Drodzy Panowie moim problemem jest podrywanie kobiet w dzień bo w klubach jest OK zawsze wpadnie mi w głowę jakiś fajny otwieracz i odwagi też nie brakuje ale idąc do klubu jakoś nie liczę na nic poważnego raczej na przygodę i nie szukam tam żony raczej ruchania ale czasami na mieście trafiają się perełki laski które po prostu chcemy poznać nie tylko dlatego że jest ładna i ciekawie byłoby z nią w łóżku ale wygląda na inteligentną, zaradną i wyjątkową kobietę po prostu materiał na stałe i chce sprawdzić czy moja intuicja ma rację tylko nie wiem jak i nie umiem się przełamać aby zacząć znajomość. Bo w klubie wiadomo każdy wie po co idzie zarówno my jak i one ale za dnia mogą nie być zainteresowane poznaniem kogoś. Może podam przykład podobam mi się jedna pani w pewnym markecie zawsze jak tam robię zakupy to albo siedzi przy kasie albo coś tam pakuje na półki jakbyście to rozegrali? bierzcie pod uwagę że jest w pracy może bać się wejść w dyskusję żeby nie podpaść szefowi. Albo laska która po prostu idzie sobie ulicą albo robi zakupy? W klubie też czasami widzę jakieś zainteresowanie np. uśmiech, kontakt wzrokowy, kręci się blisko mnie widzę to to podbijam a za dnia nic... przechodzą jak koło drzewa a to nie zachęca... jakieś pomysły? czekam na wasze opinie w poprawie mojej gry dziennej;) dodam że nie chcę latać po galeriach jak Ci trenerzy uwodzenia tylko jak zobaczę taki diamencik to nie wrócić do chaty plując sobie w brodę że nie zadziałałem;) czekam na sprawdzone pomysły;) z góry thx;)
Nie żebym był jakiś zaawansowany w grze dziennej, ale ostatnio jak się w to bawiłem to nie myślałem specjalnie nad otwieraczami czy tematami rozmów tylko skupiałem się na tym żeby mówić głośno, nie denerwować się (chociaż z tym jest ciężko) no i przede wszystkim traktować podejścia jako źródło energii i pozytywnego humoru, nawet jak nie wyjdzie to i tak poczujesz euforie, a no i oczywiście bądź naturalny w tym co robisz.
Co do samego podchodzenia to polecam zasadę 3 sekund, że bez zastanowienia po prostu podchodzisz i mówisz co tam masz powiedzieć
Co do babki w sklepie: Kiedy robię tam zakupy, rozejrzałbym się, czy jej gdzieś nie ma. Raczej nie szedłbym do jej kasy, gdyby inne też były wolne - wolałbym, żeby wiedziała, że nie zagaduję przy okazji, tylko specjalnie do niej podszedłem. No, chyba że byłaby bardzo zajęta i mógłbym zagadać tylko jak mnie obsługuje.
Powiedziałbym coś w stylu: "Zawsze tu panią widzę i wiele razy chciałem zagadać, ale nigdy nie miałem pomysłu jak." Albo zapytałbym o jakąś głupotę, a po odpowiedzi powiedziałbym: "Przepraszam, tak naprawdę po prostu zawsze jak tu przychodzę, chciałem do pani zagadać, a nie miałem pomysłu jak".
Potem naturalnie bym się uśmiechnął (to nie jest kontrolowane, prawie zawsze po zagadaniu mam banana na twarzy) i dalej już zależy od jej reakcji. Jakby była bardzo pozytywna, to bym pociągnął krótką rozmowę i być może zapytał o numer. W przeciwnym razie po prostu bym ze 2 sekundy tak postał, a potem mrugnął czy coś takiego na pożegnanie i poszedł robić zakupy albo wracać do domu. Przy następnej wizycie powiedziałbym jej "dzień dobry" i obserwował, czy reakcja jest pozytywna.
Ale to jestem ja i wszystko co napisałem, po prostu bardzo pasuje do mojej osobowości.