Witam, dzisiaj postanowiłem podejść (pod wpływem impulsu) do dziewczyny na którą patrze od roku, podchodzę raczej średnio komfortowo się czując, gdyż wszystko się we mnie "przewraca". Jest przerwa już po moich zajęciach (tak wiem "oho! To dzieje się w szkole)
ona idzie na swoją ostatnią lekcje w konwoju znajomych, ja podchodzę i mówię, starając się jednocześnie ogarnąć.
J-ja
T-target
J-Cześć XYZ
T-Cześć
J-Chodź na chwile chce z tobą porozmawiać... Co robisz w weekend?
(Ona po chwili i przewracaniu oczami)
T-Mam urodziny u znajomego
J-Może znajdziesz czas żeby się spotkać i poznać?
T-Nie, nie będę miała czasu
J-W takim razie daj mi swój numer telefonu.
T-Nie, mój chłopak nie będzie z tego zadowolony.
J-To tylko nr. tel, a poza tym chcę poznać ciebie, a nie twojego chłopaka.
T-Nie dam ci go.
J-Ok, cześć.
Odszedłem raczej z bananem na twarzy, rozśmieszyła mnie jej pierwsza wymówka. Ona przez całą rozmowę uśmiechała się (z resztą ja też miałem banana na twarzy) i to mnie podwójnie peszyło. Pytanie jaki błąd popełniłem i czy mam jeszcze jakieś opcje na to żeby się ze mną umówiła, czy po prosu od niej zapomnieć? Największy problem to to że od następnego tygodnia idzie na miesięczne praktyki, a nie mam z nią kontaktu, właściwie to był ten impuls.
Po roku patrzenia powiadasz... Dobrze, że się odważyłeś ale następnym razem pospiesz się ,,trochę" bardziej bo przy skuteczności 10% ( tak dobra ocena tylko za odwagę w podejściu przy znajomych) to za dekadę się dopiero umówisz. A rozmowa tragiczna, poczytaj coś o otwieraczach.
piątka za to, że podszedłeś do niej, to się liczy! z czasem zamiast przewracać wszystko będzie na swoim miejscu zostawało
co do podejścia, poza tym że jest zajęta (o ile to prawda) to może lepiej na początku mogłeś pogadać z nią o czymś mało zobowiązującym. A tak wyskoczyłeś ze spotkaniem, przed wzięciem numeru jak Filip z konopi
tyle w temacie, przemyśleć -> wyciągnąć wnioski -> iść dalej, pozdro
"co robisz w weekend?" na otwarcie do dziewczyny z którą się w ogóle nie znacie?
Jezu. nie uważasz, że może warto byłoby się chwilę poznać? Jak na każdej przerwie jest ze znajomymi i boisz się podejść, to zaczekaj aż skończy lekcje i wtedy podejdź, odprowadź ją na przystanek, powiedz, że wybierasz się tu i tu i czy nie chciałaby pójść z tobą.
jak dla mnie nie masz już u niej żadnych szans,chyba że na ciebie "leci", ale wątpię. ona uważa cię za napalonego napaleńca w tej chwili, więc lepiej zakręć się przy jakiejś innej
Szacun za podejście, jednakże tak jak koledzy powiedzieli wyżej- pogadaj z nią o czymś niezobowiązującym i ciekawym, zbuduj atraktycjność, niech się zainteresuje tobą, a dopiero potem bierz nr i planuj spotkanie
Ale jesteś na dobrej drodze, piona!
Poznaliśmy się w wakacje nad jeziorem pojechałem tam bo mnie znajomy zaprosił. Wtedy tylko się "poznaliśmy" i wymieniliśmy góra dwa zdania wpełni do siebie, typu z kąd jesteś i do której szkoły chodzisz (udawała że mnie wcześniej nie widziała w szkole chciaż mamy szawki 4m od siebie, a wiem na 100% że zwracała na mnie uwagę). Później próbowałem się do niej odezwać bez skutecznie (brak jebanej pewności siebie i odwagi!), raz pożyczyłem książkę, ale tylko dlatego że potrzebowałem jej bardzo, a nie było już od kogoś wziąć. Zrobiłem to z niechęcią, bo pomyśli że sobie nie radzę lub coś w tym stylu. Tak naprawdę dopiero teraz jak siadłem ochłonołem, przeczytałem i przemyślałem, to pomyślałem "jak można tak spier***ić?!" Macie rację spierdoliłem i chyba sobie z nią odpuszcze tego kwiata jest pół świata, jednym nie ma co sobie zaprzątać głowy.
proszę zajrzyj do słownika j.polskiego. z kąd? szawki? bez skutecznie- odzielnie, wpełni razem i ochłonołem?
ja na uczelni stosuję zasadę, że jak popatrzę sobie z dziewczyną w oczy to zagaduję cokolwiek, bo to budzi dobre emocje, a jak nie zagadasz to wychodzisz albo na gbura albo na niepewnego siebie.
w tym fachu tylko błędy Cie czegoś nauczą wczoraj też mnie jedna zlała z początku zabolało a teraz mam wyjebke. Jestem ciekawy weekandu bo szykuje mi się plażowanie w obcym mieście... Pamiętaj pierwsze upadki bolą potem już nie a jak nie boisz się bólu to jesteś pewny siebie a to 50% do sukcesu z kobietami. Szacun za przełamanie popracuj nad techniką i łyknij trochę teorii i za parę miechów kumple będą trzepać niemca po chełmie na widok Twojej panny.POzdro
Odwaga i upór mają magiczny talizman w obliczu którego trudności znikają a przeszkody rozpływają się w powietrzu
Już trzepią chociaż nie mam co gadać bo mi stanął przy kinie. Jest naprawdę hot.
Nie oczekuję wsparcia, znajomy który ma doświadczenie powiedział że albo nie chciała wyjść na łatwą albo gra. Gdybym nie stosował kina i nie próbował pocałunku to bym wyszedł na jebanego geja.
Z drugiej strony kumpel który nie uczęszcza na tą stronkę, ale jakieś tam doświadczenie ma. Jest w iluzji i powiedział mi że żadna laska nie da mi się pocałować tak jak ja chciałem na pierwszej randce.
Jestem w chuj zadowolony, i nie mam zamiaru łykać na razie żadnych teorii. Przynajmniej podszedłem do tego w chuj pewny siebie.
Czekam na wytknięcie błędów i rady - jak wy byście zrobili na moim miejscu.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Dzięki, tak naprawdę nie przejmuje się tym że mnie zlała, w sumie po tym co powiedziałem na jej miejscu też bym tak zrobił, zobaczymy co będzie jutro, ale walić to, znam jeszcze jedną naprawdę fajną. Trzeba próbować, kolejne doświadczenie, szkoda tylko że spieprzyłem z tą najładniejszą