Kurwa jego maććć!!! Przepraszam, że przeklinam ale właśnie
te słowa opisują moje samopoczucie a było już zajebiście ale do rzeczy. Przed chwilką wróciłem z pogotowia rozjebałem nóżkę do końca wakacji nie pobiegam, nie popływam i o rowerze raczej też zapomnę a potem przez jakieś 2 tyg. wszystko na pół gwizdka. Ci dla , których sport to ogromna część życia lub sposób na rozładowanie smutków, złości i flustracji zrozumieją a reszta będzie mi gratulować opierdalania się na L4 więc to po pierwsze a po drugie opatrunek zakładała mi moja była wielka miłość sprzed prawie 5 lat pracuje na pogotowiu, niby jestem wyleczony, nie chciałbym z nią być związek z nią to jak posiadanie Ferrari bez silnika niby go masz wszyscy mówią wow ale nie poszalejesz... rozumiecie? same wyrzeczenia i problemy... niby śliczna, mądra ale nie do związku po za tym zdradziła mnie. Problem w tym (już od jakiegoś czasu chciałem was o to zapytać ale wiem że nie lubicie tutaj tematów dotyczących byłych) że zawsze jak o niej słyszę albo widzę to czuje jak skacze mi ten przysłowiowy gul bo ona same sukcesy, kupa siana i ogromne powodzenie u facetów ( u tych którzy też wszystko mają) u mnie z tym dużo gorzej od czasu naszego rozstania nawet zauważyłem u siebie taki pęd do tego żeby być od niej lepszy, kilka kompleksów przybyło dotyczących stylu mojego życia co przekładało się na późniejsze kontakty z kobietami, po prostu dużo od siebie wymagałem i surowiej siebie oceniałem np. trenuje jakiś sport ale co z tego że tylko trenuje jak nie jestem w nim jednym z lepszych, mam stałą prace co z tego powinienem mieć firmę, nie mam laski powinienem mieć najlepszą. To wszystko sprawiło że czuje się gorszy nie tylko od niej ale od każdej chodź wiem że na tle wielu facetów nie mam się czego wstydzić i to chyba jest największym hamulcowym w moim rozwoju bo przecież jedna z podstaw mówi żeby nie czuć się gorszym. Mijają lata myślałem że jest OK i tu nagle chwile rozmowy z nią: to wygrałam tamto wygrałam, spotykam się się z młodym lekarzem motocyklistą i w głowie pytanie a ty czym się pochwalisz? chyba chciałbym aby to jej skakał wspomniany wcześniej gul a na razie nie ma do tego podstaw... też tak macie? kurwa nawet poplażować na NG jutro raczej nie pójdę bo raczej na kuter nogę nie wypasam rzadnej;P pozdro
Podpisuje się pod Twoim tematem.. Mam to samo. U mnie teraz doszlo to,ze się przejmuje ze ja jestem sam, a ona wczoraj na fb ustaWila w zwiazku z jakims typem.. Już ma drugiego chlopaka po mnie, a ja sam. To nic, ze żaden chlopak nie jest z jej okolic tylko jakies 3 godziny drogi haha. Wsumie ja sam się dobrze czuje, ale po co ja patrze wgl na jej chlopakow to nie wiem..
Druga rzecz, od roku jak z nia nie jestem mogę smialo powiedziec,ze wyzdrowialem
Sam nawet lapie się na tym,ze o niej nie mysle. Tylko gorzej jak na fb jest.. Teraz po roku jej nie wyjebie, bo wyjdzie na to,ze zalezy mi na niej i się przejalem ze ma chlopaka itp. Wiem ze się nie odezwie i git.
Pozdro
wiesz w dupie mam satysfakcje raczej samemu sobie mam coś do udowodnienia i to jest trochę chore ... nie dopierdalam jej raczej nawet unikam sytuacji w której moglibyśmy się spotkać uwież że nie chciałem nawet na to pogotowiem jechać żeby jej nie spotkać tylko było za dużo krwi i musiałem.
Odwaga i upór mają magiczny talizman w obliczu którego trudności znikają a przeszkody rozpływają się w powietrzu
Klątwa byłej - chyba każdy tak ma, jeśli wasze byłe się do was odzywają możecie je podgladać na FB czy gdziekolwiek indziej to zawsze będziecie mieć "gule" ale pamiętajcie, to działa w dwie strony, one też tak mają, możecie spytać kogo uderza bardziej? odpowiedź jest prosta - tego kto jest samotny, tego kto ma chujowy związek. Jeśli chcecie się tego pozbyć trzeba chirurgicznie odciąć kontakt w tym również FB - nie tylko usunąć ale też zablokować i nie przejmować się co sobie ona pomyśli.
Ja miałem taki przypadek byłej która usuwała mnie z FB i potem ponownie dodawała 2 lub 3 razy. Robiła to z zazdrości np po tym jak wrzuciłem pierwszą fotkę z nową laską. To był właśnie efekt "guli". Potem jak trochę ochłoneła znalazła sobie jakiś pretekst żeby mnie dodać i zamienić parę zdań. Potem stopniowo zaczynała się odzywać, co 2-3 dni, robiła podchody, przychodziła z pytaniami typu "kutas" czyli takimi które mogła wygoglować, szukała kontaktu, aż w końcu nerwy jej puszczały i wykładała się z pytaniami o nowa laskę, jak żyje itd. Oczywiście gdzieś tam po drodze zapraszała "na kawę". Jaki wniosek z tego? "gula" ma dwie strony
Masz kompleks bycia Kimś, ohh zarabiam 10tyś na miesiąc ale chcialbym miec wlasna firmę z obrotami jak KGHM! Ohh mam dziewczynę HB9,8 ale ja chciałbym chodzić z SHB514! Ohh mam zaje*iste pasje w których jestem i czuję się bardzo dobry, ale co z tego.. skoro nie jestem w tym mistrzem świata!!
Przede wszystkim wez zmien nastawienie, ciesz się tym co masz, a nie tym co osiagnela Twoja ex.. masakra z nią Cie nic nie laczy juz i nie bedzie laczylo prawdopodobnie wiec zastanow sie dla kogo zyjesz, dla siebie, czy na pokaz dla innych.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Powinieneś to, powinieneś tamto... Nic nie musisz możesz wszystko chłopie. Nie jesteś jednym z lepszych w sporcie? No i? Mistrzem się nikt nie urodził, mistrzem się staje. Ogólnie to ta nóżka Cię tak podłamała pewnie. Kiedy ja miałem kontuzję to przez jeden dzionek nie mogłem się opędzić od tego myślą. Potem mi już przeszło
Więc jest jeszcze nadzieja dla Ciebie 
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Matador,widac,ze jestes ambitnym kolesiem, masz chęc zycia,sukcesu,wiele pragnien. Moze jestes az za ambitny. Tylko wiem z doswiadczenia zyciowego, nie bede rozpisywal sie o przykladach,ze chwalenie się tym i tamtym przez innych, szczegolnie na fejsie, podroze,w ogole High Life itp. często ma malo wspolnego z rzeczywistoscią. Mowisz,ze ma faceta - lekarza motocyklistę:)hahaha, nawet go nie znasz,a już jemu przypisujesz ogromna wartosc!! nie wiesz w ogole co to za czlowiek.
Wyidealizowales ją, zwiazalo sie to z odrzuceniem - zdrada, to spotęgowalo to uczucie gorszosci, rządzą tobą przez te wydarzenia emocje,ktore w normalnym rozrachunku nigdy by nie byly tak skrajne. Męczysz się z tym. To latwo nie przechodzi, a juz ambitnej osobie tym bardziej i latwo nie przejdzie.
Zacznij zyc wlasnym zyciem,ale tak naprawde!! Rob ciekawe rzeczy,staraj sie,odważ się je robić,a bedzie prędzej czy pozniej naprawde super i będziesz sie z tego smiac
pozdro
Po pierwsze wiesz o niej to, co Tobie powiedziała. Opowiadała o samych sukcesach i powodzeniach i w sumie to nic dziwnego, bo co miała mówić? Przeważnie jednak ma się jakieś problemy, zmartwienia, chociaż nie rozgaduje się o nich na lewo i prawo, bo po co?
Po drugie masz wypracowany jakiś schemat rywalizacji. Swoją energię tracisz na porównywanie siebie do innych, na wnikliwe analizy, kto w czym jest lepszy. W sumie nic Tobie to nie daje, a wręcz działa destrukcyjnie. Pewnie w przeszłości wypracowałeś sobie taki schemat i teraz go powielasz (może wyniosłeś z domu? może z jakiegoś związku? może to właśnie przez jej zdradę?). Pomyśl skąd mogło się to wziąć, czy ogólnie masz tak w życiu, że rywalizujesz, czy tylko jeśli chodzi o kobiety. Nie łatwo się tego pozbyć. Wbrew pozorom skierowanie energii na siebie i zaprzestanie zaprzątania sobie głowy porównywaniami do innych nie jest takie proste.