Witam wszystkich
Mam pewien problem bylem z dziewczyna przez 4 miesiące w związku moze i to nie dlugo ale wyjatkowo sie zrzyliśmy. Musze przyznac ze mimo mocnego charakteru bardzo się w niej zakochałem. Po 4 miesiacach prawie idealnego zwiazku bez slowa "kocham Cie" wyjechalem na 2 miesiace do angli do roboty jako stażysta. W tym czasie nasz kontakt troche sie pogorszył (jak potem się dowiedziałem- było to spowodowane jej kompletnym załamaniem się i brakiem mnie obok siebie) Bedac juz w moim rodzinym miescie przez 2 tygodnie zwiazek wygladal bardzo okej nie bylo rewelacji ale pomyslalem ze moze potrzeba troche czasu aby sie oswoić ponownie. Wyjechalismy na wyjazd z moimi znajomymi. Wszyscy ja polubili ale mi przeszkodzila jedna sprawa otoz w trakcie upojnej alkoholowo nocy poszedlem z moja przyjaciółką na chwile pogadać ale nie udało nam sie zamienic slowa bo wtedy przyszla grupka moich dobrych znajomych i powiedziala ze kolezanka się łasi do moich kumpli przytulajać ich i calujac w policzek. Od razu pozedlem z usmiechem zeby nie dac po sobie poznac i powiedzialem z przekąsem - przytulonej w tym czasie do mojego kumpla mojej dziewczynie "czy moge porwać na chwile moja kobiete" Pogadalismy powiedizala ze popelnila wielki blad ze nigdy tego juz nie zrobi ze jestem dla niej najwazniejszy. Caly wyjazd troche wygladal inaczej niz sobie tego wyobrazalem mysle ze ta sytuacja zadzialala na moj humor na tym tripie. Po powrocie powiedzialem dosyc stanowczo ze to byla sprawa honoru ze bardzo mnie rozczarowala i ze niestety to w polaczeniu z moim slabnacym uczuciem do niej nie daje mi szczescia w zwiazku, i zakonczylem to. Potem przez tydzien sie bawilem z roznymi kobietami wiec na brak po dlugim zwiazku nie moge narzekac. Ale nagle i tu zaczyna sie problem troche zaczeli mi byc szkoda mojej decyzji zdalem sobie wtedy sprawe ze jednak kocham moja i ze zwyklego przytulanca nie moge chyba zrobic wiekszego problemu. Wczoraj sie z nia spotkalem powiedziala ze nadal mnie kocha i nic tego nie zmieni ze chce wiedziec czy moze zmienilem decyzje. Przyznaje kocham ja i wiem ze jestem nie stały w uczuciach- uwarzam to za wielki problem ale chyba serce nie sługa
I terazy pytanie po 1 czy ajk bym do niej wrocil po 2 tygodniach to ona nie bedzie mnie juz traktowac powaznie, jako uleglego zmieniajacego slowa co 2 tygodnie czy mieliscie moze takie sytuacje prosze o pomoc
PS wiem ze ciezko sie mnie czyta pisze duzo dygresji ale postarajcie sie doczytac do konca moje wypociny 
Powiedziales A. Trzymaj się A. Powiem Ci tak, w wakacje mialem identyczny problem, zerwalem z dupa bo nie podobaly mi się jej flirty z innymi.
Chcialem do niej wrocic ale trzymalem się swego...
Az sama wrocila.
Ty tez poczekaj teraz na jej krok, jeśli kocha to wróci. Uwierz. I wtedy dzialaj na nowo, nie przepraszaj za nic i nie myśl o przeszlosci to moze Twoj powrót skonczy sie lepiej niż mój ;D ( tak, pozniej znow zerwalismy..)
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Nie dales jej szansy za 1 razem na poprawe tylko od razu skresliles.. wiec masz jak masz. Moim zdaniem "reprymenda" nalezala sie ale od razu koniec? No way..
Madry polak po szkodzie jak to mowia. Teraz jak zmienisz decyzje to zobaczysz, ze ona bedzie dawala okragle ZERO do relacji
Zasady portalu
była reprymenda, powiedzialem ze byl to atak na moj honor po czesci ze moja dziewczyna nie bedzie sie tak zachowywała. Przyznaje popelnilem blad mowiaz jej (za wczesnie) ze chce z nia skonczyc ze nic do niej nie czuje (co nie jest do konca prawda). Spotkalem sie z nia po tych 2 tygodniach teraz powiedziala ze nadal mnie kocha i ze chce ze mna byc ze tamto to bylo nieporozumienie ze rozumie swoj blad ze bardzo mnie przeprasza i ze nigdy tego nie zrobi, nauczyla sie na bledzie! Najgorsze jest to ze ja tez do niej czuje wlasnie to co-wielkie uczucie (uwazam ze nie jest to z tak zwanego Braku laku). Ciagle chce sie ze mna spotkac bardoz nalega. Nie chce po prostu wyjsc na typa ktory jest niekonsewentny i bardzo wacha sie jezeli chodzi o uczucia. Bo wg przyjetych jakis "praw" to malo meskie i wiem o tym chce to zmienic. Powiedzcie tylko czy jak do niej wroce to uwazacie ze nie bedzie mnie traktowac troche inaczej. Napewno ona jest na tej wygranej pozycji. Ale nie chce dopuscic do kompletnego needy-czy jak to nazywacie.
PS dzieki wielkie za wszelkie wypowiedzi i te wyzej i czekam na nastepne
A i jeszcze jedno w razie jakiejs rozmowy ktora bym przeprowadzil jak mam sie zachowywac jakie stanowisko przyjac. Wiem ze to powino tylko i wylacznie odemnie wyjsc i byc naturalne ale moze na cos mi zwrocicie uwage, z wlasnego doswidczenia. Nie ukrywam ze jestem w zwiazkach bardzo needy jest to piekne ale niestety kobiety sie nudza i nie uwazaja w obecnych czasach za sile charakteru
zawsze uważałem, ze stwierdzenie "nie używaj kategorycznych stwierdzeń to nie wyjdziesz na durnia" powinno być mottem!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"