Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zmiana nastawienia dziewczyny wobec mnie - 6 miesięczny związek.

14 posts / 0 new
Ostatni
Drux
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Nysa

Dołączył: 2009-03-30
Punkty pomocy: 0
Zmiana nastawienia dziewczyny wobec mnie - 6 miesięczny związek.

Ekmh... W sumie nie wiem od czego zacząć. Z kobietą jestem od 6 miesięcy, wiadomo - na początku jest super, wszystko jak z bajki itp itd. Początkowo spotkania odbywały się max 2x na tydzień, potem doszedłem do wniosku, że nie ma sensu działać jak jakiś robot i popadać w skrajności typu - max 2 spotkania i ani jednego więcej. Wychodziło tak, że jednego tygodnia jak miałem więcej czasu to widywaliśmy się nawet 4x tygodniowo, czasami tylko 1x tygodniowo. Większość spotkań była inicjowana przeze mnie, tak w stosunku około 60/40. Pewnego dnia dziewczyna mi oznajmia, że jakiś jej tam starszy znajomy się odezwał po paru latach, chce się spotkać i takie tam inne pierdoły, a ona go najzwyczajniej olała (tak napisała - to był chyba pierwszy moment gdzie wyczułem już jakiś podstęp, powiedziałem jej, żeby też go zignorowała i sam nie przejmowałem się tą sytuacją). Potem przyszedł czas matur, wiadomo trzeba trochę zacisnąć pasa, mniej czasu na spotkania. Praktycznie przez 2 tyg się nie widywaliśmy. Nie wiem, tak już mam że jestem strasznym egoistą i wolałem się nieco pouczyć do egzaminów które decydują o mojej przyszłości, niż latać gdzieś z panną. Mniejsza z tym. Matury się skończyły, a od kobiety brak oznak życia. W międzyczasie doszły mnie słuchy, że spotyka się/smsuje lub coś tam innego z tym kolesiem o którym mi wcześniej wspominała. Sama podkreślała, że nie chce z nim utrzymywać kontaktu. Przyznam nieco mnie ta sytuacja wybiła z tropu, nie o to że z kimś tam się spotyka, ale o to że mnie najzwyklej w świecie robi w "bambuko". Wiem że ma dużo kolegów z którymi często może zrobić sobie wypad na miasto, jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, jakbym jej zabraniał to tylko pogorszyłbym sytuację, a nie mam zamiaru jej za to terroryzować... Sam nawet podkreślałem, że ja również mam koleżanki z którymi od czasu do czasu spędzam czas i nie ma w tym nic złego. Tak więc jak dowiedziałem się o tej relacji jaką utrzymuje z tym "dawnym znajomym" zaczął się bajzel w głowie. Dużo myślenia, rozkminiania itp. Biorę za telefon, dzwonię (odezwałem się po dwóch tygodniach milczenia) i mówię że umówimy się tam i tam o tej i o tej. Żadnego pogniewanego/ponurego tonu, zwykła luźna rozmowa jak zawsze. Panna odpowiada, że super pomysł i że jesteśmy umówieni. Dzień później tekst że nie jest pewna czy przyjdzie bo jej się nie chce, a jak coś się zmieni to da znać. No to teraz się utwierdziłem - coś jest nie tak. Ogólnie to był pierwszy raz odkąd zaobserwowałem jakąś wymówkę z jej strony (6 miesięcy związku i żadnych gierek, wymówek itd). Odpowiedziałem krótkim OK. Następnego wieczoru posyłam krótką piłkę: "Bądź dnia xxx, o godzinie yyy, w miejscu zzz, musimy pogadać."
Czas spotkania: Pytam z bomby czy wszystko u niej w porządku (dziewczyna jest chora, dlatego to było w kontekście czy się dobrze czuję itp - proste pytanie o zdrowie), jak się czuje, ponieważ nie daje oznak życia (tak wiem wiem, needy gadka i takie tam...). Odpowiada mi że to JA nie daję oznak życia - tutaj sytuacja wygląda następująco, otóż często było tak, że właśnie jak zdarzały się tygodnie gdzie nie widywaliśmy się prawie wcale to ja w ogóle nie dzwoniłem, nie pisałem sms, po prostu przez 4-7 dni nie było ode mnie znaku życia. Jakoś tak nigdy nie miałem takiej potrzeby, zawsze stawiałem na normalne spotkania, lecz zastanawiam się czy to nie popadanie w skrajność. Jak raz na tydzień zadzwonię, pogadam przez 1-2 min to nic się nie stanie? <<<-- tutaj potrzebuję porady, prosto z mostu, jak się zachowywać w takich sytuacjach. Wracając do spotkania, reszta przebiegła na zasadzie gadki szmatki, jak tam matury i takie inne pierdoły.
Wiem dużo tego jest, nie wiedziałem jak to normalnie ubrać w słowa, prawda jest taka, że to jest pierwszy raz w okresie związku gdy czuję że moje fundamenty się sypią. Nie jestem jakąś maszyną - chcę aby ta znajomość trwała, mam świetny kontakt z panną (seks był), ale gotów jestem ją zostawić jeśli będzie coś "kręcić" na poważnie.
Potrzebuję opinii (nie rady! pewnie postąpię po swojemu) na temat jej zachowania. Ja obstawiam kilka możliwości:
- panna "kręci z innym" po to aby w razie czego mieć "jakąś" alternatywę - często mi mówiła, że obawia się wakacji, bo wtedy pewnie nie będziemy się spotykać xd
- najprościej w świecie porównuje mnie do tamtego kolesia, na zasadzie kontrastów dochodzi do wniosku, że nie jestem idealny (jestem tego świadom, znam swoją wartość, pracuję nad sobą, ale ideałem nigdy nie będę, jak ktoś tego nie akceptuje to jego strata),
- prosty test, ochładza relację i czeka na to jak się będę zachowywać,
- odgrywa mi się za to, że ja często nie dawałem oznak życia, czyli najzwyklej w świecie przeholowałem z "chłodnikiem",
- chce wymusić na mnie abym częściej się z nią kontaktował,
- najzwyczajniej w świecie straciła mną zainteresowanie, chociaż tę możliwość odrzucam iż ostatnie nasze spotkanie było świetne, nic nie zapowiadało "ciszy przed burzą", ale co ja tam wiem - jestem jeszcze młody, bez większego doświadczenia.
Wiem też, że jeśli zacznę uświadamiać sobie, że ta relacja jest skazana na porażkę to tak się stanie, przerabiałem to. Staram się nie przewidywać co z tego wyjdzie, nie powiem jest strasznie ciężko, emocje robią swoje.
Pozdrawiam.

PS. Częstym problemem z jakim się borykam jest właśnie to czy dawać o sobie znać, zadzwonić czasem z prostym pytaniem "Jak mija weekend?" itp.? Wiadomo nic do przesady, żadnych telefonów po kilka razy na dzień bo to jest męczące, ale interesuje mnie to w jaki sposób Wy postępujecie?

Thunder
Portret użytkownika Thunder
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 190

Hej, nic się nie stanie jak od czasu do czasu zadzwonisz, pogadasz na codzienne tematy, to normalne. Ja bym sobie poznał kilka nowych koleżanek i czekał na rozwój sytuacji z tym jej kolegą.
3maj się Laughing out loud

Jarodaro
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2011-09-13
Punkty pomocy: 13

Na moje, to panna dorwała coś na boku. Po prostu wybiera/decyduje kto jest dla niej lepszą opcją. Z autopsji wiem, że odwoływanie spotkań tekstami ,, nie wiem czy będzie mi się chciało" nie wróży dobrze. Na Twoim miejscu poczekałbym, poobserwował jej zachowanie względem Ciebie i wtedy podjął decyzję, albo w tą albo w tą.

Chojan25
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-11-10
Punkty pomocy: 948

A na moje to zjebałeś, że się o tego kolesia nie zapytałeś. Gdyby ci powiedziała, że się z nim spotykała pytasz czemu robiła to za twoimi plecami mówiąc, że nie będzie. I musiała by mi się naprawdę mocno tłumaczyć. A gdy się wyprze a ty z wiarygodnych źródeł ( czyli plotki i jej koleżanki nie są wskazane ) będziesz wiedział, że się z nim spotyka to panna leci w komis.
Co do tego kontaktowania się to instynktownie nie wpadłeś na pomysł, że pół miecha bez żadnego znaku życia to trochę lipa ? Telefony po to są, żeby można było zadzwonić a unikanie kontaktu elekronicznego na rzecz spotkań tylko na początku znajomości się przydaje, w związku to już nie działa zwłaszcza gdy nie możecie porozmawiać normalnie.

Adde
Nieobecny
Wiek: Pełnoletni
Miejscowość: Różnie to bywa

Dołączył: 2012-10-08
Punkty pomocy: 16

Ale Ty jestes sztuczny. Postepujesz wedlug schematu. Za bardzo te wszystkie zasady o ktorych sie naczytales probujesz wcielic w swoje zycie. Trzeba wiedziec gdzie jest granica. Wiedz, ze dziewczyna tez potrzebuje zainteresowania, oczywiscie wszystko w granicach rozsadku. Nie rozumiem dlaczego nie nawiazaliscie kontaku ze soba przez 2 tygodnie.

Drux
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Nysa

Dołączył: 2009-03-30
Punkty pomocy: 0

Wiem, że czasami działam według schematów. Potrzebuję nabrać doświadczenia, żeby zauważyć gdzie leży granica między popadaniem w tę skrajność. Pamiętam raz taką sytuację gdzie przez 1,5 tyg nikt nie daje oznak życia, wtedy bez żadnej spiny umówiłem spotkanie - pełen luz, normalna rozmowa, przyjemne spędzanie czasu itp. Myślę, żeby teraz tak samo to rozwiązać. Olać tego kolesia, miło spędzać czas, a jeśli zaczną się jakieś jazdy to przycisnąć rozmową "Ja czy On?".

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Witaj. Pół roku to okres w którym opadają pierwsze zauroczenia, więc akurat Twoja matura przyczyniła się do tego, że nie miałeś jak tych emocji rozpalić - co oczywiście nie jest Twoją winą, ja Cię rozumiem i sam postąpiłbym podobnie. Jeśli nie miałeś ochoty, to nie pisałeś i nie spotykałeś się, chociaż myślę, że laska mogła to inaczej odebrać i gdy pojawił się koleś, pokazał jej zainteresowanie jej osobą zobaczyła, że czegoś wam brakuje. Wiadomo, że żadna kobieta nie powie Ci - słuchaj, poznałam kogoś, zobaczę czy jest od Ciebie lepszy ok? - więc nie dziw się, że kręci na boku, wg niej ma czyste sumienie, bo traktuje go jako kolege, a czy wyjdzie z tego coś więcej zależy od wielu czynników. Mnie dziwi tylko fakt, że laska wie, że masz matury i nie zapyta się Ciebie jak Ci poszło i nie próbuje wesprzec. Uważasz, że to jest normalne w związku?
Co do tego tekstu 'nie wiem czy będzie mi się chciało' - jak dla mnie typowy ST, nie odzywałeś się dwa tygodnie, więc ona nie poleci na spotkanie z wywieszonym jęzorem tylko dlatego, że jaśniepan łaskawie się odezwał.
Wydaje mi się, że spokojnie musisz podejść do tematu, powiedzieć coś w stylu, no skarbie, w końcu po maturach, będziemy mogli spotykać się w końcu częściej i trochę więcej zainteresowania jej okazać. Oczywiście, wszystko w granicach normy, nie pisz od razu po spotkaniu, że było świetnie i nie możesz doczekać się jak pojutrze znów ją zobaczysz. Wszystko z głową!Smile Powodzenia

ziomek1239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: UK

Dołączył: 2012-02-13
Punkty pomocy: 235

Pure-O dobrze wszystko napisal oraz ladnie.
Ja dodam ze jesli jestes w zwiazku to "same spotkania" to za malo. Dlaczego nie napiszesz sms czy nie zadzwonisz? to sa takie proste rzeczy a tak wiele pomagaja ludzia...
z tego co widze to bardzo lecisz wedlug schematu tych spotkan, x2 w tygodniu, zero telefonów i wiekszego zainteresowania, teraz masz co zasiales Wink + jestes z nia ale ja olales na 2 tyg.
Trzeba zrobic ten pierwszy krok i nie patrzec "bo ku*wa bede needy" ja nie wiem skad wam sie to bierze w zwiazkach, chcecie cos z druga polówka ale jak nie chce Cie byc needy to wgl sie za to nie bierzcie, idzcie podrywac/uwodzic na dg i ng, tam mozna nie byc needy. Widze ze musisz troche popracowac nad tym, musisz jej pokazywac ze jest dla Ciebie wazna skoro z nia jestes, to jest tak zwane "zdrowe 50/50", Ty ona, ona Ty. I rozmawiaj z nia przez ten glupi telefon, boisz sie ze wyczerpia Ci sie tematy? wspólczuje...ale ja uwazam ze tak trzeba, jakas komunikacja musi byc jesli to juz jest 6cio miesieczny zwiazek i chcesz ciagnac to dalej. Szczególnie ze tak jak napisal Pure-O nie dajesz jej emocji które ja ciagna do Ciebie, tyle spotkan to macie i zero niczego wiecej to az dziw ze tak dlugo panna wytrzymala.

"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O

Adiko
Portret użytkownika Adiko
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 156

Dziwny ten związen... Naczytałeś się chyba za dużo porad, że tak działasz. Jak masz ochotę to widzisz się z laską nawet dzień w dzień bo tak zajebiscie potraficie spędzać czas. Masz ochotę to do niej dzwonisz, nie masz to nie dzwonisz.
Nie widzisz się z laską przez 2 tygodnie i nawet do głowy Ci nie przyjdzie aby zadzwonić etc. noooo to cos jest nie tak w tym związku.

Jak przez pół roku Wasze spotkania były tak oklepane to nie ma się co dziwić, że laska poszła na bok.

Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"

Drux
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Nysa

Dołączył: 2009-03-30
Punkty pomocy: 0

Nie nie nie, ja nigdzie nie napisałem, że nie daję jej emocji itp. Jasne że same spotkania to za mało. Sam bym nie pchał się w relację polegającą na spędzaniu czasu w "oklepany" sposób. Różnie spędzaliśmy czas, unikałem rutyny. Mi chodzi głównie o ten przypadek, gdzie nie kontaktowałem się z nią przez prawie 2 tyg (brak czasu - matury), a ona w tym czasie "podobno" kręciła z jakimś innym kolesiem. Ktoś tam wspomniał, że nie dawałem jej emocji które Ją do mnie przyciągną. Tu się nie zgodzę. Dokładnie widziałem jak jej na mnie zależy, bywała o mnie zazdrosna, mówiła, że bardzo lubi spędzać wspólnie czas. Jestem kreatywny w stosunku do spotkań, zawszę coś wymyślę. Ja tylko chciałem poznać waszą opinię w sprawie jej zachowania.

Jak to rozegram zależy ode mnie (a tak poza tym to Pure dokładnie trafił w sposób w jaki chciałem postąpić).
Pozdrawiam

EDIT: Jestem po spotkaniu, rezultat = koniec.
Zacząłem szczerą rozmowę, zapytałem się panny czego ode mnie chce, czego chce od siebie, oraz czego ode mnie oczekuje. W odpowiedzi dostałem: "Od Ciebie nie chcę już niczego."
Przyznam szczerze z ręką na sercu, że taki scenariusz brałem najmniej pod uwagę. Powodem dla którego to kończy jest rzekome "nie odzywałeś się przez 2 tygodnie". Zapytałem się jej czy jest pewna tego co robi, drugiej szansy nie będzie. Kurw... to był mój pierwszy związek, jedna z trudniejszych rozmów w życiu. Mało brakowało a bym się rozkleił. Powiedziałem do niej: "Spójrz mi głęboko w oczy i powiedz mi szczerze, że nie zależy Ci na mnie, oraz jesteś pewna, że chcesz to skończyć". Opuściła wzrok i zamilkła. Z dobre 2 minuty tak siedzieliśmy i nic nie mówiliśmy. Normalnie tysiące myśli przez minutę: Co powiedzieć? Jak to ratować? W drodze jak do niej jechałem miałem w głowie setki scenariuszy, setki odpowiedzi na każdy jej argument - wszystko poszło w pizdu. Po tych dwóch minutach ciszy dotykam lekko jej kolana (siedzieliśmy) i wyciągając dłoń w jej kierunku powiedziałem krótkie "powodzenia". Z racji iż auto miałem w pobliżu jej domu, przeszliśmy jeszcze kawałek razem. Wtedy stałą się rzecz dziwna. Prowadziliśmy rozmowę jak gdyby nigdy nic. W taki sam sposób jak ostatnim razem kiedy się widzieliśmy, wspólne żarty, komentarze na temat otoczenia i takie tam inne. Na pożegnanie przytuliła się do mnie, powiedziałem jej że mam nadzieje że wie co robi i odjechałem.
I teraz tak dopiero teraz dostrzegłem jedną rzecz, o której nie wspomniałem we wcześniejszych postach (nie mam pojęcia dlaczego, może to przez emocje? kij tam wie), otóż pisałem, że nie odzywałem się prawie 2 tyg, lecz nie do końca tak było. Po 4 dniach ciszy dzwoniłem do niej, chciałem się po prostu zobaczyć, pogadać i takie tam (oczekiwałem na maturę), ale nie odbierała. Ba! Nie raczyła nawet oddzwonić. Wtedy myślałem sobie, że może jej coś wypadło itp, ale jakieś 20 min po mojej próbie skontaktowania się z nią zauważyłem w naszej szkole tego kolesia o którym wspominałem wcześniej, to ten sam który do niej "podbijał" i którego ona rzekomo spławiła. Panna również była w szkole, więc wtedy tak na prawdę pierwszy raz pomyślałem, że coś się święci. I nie wiem kurwa czemu wcześniej tego nie uwzględniłem, ale to był główny powód dla którego nie odzywałem się do Niej przez następne dni. Jak teraz o tym myślę to mam strasznie mieszane uczucia, a co by było jakbym Jej o tym powiedział? Jaki by miała argument do usprawiedliwienia? Nie będę pisać jak to teraz mam na nią wyjebane, jaki czuję się wolny, szczęśliwy i jak to Jej nienawidzę. Nie chciałem kończyć tej relacji, ale byłem świadom, że koniec może nadejść. Może to jeszcze mnie jakoś utrzymuje przy normalnym funkcjonowaniu. Z drugiej strony wiem dobrze, że wszystkie porażki/niepowodzenia jakich doświadczałem sprawiały, że stawałem się silniejszy. Jak się pozbieram, to muszę zrobić z tego użytek.
"To je kobieta, tego nie pomalujesz".

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

No nie martw się, też się rozstalem dziś, ale ja przynajmniej dałem dupy Smile tych gadek o dwóch tygodniach nie bierz poważnie, laska miała go na boku.pewnie już przed maturami. Teraz chociaż o szanse nie pros:)

Drux
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Nysa

Dołączył: 2009-03-30
Punkty pomocy: 0

Boli jak skurwysyn, pierwszy związek i wszystko jebło w pierwszy dzień wakacji. Rozmawiałem z przyjacielem, opowiedziałem mu całą sytuację, oznajmił mi, że to jest najgłupszy powód jaki widział, aby kończyć znajomość. Sam jest w kilkuletnim związku, nie zawsze było kolorowo, działy się o wiele gorsze rzeczy, ale jakoś ich związek przetrwał. Zanim powiedziałem mu o tej sytuacji z tym kolesiem, oznajmił mi że argument dziewczyny jest pewnie przykrywką dla czegoś innego. Targają mną jeszcze silne emocje, potrzeba jeszcze dużo czasu zanim dojdę do siebie, zrozumiem, że tak naprawdę to zostałem wyruchany przez osobę po której w ogóle się tego nie spodziewałem.

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Ale misiu, czego ty się nie spodziewales? Ja wiem ze pierwsza miłość, ale kurwa, ludzie po 20 latach na bok chodzą i znajdują "prawdziwa" miłość. Możesz mieć pretensje tylko do siebie, ze za bardzo zaufales, pokochales i.władze nad związkiem emocjom oddales. Powód jak powód, glupsze słyszałem, lepiej teraz niż za rok odkryła by ze jest nieszczęśliwa, albo w czasie matur.Cię nie wkurwila. Serio nie dało Ci do myślenia, ze laska z która jestes nie.przejmuje się Twoimi maturami?Wink ps green day - holiday na udane wakacje !!

Slay
Nieobecny
Wiek: dzieciak :)
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2013-05-25
Punkty pomocy: 125

Nie łam się, mi moja miłość powiedziała miesiąc temu że jestem dla niej zajebistym kolegą i mnie traktuje po przyjacielsku, a ja tego dnia miałem w kieszeni pierścionek zareczynowy. Dodatkowo mam ją w robocie 10 metrów od siebie. Ciężkie chwile przed Tobą, ale grunt to optymizm i wiara w siebie. Smile