Witam.
Od razu przejdę do sedna. "Jestem" z dziewczyną, z początku chłodna, później udało mi się obrócić sytuacje o 180 stopni, sama inicjowała spotkania, dzwoniła, interesowała się, wszystko tak jak chciałem i to czego oczekiwałem, zwiazek, w którym każdy dawał coś od siebie w równym stopniu. W końcu doszło do większej spiny, a zaczęło się od tego, że ona była przestraszona, że może nie mieć dla mnie czasu i chce to przemyśleć. Prawdopodbnie rzeczywiscie tak było, bo ma bardzo wiele obowiązków, ale wiedziałem o tym decydując sie na nią, i to jej właśnie powiedziałem. Ona swoje, ja swoje, w końcu zdenerwowany napisałem, że szkoda mi czasu na takie gry, i że skoro jej zależy, bo czesto mi to wyznawała to powinnismy chociaz spróbować podołać całej sytuacji i zobaczyć jak będzie. Starała mi się po tym wmówić, że mi nie zależy. Wiedziałem jak jest, więc nie musiałem jej dowodzić swoich racji, wątpiąc w dalsze powodzenie tej relacji poczekałem na rozwój wydarzeń. Po dłuższym czasie, wyszła z inicjatywą spotkania, zgodziłem się ale nadal było chłodno, ale nie chamsko. Rozmowa była ok, ale bez żadnych czułości. Chwile po tym zaczęła się szkoła, a ja nadal twardo w tym co robie (dziś widzę, że troche z tym przesadziłem i było to całkiem zbędne w aż takim wymiarze), dostałem sms, że ma dość tego olewania z mojej strony, powiedziałem o tym porozmawiać następnego dnia. Tak też się stało, powiedziała, że jej zależy i że chce żeby było tak jak wcześniej (a było naprawdę bardzo dobrze).
W tym miejscu przechodzimy do rzeczy która mnie zastanawia i nie do końca potrafie ją sobie wytłumaczyć. Mianowicie po tej rozmowie to ona stała zaczęła zlewać, mało kontaktu, zero spotkań, krótkie rozmowy w szkole. Dlaczego tak się dzieje ?, powiedziała, żebym się ogarnął i troche bardziej przyłożył (może mieć racje, myśle że to są konsekwencje mojego wcześniejszego zachowania), ale teraz pytanie jak to rozegrać, tak żeby nie zacząć pieskować, bo podejrzewam, jedna czy dwie rozmowy nie wystarczą. Wyszedłem z inicyjatywą spotaknia, okazało się że zachorowała i rzeczywiście tak jest (myślałem, że wymówka), zapytałem o jakiś późniejszy termin, dostałem odp, że nie wie jak bedzie z czasem. Myślę, że z mojej strony wystarczy propozycji spotkań, chociaż z drugiej strony ona nadal może nie wyjść sama z taką inicjatywą, żeby mnie przetestować dalej. Co zrobić w takiej sytuacji ?
Szczerze mówiąc, nie mam parcia na to, że to ratować. Potrzebuje spojrzenia kogoś, z zew. i jakichś wskazówek, bo prawda jest taka, że pozwoliłem zabrać sobie stery a teraz chce dowiedzieć się jak w takiej sytuacji można by je ozsykać. Mam nadzieje, że ostrzymam jakieś wskazkówki, by wiedzieć jak postąpić przy innej takiej okazji. PRZEPRASZAM : wiem, że długo 
Tak to się kończy udawanie macho... Chciałeś być chłodny i ją zlewać, a teraz piszesz tutaj, że ona Ciebie olewa...
To co opisałeś związkiem w moim odczuciu nie jest. Gierki, testy i inne bzdety.
Możliwe, że się po prostu wkurzyła i stosuje push z klasycznego już push&pull.
Ja bym spróbował z nią pogadać na czym stoję, czego ona oczekuje, czego ja oczekuje i czy dalsze takie granie w ciuciubabkę ma jakikolwiek sens...
UB - Ugly Babe / Brzydka Dziewczyna
)
B - Babe / Normalna Dziewczyna
HB - Hot Babe / Ładna Dziewczyna
SHB - Super Hot Babe / Wystrzałowa Dziewczyna (na żywo widziałem dwa egzemplarze
Zgadza się. To był mój błąd, przesadziłem z tym i teraz są tego konsekwencje. Masz rację, trzeba ustalić raz i jasno jak to ma wyglądać, albo wycofać się, bo takie gry to nic innego jak strata czasu.
Zgodzę się z ostatnim monarchą dynastii Piastów tylko w jednej rzeczy, w rozmowie.
)
Nic tak nie działa w związku jak zwykła, szczera rozmowa. Trochę tu pewnie już poczytałeś, więc sądzę że poradzisz sobie z taką rozmową. Natomiast dla mnie bezapelacyjnie stosuje ona gierki. Stosowałeś chłodnik, pokazałeś że nie jest Twoim priorytetem życiowym, okej ale patrz dalej. Żyjecie już " po staremu " i ona właśnie Cię testuje, czy oby na pewno jesteś taki niezależny, " charakterny". Jeżeli teraz zaczniesz się do niej przymilać, jeżeli chęć spotkań będziesz tylko Ty wykazywał to ona jasno ujrzy że udawałeś kogoś, kim nie jesteś. Znajdź konsensus, nie mówię żebyś się z nią nie spotykał, wręcz przeciwnie, ale nie ganiaj za nią, to ma być coś typu " Słuchaj jutro o 18 idę do kina, chcesz pójść tam ze mną? " a nie " Chciałbym żebyś poszła ze mną do kina" widzisz różnicę? Mam nadzieje. (Przepraszam jeżeli napisałem coś źle składniowo, ale 4/5h snu robi swoje
Radzilbym Ci podchodzic do kobiet z dystamsem. Jest zlota regola ktorej sie trzymam " Jezeli chcesz miec dziewczyny , musisz byc gotowy ja stracic " jezeli zrozumiesz te slowa prawdopodobnie zadma Ci sie nie oprze
Powodzemia.
Walcz , a zwyciężysz !
Panowie dzięki za wszelkie rady.
Penetrator, jestem gotowy, już wyrosłem z przesadnego przywiązywania się do kobiet, najbardziej w tym wszystkim dziwi mnie to, że sama wyszła z tą inicjatywą a teraz mnie testuje. Troche potrzask, przyznałem jej rację, bo faktycznie sam zrozumiałem, że przegiałem trochę ze swoim postępowaniem i właśnie teraz tak jak Lesiu mówi, trzeba znaleźć ten złoty środek.
Bardziej zależy mi na zrozumieniu sytuacji, może ktoś miał coś podobnego, no i też chce zobaczyć czy uda mi się z tego wybrnąć, tak dla samego siebie
Myślę, żeby dać sobie na to tydzień, zobaczyć jak się sytuacja będzie rozwijać, w którym kierunku i wtedy podjąć decyzję na tak lub nie. Nie pieskować za bardzo, nadal mieć swoje zdanie i też narzucać pewne reguły, ale już z wyczuciem, jeśli nie, droga wolna, nikt tu przecież nikogo na siłe nie trzyma