Siemanko!
Wczoraj byłem w klubie, w którym było pełno, ale to pełno dziewczyn i pojebanych kolesi, którzy niekiedy siłą dziewczyny przyduszali do sciany aby się o nie otrzeć albo zwrócić na siebie uwagę (ujebani ze ledwo co stali na nogach).
Pojechałem tam z koleżankami i z jednym kolegą. Dziewczyny z którymi tańczę, zazwyczaj jestem w kluba z jaką paczką znajomych, mowią ze umiem tanczyć i chęnie mnie zaciągają na parkiet. Tanczymy jakieś 2 godziny bez przerwy, gdy chce gdzieś dalej iść, tzn w głąb parkietu to trzymają mnie za rękę, zebym nie odchodził.
Gdzies było opisane na jakimś blogu o podchodzeniu do dziewczyn/dziewczyny na parkiecie. Wczoraj postanowiłem wyjebac się na koleżanki, z którymi nie mozna nic "porobić", bo jak sama nazwa relacji wskazuje- koleżanka. Poszedłem dalej i podchodząc do innych dziewczyn tanecznym krokiem, w zasadzie tańcząc, udawało mi się wejsc do tzw kółeczka. No i o co chodzi, tanczac tak chwile, okolo 30 sekund, dziewczyny zaczynaja wymieniac dziwne usmieszki, obracają się dwa razy, po czym odchodzą nie wiadomo gdzie.
No i moje pytanie, co źle robie, jak mam to robić, zeby nie było 30 sekund w zajebanym kółeczku i narazie...
Pozdr.
http://www.youtube.com/watch?v=V...
Tak mi się skojarzyło. Dla znudzonych od 0:35
Tak to ty jesteś zajebisty !
Pure-O: You made my day!
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Jeszcze, coś ktoś?
A rozmawiasz z nimi podczas tańca? Nie chodzi o to, żebyś gadał i gadał bo parkiet to miejsce na taniec a nie rozmowę ale co kilka chwil możesz ją o coś zapytać, powiedzieć coś apropo tańca/ jakiś śmieszny komentarz itp wtedy nie odejdzie bez słowa. A najlepiej to potańcz 1-2 nuty i izoluj.
Wchodząc do kółeczka i nie kierując zainteresowania w konkretną stronę stajesz się obiektem żartów. One patrzą i rysuje im się w głowie obraz: "O jakiś frajer, chciałby z nami zatańczyć, ale nie ma odwagi więc stoi w środku i czeka nie wiadomo na co."
Ale bez obaw, też kiedyś taki byłem.
Parę istotnych zasad.
Jeśli widzisz fajną dziewczynę i chcesz z nią zatańczyć, podejdź do niej złap za ręce (z reguły mają wolne ręce, więc nie ma problemu), uśmiechnij się ewentualnie powiedz "Zatańczmy". I tańcz, obróć ją parę razy, znajdź miejsce na parkiecie i voila.
Czasem jednak tańczą w grupkach, wtedy potrzebujesz winga. Jeśli dwie dziewczyny tańczą razem, podchodzisz z kolegą, każdy bierze jedną i dalej standard. Podchodząc samemu masz problem, bo często dziewczyna nie chce zostawić samej koleżanki. Ostatnio na imprezie miałem taką sytuację, że akurat bez winga byłem, dwie tańczyły niedaleko i nagle wpada jakiś nieznany mi koleś, chwyta jedną, spogląda na mnie, daje znak wzrokiem, ja w mig łapie te drugą i oboje tańczymy.
Jeśli jest większa grupka, to optymalnie wchodzić większą grupka kumpli, ale tu jest problem, bo nie zawsze ma się ich tylu pod ręka. Wtedy, jeśli np. jest nas dwóch i mamy 5 dziewczyn w kółeczku, to po prostu wybieracie dwie i tańczycie z nimi, nie przejmując się resztą, bo zostają 3 i nie nudzi im się. Trzeba uważać żeby rozbijając kółeczka nie zostawiać po prostu żadnej z dziewczyn samej.
W ostateczności, jeśli faktycznie nie mamy winga, a mamy parkę dziewczyn to zawsze można spróbować zatańczyć z dwiema. Podajesz każdej po jednej ręce i obracasz je obie. Tylko to na dłuższą metę nie do końca działa, choć mi ostatnio udało mi się tak podejść do trójki tańczących razem i usłyszałem, że jestem bardzo odważny, iż tak podszedłem. Jeśli się na to decydujesz to warto chwilę pogadać z obiema i spróbować jedną wyizolować, pytając drugą czy pozwoli porwać na chwilę koleżankę. Optymalnie wtedy mimo wszystko potańczyć z obiema, choćby na zmianę.
Sorry za lekki chaos w tym wpisie, ale pisałem co mi się przypominało.
Cześć
1. Jesteś zdesperowany bo musisz do nich podchodzić tak jakbyś nie miałeś własnej ekipy (sam przez to przechodziłem kilka razy) Tak one to sobie rozkminiają.
2. Dużo lepszy efekt Poproszenie do tańca jednej dziewczyny (nawet jak zlewka uśmiechasz się). Co chciałeś zdziałać atakując wszystkie ? Podbudować ego ,czy może myślałeś ,że oczarowane twoim tańcem zrobią ci dobrze ?. Nieee braacie tu nie chodzi o pokazanie jak się tańczy ,tu chodzi o pokazanie ,że dobrze się bawi z nimi czy bez nich.
3. Polecam opcję; Tańczę sam i sprawia mi to przyjemność ,wiem że to trudne bo system mówi (samemu wstyd tańczyć) ,ale dokładając uśmiech zauważysz entuzjazm tańczących na około. JEŚLI NAUCZYSZ BAWIĆ SIĘ SAM ZE SOBĄ inni będą chcieli bawić się z tobą trust me.
4. To ryzyko wbudowane w kluby ,więc nie da się czasem uniknąć odrzucenia tylko dlatego ,że ona chciała sobie podrasować na oczach koleżanek ego.
Nie przejmuj się ,takimi pierdołami. Też mi się zdarzyło dostać zlewkę od tańczącego kułeczka hehehe i jakoś nie żałuje bo dzięki temu nauczyłem się jak trzeba załatwiać takie sprawy.
Pozdrawiam i baw się dobrze następnym razem