Hej,
mam do was pewne zapytanie. Za´nim je zadam, opowiem wam krotko swoja historie spotkan:
umawiam sie z dziewczyna (ladna, 22-letnia, o imieniu Marie. Mieszkam w Niemczech, stad takie imie). Sam mam 30 lat.
Przytocze wam krotka historie naszych spotkan(zawsze z odpowiednia przerwa ok. tygodnia miedzy spotkaniami, zadnych smsow pomiedzy, zgodnie z teoria niedostepnosci):
1 Spotkanie: kawa
2 Spotkanie: kregle, bilard, pierwszy pocalunek
3 Spotkanie: impreza w miescie, dalsze pocalunki
4 Spotkanie: zoo i restauracja. Napisala mi Smsa po spotkaniu, ze chciala mnie zaprosic do swojego mieszkania, ale sie nie odwazyla
5 Spotkanie: u mnie, pierwszy sex
6 Spotkanie: u mnie, drugi Sex
7. Spotkanie: minigolf, park, sex u niej w mieszkaniu
8. spotkanie(no i tu moim zdaniem troche spartolilem. Opowiem wam w punktach swoje bledy, jakie wg. mnie popelnilem):
wynajalem motorowke, ktora jechalismy po rzece. Na poczatku super zabawa, byla zaskoczona i zachwycona. Potem, jak to polak, powiedzialem sobie, ze trzeba zjechac z wyznaczonej trasy, zeby bylo ciekawiej. No i co? Wpierdzielilismy sie w miejsce na rzece, ktore bylo za plytkie i poszla sruba. Kuzwa, jaki wstyd! Zadzwonilem po pomoc i nas holowali(blad nr 1).
Potem juz bylem troche podlamany ta randka ale powiedzalem w pewny siebie sposob, ze koszty(85 Euro) to tyle co ja zarabiam w ciagu dnia i mnie to nie rusza(blad nr 2-chwalenie sie). Potem poszlismy do restauracji, gdzie ja zaczalem gadac i troche flirtowac z 2 innymi dziewczynami, zeby wywolac w niej zazdrosc(blad nr 3). Ona nie dala po sobie poznac(byla jednynie troche bardziej cicha niz zwykle).
Potem szlismy do samochodu-opowiadala mi, ze jej sasiad jest nia zainteresowany. Ciagle do niej zagaduje a ona nic od niego nie chce. Podobno sie pytal, kim jestem, a ona do niego powiedziala, ze jestem tylko dobrym kolega(aha- tylko kolega. Hmm, to czemu idzie ze mna do lozka?). Odwiozlem ja do domu. Powiedzialem, ze mi glupio z tego powodu, ze tak wyszlo z motorowka(blad nr 4-okazalem slabosc). Pod domem jeszcze troche gadania bylo i wkoncu wypalilem z pytaniem czego ona tak naprawde chce(blad nr 5). Odpowiedziala, ze nie jest zainteresowana tylko ruchaniem. Ja na to zartobliwie odpowiedzialem, ze w takim razie musze odejsc, po czym sprostowalem to i powiedzialem, ze na poczatku chcialem tylko tego(sexu), ale teraz, kiedy ja poznalem lepiej, tez juz nie jestem zainteresowany tylko "pieprzeniem" i podsumowalem: "zarowno ty jak i ja nie jestesmy wiec zainteresowani tylko seksem, a teraz juz jade, pa". Nastepnego dnia sie jeszcze widzielismy w pracy ale wydawala sie byc troche zdystansowana(mimo to, ja ja 2x pocalowalem, co odwzajemnila-to bylo w czwartek). Od tego czasu ani sms, ani telefon(dzisiaj niedziela).
A teraz, po tych szczegolowych opisach(mam nadzieje, ze was nie zanudzilem) pytanie:
- do tej pory ja sie staralem o ta relacje. Ja wymyslalem fajne miejsca na randki, ja ja zapraszalem. Wkoncu chyba kolej na nia, prawda? Postanowilem sie teraz nie odezwac, az do momentu kiedy ona tego nie zrobi i najlepiej mnie zaprosi na spotkanie. Uwazacie, ze dobrze robie? Wkoncu dziewczyna tez sie powinna starac.
Nie moge powiedziec, zeby cos zrobila zle: zawsze byla punktualna i nigdy nie marudzila. Zawsze przychodzila z checia na spotkania, zawsze sie zgadzajac na wyznaczony przeze mnie termin. Wkoncu tez ze mna uprawiala sex.
Mimo to, nie wiem czy to zainteresowanie jest prawdziwe, skoro ona sama nigdy nie wychodzi z propozycja spotkania, tylko czeka az ja to zrobie.
- Czy uwazacie ze spierdzielilem mocno sprawe ostatnia randka?
Musze dodac, ze zgodnie z teoria tego forum poprzez ciagle myslenie o niej, jestem chyba w niej zakochany...
Tyle, ze jestem wystarczajaco silny, zeby ja olac jesli ona sie do mnie nie odezwie(bedzie to dla mnie oznaka braku zainteresowania). Przesadzam?
Pozdrawiam i z gory dziekuje za podpowiedzi!
masz poniekad racje, pytanie tylko czy ja nadal powinienem inicjowac spotkania? Wydaje mi sie, ze zainteresowana kobieta sama powinna sie odezwac i to czesciej.
Podam przyklad innej dziewczyny ktora jest mna zainteresowana a ja nia nie za bardzo. Ta pisze po 2 smsy dziennie. Tego bym oczekiwal od Marie...
Jak ty to widzisz?
Wiesz kobiety (zachodnia kultura) są bardziej "elastyczne" w relacjach damsko-męskich. Może aż za bardzo się starałeś, ponadto "wkoncu wypalilem z pytaniem czego ona tak naprawde", po co? Skoro ona sama się poruszyła tego tematu to się go nie zaczyna chyba, że widzisz że kobiecie zależy (ale nie po 5 spotkaniach) to możesz podjąć taki temat. Zadzwoń, zaproś na kawę i se pogadajcie...
moze masz racje. Mimo to pozostaje ten niesmak, ze to znowu ja sie musze odezwac(ciagle mi sie przypomina teoria pieska latajacego za swoja pania). A to przeciez ona za mna sie powinna uganiac a nie odwrotnie. Tak przynajmniej uczy to forum, prawda?
Nie wiem jak u was, ale ja powoli przez te wszystkie zasady juz nie wiem co wolno, czego nie wolno. Gubie sie w tym, zaczyna sie robic z tego praca doktorska...
Wiesz, różnie można na to patrzeć... Jeżeli zapraszasz, umawiasz spotkanie, które kończy się seksem, to nie widzę problemu. Skoro widzisz, że dziewczyna się nie angażuje w głębszą relację, a daje Ci dupy no to bierzesz. Nie możesz zaraz brać na serio waszych spotkań i się zakochiwać. Może Ona właśnie szuka tylko ogiera co ją zaspokoi fizycznie. Jak masz takie parcie na bycie z kimś to umawiaj się też z innymi kobietami, ale nigdy nie bierz na poważnie kobiety, która się nie angażuje.
Jeżeli chodzi Ci o związek, to powinieneś dać szansę dziewczynie, na odkrywanie całego siebie... Powoli, a nie wszystko od razu. Chciałeś być romantyczny - rozumiem. Jednak wynajęcie motorówki na 8 spotkanie (2 miesiące?) nie jest zbyt dobrym zagraniem. Zacznie tego oczekiwać potem od Ciebie i będzie Ci trudniej ją zaskoczyć... Po co ma wiązać się z Tobą, skoro wszystko co potrzebuje, ma bez tego?
Sądzę, że na razie nie wychylaj się ponad to, co robiłeś. Spotkaj się z nią tak jak zawsze bo miała miejsce rozmowa o waszej relacji i wszystkie zmiany w Twoim zachowaniu, weźmie jako efekt tej rozmowy.
Brakuje Ci też pewności siebie i umiejętności improwizowania. Dlaczego nie wykorzystałeś tego momentu, gdzie uszkodziłeś motorówkę? Przecież to dobry powód, żeby się do niej zbliżyć.
Wszystkie te błędy, które wymieniłeś nie były tak krytyczne jak sądzisz. Wiecej optymizmu... Czy nie pokazałeś, że jesteś dobrze zorganizowany i kobieta może się czuć przy Tobie bezpiecznie wychodząc z tarapatów?
Sąsiad to "lustereczko" przeciwko Twojemu wcześniejszemu przywalaniu się do tamtych kobiet.
Słabość okazałeś, to prawda bo mogłeś użyć zdania: "nie spodziewałem się tego, ale było naprawdę fajnie" i wyszedłbyś na ciekawego gościa.
Zależy też jak odebrała Twoje pytanie o waszą relację - mogło zaplusować jako to, że jesteś konkretny lub też mało pewny siebie. Zależy jak to zabrzmiało...
Nigdy też nie mów, że chodzi Ci o seks. Zapamiętaj - chodzi Ci o poznanie konkretnej kobiety, czy warta jest Twojej uwagi. Tak siebie zakwalifikujesz jako nagrodę, a jej dasz powód do zastanowienia, czy Cię zainteresowała...
Reasumując - rób to co robiłeś, a jeżeli będziesz pewien, że dziewczyna się dobrze bawiła na kolejnym spotkaniu i przebiegło ono pomyślnie, możesz odrobinę się wycofać i dać jej pole do popisu.
Zaznaczam, że to jest moje zdanie. Z kobietami jakieś obycie mam ale nigdy nie miałem do czynienia z kobietą zza granicy. Niby to samo, ale kultura jakby inna.
dzieki za odpowiedz.
Hmm, chcialem byc romantyczny-to prawda. Wkoncu nie chce, zeby randka byla nudna. Musze jednak przyznac, ze bez takich pomyslow nie wiedzialbym co robic na randce. Kino to najgorsza rzecz. Restauracja tez nie lepsza. Inne jak zoo, kregle, bilard mamy za soba. Gdzie wy sie spotykacie poczatkowo, zeby nie bylo nudno?
Co do wykorzystania sytuacji, to ja wykorzystalem: wlaczylem muze z komorki i sie z nia calowalem. Tyle, ze wewnetrznie bylem podenerwowany i czulem ze ona tez. Co chwile spogladalismy, czy jada nas holowac. Wkoncu nam siadla motorowka na srodku rzeki...
Zrobie jak polecacie. Zadzwonie we wtorek i sie umowie na czwartek(tu jest swieto, wiec dzien wolny od pracy). Znam pewna jaskinie, ktora tu mozna zwiedzic(cena: 3,50E, tyle ze 50km stad). Mysle, ze to fajny pomysl na spotkanie.
heh, gdyby nie punkty 2-dalej to by nawet fajnie ci to wyszlo(takie ekstremalia) Daj jej ochlonac jak jej bedzie zimno to zadzwonii, nie widze powodu skoro jak narazie inicjatywa wychodzila z twojej strony zebys to ty staral sie dalej.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
no tak, tyle ze dalem sie podenerwowac ta sytuacja z motorowka. Moim bledem jest chyba perfekcjonizm. Planuje do przodu i organizuje te spotkania, zeby wyszly jak najlepiej.
A co do twojej odpowiedzi: wkoncu nie wiem co robic. Jedni pisza zeby sie odezwac a ty znowu piszesz, ze teraz jej kolej.
Nie zrozumcie tego zle. Jestem wdzieczny za wszelkie porady ale
znalazlem sie znowu w punkcie poczatkowym...
Na moje to troche zabardzo ja rozpiesciles ... Imprezy , bilard , kręgle , motorówka mini golf , chłopie zwolnij bo ona sie tym znudzi ze nad nią tak nad skakujesz ... To ona ma sie starać nie ty.
My faceci musimy na początku je zakręcić przy pierwszym spotkaniu tak jej zależało i by przyszla sama do ciebie do domu a nie by dostawała wiecej jak ma nawet na myśli .. Zwolnij bo bedziesz płakać .
wiesz, to jest zawsze taka rozmazana granica: z jednej strony tutaj uczy sie nas, ze dziewczyna ma sie super bawic na spotkaniach( i tak bylo) a z drugiej strony nie ma sie przesadzac. Poprostu chcialem byc oryginalny(miec pomysly lepsze od innych facetow).
Stad wznawiam pytania:
- jak wygladaja wasze randki, gdzie zabieracie dziewczyny?
Wkoncu siedzenie w domu i ogladanie filmow albo kino albo restauracja sa nudne.
- czy wkoncu powinienem sie odezwac do niej pierwszy? Tez uwazam, ze ona powinna teraz mnie pogonic.
- czy to normalne, ze ona sie nie odzywa miedzy spotkaniami? Wprawdzie powiedzialem jej, ze nie lubie smsow(zgodnie z nauka tego forum) ale mimo to uwazam, ze mi wykazuje w ten sposob zbyt slabe zainteresowanie.
DLatego o to pytam, bo juz sie zaangazowalem w ta relacje. Jesli ona nie jest tak naprawde zainteresowana, to wole to skonczyc lepiej wczesnie niz za pozno. Zanim sie zaczalem interesowac ta strone, mialem bardzo przykry zwiazek. Gonilem strasznie za dziewczyna i nie wiedzialem jakiego idiote z siebie robi. Bylem z nia, rowniez fizycznie ale wkoncu ona to zakonczyla bo sie jej prawdopodobnie znudzilem. Nie mialem zycia poza nia. Postanowilem, ze drugi raz tak nigdy nie zrobie i sobie nie pozwole na to, zeby kobieta byla wyznacznikiem tego jak se czuje. Mimo to, czlowiek rozmysla.
Gdyby dobra zabawa równałą sie górze kasy i wynajmowaniu motorówek/gokartów/Bógwieczegojeszcze, to w szczęśliwym związku byłby chyba tylko Bill Gates. Dobra zabawa to umiejętność zaskakiwania dziewczyny, ale nie zaskakiwania typu: Mam niespodziankę, lecimy na Karaiby, ale zaskakiwania typu wykorzystywania okazji (np ta z zepsutą motorówką, tak jak napomknął Aragorn), robienia czegoś czego ona się kompletnie nie spodziewa. A najczęściej na randki wystarczy zwykły spacer nad rzeką, jakimś fajnym miejscem, może piknik, jednodniowy wypad na Mazury? Zacząłeś fajnie, kawa, spoko, a potem JEB z grubej rury z tymi kręglami xd Włącz głowę i naucz się improwizować
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Z tą motorówką wziąłbym na luz, fajna przygoda, na długo zapada w pamięci, grunt to dystans i trochę ironii, moim zdaniem powinieneś się skupić teraz na budowaniu więzi emocjonalnej, więcej dotyku, zbliżeń i nie tylko seks ale może wspólny wieczór w domu, jakaś wspólnie przygotowana kolacja, film, przytulenia itp. i chyba jak normalna dziewczyna to nie musisz udawac super-samca z kasą, czy podrywem innych
they hate us cause they ain't us
no dzieki jeszcze raz za odpowiedzi.
Wiecie, nie chce byc tym przyslowiowym pieskiem i znowu odzywac sie jako pierwszy. Wg. mnie to teraz jej kolej.
A jesli sie nie odezwie, to znaczy wg mnie, ze ma mnie w d...Wiec po co mam sie ja starac, jesli ona tego nie robi? Bede z siebie robil frajera, tak jak wowczas z ta poprzednia dziewczyna o ktorej wam pisalem. Nie mam racji?
Gdybym tego chcial, to bym tutaj z pewnoscia sie nie rozpisywal!
Ok, dobra, to co wg. ciebie konkretnie robic?
Sam sobie odpowiedzialem na pytanie: dzisiaj sie odezwe do niej.
Wkoncu rzeczywiscie ja spierdzielilem sprawe ostatnio.
Pytanie tylko czy uwazacie, ze powinienem to sprostowac i powiedziec jej, ze gadalem tylko po to z tymi laskami, zeby wywolac w iej zazdrosc czy poprostu nie wracac do tamtego dnia?
Oczywiscie że nie wracaj juz do tego tematu. Było, minęło i to nie jest juz istotne, niech relacja wasza popłynie dalej.
Najlepiej jak bys sie z nią umowił i nie wracał w ogole do tych sytuacji (chyba że ona wróci), bo zachowała sie nie fair wobec Ciebie, ale Ciebie również poniosly emocje nie potrzebnie w tym sms'e do niej.
----------------------------------------------------------
...każdy tworzy własną indywidualność...
Do PUA:
Po to ten wykrzyknik, bo to glupie, malo produktywne gadanie z twojej strony: "teraz masz co chciales".
Po drugie: jesli mysle ze ma mnie w dupie, to staranie sie o to, zeby ona zmienila zdanie przeczy chyba wszelkim zasadom uczonym na tym forum. Jesli kobieta nie jest zainteresowana, to nic z tym nie zrobisz i lepiej sobie dac spokoj.
Do MySoul:
w jakim sensie zachowala sie nie fair? Co masz na mysli?
"Ciebie również poniosly emocje nie potrzebnie w tym sms'e do niej"-o jakim smsie mowisz?
A teraz dalszy ciag relacji:
zagadalem dzisiaj do niej: powiedzialem jej, ze za nia zatesknilem. Ona odwzajemnila, ze tez tesknila za mna. No i pocalunek.
Zapytalem czy na jutro juz ma plany. Powiedziala ze nic takiego. Wiec ja na to ze w takim razie juz ma plany na wieczor ze mna i ogladanie filmu(chciala ogladac film Tristan i Izolda). Powiedziala, ze ok ale da mi w 100% znac dopiero jutro. Powiedzialem ze nie ma sprawy.
Zobaczymy jak bedzie...Dam zanc.
Pozatym jeszcze jedna kwestia:
Sprawy sie dalej komplikuja. Mowilem wam, ze jest pewna dziewczyna o imieniu Christina(bardzo ladna buzka, tylko 20kg za duzo), ktora jest mna baaaaarszo zainteresowana(pisze po 5 smsow dziennie). Ja ze wzgledu na to, ze nie lubie grubszych kobiet(poprostu nie podobaja mi sie fizycznie) nie jestem nia zainteresowany. W piatek bedzie impreza na ktorej bedzie zarowno Christina jak i Marie. Christina nic nie wie o Marie(nie jestem z Christina, zeby sie jej usprawiedliwiac, z kim sie spotykam). Na tej imprezie wszyscy sie dowiedza prawdopodobnie ze krece z Marie(narazie nikt o tym nie wie). Wkoncu bede sie tam z nia bawil i prawdopodobnie tez calowal. Nie wiem, jak sie zachowac wzgledem Christiny. Ona mi wprawdzie powiedziala, ze nie jest zainteresowana zwiazkiem tylko seksem(ktorego z nia nie uprawialem!) ale jakos jej w to nie wierze...
Jak widzicie, ledwo co wybrne z jednego problemu to juz kolejny nadchodzi.
Myslec to myslalem i to sporo: wkoncu chyba nikt nie zabieral ja do tej pory na tak nietypowe randki. Wierz mi, ze to wymaga kreatywnosci, czasu i organizacji, zeby to wszystko wypalilo. Problem w tym, ze ja to przesadzilem, jak na poczatek.
Nie mam na tyle doswiadczenia, zeby wiedziec , co macie na mysli mowiac o zaskakiwaniu i mysleniu. Ja wlasnie uwazalem ze to te nietypowe randki odzwierciedlaja kreatywnosc i myslenie o ktorym mowisz.
"Zapamiętaj sobie jedno jeśli myślisz ze kobieta ma cie w dupie, to masz jedynie racje w tym, ze ty tak myślisz". Poniekad masz racje. Granica miedzy tym co nam sie wydaje a co jest prawda jest jednak zatarta. Jest wystarczajaco przypadkow, kiedy sie facetowi wydawalo ze kobieta jest zainteresowana a ona miala go tak naprawde w d...Ze wzgledu na poprzedni zwiazek, jestem ostrozny.