Na wstępie chciałbym się przywitać. Śledzę stronę od pewnego czasu, ale z oczywistych względów nie mogłem brać udziału w dyskusji. Z góry przepraszam za ewentualną długość tekstu
A, oczywiście szukałem w szukajce, ale nie znalazłem niczego satysfakcjonującego.
1) Sprawa pierwsza, istotniejsza. Poznałem niedawno znajomą moich bliskich znajomych. Jest o rok młodsza, studiuje, przynależy dość ściśle do grona, ale nie jest w nim bardzo aktywna.
Cała historia zaczyna się tak naprawdę dobre kilka miesięcy temu, kiedy wpadliśmy sobie w oko. Żadne z nas nie podejmowało znaczących kroków. Wtedy, znając słownictwo, powiedziałbym że wysyła sporo IOI
Ja nie działałem, ale nie z powodu wstydu, lęków czy innych obaw, lecz najzwyczajniej nie czułem "pędu". Być może nie byłem jeszcze w pełni zaleczony po rozstaniu z byłą.
Sytuacja się zmieniła znacznie (tzn. ja to tak odczuwam) po majówce, podczas której mieliśmy okazję spędzić razem 5 dni, mieszkając razem i w zasadzie spędzając prawie cały czas wspólnie, razem z kilkoma najbliższymi znajomymi. I o ile była w zasadzie jedna sytuacja, kiedy mogliśmy pobyć zupełnie sami, to często zdarzało się, że rozmawialiśmy w parze idąc zdecydowanie przed lub za grupą. Z jej strony odczuwałem spore zainteresowanie (równała się ze mną krokiem, gdy szedłem sam; inicjowała "piątki" i "żółwiki", gdy ja milkłem starała się wprowadzać nowe tematy etc.). Było więc trochę[!] (problem nr.2) kina, żadnego domknięcia. Trochę wynikało to z faktu, że "sam nie wiem czego chcę", bo coś mi w tej osobie delikatnie zgrzyta (mam "szczęście" do trudnych kobiet). Chciałem ją lepiej poznać, to był mój cel na wyjazd.
I dość nagle na dwa dni przed końcem wyjazdu - jeden wielki chłód. Spojrzenie w oczy = spuszczenie i dziwny a'la wstydliwy uśmiech; rozmowa = reakcji brak albo bardzo znikoma. Odpuściłem więc, zacząłem rozmawiać z innymi osobami (między innymi z eks
) ją ignorując. Miałem wrażenie, że sama z sobą toczy grę, ale znów - to tylko wrażenie.
Dalej: wracamy razem, znów sami, już w Warszawie. Reszta ekipy albo pojechała dalej albo skręciła w drugą stronę, my jedziemy i cisza. Pojedyncze słowa, pojedyncze zdania, bez ciągu, bez emocji, i z mojej, i z jej strony. Przyznam, że nie przepadam za ciszą w stosunku do osób, która nie jest mi bardzo bliska i czuję się wtedy trochę niekomfortowo, co pewnie dobry obserwator zauważy.
Wydaje mi się, że mogłem na wyjeździe pokazać zbyt duże zainteresowanie. Nie znajduję w swoim zachowaniu kardynalnego błędu, mogę mieć do siebie żal jedynie odnośnie niewykorzystanej okazji "sam na sam", na nocnym spacerze, ale znów: nie odczuwałem wtedy rozkmin w stylu: "objąć ją, a może nie? no weź, przełam się". Mam w głowie zasadę: "jeśli o tym myślisz, to zrób to", ale tu nie było takiej sytuacji.
Pytanie (nareszcie!):
Jak dalej postąpić? Mam do niej numer i nie stanowi dla mnie problemu zadzwonienie do niej z pytaniem o wyjście na kawę. Mogę ją również złapać na uczelni, już nie raz się przelotem spotkaliśmy. Jedyną wątpliwością jaka mnie nachodzi to ten chłód. Bo z jednej strony sporo IOI, a z drugiej mam wrażenie, że okazałem trochę zbyt duże zaangażowanie. Od tego tygodnia jak na razie zero kontaktu z mojej strony, uznałem że skoro nie wiem co mam zrobić, to chwilę odsapnę i może czas przyniesie rozwiązanie. Jak na razie czas przyniósł możliwość rejestracji
Mam nadzieję, że spojrzycie na to chłodnym okiem.
2) Sprawa druga, ogólna.
Mam problem z kinem. Dotyk niezależnie od płci był dla mnie problemem -> stara śpiewka: nieśmiałość, lękliwość etc. Od jakiegoś czasu z tym walczę, eks sporo pomogła
Ale wciąż takie spontaniczne dotykanie np. za ramię albo objęcie w pasie w momencie, kiedy nie mam na to wyraźnego "przyzwolenia" jest dla mnie dość traumatyczne. I choć jest o niebo lepiej, miewam wspaniałe momenty, to mam pytanie:
czy to normalny problem, który przejdzie wraz z praktyką i "ilością" dotyku?
czy są jakieś miłe ćwiczonka, która wprowadzają pod tym kątem na wyższy level?
Pozdrawiam,
f.
1) To zadzwoń i się umów.
Jej zachwanie może wynikać właśnie z Twojego braku reakcji na IOI. Sygnały zainteresowania to taka TYMCZASOWO otwarta furtka.
Masz telefon - zadzwoń.
JAK SIĘ WAM UŁOŻY ?
Tego nie wie nikt - łącznie z nią. Dziewczyna może być Tobą faktycznie zainteresowana, albo po prostu ogólnie się tak zacowywać wobec znajomych. JAK NIE ZADZWONISZ TO SIĘ NIE DOWIESZ.
2)Bez przesady z tym dotykaniem moim zdaniem wymyślasz sobie problem. Z czasem się wyrobisz, ale spoko bez jakieś spiny
.
Cześć kolego. ;D
Co do dziewczyny, odpuść sobie poczekaj aż chłód przeminie, nie pisz do niej nie odzywaj się, na uczelni staraj się ją omijać, czyt. Cześć, cześć i lecisz dalej. I za około tydzień, zadzwoń zaproponuj spotkanie.
czy to normalny problem, który przejdzie wraz z praktyką i "ilością" dotyku?
Jest to bardzo możliwe.
czy są jakieś miłe ćwiczonka, która wprowadzają pod tym kątem na wyższy level?
Tego sam nie wiem. ;p
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Dlaczego ma ją omijać ? Niby taka zagrywka ... na chłód ?
Różny może być efekt. Moim zdaniem kolega już wyraźnie pokazał brak zainteresowania niereagowaniem na IOI.
Normalnie do niej zadzwoń i się umów. Ładna pogoda i w plener.
Dokładnie tak jak kolega wyżej NIC NA SIŁĘ I WBREW SOBIE.
Dzięki na odpowiedzi.
Odnośnie pewności siebie: nie jestem nie wiadomo kim, ale nie mam problemu. Podejść, zagadać, zadzwonić, wszystko na spokojnie. Otarłem się o zajęcia, gdzie elementem były właśnie akcje w terenie, mam to w podstawowym stopniu przepracowane. Są po prostu elementy, takie jak dotyk, w których nie czuję się najlepiej. Ale to na marginesie.
Zrobię jak radzicie, zobaczymy co z tego wyniknie