Witam,
nie wszystko dokładnie opiszę, szczególnie początek gdyż nie o tym jest strona ale prosiłbym o przeczytanie dokładnie do końca.
Ja 20 lat, ona 3 lata młodsza
pół roku temu, spędzając czas przy kompie i piwku z kumplami postanowiliśmy wejść na czaty online.. Zbita, śmiechy i nagle ona. Zobaczyłem tą iskrę w oku gdzie nigdy wcześniej tego nie spotkałem czy to w realu czy to na necie.. Przypadkowa wymiana kontaktów. Do wakacji byliśmy w stałym kontakcie czy to skype czy tel. dosłownie non stop. Z żadną inną mi się tak nie rozmawiało ale nie myślałem, że to wszystko aż tak się potoczy.. Po pewnym czasie zaczęliśmy rozmawiać o spotkaniu chociaż było to trudne bo dzieliła nas cała Polska. Przyszły wakacje i postanowiłem sobie, że pojadę do niej. Nie wierzyłem w to co robię. Cały dzień w trasie. Czekam na nią, jaka będzie naprawdę w końcu wyszła. Chciałem się normalnie przywitać a ona rzuciła mi się na szyję. Po chwili doszły delikatne pocałunki. I tak byliśmy ze sobą tydzień.. Było wszystko prócz seksu chociaż przy znajomych zachowywała się wobec mnie troszkę inaczej tzn. tak jakby ukrywała to uczucie Potem rozstanie.. uświadomiłem sobie dzięki niej że to za krótko by być razem. Do następnego spotkania trzeba było poczekać miesiąc. Pisała, że bardzo tęskni, że chce abym przyjechał jak najszybciej.. Zdarzały się imprezy czy to u niej czy to u mnie. Powiedziałem, że dla mnie liczą się 3 zasady, żeby mi zaufała i że ja też jej ufam. Zdawało egzamin do czasu.. W pewnym momencie wyjechała na 2tyg na obóz ze znajomymi z rodzinnego miasta wśród których był jej ex ( jej partner seksualny, pierwsza miłość, była z nim pół roku, mnie poznała też pół roku po rozstaniu z nim, ja jestem prawiczkiem ) więc tak czy siak widywali się codzinnnie.. Ale wciąż pisała, że tęskni opowiadała, że on dalej coś do niej czuje i jej o tym wspomina ale żebym się nie przejmował. Więc mówiłem jej żeby pamiętała o zasadach i że jej ufam. W drugim tygodniu obozu poczułem coś dziwnego. Poświęcała mi mniej czasu, chodziła spać bardzo późno tłumacząc, że spędza czas na rozmowach ze swoją ekipą. Pisała, że wszystko wporządku, przepraszała za to, że ciut mniej rozmawiamy chociaż nie miałem do niej pretensji ale czułem się z tym źle nie okazując jej tego. Wróciła z obozu.. pojechałem do niej. Przywitaliśmy się jakbyśmy byli razem. Codziennie się widzieliśmy ale czułem, że coś jest nie tak. Była bardzo zamyślona, troszkę niedostępna, niechętnie się całowała zachowywała się nie tak jak wcześniej. Że byłem tam z kumplami popiliśmy ona razem z nami.. Odprowadziłem ją pod dom i powiedziała mi, że w czasie obozu rozmawiała z byłym i że wciąż coś do siebie czyją i w tym momencie ugięły mi się nogi, poczułem się jak szmata. Wkurwienie, złość, rzygać mi się chciało dosłownie! Opieprzyłem ją, że mnie okłamała i zawiodła, stała ze łzami w oczach. Po czym wkurwiony odszedłem. Całą noc nie spałem wymieniliśmy kilka smsów kłócąc się, cały dzień o niej myślałem ale nikt z nas się nie odezwał. Kolejna nie przespana noc i dzień kiedy pomyśłałem stary kurwa jak odejść to w dobrych relacjach.. Napisałem, ona przyszła, wyszło tak, że sama mnie przytuliła i powiedziała, że sama nie wie czego chce. kurwa pogodziliśmy się.. Doszliśmy do wniosku że będziemy zachowywać się jak znajomi. OK przystałem. Ale wciąż był we mnie ból dupy.. Dlaczego kurwa! Następnego dnia odrobinę wyluzowałem, ona również spędziliśmy ze sobą cały dzień na luzie bez spin w sumie było spoko. Wieczorem dzień przed odjazdem imprezka, troszku wypiliśmy, zbliżyliśmy się do siebie i z jej inicjatywy zaczęliśmy się całować, namiętnie! Ja przerwałem serce waliło mi jak młot bo milion myśli się we mnie biło. Ona łzy w oczach. Wyszliśmy do innego pomieszczenia chciała uciec..złapałem ją i znów zaczęliśmy się całować i pieścić, ocierać, macać, całować.. Trochę to trwało ale seksu nie było gdyż w każdej chwili ktoś mógł nas nakryć. Chociaż czułem, że tego pragniemy. Rozeszliśmy się spać.. Następny dzień, zachowujemy się normalnie, bardzo fajnie spędzamy ze sobą czas. Kilka pocałunków od niej bez mojej inicjatywy. Minął dzień i przyszedł czas rozstania. Staliśmy na ulicy czule się dotykając, przytulając, patrząc w oczy i całując. Były chwilę, że miała łzy w oczach, ciężko było nam się pożegnać ale Jak gdyby nigdy nic się nie stało rozstaliśmy się. Czułem się fajnie po powrocie ale napisała, że nie wie czemu się tak zachowaliśmy, nie powinniśmy ale było fajnie. W sumie dla mnie były to chyba 2 najlepiej spędzone dni z naszej znajomości. Tydzień później napisała, że nie wyobraża sobie nas razem i nie wie dlaczego, zapytałem co dalej czy chciała by żebym zniknął a ona, że nie że chcę być ze mną w kontakcie. Kurwa a miałem nadzieję, że jeszcze coś ugram! Przez całą znajomość pisaliśmy o wszystkim o nas zej przyszłości, naszym związku, mieliśmy wspólne plany, rozmowy o seksie, które bardzo nas zbliżyły o dzieciach. Wspieraliśmy się. Dosłownie wszystko. Teraz wciąż ze sobą piszemy, może troszkę mniej i inaczej bardziej jak znajomi. Ona chyba nie ma drugiej takiej osoby jak ja. Zwierza mi się, mówi o wszystkim, rozmawialiśmy o przeszłości i że była okazja na seks opisanej wyżej nocy chociaż wywnioskowałem że chciała ale się bała tego samego co ja. Nadal bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, w sumie jak wcześniej ale bardziej jako przyjaciele mimo że czasami żartujemy o seksie. Wyszedłem z propozycją spotkania a ona, że tylko jako znajomi i że chciałaby ale nie ma czasu i w sumie zapytała mnie ale po co.. Powiedziałem, że skoro tak to nie będę o to prosił a ona że okej. Minął przeszło miesiąc a ja kurwa nie mogę dojść do siebie, boli jak cholera. Czuję lepszy dzień by potem mi się przyśniła i jestem chodzącym wrakiem siebie. Próbowałem zerwać kontakt ale musielibyście zakopać mnie 100m pod ziemią żywcem. Ona daje mi znaki, że chyba nic z tego a mnie to tylko kaleczy i w sumie teraz nie wiem co gorsze żyć z nią jak znajomy czy zerwać całkowicie kontakt.. Tyle wspomnień. Budzić się przy niej, czuć jej zapach, słyszeć i czuć oddech, widzieć uśmiech i wspaniałe spojrzenie, dotykać pięknego ciała (sportsmenka). Jest cholernie niezdecydowana i wrażliwa, wkurwiała mnie często, zawiodła mnie ale nie mogę mówić o niej źle i nie będę. Nigdy nie znałem takiej dziewczyny. Czułem się zajebiście samotny aż pojawiła się ona i dała mi wszystko czego pragnąłem. Masę czasu z nią spędzonego. Wiem odległość.. ale nawet nie wiem kiedy się zakochałem, wymknęło się totalnie. Z tego co wiem to ona nawet teraz nie jest z byłym. Nie wiem nawet czy z nim rozmawia. Ja jestem drobny chłopak. Chciałbym coś jej udowodnić, zebrać siły pójść na siłkę i się zmienić! Zewnętrznie i wewnętrznie. Chciałbym zobaczyć jej minę za rok spotkać się, chociaż nie wiem co się wydarzy to planuję tam spędzić wakacje w tym rejonie. Zmienić się i coś jej udowodnić, że to jednak ona straciła mnie a nie ja ją! Czy będę z nią w kontakcie czy nie! Potrzebuję więcej motywacji! Milion myśli w głowie cały czas i żadne zajęcia nie łagodzą tego cholernego uczucia! Mam nadzieję, że pomożecie i ja też sobie pomogę! Znów ta samotność i świadomość, że ja nie mogę jej mieć a jakiś skurwiel być może ją zdobędzie. Ale przecież to ona mnie zawiodła.. złamała zasady.. okłamała. Przed obozem mówiła, że tęskni, że myśli tylko o mnie, że wybiłem jej z głowy byłego, tęskniła. Felernego dnia, mówiła, że nic mi nie powiedziała bo myślała, że jak mnie zobaczy to jej to minie. I po wszystkim powiedziała, że znajomi, wyjątkowi znajomi. Łatwo jej to przyszło.. chyba. A ja nie mogę się pozbierać chociaż tak krótko się znaliśmy, na świecie jest tyle problemów, ludzie mają wiele większe problemy.. A ja co? Wciąż wspomnienia i myśli a może to jakaś cholerna nadzieja? Nadzieja to jest w pączkach..
Wnioski:
- pieskowanie zdarzało mi się
- brak seksu
- byłem chyba zbyt romantyczny
- zbyt duże zaufanie i zaangażowanie z mojej strony
Co zrobić dalej? Zakończyć i się męczyć czy kontynuować i się męczyć? Tylko tyle wniosków, miałem je w głowie ale zapomniałem bo już nie wiem co myśleć, jeśli sobie przypomnę napiszę. Czy zgodzicie się z tymi wnioskami?
Przyjmę każdą krytykę!
Dziękuję
Pisząc wprost: "facet ma być od jebania, a nie jak chusteczka, do smarkania", to raz. Dwa: LEWA STRONA! Trzy: zapomnij o niej i znajdź sobie nowy target.
jakież to typowe.... a te Twoje wypociny pod koniec, jaka to ona, jacy to wy, jakie plany i w ogole i w ogole, och... ach...
Przeczytaj sobie wnioski i na przyszłośc dokładnie odwrotnie...
A z nią - zerwij kontakt. Poki co panienka podlewa roslinkę, zeby nie zdechła. Jak znajdzie sobie faceta zapomni o Tobie "tak szybko jak gotuje się szparagi"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
HAHAHAAHHAHAHAHA żeś dojebał z tymi szparagami o ja pierdole HAHAHAHA
ale w sumie racja, dzięki Guest, bo w sumie jestem w podobnej sytuacji co autor tematu tyle, że się tak nie rozczulam nad sobą, ale dzięki Twojej wypowiedzi coś sobie uświadomiłem, PJONA!
W cudzysłowie, bo to jedno z powiedzonek pewnej dość znanej persony
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kurwa no rozpisałem się na pół strony i mi zniknął tekst w podglądzie, ale postaram się ci to pokrótce napisać jeszcze raz
A wiec, Jeśli bedziesz dalej pisał, myślał o tym i planował jak to dalej ciągnąć i jak się do niej zbliżyć = ZAANGAŻOWANIE. Zapewne myślałeś co źle zrobiłeś. Skoro napisałęś tutaj to zapewne przemyślałeś wszystko 100000000 razy! I CO CI TO DAŁO: zażenowanie, poczucie winy, ogólnie kompletna klapa no nie? Nie uważasz że to cie niszczy niczym bomba w Hiroszimie??
A ty poprostu się w niej zakochałeś.... co ci przysłania oczy, pisząc do niej z końca polski i żyjąc w minimalnej nadzieji że jest jeszcze szansa...
Co do tej laski: mam już dosyć takich dziewuch które zmieniają zdania jak rękawiczki. miałem podobnie 2 razy. Za pierwszym razem bolało jak cholera ( dziewczyna mówiła że mnie kocha, a następnego dnia powiedziała że to jednak nie to i poszła do innego) Za drugim razem miałem prawie identycznie jak ty tylko że odłegość była o wiele mniejsza. Po doświadczeniu z poprzedniej sytuacji przymowałem wszystko na chłodno, bez zbędnego zaangażowania, myślenia i innych pierdołów które robią z nas facetów pieski i cioty. Gdy mi zaczęła kręcić, niezdecydowana cały czas to powiedziałem jej "dziewczyno dorośnij!!! Mnie to niezaboli, ale innemu możesz naprawde złamać serce" ona w tym momencie powiedziała że jast głupia i niewie co sobie myślała, Wtedy poczułęm się o wiele lepiej
Także uwierz mi: z doświadczenia wiem że niewarto się angażować póki niewiesz na czym stoisz!! A u ciebie to odpoczątku było skazane na porażkę choćby z przyczyny dzielących was kilometrów. Także to musiał być twój pierwszy raz, skoro wpadłeś po uszy wyłączając racjonalne myślenie.
Niech to będzie dla ciebie doświadczenie, a i zobaczysz za rok będziesz to wspominał pozytywnie, ponieważ ta sytuacja zapewne otworzyła ci oczy na pewne sprawy. Najlepiej będzie szczera rozmowa przez telefon i zerwanie w ten sposób znajomości w kulturalny sposób
Ps. nigdy niemyśl o planach na przyszłość!! Dzieci??? to było naprawde słabe z twojej strony. Po takim czymś zapewne wpadł byś jej między nogi nawet jak by miała HIV
Pozdro... na błedach się uczymy, niewszystko można wyczytać z tej strony niektóre rzeczy trzeba przeżyć samemu
"BY ZDOBYĆ WARTOŚCIOWĄ DZIEWCZYNĘ BĄDŹ GOTOWY JĄ STRACIĆ"
Zmien, nie ma co duzo gadac. Niszczy Cie to od srodka a sam mowiles ze laska jest na drugiej stronie polski. NIE OPLACA SIE
Być może właśnie tego było mi trzeba. Ona jest jeszcze za młoda choć grać potrafiła, ja zaślepiony popełniłem za dużo błędów. Ale nigdy nie powiem o niej źle.. Pozostaje wyciągać wnioski, korzystać z tego doświadczenia i iść przed siebie, skupić się na celach. Krytykę i zdanie każdego z Was przyjąłem. Dzięki