego jakąś dupę lecz nie w CENTRUM. Ja bym zbastował trochę i nie doszukiwał się chuj wie czego skoro ZNAKÓW ku temu nie ma. Związek nie powinien być Twoim centrum, a dodatkiem. Panna zakochana ? Jeżeli tak to nie widzę powodów do zmartwień pomimo dystansu.
Trochę przesadzasz albo to Twój brak wiedzy. Bo skoro nie możesz jej nic zarzucić piszesz że się stara i w ogóle chce się spotykac co weekend mimo odległości to raczej nie masz podstaw do zazdrości , kontrolowania i wkurwiania się. Co innego jak zacznie Cię olewać i szukać wymówek aby się nie spotkać. Co do samego związku na odległość jeśli ją kochasz i jest wyjątkowa to lepiej wiedzieć że się nie udało niż potem żałować że się nie spróbowało
Nie ma związków na odległość , to są pseudo związki.
Związek na odległość jest udany tylko wtedy gdy odległość nie przekracza długości penisa , tyle Ci powiem.
Wygrywając z kimś jesteś silny wygrywając z samym sobą jesteś potężny!
Nawet, jak laska będzie mieszkała w klatce obok, w tym samym bloku, to nie będziesz miał kontroli nad tym do robi, więc czy to związek na odległość czy na "bliskość", to zerwanie nic nie pomoże bo z Tobą jest problem.
Jestem tuz po rozstaniu w zwiazku na odleglosc (400km) pozniej (650km), ale w sumie ani razu nie pomyslalem, ze moze mnie zdradzic. Chodzila na imprezy, ze znajomymi, z kolezankami. Przeciez nie moglem jej tego zakazac, zreszta jakby chciala to i tak by zdradzila. Jaki wplyw na to bym mial - zerowy. A jezeli zaczynasz sobie nakrecac takie rzeczy to nie wroze Ci przyszlosci. Jakbym mial przed kazdym pojsciem spac myslec czy moja kobieta teraz nie jest w ramionach innego goscia to po miesiacu bylbym chodzacym wrakiem.
Zwiazki na odleglosc sa z jednej strony fajne, duzo czasu dla siebie, uczucie tego wyczekiwania, nadrabianie wszystkiego. Ale z drugiej strony potem jest tesknota, rozlaka, radzenie sobie z problemami w pojedynke, duzo niedomowien, idealizowanie, to nadrabianie konczy sie spaniem po 4-5h, gdzie ludzie maja prace, zainteresowania. A wiadomo niewyspanie prowadzi do wysokiego kortyzolu i wkurwiania sie na siebie o blachostki.
Ja wiele rzeczy ze swojego zwiazku wspominam z lzmami w oczach, takie byly piekne chwile. Moze wszystko za szybko sie potoczylo, nasze 1 spotkanie to seks, upojna noc. Po 3 miesiacach wspolne swieta na drugim koncu Polski z jej rodzinom. To wszystko bylo takie wariackie, takie niesamowite. Polecam kazdemu sprobowac, ale niech pod uwage wezmie, ze taki zwiazek to stapanie poo bardzo cienkim lodzie. Moj pekl w ciagu paru tyg a ja ciagle jestem w lodowatej wodzie. Czy z niej wyjde czy utopie sie zalezy tylko ode mnie.
Poki co jest ciezko, wszystko nawraca, duzo mysli, duzo wspomnien. Lecz od 10 dni nie pisze nic, nie dzwonie. Jakos staram sie powstrzymywac. Jak wiadomo, jak sypie to i sypie sie wszystko. Do tego doszlo pare problemow natury rodzinnej i prywatnej. Wiec tym bardziej chcialoby sie 'kogos' miec.
Moja dziewczyna tez teraz studiuje, okolo 300km stad. Wiadomo, ze czasami sa glupie pomysly, ale spojrz prawdzie w oczy. Zdradzic Cie moze nawet jakby z Toba mieszkala, odleglosc nie ma nic do rzeczy, a nawet jezeli zdradzilaby to niech zrobi to teraz i nie marnuje Twojego czasu. Nic z tym nie zrobisz, potraktuj to jak etap przejsciowy. Mi tez ludzie mowili, ze to sensu nie ma, ale gdybym ich posluchal to teraz bym zalowal. Nie lam sie
"Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi, patrz na nią."
Dzieki wszystkim za odpowiedzi,
Wiarus lat mam 20 nie 18 ale nie chce mi się w profilu zmieniać... Mam też świadomość że jest masa świetnych lasek na tym świecie, ale w tej jest wyjątkowo mało "baby" a więcej człowieka więc na poważny związek idealna i tu jest problem bo ja mam przez cale życie taki sam pogląd jak bond18 i wyśmiewałem tych w związkach na odległość a tu taki psikus...
Macie racje problem jest we mnie, bo mam świadomość że dziewucha z zasadami, zakochana i dobrze bzykana nie odskoczy na bok a mnie ciągle ta sytuacja męczy i wkurwia, sam nie wiem dlaczego tym bardziej że gdy była tutaj przez prawie 2 lata robiła co chciała i miałem to w dupie. Odzywa się we mnie wewnętrzna pizda którą jak mogłoby się wydawać pokonałem ale to chyba pod psychologa podchodzi nie pod to forum.
Mimo wszystko chciałem poznać Waszą opinie i jeszcze raz dzięki
Mam wrażenie że masz wrodzoną chęć kontrolowania jej i walczysz z tym...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"