Witam, jestem nowy na forum. Postanowiłem się was poradzić bo nie jestem w stanie dokładnie trzeźwo ocenić sytuacji
Mianowicie jestem z dziewczyna prawie dwa lata (mamy po 22 lat), wszystko spoko fajnie az do czasu. Stopniowo zaczela mniej sie interesowac, tj. czeka na moje telefony (sama rzadko kiedy inicjuje rozmowy). ona sie bardzo duzo uczy wiec widzimy sie ze dwa razy w tygodniu, a jak proponuje ze do niej przyjade to bez entuzjazmu mowi zebym przyjechal. Ogolnie spadlo jej zainteresowanie, gdy zaproponuje spotkanie to przewaznie nie widzi problemu tylko sie widzimy, ale wkurwiajaca jest taka obojetnosc z jej strony, probowalem zastosowac chlodnik (ale chyba nie potrafie go dobrze robic), po prostu nic sie nie dzialo, nie szukala kontaktu (moze za krotko?) z drugiej strony jak juz zauwazala ze cos jest nie tak (ja troche luzowalem) to potrafila sie pointeresowac ze 2 dni i znow przestac. Biorac pod uwage ze sie widzimy 2 razy w tygodniu, rozmawiamy ze soba raz dziennie przez telefon po 2-3 minuty o.o. Ogolnie zaczela mnie wkurwiac ta sytuacja, i chcialbym to zmienic. (seks jest). Dodam ze rozmowy przebiegaja rutynowo o przebiegu dnia, a jak sie widzimy u niej to porozmawiamy chwile i ona zaraz wbija na kwejka albo cos (jakbym to ja byl nudziarzem, a to ona ciagle chce siedziec na chacie ;x )
co proponujecie zeby to troche na innych zasadach dzialalo
?
Pozdro ;p
Przyzwyczaiłeś ją do tego, że to Ty się starasz i organizujesz spotkania. Stworzenie związku to żaden problem, ale jego utrzymanie jest o wiele cięższe - dlaczego? Bo większość podchodzi do związku inaczej (co jest poniekąd błędem). Zamiast pozwolić jej zdobywać Ciebie z dnia na dzień, grać w uciekającego króliczka, większość zapomina o tajemniczości, siada na laurach i zaczyna pieskować. Dziewczyna zaczyna się Tobą nudzić - wtedy wkracza obojętność z jej strony. Wtedy też może pojawić się ktoś trzeci.
Nie musicie codziennie rozmawiać, widywać się. Chodzi o to żeby ona też zatęskniła. Tylko z tym nie przesadź. Zajmij się swoim życiem, zamiast marnować go na tego typu rozkminy. Niech wasze spotkania będą wyjątkowe. Dostarczaj jej masę emocji.
"Lepiej rzadziej, a z klasą".
Powodzenia
Przecież on nic nie organizuje... jeździ tylko do niej poruchać i tyle
W takim razie nie widzę problemu
Tylko, że ona woli kwejka zamiast niego
Jest seks? Jest. Jesteś z dziewczyną? Jesteś. Chcesz ją zmienić? Chcesz - tylko po chuj? Taka jest i tyle. Jeśli relacja Ci nie odpowiada - wypisz się z niej. Jeśli zależy Ci na niej - przyzwyczaj się. W międzyczasie poznawaj inne, może inna będzie miała to czego chcesz.
Szanuje Twoje zdanie, ale zastanów się, czy kobiety mają takie dylematy? Aaa no tak, tylko zimne suki tak robią.
Muszę jebnąć bloga na ten temat.
Heh, czy zdrada jest domeną kobiet? Nie powiedziałbym. Kobiety mają łatwiej, bo to one są podrywane, wystarczy pociągnąć parę dobrych sznurków i z rozkładającego się związku kobitka ucieka dla świeżych atrakcji. My natomiast zobaczymy fajną pupę, cycki i dążymy do zdobycia tejże kobietki w sensie stricte seksualnym.
Wiem, że dumnie brzmi bądźmy ponad tym, ale z czym Ty chcesz walczyć? Z latami ewolucji? Z genetyką?
Uważam, że tkwienie w związku niedającym satysfakcji jest wynikiem lenistwa. I wtedy można robić to o czym mówię, wchodzić w nowe relacje i walczyć z lenistwem, albo zakładać tematy i zmieniać obecną partnerkę. Nie wiem co jest bardziej niemoralne, udawać, że się kogoś kocha, ale go zmieniać, czy szukać kogoś z kim będziemy naprawdę szczęśliwi.
Dlatego napisałem - jeśli relacja nie odpowiada - wypisz się z niej. Miłego dnia!
Takie kobiety są, istnieją i żyją wśród nad. Tylko my ich nie zauważamy. Często te takie fair i uczciwe - to właśnie te szare myszki, które nie przyciągają uwagi w żaden sposób, są przeciętne z wyglądu.
Trudniej takie znaleźć w naszym guście.
Dzięki za szybką odpowiedź. Szczerze mowiac zalezy mi na niej i chcialbym dalej z nia byc jednak na troche innych zasadach i z jej wieksza inicjatywa/zainteresowaniem. Znam juz przyczyne owego zachowania, a teraz jak temu zaradzic? Wiem jaka jest ostatecznosc i jesli nie bedzie wyjscia to sie rozejdziemy, ale poki co warto jeszcze sprobowac cos naprawic, tak sadze
a czegoś Ty chciał, żeby po dwóch latach nadal sikała po nogach na Twój widok??? normalnie, spowszedniało to jak codzienne popieprzanie do roboty... dużo nowego nie wymyślisz, będziesz wydziwiał, to w rolę zabawiacza się wpasujesz - i kiedyś klękniesz z braku pomysłu... nie wiem czy pracujecie, czy może jeszcze się uczycie, ale wyznaczcie sobie jakąś granicę, kiedy na wyższy level wskoczycie, np: wspólne mieszkanie... bo jak na razie, to panienka jako takie z dnia na dzień to odbiera, czyli mało trwałego i z lichymi perspektywami...
no tak, ale przystanac na taka rutyne i jej brak zaangazowania nie moge ;d
Chemia uciekła ... ciesz się, że dopiero po dwóch latach. Zazwyczaj po pół roku już tak nie iskrzy.
To jest ta miłość ... na początku miłość, a potem nasze powszednie życie.