Mam nadzieję że wrzucam to w odpowiedni dział, jeśli nie to proszę przenieść.
Otóż zacznę oczywiście od początku, mam 23 lata, pracuję w dużej drukarni w której jestem zastępcą brygadzisty. Od dłuższego czasu zainteresowałem sie tam pracującą 26 letnia dziewczyną. Gadamy często w pracy (oczywiscie nie tylko o robocie ), kontakt smsowy i internetowy był(mój błąd!) , do puki dopóty jej chłopak ( jest niezamężna ) nie zrobił mi głuchych paru telefonów jednego dnia, zapytałem jej czy zna ten numer i odparła zdziwiona że to jej faceta. Z tego co ona opisuje i zresztą widać, facet bardzo nią kontroluję i trzyma na uwięzi, nie pozwala jej wychodzić ze znajomymi nigdzie, wychodzić na spotkania integracyjne po pracy, a w dodatku co sam pokazał sprawdza jej bilingi z kim i kiedy pisała ( do tego czasu sama o tym nie wiedziała ). Ciągle jej robi jakieś afery mimo że wszyscy wkoło widzą ze niczemu dziewczyna nie jest winna. Jednym słowem zachowuję się tak jak by miał akt własności jej . Oboje z tą panną za małolata sporo przeżyliśmy , patologie rodzinne i inne stresy więc jakoś te przejscia tak nas na siebie nakierunkowały. Pisałem i gadałem pare razy z nią o jej chłopaku, starałem sie go nie stawiać w złym w świetle bo wiem że to by był zapalnik i by go zaczeła bronić. Stawiałem go w dobrym świetle z początku - a ona oczywiście książkowy przykład, zaczęła negować to co mówie i "troszkę" jechała po nim. Co o tym wszystkim myślicie ? Da sie coś ugrać w tym wszystkim ? W szufladke przyjaciela mam nadzieje ze nie wpadłem, już kiedyś dawałem jej do zrozumienia i mówiłem w różnych rozmowach że z dziewczynami się nie przyjaźnie. Jak coś napisałem nie jasno, bądź chaotycznie to dajcie znać 
Możliwe że wpadł es w ramę przyjaciela. Po cholerę wymieniałeś się z nią trudnymi wspomnieniami?
O chłopaku rozmów się unika,poza tym ja bym się nie bawił w taka dziecinade ze ktoś robi mi głuche telefony. Wyczuwam też trochę needy.
Znaczy się to nie ja robiłem te głuche telefony tylko ten ktoś mi, troche needy postawę okazuję , ale zrobie co w mojej mocy by przestać
Witaj,
po mojemu ostatnią rzeczą którą powinieneś teraz robić, to poruszać temat tego faceta. Jeśli chcesz coś ugrać, to zarażaj ją własną osobą. Jakbym widział siebie przed kilkunastoma miesiącami.
Przerabiałem analogiczną do Twojej sytuację, nie spiesz się, ale też nie udawaj jej koleżanki. Z tego co piszesz wynika, że macie dobry kontakt, a nawet bardzo dobry. Zatem nie pierdol się w tańcu, zaciągnij na nocnej zmianie na papierosa, świeże powietrze czy co tam - i pocałuj ją do cholery.
Jeśli kobieta jest względnie rozgarnięta, to zrozumie o co chodzi - i dalej będziesz wiedział co wyczyniać
Odłamkowym i powodzenia!
EDIT:
Wymiana trudnych wspomnień i doświadczeń działa tylko na plus. A dlaczego ? Ano dlatego, że pojawiło się zaufanie. Będziesz opowiadał komuś komu nie ufasz o swoich trudnych przeżyciach ?
Dokladnie slay, sama mi powiedziała ze ja nią przynajmniej rozumiem, nie to co ten jej. Umocniles mnie tylko w przekonaniu ze warto zawalczyć
"nie spiesz się, ale też nie udawaj jej koleżanki." dlatego też z pocałunkiem to jeszcze chwilkę odczekam, inny kontakt zastosuje
inny kontakt zastosujesz? Od razu sex
ale z Ciebie Wariat
Rozumiesz ją, a przynajmniej mocno się starasz - doskonale.
Tylko się za zagalopuj z tym zrozumieniem, bo faktycznie skończysz jak kolega. Pokaż siebie, pokaż swoje emocje* i daj tego jej trochę - może ona na to czeka ?
*emocje - w tym wypadku - CAŁUJ, całuj ją do cholery i będziesz wiedział na czym stoisz
) Co masz do stracenia ?
a czy bylo jakies spotkanie sam na sam poza pracą? Jakis wypad na piwo, spacer itp...?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
jako tako to nie, reakcji chłopa sie bała, zresztą jak pisałem, jedyne co to wspólne wracanie ze sobą itp. oraz długie gadki non stop , bo dobrze nam sie gada o wszystkim
aaaaaaa... to jednak psiapsióła jestes...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
I właśnie dlatego, jak wyżej pisałem, czas przestać pierdolić się w tańcu i zaryzykować. To najlepsze i najprostsze rozwiązanie.
Po relacji w pracy nic nie można wnioskować. Jak uda ci się ją gdzieś wyrwać to i szanse się znajdą. Tak pocałuj ją a jak się wkurwi to będziesz z nią taką dzień w dzień w robocie siedzieć a jeszcze chłopak ci jazdę zrobi. Mówi że ją rozumiesz? że jej chłopak jest chujowy? Utrzymuje cię blisko ale ciągle trzyma dystans. Spotkajcie się poza pracą bo inaczej to nic innego poza znajomością w pracy. Tak na prawdę to już jesteś głęboko w ramie przyjaciela a wyjście z tej ramy będzie dużo bardziej kosztowne niż zyski. Za dużo strasu za małe zyski ale powodzenia.
zastanów się czy warto? - tylko, na Boga Jedynego nie pisz, że się już zakochałeś, czy takie tam brednie... bo na chłodną logikę to weź, baba stara, zajęta i to przez jakiegoś niedoszłego esbeka od kontroli, czyli tak łatwo się nie rozejdą, mało tego, jeszcze cała akcja w pracy się ma toczyć - ja bym to olał, ale może lubisz survival czy inne sporty ekstremalne...
Tak jest, to skomplikowany nawarstwiony układ. Może powstać mieszanka wybuchowa. Kurcze, czy poza robotą nie ma fajnych dziewczyn? Tabuny całe. Upieranie się przy tej jednej raczej świadczy, że ta strona jeszcze nie spełniła swojej roli.
... chcesz dymać, a moim zdaniem będziesz wydymany ... pocieszycielu, chcesz "gadem" być to nie możesz się zakochać ... a jak jest ? ...