Witam!
Problem tak absurdalny, że aż nie chce mi się wierzyć, że możliwy w życiu codziennym, ale jednak...
Otóż spotykam się od kilku dni z pewną dziewczyną i powiem szczerze, że jestem nawet zadowolony - gada się z nią świetnie, zainteresowania - powiedzmy , że podobne.
Wszystko byłoby, okey, gdyby nie to, że Ona całkowicie unika dotyku!
I nie chodzi mi tutaj o KC bo nawet np. zwykłe przytulenie dla niej to kłopot. Przy jakiś wspólnych wygłupach niby da się np. połaskotać, ale już wzięcie za rękę odpada.
Pomyślałem : "Kurde a może się wstydzi" - poszedłem z nią na spacer na łąkę - 0 jakichkolwiek ludzi, a jednak tak samo jak przedtem...
Nie wiem dlaczego Ona ma takie opory.
Może po prostu z nią szczerze porozmawiać? Zaskakuje mnie to, że na spotkania się umawia, ba, nawet sama zaproponowała termin, ale dlaczego jest taki problem z dotykiem?
Da się ją jakoś "oswoić" ?
Jak młoda to nie oswojona, daj jej trochę czasu, zdobądź jej zaufanie, a jak sie nie uda i się nie otworzy to trudno, zostanie jak pisałeś do pogadania koleżanką i tyle, a ty szukasz dalej.
they hate us cause they ain't us
Przyzwyczajaj ją do Twojej obecności i dotyku.
Podczas zwykłej rozmowy niby mimowolnie połóż rękę na jej barku, kolanie, ręce udzie, plecach na kilka sekund. Musi oswoić się z Tobą.
Nie myślisz chyba że od razu się przytuli, pozwoli wziąć za rękę czy wsadzić rękę w majtki.
Spokojnie małymi kroczkami Miszczu
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Buduj komfort psychiczny. Ona prawdopodobnie boi się, że ją wykorzystasz
Zasady portalu
Niektóre dziewczyny naprawdę nie lubią dotyku tak od razu,a przecież znasz ją kilka dni. Mam koleżankę, która wprost mi to powiedziała,że ją wkurwia taki dotyk,a jeszcze gościa nie zna. Wyluzuj i spokojnie, to że nie złapiesz jej za dupe na 3 randce, to nie oznaka,że nie masz jaj i charakteru.
Niektóre dziewyczny czasem są takie prostu, ja myśle, że za pewne ona ma zakadowane w swoje głowie, nie jestem tak czy takie tylko dla swego chłopaka, lub się krępuję czego nie zna..
Niby, tak, ale dotyk wychodzi zazwyczaj tak jakoś naturalnie... Panna jest szczęśliwa, to się tuli, po jakiś tam rozmowach zaczyna powoli ufać , a z tą jest inaczej... Cóż... Widać mam przed sobą ciekawe zadanie
.
Miewał ktoś kiedyś podobne "przypadki"?
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".