Witam. Piszę szukając pomocy gdyż na prawdę nie mam już pojęcia o co chodzi w zachowaniu dziewczyny. Ale od początku. Znamy się ze wspólnych zajęć, i ogólnie raczej była zainteresowana. Sama zaczęła pisać niby coś niby nic. Podjąłem i kontynuacja na fejsie. Umówiłem się na spotkanie i Boże przebacz, sam odwołałem, obowiązki. Wtedy nie pomyślałem i wydawało mi się, że nic złego nie zrobiłem bo dalej szła znajomość. No i kiedy następnym razem dzwoniłem, nie odebrała, więc kij myślę odpuszczę. Jednak za pare dni zadzwoniłem odebrała, konwersacja mała ale pasjonująca
no i umówiłem się, że w ten pierwszy tydzień wakacyjny zadzwonię to się domówimy. Dzwonię raz, drugi i chu.. nic. Teraz nie wiem o co chodzi bo miałem silne wrażenie zainteresowania moją osobą, a nagle nawet na zajęciach odczułem lodówę. No i teraz miałem dzwonić, ale myślę, że napiszę poradzę się. Jestem wnerwiony na nią, ale wiem, że trochę przypaliłem z tym odmówionym spotkaniem. A no i dotyczczas jak nie odbierała, ale się dodzwoniłem w końcu rzucała jakąś wymówkę, nie słuchałem nawet, ale zawsze problemy rodzinne, chce pobyć sama i inne. Panowie ufam w szczerość osądu, zachowałem się sam jak dupek, no i co radzice.
Pozdrawiam,
Marjan.
"Podjąłem i kontynuacja na fejsie. Umówiłem się na spotkanie i Boże przebacz, sam odwołałem, obowiązki".
Jak chcesz uwodzić to omijaj fejsa. Konta nie bronię Ci mieć. Sam mam. Ale uwodzenie to raczej nie tutaj.
A obowiązki. Nie mogłeś tego jakoś razem pogodzić? Kobieta to nie cały świat.
Dobrze, że tak ostro. Przynajmniej zapamięta.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
"Nie koncentruj się na obawach Obi-Wan. Skup się na tym co jest tu i teraz... W tej chwili".
Nie stoję przed przepaścią. Stoję przed kanionem. Nie przeskoczę go. Przelecę samolotem.
Szczerze ojebałem fejsa
, stwierdziłem, że zero emocji i susza się rozpoczęła w rozmowach. Zadzwoniłem, powiedziałem, że przez fejsa się nie kontaktuję bo ograniczam kontakty itd. i zostawiłem tylko kilku kumpli w znajomych więc kontakt tylko tel i osobiście był 
No odwolales spotkanie, i co? jezeli wypadla ci jakis nagla wazna sprawa to powinna to zrozumiec jezeli jej to w odpowiedni sposob przekazales. przynajmniej odwolales za wczasu spotkanie, a nie napisales np sms ze nie przyjdziesz gdy ona juz czekala. nie robmy z kobiet ksiezniczek.. tobie tez moze cos wyskoczyc..
"Nigdy nie pozwól, aby ci ktoś wmówił,
że nie możesz czegoś zrobić
Jeśli masz marzenie, musisz je chronić.
Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić,
więc mówią, że ty też nie możesz.
Jeśli czegoś chcesz,
to zdobądź to. Kropka."
No i nawet lepiej widzi że masz jakieś życie a nie lecisz jak pies za nia, odwołanie spotkania nie powinno mieć wpływu na zaistniałą sytuację
Powiem Ci tak że nie da się wyczuć po tym poście dlaczego stało się tak a nie innaczej, może zdawało Ci się tylko że była zainteresowana? Facetom często się tak tylko zdaje jak mi ostatnio na przykład.
Wiem ciężko do siebie dopóścić taką myśl.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
To może podsumuję jednym pytaniem. Czy za koniec starań uznać jej dosłowną odpowiedź, czy spróbować się dodzwonić i jeżeli nie ma odpowiedzi dać sobie spokój?
hę.. dziewucha chce sobie Ciebie ustawić tak, abyś grał jej melodię
, Ty się nie daj i nakurwiaj własne nuty, bo to co ona każe Ci grać to jest jakiś chłam!
tyle.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Koniec, koniec okazuje się, że dzwoniła ale nie mogła się dodzwonić. Po krótkiej rozmowie powiedziałem, że chcę żeby odbierała za 1 razem, i ,że spotkamy sie tylko jak ustalę konkretną datę inaczej nie mam zamiaru kombinować. Wszystko dogadane, dzięki za duchowe wsparcie panowie. Na prawdę miło było poczuć tą siłę narzucania własnej woli dziewczynie, mimo, że w małym stopniu. Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za pomoc
Za dużo pierdolenia z tym umawianiem się na spotkania.
Odmówienie spotkania pierwszego to nie był żaden błąd - one to robią nagminnie. Gdybyś Ty nie odmówił, ona zrobiłaby to na 10 minut przed czasem, że musi kotka nakarmić albo mamę odwiedzić.
Błąd jest gdzie indziej. Prawdopodobnie byłeś w bezpośredniej interakcji mało zdecydowany, język ciała cię zdradził, że jesteś needy, a późniejsze telefony (celowo nie odbierane) tylko to potwierdziły. A dotykałeś ją w ogóle? Mówiłeś jakieś świństewka i negowałeś? Po cholerę chcesz stworzyć laboratoryjne randkowe warunki do poderwania niuni, skoro masz ją na uczelni w zwykłych sytuacjach życia codziennego. Zbyt mocno nalegałeś na izolację, kolego. Brak pewności siebie, kolego. Obawiałeś się, że ktoś z boku na uczelnianym korytarzu usłyszy, jak mówisz do niej "twoje stopy są ciekawe jak wejście perkusji w stairway to heaven" i że ktoś na ciebie spojrzy jak na idiotę, bo właśnie rozszyfrował twoje zamiary wobec tej niuni. A nie daj Szefie jeszcze wokół się cicho zrobi i wszystkie oczy zostaną skierowane na ciebie i co ty wtedy poczniesz, niebożę...
"ale zawsze problemy rodzinne, chce pobyć sama" - uważaj na to bo możesz się ładnie wpierdolić... Przerabiałem to...